Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przestrzeń publiczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przestrzeń publiczna. Pokaż wszystkie posty

28 listopada 2013

Ogród Krasińskich: Apel do Ambasadora Norwegii

Warszawscy Zieloni wraz z innymi społecznikami zaapelowali do Ambasadora Norwegii o sprawdzenie, czy środki z Norweskiego Mechanizmu Finansowego wydatkowane przez Ratusz m.st. Warszawy na przeprowadzenie konsultacji społecznych, m.in. konsultacji w sprawie Ogrodu Krasińskich, zostały wydane zgodnie z przeznaczeniem.


Jego Ekscelencja,

Karsten Klepsvik
Ambasador poselstwa
Królestwa Norwegii w Warszawie

Warszawa, 26.11.2013

Szanowny Panie Ambasadorze,

Z wielkim zdziwieniem odkryliśmy, że część fasadowych konsultacji społecznych w sprawie rewaloryzacji Ogrodu Krasińskich, podczas których zatajono przed mieszkańcami i mieszkankami Warszawy rzeczywistą skalę wycinki drzew w tym parku (wycięto ich aż 505!), finansowało Królestwo Norwegii w ramach funduszy norweskich („Norway Grants”).

Konsultacje społeczne prowadzono na „stronie platformy internetowej do konsultacji społecznych” w okresie od 18.02 do 11.03.2011 roku, gdzie można było zgłaszać swoje uwagi on-line.
To oznacza, że za pieniądze norweskich podatniczek i podatników przeprowadzono „konsultacje społeczne” wycinki 505 drzew w parku, który liczył 1247 drzew. Jak to określił prof. Marcin Ryszkiewicz z Muzeum Ziemi PAN: „Barbarzyńcy weszli do ogrodu”.

Podczas konsultacji społecznych mieszkańców i mieszkanki Warszawy informowano m.in., że „(…) przy odtwarzaniu historycznych osi widokowych obowiązuje zasada etapowości usuwania drzew koniecznych do odsłonięcia widoku. (…) wśród drzew (…) do usunięcia z powyższego powodu znajdzie się egzemplarz cenny, należy go pozostawić do jego naturalnej śmierci i nie zastępować nowym drzewem” (strona internetowa konsultacji - sekcja „Zapraszamy do składania uwag”).

Ludzie rozumieli, że zostaną usunięte wyłącznie drzewa naprawdę zagrażające bezpieczeństwu, a inne zostaną pozostawione aż „do naturalnej śmierci”. Warto podkreślić, że Stołeczny Konserwator Zabytków, który wydał zgody na wycinkę drzew i krzewów, otrzymał nieodpłatnie inwentaryzację od Narodowego Instytutu Dziedzictwa (dawnego Krajowego Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków) oraz wytyczne, zalecające jedynie prześwietlenie, a nie wycinkę starodrzewu. Mimo to zlecono przeprowadzenie nowej inwentaryzacji na kwotę 95 tys. zł.

Ostatecznie na przełomie listopada i grudnia 2012 roku, z dnia na dzień wycięto nie 337 drzew, jak do dziś twierdzą władze, w tym dyrektorka ZTP, pani Renata Kaznowska, ale aż 505 drzew i 6 200 m² krzewów (prawie wszystkie krzewy), czyniąc w ten sposób spustoszenie w pięknym, zabytkowym Ogrodzie Krasińskich . Rzecz to niespotykana w ogrodach zabytkowych, gdzie drzewostan zastępuje się przez dziesięciolecia. Spustoszono w ten sposób piękny, zabytkowy Ogród Krasińskich, co spotkało się z potępieniem Głównego Konserwatora Zabytków.

Strona internetowa, na której prowadzono konsultacje społeczne, powstała dzięki wsparciu udzielonemu przez Norwegię w ramach Norweskiego Mechanizmu Finansowego w okresie od czerwca 2009 do kwietnia 2011 roku.

Z badań wynikało, że 60 proc. mieszkańców i mieszkanek sprzeciwiało się budowie ogrodzenia parku (Raport z badań psychologów środowiskowych, s. 12), natomiast za jego postawieniem opowiedziało się 37 proc. Mimo to burmistrz dzielnicy Śródmieście, pan Wojciech Bartelski, 13.04.2011 roku, w okólniku skierowanym do dyrektor ZTP Renaty Kaznowskiej, podjął decyzję o „bezwzględnym nakazie zaprojektowania ogrodzenia całego obiektu” – wbrew wynikom konsultacji społecznych.

Za 2 mln zł zbudowano bezsensowne bizantyjskie ogrodzenie, pomimo powszechnych protestów mieszkańców i mieszkanek, interpelacji poselskich i wariantu alternatywnego proponowanego przez Niezależną Radę Ochrony Zabytków, zapewniającego ciszę żywopłotu zamiast żelaza i betonu.

Z niewiadomych przyczyn konkurs wygrała firma, która zaprojektowała „rewitalizacje” Ogrodu Krasińskich za 8 milionów. Obecnie ten sam projekt jest realizowany za 16 milionów.
Teraz Centrum Komunikacji Społecznej prowadzi konsultacje dotyczące regulaminu użytkowania Ogrodu Krasińskich (m.in. zamykanie parku na noc, wpuszczanie zwierząt do parku).

Pragniemy podkreślić, że konsultacje społeczne w sprawie Ogrodu Krasińskich już się odbyły i większość osób chciała Ogrodu otwartego dla wszystkich, bez wykluczania kogokolwiek. Władze dzielnicy próbują forsować za wszelką cenę swoją wizję Ogrodu Krasińskich, nie licząc się z opinią mieszkanek i mieszkańców, ignorując wyniki konsultacji społecznych i nie bacząc na to, że w ten sposób podważają zaufanie obywatelek i obywateli do idei konsultacji społecznych.

W związku z zaistniałą sytuacją zwracamy się do Pana Ekscelencjo z zapytaniem, czy środki wydatkowane przez Ratusz m.st. Warszawy na konsultacje społeczne w ramach Norweskiego Mechanizmu Finansowania, m.in. na przeprowadzenie konsultacji społecznych w sprawie rewaloryzacji Ogrodu Krasińskich, zostały wydane zgodnie z celami programu i jego przeznaczeniem?

Bardzo liczymy na zajęcie stanowiska w tej sprawie. Konsultacje społeczne są bardzo ważnym narzędziem włączania mieszkanek i mieszkańców w proces podejmowania decyzji, angażowania ich w sprawy miasta. Finansowanie fasadowych konsultacji społecznych jest marnotrawieniem publicznych pieniędzy.

Zależy nam bardzo na tworzeniu miasta przyjaznego mieszkankom i mieszkańcom, w którym ich głos będzie się rzeczywiście liczył.

Z wyrazami głębokiego szacunku,

Ewa Sufin-Jacquemart, prezeska Fundacji Strefa Zieleni;
Marcelina Zawisza i Marek Matczak, przewodniczący warszawskiego koła Zielonych;
Karol el Kashif, grupa Zielona Moc;
Jan Śpiewak, Miasto Jest Nasze;
Marcin Budzyński, Stowarzyszenie na rzecz Krajobrazu Kulturowego, Zrzeszenie Studentów Polskich UW;
Joanna Mazgajska, Towarzystwo Ochrony Herpetofauny Tryton;
Bogumił Kolmasiuk, Ostra Zieleń

22 listopada 2013

Zaproszenie: Debata o przyszłości Placu Powstańców

Zapraszamy na spotkanie w sprawie Placu Powstańców Warszawy.

Zielone Centrum M1
ul. Marszałkowska 1 lok. 160
poniedziałek, 25 listopada, godz. 19.00


Mieszkanki i mieszkańcy nie zgadzają się, aby ich plac był miejskim parkingiem. Niegdyś wspaniały - dzisiaj zapuszczony i opuszczony. Powinien odzyskać swój blask! Komu ma służyć plac? Jak ma wyglądać? Kto powinien brać udział w jego projektowaniu? Na te i wiele innych pytań postaramy się zleźć odpowiedź wraz z zaproszonymi gośćmi i gościniami!

W panelu udział wezmą:

Joanna Erbel - socjolożka miasta, aktywistka
Jarosław Jóźwiak - dyrektor Centrum Komunikacji Społecznej
Grzegorz Piątek - były naczelnik ds. estetyki przestrzeni publicznej
Andrzej Rokiciński - przewodniczący rady osiedla Centrum

Spotkanie poprowadzi Marek Matczak - inicjator akcji "Konsultacje społeczne w sprawie Placu Powstańców", przewodniczący warszawskich Zielonych

Swój udział w wydarzeniu można potwierdzić na fb.

20 listopada 2013

Zieloni wspierają mieszkańców Śródmieścia

Zbieramy podpisy pod wnioskiem o przeprowadzenie konsultacji społecznych w sprawie przyszłości i formy funkcjonowania Placu Powstańców Warszawy!

Plac Powstańców mieści się w Śródmieściu, ale ten, kto przyjechałby dzisiaj do Warszawy i przeszedł przez plac, nigdy by nie zgadł, że to centrum stolicy. Przez wiele lat plac służył, jako wielki parking a dzisiaj również, jako zaplecze budowy metra. Zadziwiające jest, że żadnej państwowej instytucji – a wokół placu jest ich wiele m.in. NBP – najwyraźniej nie przeszkadzał ten mocno pokiereszowany krajobraz.

Nie odbudowano go w przedwojennej formie, poza budynkiem Prudentialu, a jest przecież miejscem ściśle i sentymentalnie z dawną i poniekąd obecną historią naszej stolicy. Upamiętnia wybuch powstania warszawskiego w 1944 roku. Na placu Powstańców Warszawy stoi jedynie pomnik – prosta tablica upamiętniająca te dramatyczne wydarzenia, ale dzisiejszy wygląd placu nie przynosi chwały temu miejscu. Nawet pomnik – popiersie Napoleona stojące po drugiej stronie placu cierpi na takim wizerunku. Najwyższy czas, aby plac służył ludziom i był wizytówką Warszawy.

Co jest równie istotne, wielkimi krokami zbliża się ukończenie budowy drugiej nitki metra pod ulicą Świętokrzyską, która bezpośrednio graniczy z placem. Ulica Świętokrzyska jest jedną bardziej okazałych ulic w naszym mieście i po zakończeniu budowy będzie wyglądała jeszcze wspanialej i funkcjonalnie – jest wiele pomysłów oraz planów już narysowanych dla tej inicjatywy. Gdy te plany zostaną zrealizowane, plac Powstańców będzie powodem do wstydu dla stolicy i dlatego najwyższy czas abyśmy rozpoczęli namysł i zaproponowali, jak ma wyglądać plac, czemu i komu ma służyć.

Uważamy, że konsultacje społeczne, uwzględniające głos mieszkańców Śródmieścia i wszystkich zainteresowanych warszawiaków, dające możliwość przedstawienia swojego stanowiska każdej ze stron, są najlepszą i najbardziej demokratyczną formą podjęcia decyzji o zagospodarowaniu pl. Powstańców Warszawy.

19 października 2013

Zieloni: Mieszkańcy Placu Powstańców mają prawo do ładu przestrzennego

W dniu 17 października 2013 r. przewodniczący warszawskiego koła Partii Zieloni Marek Matczak wystąpił na sesji Rady m.st. Warszawy, aby wyrazić poparcie dla inicjatywy mieszkanek i mieszkańców Śródmieścia – radnych Osiedla Centrum – zorganizowania konsultacji społecznych na temat zagospodarowania Pl. Powstańców Warszawy.

W swoim wystąpieniu Matczak opisał sytuację Pl. Powstańców Warszawy i wnioskował, aby na najbliższej sesji Rady m.st. Warszawy (według kalendarza prac rady: 7 listopada 2013 r.) w agendzie posiedzenia został zapisany i zrealizowany punkt: Informacja Prezydent m.st. Warszawy o sytuacji planistycznej Pl. Powstańców Warszawy. Chodzi o to, aby mieszkańcy mogli się w końcu dowiedzieć, na jakim etapie są prace i co jest przeszkodą w ich realizacji.

Podsumowując wystąpienie, Matczak zaproponował Radzie Warszawy podjęcie uchwały umożliwiającej przeprowadzenie konsultacji społecznych wśród mieszkanek i mieszkańców Śródmieścia. Władze miasta powinny zainteresować się tym, jakie zdanie w sprawie zagospodarowania Placu Powstańców Warszawy mają mieszkańcy najbliższej okolicy.

Pełny tekst wystąpienia Marka Matczaka:
Plac Powstańców Warszawy mieści się w Śródmieściu u zbiegu skrzyżowań bardzo uczęszczanych ulic stolicy: Wareckiej, Moniuszki, Szpitalnej oraz Świętokrzyskiej. Ale ktoś, kto przyjechałby dzisiaj do Warszawy i przeszedł się przez plac, nigdy by nie zgadł, że to centrum stolicy.

Przez wiele lat plac służył jako wielki parking, a dzisiaj również jako zaplecze budowy metra. Zadziwiające jest, że żadnej państwowej instytucji – a wokół placu jest ich wiele, np. Narodowy Bank Polski – najwyraźniej nie przeszkadzał ten mocno pokiereszowany krajobraz, jakby to była jakaś samochodowa giełda.

Może dlatego, że jesteśmy przyzwyczajeni w Warszawie, że u nas miejskie place to przede wszystkim skrzyżowania, ronda i jakieś dziwne przejazdy, a nie piękne place?

Zaniepokojeni mieszkańcy Śródmieścia postanowili zwrócić się do władz miasta o odpowiednie uporządkowanie placu oraz o konsultacje społeczne dotyczące tego, jak ten plac ma w przyszłości wyglądać.

A co jest również istotne w tej sprawie, wielkimi krokami zbliża się ukończenie budowy drugiej nitki metra pod ulicą Świętokrzyską, która bezpośrednio graniczy z placem. Ulica Świętokrzyska jest jedną z tych ulic bardziej okazałych w naszym mieście. Gdy ona zostanie zrealizowana, plac Powstańców będzie wielkim wstydem dla Stolicy i tego radni osiedla chcą bardzo uniknąć.

Zbliżający się koniec budowy tego odcinka II linii metra jest najlepszym momentem konsultacji społecznych wokół zagospodarowania Placu Powstańców Warszawy, jest to moment na przyjęcie i wdrożenie planu zagospodarowania placu. Jako Zieloni w pełni popieramy żądania mieszkańców i będziemy bacznie śledzić dalsze działania Ratusza w tej sprawie.

Historia sprawy: tutaj.

7 października 2013

Marek Matczak: Historia pewnego pisma

Kilka dni temu niespodziewanie otrzymałem odpowiedzi na pismo, które zostało złożone do warszawskiego Ratusza 22 marca 2013 r. Chodzi o Plac Powstańców Warszawy. Ale zacznijmy od początku...

Plac Powstańców mieści się w Śródmieściu, ale ten, kto przyjechałby dzisiaj do Warszawy i przeszedł się przez plac, nigdy by nie zgadł, że to centrum stolicy.

Przez wiele lat plac służył jako wielki parking a dzisiaj również jako zaplecze budowy metra. Zadziwiające jest, że żadnej państwowej instytucji – a wokół placu jest ich wiele m.in. NBP – najwyraźniej nie przeszkadzał ten mocno pokiereszowany krajobraz, jakby to była jakaś samochodowa giełda.

Może, dlatego że jesteśmy przyzwyczajeni w Warszawie, że u nas miejskie place to przede wszystkim skrzyżowania, ronda i jakieś dziwne przejazdy, a nie piękne place, które można oglądać np.  w Rzymie – z pachnącymi kolorowymi bazarami, wspaniałymi rzeźbami i fontannami, gdzie mieszkańcy się spotykają, aby spacerować, odpoczywać, pić kawę, a jak trzeba to protestować, bo miejskie place po prostu do tego służą.

Na początku maja miałem przyjemność wziąć udział w audycji radiowej Radia dla Ciebie, podczas której poznałem radne i radnego z Osiedla Centrum. Podczas audycji mieszkańcy śródmieścia opowiedzieli o Placu Powstańców o jego historii oraz dzisiejszym fatalnym wyglądzie. Dowiedziałem się również o ich problemach z dotarciem z tym tematem do władz miasta – aby pokazać problem, ale również rozwiązania dla zagospodarowania placu. Zaniepokojeni mieszkańcy Śródmieścia postanowili zwrócić się do władz miasta o odpowiednie uporządkowanie placu oraz o konsultacje społeczne, jak ten plac ma w przyszłości wyglądać.

A co jest również istotne w tej sprawie, wielkimi krokami zbliża się ukończenie budowy drugiej nitki metra pod ulicą Świętokrzyską, która bezpośrednio graniczy z placem. Ulica Świętokrzyska jest jedna z tych ulic bardziej okazałych w naszym mieście i po wszystkich budowach będzie wyglądała jeszcze wspanialej i funkcjonalnie – jest wiele pomysłów oraz planów już narysowanych dla tej inicjatywy. Gdy ona zostanie zrealizowana, plac Powstańców będzie wielkim wstydem dla Stolicy i tego radni osiedla chcą bardzo uniknąć.

Z tego, co się dowiedziałem, państwo radni zdążyli już w marcu spotkać się z wiceprezydentem Jackiem Wojciechowskim oraz wysłać do niego pismo w tej sprawie – pismo jest datowane na 22 marca 2013 r.

Ale pod koniec maja jeszcze nie było żadnej odpowiedzi na ich pismo! Postanowiłem interweniować u radnych miasta i poprosiłem radnego Jarosława Szostakowskiego o pomoc w tej sprawie. Radny złożył 31 maja interpelację, w której nawiązał do wcześniejszego pisma wysłanego do wiceprezydenta.

W międzyczasie temat był poruszany przez prasę oraz podczas jednego z posiedzeń Komisji Dialogu Społecznego ds. Architektury i Planowania Przestrzennego. Dyrektor Mikos był obecny, ale nie raczył udzielić żadnej odpowiedzi.

Czekaliśmy, czekaliśmy mijały miesiące czerwiec, lipiec, sierpień, wrzesień...

Radni osiedla napisali apel w tej sprawie do Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego i zebrali wiele podpisów znanych osób pod tym apelem.

A ja postanowiłem wystąpić w tej sprawie na sesji Rady Warszawy i złożyć z mównicy skargę na ratusz za brak odpowiedzi na pismo radnych śródmieścia z 22 marca oraz interpelację radnego miasta z 31 mają. Kiedy oznajmiłem urzędnikom swoje postanowienie, po 2-3 godzinach znalazło się pismo z odpowiedzią (wystawione 23 września) i podobno również jest odpowiedź na interpelację. Przy czym muszę tu podkreślić, że pismo do radnych osiedla do dzisiaj nie dotarło pod wskazany adres, a odpowiedzi na interpelację nie ma w systemie BIP.

Doprawdy sprawa jest kuriozalna, brakuje słów...

A o Plac Powstańców będziemy dalej walczyć! Bo wczorajsza odpowiedź Ratusza nic nie wnosi do sprawy.

Trzeba koniecznie plac uporządkować, wyremontować i od nowa zagospodarować, ale o tym, jak on ma wyglądać, muszą publicznie się wypowiedzieć mieszkanki i mieszkańcy Warszawy w drodze konsultacji społecznych.

Marek Matczak

8 kwietnia 2013

Zaproszenie: O odzyskiwaniu wspólnoty

Zapraszamy na międzynarodową konferencję poświęconą obywatelskim projektom politycznym realizowanym w przestrzeniach miejskich (praktyce, aktualnym strategiom, przyszłym wyzwaniom):

Reclaiming the commons in East and Central Europe


Wydarzenie odbędzie się w Muzeum Sztuki Nowoczesnej przy ul. Pańskiej 3 w dniach 19-21 kwietnia 2013.

Pełny program konferencji współorganizowanej przez Fundację im. Heinricha Boella, Europejskie Centrum Solidarności, Occupied Wall Street Journal, Res Publicę Nową, Magazyn MIASTA i MiastoTekę, oraz lista panelistów, znajdują się tu. Konferencja odbędzie się w języku angielskim.

16 lutego 2013

Ogród Krasińskich - walka trwa!

APEL

Odczytanie apelu do prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz w obronie drzew i parków w Warszawie

17 lutego, niedziela, godz. 12.00
brama główna od strony ul. Bohaterów Getta
godz. 12.30, Państwo/Miasto

Apel przeczyta Olgierd Łukaszewicz.

Ogród Krasińskich: Gdzie są drzewa? Dlaczego oszukano mieszkańców i zamiast 60 wycięto 337 drzew? Dlaczego prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz milczy publicznie, a na facebooku aktywnie wspiera rewaloryzację parku, którą mieszkańcy nazywają „dewitalizacją”? Co postanowi Konserwator Zabytków, który wszczął kontrolę realizacji modernizacji parku? Czy w dobie kryzysu należy wydawać 16 mln zł na wycinkę 337 drzew i zrobienie szachów ogrodowych, fontanny kaskadowej z wodospadem, która nie nawiązuje do założeń historycznych projektu Szaniora oraz muru, którego nie chcą mieszkańcy? Czy urzędnicy mogą ignorować postulaty mieszkańców i arogancko twierdzić, że mieszkańcy nie wiedzą, co dla nich dobre, oszukując ich na konsultacjach społecznych?

Przypominamy: w tę środę Komisja Dialogu Społecznego przy Biurze Ochrony Środowiska jednomyślnie podjęła uchwałę, iż ze względu na ogrom zaniedbań i nieprawidłowości w wycince drzew oraz zaburzenie ekosystemu, w tym brak opinii środowiskowych i analizy wpływu rewaloryzacji na siedlisk ptaków sprawę należy skierować do NIK, CBŚ i prokuratury.

WYKŁAD OTWARTY

prof. dr hab. Maciej Luniak
„Parki miejskie przyjazne przyrodzie – przykład Warszawy i Berlina”

17 lutego, niedziela, godz. 12.30
cafe Państwo/Miasto, ul. Andersa 29, Muranów

Wykład ma być inspiracją do debaty i do dalszych działań skierowanych na ochronę parków przed dalszymi wycinaniem drzew, oraz szerzej do uczestnictwa w tworzeniu Wizji Zieleni w mieście, oraz działań, jakie należy podejmować w celu zapewnienia ich ochrony. (Fundacja Strefa Zieleni, uczestnicząca w inicjatywie „Zielona Moc” na facebooku)

Po wykładzie odbędzie się cotygodniowe niedzielne spotkanie z mieszkańcami skupionymi w proteście po wycince 337 drzew w Ogrodzie Krasińskich w Warszawie.

LIST OTWARTY

List Otwarty ornitologa prof. Macieja Luniaka odnośnie do trwających prac w Ogrodzie Krasińskich.

Uwagi przyrodnika do aktualnie prowadzonej rewitalizacji Ogrodu Krasińskich

Jestem zoologiem-ekologiem, moją specjalnością, jako naukowca i eksperta, jest ornitologia i ekologia miasta. Od wielu lat zajmuję się inwentaryzacją awifauny (ptaków) w W-wie oraz udziałem konsultacyjnym w dziedzinie kształtowania przyrody Miasta. M.in. niedawno brałem udział w zespole ekspertów konsultujących projekt rewitalizacji Parku Skaryszewskiego, a ostatnio byłem koordynatorem naukowym i głównym autorem obszernej monografii „Przyroda Bielan warszawskich” (wyd. 2011 i 2013).

Wartość przyrodnicza Ogrodu. Skład jego awifauny jest znany od lat 60. W latach 2011 i 2012 (dane mgr A. Węgrzynowicza dostępne u mnie) gniazdowało tu, tzn. odbywało lęgi i wychowywało potomstwo, 27–29 gatunków ptaków, kilka dalszych zalatywało, a w okresie jesienno-zimowym regularnie występowało ok. 24 gatunków. Jest to, w warunkach małego śródmiejskiego parku, skład bogaty (nawet bardzo!), w dużej mierze dzięki licznej obecności starych drzew i rozrosłych skupisk krzewów. Stosunkowo duży udział ptaków owadożernych, jest wskaźnikiem bogactwa fauny bezkręgowców na tym terenie. Wartością fauny jest tu też występowanie wiewiórek, jeży i myszy polnych.

Skutki przyrodnicze. Wycięcie znacznej części drzew (w szczególności starych) oraz krzewów, a również sam sposób wykonania tych prac dewastujący runo i podłoże glebowe, ma/będzie miał degradujące skutki dla przyrody Ogrodu. W ten sposób straci swoje siedliska większość bytujących tu ptaków, ssaków i fauny bezkręgowców. Przewidywania takie znajdują potwierdzenie w wynikach inwentaryzacji awifauny, jakiej dokonano po podobnych rewitalizacjach w parkach – Ujazdowskim, Żeromskiego i na Kępie Potockiej. Odpowiednio obniży się też udział Ogrodu w (deficytowym) bilansie natlenienia i pochłaniania dwutlenku węgla w śródmieściu W-wy. Spowodowano tu więc znaczna stratę w potencjale przyrodniczym Miasta.

Skutki społeczne. Znaczna większość reakcji społecznych (w internecie, mass mediach, w bezpośrednich demonstracjach) jest radykalnie krytyczna zarówno co do projektu zakładającego degradację przyrody Ogrodu, jak też co do sposobu przeprowadzenia konsultacji społecznych w tej sprawie. Praktycznie nie odezwały się głosy broniące nagięcia aktualnego kształtu Ogrodu do formalnych wzorców historycznych oraz wypowiadające się za wycięciem w nim „osi widokowych”. Świadczy to o proekologicznym nastawieniu użytkowników parku, co trzeba uznać jako realną potrzebę lokalnej społeczności, zgodną z powszechną tendencją rozwoju społeczeństw miejskich.

Wnioski. Główną przyczyną negatywów zaistniałej sytuacji jest zignorowanie przyrodniczego aspektu przedsięwzięcia – brak (albo nieskuteczność) udziału przyrodnika/przyrodników na etapie przygotowania projektu. Skutkiem tego była krytyka (nieuwzględniona w decyzjach realizacyjnych) społeczna podczas konsultacji, a w końcu dokonana dewastacja przyrodnicza i niezadowolenie społeczne. Można tu przypomnieć, że przy opracowaniu projektu rewitalizacji Parku Skaryszewskiego uczestniczył zespół konsultantów z udziałem przyrodników. Dzięki temu w zatwierdzonym (niestety dotąd czekającym na realizację) projekcie jest szereg rozwiązań proekologicznych – nowatorskich dla Warszawy, chociaż znanych z praktyki w miastach za granicą.

Strat przyrodniczych spowodowanych w Ogrodzie oczywiście nie da się już bezpośrednio naprawić. Należy jednak dążyć do ich minimalizacji/rekompensaty – obecna wiedza i praktyka stwarza takie możliwości. Projekt powinien być zrewidowany pod tym kątem i poddany ponownej (tym razem potraktowanej rzetelnie) konsultacji społecznej. Celem postępowania powinno tu być zapotrzebowanie społeczne, a nie formalne rygory wyznaczane zupełnie odmiennymi od współczesnych uwarunkowaniami roli parków miejskich.

prof. Maciej Luniak

6 lutego 2013

Zielona Moc: Komunikat w sprawie Ogrodu Krasińskich

Komunikat grupy Zielona Moc

NIE BYLIŚMY I NIE JESTEŚMY PRZECIWNI REWITALIZACJI OGRODU KRASIŃSKICH

Dlaczego protestujemy?

* Nie uwzględniono głosów mieszkańców zgłoszonych podczas Konsultacji Społecznych, sprzeciwiających się grodzeniu ogrodu i zamykania go na noc, a przede wszystkim: znacznej wycince drzew.

* Urzędnicy wprowadzili użytkowników ogrodu oraz opinię publiczną w błąd w sprawie liczby drzew do wycinki. Pierwotnie mówiono o 60-80 drzewach. Następnie – zwycięski projekt firmy Pracownia „Abies – Architektura Krajobrazu” przewidywał do wycinki ok. 220 drzew, a finalnie ścięto 337 drzew, w tym chronione cisy i dereń.

* Nie wywiązano się z etapowości rewaloryzacji ogrodu; w ciągu kilku dni wycięto ponad 300 drzew, na teren ogrodu – w celu wywiezienia drewna – wprowadzono ciężki sprzęt (ponad 5 ton).

* Tak ogromna ingerencja, usunięcie karp, brak etapowości oraz wprowadzenie ciężkiego sprzętu doprowadziło do zniszczenia ekosystemu w Ogrodzie Krasińskich.

* Rewaloryzacja Ogrodu Krasińskich to już trzynasty kontrakt firmy „Abies” na „prace remontowe” parków w Warszawie.

* Czy firma ta leży w strukturach organizacyjnych Zarządu Terenów Publicznych czy może Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy?

Czy tak będzie wyglądał Ogród Krasińskich po „rewaloryzacji”?
Co chcemy osiągnąć ?

3 POSTULATY

1. Przekazanie miastu w umowie praw autorskich do projektu

W zawartej umowie ww. prawa przez 70 lat pozostaną po stronie firmy „Abies”. Inni architekci terenów zielonych nie słyszeli o takiej praktyce.

2. Odwołanie p. Renaty Kaznowskiej ze stanowiska dyrektora Zarządu Terenów Publicznych ze względu na brak kompetencji i niedopełnienie obowiązków.

Nastąpiło tu ewidentne niedopasowanie osoby do stanowiska. Generalny Konserwator Zabytków twierdzi, że prace remontowe tego typu ogrodów powinny odbywać się co 3-5 lat. W związku z tym, jeśli pani Kaznowska od 10 lat jest odpowiedzialna m.in. za Ogród Krasińskich i po upływie tych 10 lat oficjalnie i publicznie (w wielu wywiadach) podkreśla, że ogród był zdewastowany, zaniedbany i zagrażał życiu i bezpieczeństwu użytkowników, to tym samym pani Kaznowska oświadcza, że nie wypełniała należących do niej obowiązków lub też działała na szkodę Warszawy i jej mieszkańców oraz za wprowadziła opinię publiczną w błąd w sprawie liczby drzew przeznaczonych do wycinki, już na etapie „fasadowych konsultacji społecznych”.

3. Co proponujemy zrobić z Ogrodem Krasińskich na tym etapie?

- zrewidować i zmodyfikować obecny projekt, zlikwidować ogrodzenie, w przyszłości zamiast ogrodzenia rozważyć zastosowanie żywopłotu, 

- udostępnić ogród do użytku publicznego (prace zagrażające bezpieczeństwu użytkowników już zostały zakończone), 

-  wstrzymać prace zgodnie z prośbą skierowaną w liście do Głównego Konserwatora Zabytków, 

- powołać komisję złożoną z niezależnych specjalistów, której skład zostanie ustalonych w ramach konsultacji społecznych, a jej zadaniami będą m.in. oszacowanie rozmiarów obecnej dewastacji i zaproponowanie rozwiązań uratowania Ogrodu i jego zrujnowanego ekosystemu, 

- w skład komisji powinni wejść specjaliści z takich dziedzin jak: dendrologia, ornitologia, zoologia, ekologia, ochrona środowiska i zabytków oraz architektura krajobrazu, jak również przedstawiciel Komisji Dialogu Społecznego.

Grzegorz Wereszczyński, Tomasz Sikora, Weronika Tauer, Karol el Kashif 
współorganizatorzy protestu

zdjęcia: grupa Zielona Moc


27 stycznia 2013

Ogród Krasińskich - zabytek czy miejsce spotkań?

Wycinka drzew podczas rewitalizacji Ogrodu Krasińskich była tematem debaty, która odbyła się 22 stycznia 2012 r. w Zielonym Centrum M1. W dyskusji prowadzonej przez przewodniczącego warszawskiego koła Zielonych Marka Matczaka wzięli udział mieszkańcy okolic ogrodu, członkowie i sympatycy Zielonych oraz zaproszeni goście.

Fot. Elżbieta Hołoweńko
Barbara Jezierska, wojewódzka konserwator zabytków w latach 2007–2011, zwróciła uwagę na fakt, że w tej sytuacji zawiodły służby miejskie. Konkurs został rozstrzygnięty prawidłowo, a plany rewitalizacji były zaaprobowane przez wszystkie służby. A przecież Ogród Krasińskich wpisany jest do rejestru zabytków, a zatem na wycinkę drzew musiał wyrazić zgodę miejski konserwator zabytków. Jezierska zaznaczyła, że miejski konserwator zabytków zatrudnia 60 urzędników na umowę o pracę i kolejnych 20 na umowę-zlecenie. „To, co się stało, nie ma nic wspólnego z rewitalizacją. Nazwano to rewitalizacją tylko dlatego, aby uzyskać dotacje unijne” – mówiła.

Następnie zabrały głos ekspertki z Katedry Architektury Krajobrazu SGGW: dr inż. Edyta Rosło-Szeryńska i dr Beata Fortuna-Antoszkiewicz. Zgodnie stwierdziły, że przyczyną wycinki drzew musiały być założenia projektowe, a nie choroba drzew. Z pewnością 300 drzew nie mogło być chorych. Nie wiadomo natomiast, ile spośród nich mogło zagrażać bezpieczeństwu. Teren parku jednak ogrodzono, uniemożliwiając wejście niezależnym ekspertom, którzy mogliby to ocenić. Co gorsza, dokonanych szkód nie da się już naprawić, a zasadzone w obecnych czasach lipy, z powodu zanieczyszczenia powietrza, nie będą miały szansy dożyć takiego wieku i takich rozmiarów jak ich poprzedniczki.

Z kolei Witold Jaszczuk z Zielonego Mazowsza, członek Komisji Dialogu Społecznego ds. ochrony środowiska, zauważył, że chociaż przeprowadzono konsultacje społeczne, ich wyniki zostały – jak często w takich przypadkach – zignorowane przez urzędników. Jaszczuk zaznaczył, że to, co udaje się wypracować w KDS jest często umniejszane lub rozmywa się na dalszych etapach. Po przetrawieniu przez biurokratyczną machinę postulaty społeczne znikają.

W konkursie zwyciężył projekt, który kładł nacisk na zabytkowy i historyczny charakter ogrodu, tymczasem dla oburzonych mieszkańców miał on przede wszystkim charakter parku rekreacyjnego. Osoba z sali zauważyła, że Ogród Krasińskich to nie skansen i muzeum, ale tętniący życiem obszar zieleni w centrum, który pełnił liczne funkcje dla okolicznych mieszkańców: „To był nasz salon, sala gimnastyczna, psiarnia, miejsce spotkań i wytchnienia”.

Artur Wieczorek

24 stycznia 2013

Zieloni: Rzeź Ogrodu Krasińskich nie może się powtórzyć!


Zieloni: Domagamy się racjonalnego gospodarowania zielenią w mieście. Rzeź Ogrodu Krasińskich nie może się powtórzyć w innych parkach!

Wycinka kilkuset drzew oraz zakrzewień w Ogrodzie Krasińskich wzburzyła warszawianki i warszawiaków. Przeprowadzona pod pretekstem „remontu” spektakularna masakra zieleni to również symptom poważnego problemu z demokracją. Po co robić konsultacje społeczne, jeśli potem ignoruje się głos i potrzeby mieszkanek i mieszkańców? Dlaczego wbrew życzeniom mieszkańców park ma być ogrodzony? Dlaczego wbrew życzeniom mieszkańców alejki mają być wysypane żwirem, co wyklucza np. osoby chcące pojeździć na rolkach? Czy parki mają podobać się planistom, czy też służyć mieszkańcom i mieszkankom, którzy ich na co dzień używają? Komu przeszkadzają drzewa, zarośla, ptaki, rolkarze, warszawiacy i warszawianki spieszący rano przez park do pracy? Komu przeszkadza zieleń i demokracja?

Renata Kaznowska, dyrektorka Zarządu Terenów Publicznych, instytucji odpowiadającej za rewaloryzację Ogrodu Krasińskich, stwierdza w wywiadzie, że „warszawiacy pokochają nowy Ogród Krasińskich”. Tymczasem prowadzone tam prace rewaloryzacyjne wywołały jedynie ogromny społeczny gniew. Od kilku tygodni Warszawa wrze, odbywają się liczne spotkania, na których gorączkowo próbuje się wyjaśnić, jak mogło dojść do masakry w Ogrodzie Krasińskich i jak na przyszłość uchronić parki przed nieodpowiedzialnymi decyzjami urzędników i urzędniczek. Wbrew temu, co mówi pani Kaznowska, podczas konsultacji społecznych wprowadzono mieszkanki i mieszkańców w błąd, nie mówiąc o planowanej wycince ponad 300 drzew.

Nie pierwszy to raz wybucha w Warszawie konflikt społeczny wokół parków. Kilka lat temu Ratusz zaplanował sprzedaż Parku Świętokrzyskiego, aby załatać w ten sposób dziurę w budżecie. Park miał iść pod topór, a na jego miejscu miały wyrosnąć apartamentowce. Protestowano przeciwko rewitalizacji Parku Skarszewskiego, przeciwko okrojeniu Pól Mokotowskich. Dopiero głośne protesty społeczne skłaniały urzędników do wycofania się z wcześniej podjętych decyzji. Tak jednak nie powinno być.

Dlatego domagamy się:

1. Stworzenia długofalowych planów gospodarowania zielenią w mieście. 

2. Prowadzenia racjonalnej gospodarki drzewostanem i stworzenia dostępnej publicznie bazy drzew przeznaczonych do wycinki, tak aby był czas na zweryfikowanie decyzji o wycięciu drzewa i przedstawienie alternatywnej ekspertyzy dendrologicznej. Każde drzewo przeznaczone do wycinki powinno być oznakowane z informacją o powodach usunięcia i terminie odwołania od decyzji.

3. Udostępnienia całej dokumentacji dotyczącej rewaloryzacji Ogrodu Krasińskich, włącznie z ekspertyzami dendrologicznymi dla poszczególnych drzew, które zostały usunięte.

4. Wyjaśnień, na jakiej podstawie decyzja stołecznego konserwatora zabytków w sprawie wycinki drzew stała się prawomocna, skoro decyzję tę powinien wydać wojewódzki konserwator zabytków (art. 83 ust. 2 ustawy o ochronie przyrody z 16.04.2004, Dz. U. z 2009 r., nr 151, poz. 1220 z późniejszymi zmianami: „Zezwolenie na usunięcie drzew lub krzewów z terenu nieruchomości wpisanej do rejestru zabytków wydaje wojewódzki konserwator zabytków”).

5. Wyjaśnień, na jakiej podstawie zdecydowano, że historyczna rewaloryzacja Ogrodu Krasińskich na podstawie XIX-wiecznej koncepcji Franciszka Szaniora wymaga usunięcia 337 drzew, skoro Szanior uwzględnił w swojej koncepcji założenia poprzedników, a samą rewaloryzację Ogrodu rozłożył na lata. Dlaczego rewaloryzacji nie przeprowadzono etapami, co byłoby zgodne z praktyką zalecaną przez ekspertki i ekspertów, tylko zrealizowano jednoetapową masową wycinkę drzew?

6. Wyjaśnień, dlaczego Komisja Dialogu Społecznego ds. Ochrony Środowiska nie otrzymała do zaopiniowania projektu rewaloryzacji Ogrodu Krasińskich wraz z decyzją o planowanej masowej wycince drzew?

7. Prowadzenia rzeczywistych konsultacji społecznych poprzez stworzenie warunków udziału w nich wszystkim zainteresowanym mieszkankom i mieszkańcom (nie tylko poprzez Internet), zaplanowanie z odpowiednim wyprzedzeniem i zapewnienie odpowiedniej ilości czasu na konsultacje oraz uwzględnienie później uwag i opinii. W przypadku ich odrzucenia domagamy się przedstawienia uzasadnienia, dlaczego tak się stało.

Jednocześnie zwracamy się do pani prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz z pytaniem, czy wymierzy administracyjną karę pieniężną za zniszczenie drzew, krzewów lub terenów zieleni spowodowane niewłaściwym wykonaniem zabiegów pielęgnacyjnych, skoro Zarząd Terenów Publicznych doprowadził ponad 300 drzew do takiego stanu, że trzeba je było usunąć, jak argumentuje pani Kaznowska (art. 88 ust. 1 pkt 3 ustawy o ochronie przyrody z 16.04.2004, Dz. U. z 2009 r., nr 151, poz. 1220 z późniejszymi zmianami). Urzędnicy i urzędniczki, którzy dopuścili się tych zaniedbań, powinni ponieść konsekwencje.

***

Przypominamy wcześniejsze działania warszawskich Zielonych w obronie parków i prawa mieszkańców i mieszkanek do zieleni.

Warszawscy Zieloni na demonstracji w obronie jordanka na Powiślu
6 listopada 2011 r., fot. Sławomir Plotzke
LAS ŁĘGOWY NAD WISŁĄ
* Mamy prawo do Wisły

PARK "ZNICZ"

19 stycznia 2013

Zaproszenie: gdzie podziały się drzewa?

Ogród Krasińskich ogrodzony
Fot. Karol El Kashif
Zapraszamy na debatę o sytuacji w Ogrodzie Krasińskich.


Zielone Centrum M1
Marszałkowska 1 lok. 160
wtorek, 22 stycznia, godz. 18.30

Wycinka kilkuset drzew oraz zakrzewień w Ogrodzie Krasińskich wzburzyła warszawianki i warszawiaków. Przeprowadzona pod pretekstem "remontu" spektakularna masakra zieleni to również symptom poważnego problemu z demokracją. Po co robić konsultacje społeczne, jeśli potem ignoruje się głos i potrzeby mieszkańców? Dlaczego wbrew życzeniom mieszkańców park ma być ogrodzony? Dlaczego wbrew życzeniom mieszkańców alejki mają być wysypane żwirem, co wyklucza np. osoby chcące pojeździć na rolkach? Czy parki mają podobać się planistom, czy mieszkańcom i mieszkankom, którzy ich na co dzień używają? Komu przeszkadzają drzewa, zarośla, ptaki, rolkarze, warszawianki spieszące rano przez park do pracy? Komu przeszkadza zieleń i demokracja?

Do dyskusji zostały zaproszone: 
* Joanna Mazgajska, stowarzyszenie „Tryton”
* Agnieszka Grzybek, Zieloni
* Barbara Jezierska, wojewódzka konserwator zabytków
* Maria Rosołowska, Komisja Dialogu Społecznego ds. ochrony środowiska 
* dr inż. Edyta Rosłon-Szeryńska, Katedra Architektury Krajobrazu SGGW
Spotkanie poprowadzi Marek Matczak, poeta i przewodniczący warszawskiego koła partii Zieloni.

Swój udział w spotkaniu można potwierdzić na fb.

9 stycznia 2013

Zieloni solidarni z kupcami z przejść podziemnych

Warszawscy Zieloni solidaryzują się z kupcami z przejść podziemnych, którzy na początku tygodnia okupowali gabinet prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz i opuścili go pod presją groźby siłowego usunięcia przez policję. Jesteśmy zdumieni, że Ratusz dopuszcza do pogłębiania się konfliktu i notorycznie uchyla od wzięcia odpowiedzialności za jego rozwiązanie.

- Władze miasta mają obowiązek dbać o potrzeby mieszkańców i liczyć się z ich głosem. – mówi przewodniczący warszawskiego koła partii Zieloni Marek Matczak. – Ratusz powinien troszczyć się o dobrobyt miasta i o poczucie bezpieczeństwa jego mieszkanek i mieszkańców. Czy ekipa Hanny Gronkiewicz-Waltz wyobraża sobie, że drogą do tego celu jest niszczenie drobnego biznesu i bezczynne przyglądanie się aktom przemocy wobec ludzi broniących swojej pracy i godności? Nie można tylu ludzi tak z dnia na dzień bezpardonowo pozbawiać źródła utrzymania!

- W Ratuszu istnieje Centrum Dialogu Społecznego, więc dlaczego miasto rozmawia ze wzburzonymi obywatelami za pomocą policjantów?! - dodaje przewodnicząca warszawskiego koła partii Zieloni Elżbieta Hołoweńko. – Zapewnienia, że Ratusz nie jest „stroną konfliktu”, z punktu widzenia zwykłych warszawianek i warszawiaków brzmią jak kiepska wymówka. Jako warszawscy Zieloni zorganizowaliśmy w październiku spotkanie, na które zaprosiliśmy przedstawicieli kupców oraz urzędu miasta, aby obie strony mogły nawzajem poznać swoje racje. Niestety, wygląda na to, że urzędnicy nie są zainteresowani tym, żeby słuchać.

Czytaj również: stanowisko koła warszawskiego partii Zieloni w sprawie kupców z 14 sierpnia 2012 r. oraz relację z debaty z kupcami w Zielonym Centrum M1 z 23 października 2012 r.

29 października 2012

Kupcy z podziemi

We wtorek 23 października w Zielonym Centrum Marszałkowska 1 odbyła się debata na temat polityki miasta wobec drobnego handlu. Wśród zaproszonych gości byli: Bożena Jasińska, pełnomocniczka Stowarzyszenia Kupców i rzecznik ZDM Adam Sobieraj. Punktem wyjścia debaty było brutalne wyrzucenie kupców z podziemi przy Dworcu Centralnym. Niestety nikt ze spółki WPP, która jest odpowiedzialna za tę akcję, nie przyjął zaproszenia. W ostatniej chwili z powodu choroby odwołał obecność dyrektor gabinetu Prezydenta m.st. Warszawy Jarosław Jóźwiak.

Debatę poprzedziło wyświetlenie dwóch filmów. Pierwszym był fragment serii wywiadów nakręconych przez Marka Matczaka i Weronikę Bloch w podziemiach Dworca Centralnego, drugim zaś film pt. „Bezprawie.waw”. Malujące się na twarzach oglądających silne emocje zapowiadały bardzo ostrą debatę. Tak też się stało, prowadzący Marek Matczak niejednokrotnie musiał tonować nastroje.




Adam Sobieraj konsekwentnie powtarzał, że kupcy nie są stroną i dlatego miasto nie może z nimi rozmawiać. Dotąd wynajmowanie powierzchni pod Dworcem Centralnym regulowały przepisy kodeksu cywilnego. Teraz się to zmieniło, wydanie decyzji o prowadzeniu działalności gospodarczej w pasie ruchu (dlatego leży to w gestii ZDM) ma charakter administracyjny. O tym, kto będzie administrował tym terenem w imieniu ZDM, decyduje kolejność zgłoszeń. Dlatego jego zdaniem kupcy sami są sobie winni, że nie złożyli stosownego wniosku sami. Nadal mogą to zrobić, ponieważ spółka WPP ma podpisaną umowę tylko do 15 czerwca 2015 r. Jego zdaniem pretensje kupców nie mają uzasadnienia, zgodnie z prawem 20 czerwca ich stoiska powinny zostać zdemontowane. Dlatego spółka WPP miała podstawy do usunięcia kupców z podziemi. Relacje między kupcami a prywatną spółką nie są i nie mogą być przedmiotem zainteresowania ZDM. Wyjaśnił również, że ponieważ decyzja miała charakter administracyjny, nie ma znaczenia fakt, że kupcy oferują wyższe stawki za prowadzenie działalności w pasie ruchu. Są one stałe i ich wysokość zależy od statusu drogi, której dotyczy wniosek. Nie mogą więc podlegać negocjacjom.

Bożena Jasińska zwróciła uwagę, że spółka WPP nie spełniła warunków, jakie nakładała na nią decyzja ZDM i nie wniosła w terminie opłaty administracyjnej. Jej zdaniem powinno być to równoznaczne z unieważnieniem decyzji. Podniosła również problem własności znajdujących się w podziemiach dworca stoisk. Teraz kupcy nie mogą nawet odebrać znajdujących się tam towarów. Spółka WPP nie dopuszcza bowiem kupców do ich pawilonów. Jej zdaniem ważne jest to, że kupcy inwestowali przez ostatnie 20 lat w przestrzeń w podziemiach dworca. ZDM nie wziął tego pod uwagę, tylko zdecydował się oddać ten teren w ręce ludzi, który dotąd słabo wywiązywali się z nałożonych na nich obowiązków.

W odpowiedzi na te zarzuty Adam Sobieraj powiedział, że spółka zwróciła się do ZDM o rozłożenie kwoty opłaty administracyjnej na raty, na co nie uzyskała zgody. Teraz zgodnie ze stanem jego wiedzy pieniądze zostały wpłacone w całości. Odnosząc się do inwestycji poczynionych przez kupców, stwierdził, że ci, co inwestują w cudzą własność, zawsze tracą. Nie był w stanie odpowiedzieć na pytanie, do kogo należą pawilony. Zgodnie ze stanem jego wiedzy przy rozmowach z WPP przyjęto, że należą one do tej spółki. Wymaga to jednak sprawdzenia.

Prowadzący debatę Marek Matczak wyraził zdziwienie, że mimo narastającego konfliktu władze miasta nie interesują się problemem. Tym bardziej, że działania podjęte przez spółkę mają wpływ na mieszkańców miasta. Akcja firmy ochroniarskiej spowodowała zamknięcie dużej przestrzeni publicznej, uniemożliwiając korzystającym z dworca podróżnym swobodne przemieszczanie się. Zapytał również o to, czy miasto ma jakąś wizję rozwoju tego miejsca, którą spółka ma realizować czy też to, co tam będzie się działo, zależy tylko od niej.

Równie gorąca atmosfera panowała podczas zadawania pytań z sali.

Karolina Hammerszmidt powiedziała, że jednym z warunków przyznania spółce WPP tego terenu było zachowanie bezpieczeństwa publicznego. Trudno się czuć bezpiecznie w miejscu, gdzie prywatna firma ochroniarska bije ludzi. Co na to miasto? Czy nie jest to wystarczający argument by unieważnić decyzję przyznającą WPP administrowanie tym terenem? Zwróciła również uwagę na szereg zaniedbań, które świadczą o niewywiązywaniu się przez WPP ze swoich obowiązków.

Ewa Sufin-Jacquemart nie kryła oburzenia, że w centrum wielkiego europejskiego miasta władz miejskich nie obchodzi to, co się dzieje w przestrzeni publicznej. Miasto oddaje ją we władanie prywatnej firmie i umywa ręce. To, co się tam dzieje, nikogo nie interesuje, mimo że ma to przecież wpływ na jakość życia wszystkich mieszkańców. Ma również wpływ na to, jak będziemy postrzegani na świecie: dworzec to przecież miejsce, przez które przybywają do nas goście z zagranicy. "Miasto de facto oddało w prywatne ręce publiczną przestrzeń miejską w sercu miasta i jak ta przestrzeń jest wykorzystywana to już władz miasta nie dotyczy i nie interesuje..." - mówiła - "Mam wrażenie, że śnię. Mieszkałam 25 lat w regionie paryskim, ale jakoś nie mogę sobie wyobrazić, żeby merostwo Paryża wynajęło prywatnej firmie pasaż pod Champs-Elysée, mając w nosie, co ta firma tam będzie wyrabiała".

Karol el Kashif zwrócił uwagę na aspekt finansowy. Miasto przekazuje niezwykle atrakcyjne handlowo miejsca za niewielkie pieniądze spółce, która właściwie nie musi robić nic, by zarabiać olbrzymie sumy z wynajmowania ich kupcom. Jest to tym dziwniejsze, że w budżecie miasta ciągle jest mało pieniędzy i dokonuje się cięć. Dlaczego nie wynająć tych terenów kupcom, którzy oferują znacznie lepsze warunki. Urzędnicy działają w imieniu obywateli, dlaczego podejmują decyzje sprzeczne z ich interesem? Kashif zwrócił również uwagę na aspekt prawny. Władze miejskie nie wzięły przy wydawaniu decyzji stanu faktycznego. Pawilony 20 czerwca powinny zostać rozebrane, ale się tak nie stało. Gdyby podpisano umowę z WPP sp. z o.o., nie byłoby problemu, ale ponieważ był to zupełnie nowy podmiot, budzi to wątpliwości. Jeśli ten pas ruchu jest użytkowany, to nie może być równocześnie użytkowany przez kogoś innego. Należy najpierw usunąć poprzedniego użytkownika, a potem dopiero wydać decyzję nowemu. Nie uczyniono tego, tym samym decyzja administracyjna nie powinna być formalnie wydana.



Marcin Wrzos



28 października 2012

Kto uratuje ogródki działkowe

25 października w Zielonym Centrum Marszałkowska 1 odbyła się prowadzona przez Ewę Sufin-Jacquemart debata o ogródkach działkowych. Zaproszone do dyskusji gościnie i goście zastanawiali się nad rolą ogródków w miejskich ekosystemach, znaczeniem dla lokalnych społeczności oraz ich przyszłością - zarówno w Warszawie, jak i w całej Polsce.

Ewa Sufin-Jacquemart i Joanna Erbel
Fot. Elżbieta Hołoweńko

Bartłomiej Piech, radca prawny Polskiego Związku Działkowców, zaprezentował stanowisko Związku wobec sytuacji prawnej, powstałej w wyniku orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego kwestionującego dotychczasowe prawodawstwo działkowe. TK miał jego zdaniem nie podważać idei ogródków działkowych, lecz jedynie zakwestionować rolę PZD. Zamiast rozszerzyć uprawnienia PZD na inne organizacje, wolał jednak odebrać je Związkowi - wybierając "równanie w dół".

Skutkiem takiego wyroku jest zakwestionowanie praw działkowców do użytkowania gruntów Związku, które po wyznaczonym przez TK "okresie ochronnym" znajdą się w próżni prawnej, jeśli Sejm nie zdąży uchwalić do tego czasu nowej legislacji. Gminy i Skarb Państwa, do których należą te grunty, nie ukrywają, że zależy im na zyskach z tych gruntów, co może oznaczać urynkowienie stawek płaconych przez działkowców. Może to doprowadzić do popadnięcia tych rejonów miast w ruinę - ponowną, jako że nie chce się pamiętać, że bardzo często działkowcy otrzymywali w użytkowanie tereny zdegradowane, które przywrócili do życia.

PZD przygotował projekt ustawy, pod którą zamierza zbierać podpisy. Jego celem jest pogodzenie dotychczasowej legislacji z zastrzeżeniami Trybunału, w szczególności z poszanowaniem zasady pluralizmu organizacji działkowych. Miałyby one utrzymać prawa do preferencyjnych warunków działalności, takie jak nieodpłatne użytkowanie gruntu, a działkowcy utrzymaliby swoje prawa nabyte, takie jak własność nasiedzeń. W przypadku każdego ogródka działkowcy sami decydowaliby, czy chcą pozostać w strukturze ogólnopolskiej, czy utworzyć własne stowarzyszenie.

Grażyna Franke z okręgowego zarządu mazowieckiego PZD zaprezentowała sytuację w Warszawie. Ogródki w Warszawie znalazły się pod ostrzałem władz miasta jeszcze za rządów Lecha Kaczyńskiego, który swego czasu domagał się natychmiastowego oddania ponad 100 obiektów. Dziś w sądach toczy się 180 procesów z poszczególnymi ogródkami, niektóre z nich mają po 2-3 postępowania. Sytuacji nie zmieniła zmiana władzy - ekipa Hanny Gronkiewicz-Waltz stale podważa ich prawne tytuły do użytkowania gruntów. Miasto zwlekało z przekazywaniem gruntów zastępczych czy odszkodowań w zamian za tereny udostępnione pod inwestycje, oczekując na wyrok Trybunału jak na wygodne alibi.

Problemy, z którymi stykają się działkowcy w stolicy, to również dekret Bieruta i roszczenia reprywatyzacyjne, a także brak planów zagospodarowania przestrzennego. Miasta nie ukrywają, że w przeciwieństwie do ankietowanych przez CBOS (80% pytanych uważa, że ogródki w miastach powinny być zachowane) uważają tereny działek za atrakcyjną przestrzeń do sprzedania deweloperom.

Halina Siemko-Tomaszewska ze stowarzyszenia Parkowy Mokotów zaprezentowała naukową perspektywę na funkcjonowanie ogródków działkowych. Działki realizują istotne "usługi ekosystemów", a więc korzyści, jakie człowiek czerpie z przyrody. Ekosystemy są ze sobą wzajemnie powiązane i to od tych powiązań często zależy ich zdolność do świadczenia tych usług.

Przykładem presji na zabudowę terenów dzisiejszych ogródków działkowych jest sytuacja między ulicą Wołoską a Żwirki i Wigury – teren mokotowskiego klina nawietrzającego Warszawę. W ciągu ostatnich dziesięciu lat, powstało tutaj duże centrum mieszkaniowo-biurowe. Obecnie dla tego rejonu tworzony jest miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Analiza wariantów koncepcji planu (plany nie zostały jeszcze wyłożone) wykazuje, że planuje się poszerzenie obszaru zabudowy kosztem ogródków działkowych. Zaś na pozostałej części ogródków proponuje się "zieleń urządzoną". Zdaniem prelegentki należy wykazać, że wartości usług ekosystemu w formie ogródków przewyższają usługi ekosystemu w formie tradycyjnie rozumianej zieleni urządzonej.

Joanna Erbel, socjolożka z "Krytyki Politycznej" i redaktorka magazynu "Miasta", uznała, że sprawa działek wpisuje się w tendencje gentryfikacyjne: działkowcy wpierw odnawiają tereny zdegradowane, a gdy odzyskują one swą wartość, są z nich przepędzani. Poza byciem przestrzenią rekreacyjną działki mają również wartość edukacyjną, pokazującą dzieciom, skąd bierze się ich jedzenie. Bardzo ważne, by ogródki działkowe próbowały tworzyć przestrzenie wspólnotowe w ich obrębie. Działkom potrzeba mniej siatek i płotów, a więcej obszarów otwartych interakcji.

Podczas debaty ściany ozdabiały ilustracje Jaśminy Wójcik.
Fot. Elżbieta Hołoweńko

Podczas dyskusji głos ze strony publiczności zabrała Dorota Maj, niezależna radna z Żoliborza. Jeśli chodzi o jej dzielnicę, ma ona wrażenie, że działkowcy przyjęli postawę oblężonej twierdzy, nie podejmując dialogu z lokalną społecznością i ograniczając dostęp do użytkowanych przez nich terenów (np. przy Parku Dolnym) i znajdującej się tam ścieżki spacerowej. Wartością, którą warto wykorzystać, jest wiedza przyrodnicza działkowców, którą mogliby przekazywać chociażby uczniom.

Anna Krasowska z ROD im. Mai Berezowskiej zauważyła, że pomimo furtek ich ogródek pozostaje otwarty. Odnosząc się do wniosku o udostępnienie terenu rowerzystom stwierdziła, że przychodzące do niego na spacer osoby chwalą sobie fakt, że rodzice mogą swobodnie zostawić dzieci bez obaw o przejeżdżające obok rowery albo puszczane swobodnie psy. Grupy te mogą znacznie swobodniej korzystać z Pola Mokotowskiego. Ogród jest chętnie odwiedzany przez wracających do domu z kościoła Andrzeja Boboli, ale nie przeszkadza to w planowaniu na tym obszarze 15-piętrowego bloku, zabierającego połowę przestrzeni ogródka. Niestety, bardziej innowacyjne metody wykorzystania przestrzeni, jak chociażby zaktywizowanie okolicznych szkół, rozbija się o słabe zainteresowanie z ich strony.

Ryszard Niedbała z ROD Rakowiec zwrócił uwagę na inne funkcje ogródków działkowych - instytucje te organizują między innymi wczasy dla seniorów, odpoczynek dla młodzieży oraz imprezy integracyjne z lokalną społecznością. Bezpieczeństwo na ich terenie, z powodu braku należytego zainteresowania ze strony np. Straży Miejskiej, często muszą sami zatrudniać prywatną ochronę. Słabo układa się również współpraca z instytucjami socjalnymi, a mimo to na Rakowcu na działkach plac zabaw jest większy niż na okolicznym osiedlu. To wszystko działania, które działkowcy realizują w zakresie większym niż niejedna wspólnota mieszkaniowa. Mało kto pamięta również o tym, że ogródki są na danym obszarze wcześniej niż planowane w późniejszych okresach okoliczne parki i alejki.

Bartłomiej Kozek
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...