Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polityka społeczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polityka społeczna. Pokaż wszystkie posty

11 września 2013

Zieloni: Przyłączmy się do Ogólnopolskich Dni Protestu!

Rada Krajowa Partii Zieloni wyraża swoje poparcie i solidarność dla organizatorów Ogólnopolskich Dni Protestu, które w dniach 11-14 września 2013 roku odbędą się w Warszawie. Bliska jest nam zarówno sama idea działań protestacyjnych podjętych przez koalicję związków zawodowych w związku z brakiem woli ze strony rządu, aby prowadzić dialog ze stroną związkową, jak i przedstawione przez nią postulaty.

Niedawno obchodziliśmy 33. rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych – dokumentów, w których zapisano wywalczone przez komitety strajkowe dla pracownic i pracowników prawo do powołania niezależnych, samorządnych związków zawodowych, mających być autentycznym reprezentantem klasy pracującej. Podczas uroczystości dominowały głównie wspomnienia o niewątpliwych dokonaniach opozycji demokratycznej w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, bez odniesienia do aktualnej sytuacji świata pracy w Polsce i problemów, które doprowadziły do sytuacji kryzysowej.

Z przykrością obserwujemy arogancję obozu rządzącego wobec postulatów społecznych, w tym związkowych. Część polityków Platformy Obywatelskiej, w której kluczowe stanowiska zajmują byli dysydenci związani w przeszłości z NSZZ „Solidarność”, postulującej w swoim pierwszym programie z 1981 roku propracowniczą i partycypacyjną koncepcję „Samorządnej Rzeczpospolitej”, przygotowuje właśnie projekt ustawy, która ma ograniczyć możliwości działania związków zawodowych w Polsce. Ponadto przedstawiciele i przedstawicielki świata pracy krytykują ignorowanie dialogu społecznego przez Komisję Trójstronną. Ich zdaniem antyspołeczne i antypracownicze reformy podjęte przez rząd Donalda Tuska (np. wydłużenie wieku emerytalnego, wydłużenie okresu rozliczeniowego czasu pracy), jak i bolesne w skutkach zaniedbania (np. w oświacie, gdzie 7 tys. nauczycieli i nauczycielek może stracić pracę) wynikają z lekceważącego stosunku rządzących do przedstawicielek i przedstawicieli społeczeństwa.

Dla Zielonych sprawiedliwość społeczna, zrównoważony rozwój i demokracja uczestnicząca to wartości fundamentalne. Dlatego za szkodliwy uważamy neoliberalny kierunek polityki społeczno-gospodarczej, jaki obrał rząd Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Postulaty związkowe – takie jak m.in. wycofanie wydłużenia wieku emerytalnego i zmian w okresie rozliczeniowym czasu pracy, podwyżka płacy minimalnej, wprowadzenie jawności płac, ograniczenie umów śmieciowych, wprowadzenie obligatoryjnego referendum na wniosek obywateli i obywatelek, dialog społeczny z prawdziwego zdarzenia – są także i naszymi postulatami. Jakkolwiek między nami a częścią organizatorów istnieją znaczne różnice światopoglądowe, to pozytywnie oceniamy to, że związki zawodowe potrafiły się porozumieć ponad podziałami w sprawie najistotniejszych dla świata pracy kwestii. Dlatego zachęcamy nasze członkinie i członków oraz sympatyczki i sympatyków do udziału w Ogólnopolskich Dniach Protestu.

Rada Krajowa Partii Zieloni

16 sierpnia 2013

Zapraszamy na KONGRES EUROPA SPOŁECZNA

7 września odbędzie się kongres środowisk społecznych organizowany wspólnie przez Zielonych, Związek Nauczycielstwa Polskiego oraz Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych.

Partnerem jest też Fundacja im. Heinricha Bölla i Strefa Zieleni.

Tematy kongresu:

* jakiej chcemy Europy
* zdrowie
* edukacja
* obywatelskie prawa cyfrowe



Kongres Europa Społeczna zgromadzi przedstawicieli i przedstawicielek organizacji społecznych, związków zawodowych, świata nauki i ekspertów, jak również europarlamentarzystów i europarlamentarzystki.

Już dziś zachęcamy do rejestracji elektronicznej tutaj.

25 czerwca 2013

Przewodniczący partii o warszawskim referendum

Adam Ostolski w rozmowie z Błażejem Pobożym, PolitykaWarszawska.pl (9.06.2013): Już pierwsze dni pokazały, że idea referendum wyzwala społeczną energię. Mimo wszystkich słabości Hanna Gronkiewicz-Waltz wydawała się do niedawna bezalternatywna. Dziś wielu ludzi uwierzyło, że to miasto może być inne, i że ich głos może się liczyć. Nam jako Zielonym nie chodzi tylko o odsunięcie Hanny Gronkiewicz-Waltz, ale o uwolnienie przestrzeni na inne myślenie o Warszawie i potrzebach jej mieszkańców.


Agnieszka Grzybek na blogu na TOK FM (22.06.2013): Inicjatywa referendalna ruszyła nie dlatego, że „panowie chcą odwołać kobietę pełniącą ważną funkcję”, jak to sugerują w swoim stanowisku koleżanki z Kongresu Kobiet, tylko dlatego, że Pani Prezydent nieudolnie zarządza miastem, o czym najlepiej świadczą podane przeze mnie przykłady. Ta nieudolność wynika też z arogancji i określonej, neoliberalnej filozofii zarządzania, a przecież miasto to nie firma i należy tak nim zarządzać, żeby niwelować, a nie pogłębiać nierówności społeczne.


23 czerwca 2013

Bez słów: Ubić ubój i Protest Wściekłych Pasażerów

W czwartek 20 czerwca warszawscy Zieloni wzięli udział w demonstracji przeciwko ubojowi rytualnemu oraz w Proteście Wściekłych Pasażerów.

Ubić ubój







Protest Wściekłych Pasażerów

W czwartek zanieśliśmy zebrane podpisy na Radę Miasta. Po raz pierwszy w historii Rada pod naciskiem mieszkańców wprowadziła do porządku obrad od razu dodatkowy punkt dotyczący naszej inicjatywy. W imieniu inicjatywy Stopo Podwyżkom Cen Biletów ZTM przemawiali: Agnieszka Grzybek, Joanna Erbel i Filip Ilkowski.













17 czerwca 2013

Ewa Grotek: Ile nierówności w edukacji

Fot. Ewa Grotek
Relacja z debaty „Samorządy wobec nierówności edukacyjnych” w czasie 2 Kongresu Edukacji 15 czerwca 2013 r. Dyskusję prowadził dr Przemysław Sadura (Instytut Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego).

O tym, na ile szkoły się różnią, mówił prof. Roman Dolata (Instytut Badań Edukacyjnych) na podstawie wyników badań. Okazuje się, że w Polsce mamy dwa różne progi selekcyjne: na wsi dopiero po gimnazjum, a w dużych miastach już po szkole podstawowej. Różnice między ofertą i poziomem gimnazjów na wsiach są niewielkie, im większe zaś miasto, tym większe różnice

O tym, jak wielkie mogą być te różnice już na starcie, gdy dzieci rozpoczynają edukację, mówiła Dorota Rybarska-Jarosz, dyrektor Regionalnego Ośrodka Polityki Społecznej Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego, które jest przykładem ogromnych skrajności w tym zakresie

Mirosław Sielatycki, zastępca dyrektora Biura Edukacji Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy, powiedział o tym, co robi Biuro Edukacji w Warszawie, aby wspomniane nierówności niwelować. Wymienił program unijny „Indywidualizacja nauczania”, program wyrównywania szans skierowany na niektóre dzielnice, program „Lato i zima w mieście”.

Bardzo ciekawą, ale równie przerażającą wizję przedstawił socjolog, prof. Tomasz Szkudlarek (Instytut Pedagogiki Uniwersytetu Gdańskiego). Twierdzi on, że występujący w Polsce bardzo wysoki współczynnik nierówności ekonomicznych prowadzi do tworzenia gett, izolacji grup społecznych. Współczynnik ten to różnica pomiędzy najmniej a najwięcej zarabiającymi. Rośnie on w Polsce szybko w ostatnich latach, co jest bardzo niepokojące. Zdaniem prof. Szkudlarka państwo powinno zacząć od niwelowania nierówności ekonomicznych poprzez odpowiednio ustawione podatki, wspieranie biednych, państwowe emerytury, uznanie różnic i szacunek dla nich oraz partycypację polityczną.

Kolejnym etapem dyskusji były głosy kilku uczestników z sali. Przedstawicielka Federacji Inicjatyw Oświatowych postulowała o wsparcie dla szkół małych, środowiskowych. Rektor wyższej uczelni skrytykował wprowadzanie nieprzemyślanych reform, które niosą ze sobą ogromną biurokrację. Przedstawicielka Forum Rad Rodziców z Krakowa zwróciła uwagę na ogromne znaczenie roli wychowawczej i opiekuńczej szkoły oraz na bardzo istotny udział edukacji pozaszkolnej w wyrównywaniu szans – z niepokojem mówiła o likwidacji domów kultury.

Było jednak zbyt mało czasu, aby dyskusja mogła się rozwinąć i aby więcej osób z sali mogło zabrać głos. Nie wspomniano o tym, że samorządy wprowadzają ostre cięcia w edukacji. Cięcia, które zamiast zapobiegać nierównościom – powiększają je. Mam tu na myśli np. likwidację nauki drugiego języka w niektórych szkołach. Mam wrażenie, że ta dyskusja była jedynie muśnięciem tematu, który jest bardzo ważny. Podobne spotkania powinny odbywać się częściej na gruncie lokalnym. Powinni brać w nich czynny udział nauczyciele i rodzice, którzy najlepiej wiedzą, co dzieje się w szkołach.

Ewa Grotek, Mokotowskie Porozumienie Nauczycieli

9 maja 2013

Marcelina Zawisza: Tematy wiodące, tematy zastępcze

Warszawa Plus ogłosiła, że PO lekceważy mieszkańców Warszawy, wobec czego chcą oni wystawić wspólnego, lewicowego kandydata na prezydenta. Po czym pada taki tekst:

"Teraz dla warszawskiego SLD rondo im. Gierka stało się projektem flagowym. My posiadamy jednak inne priorytety. Aktualnie zajmujemy się choćby likwidacją Straży Miejskiej".

W Warszawie jest milion problemów, którymi powinna się zajmować lewica: likwidacja szkół, niedobór przedszkoli, żłobków, komercjalizacja stołówek szkolnych, reprywatyzacja kamienic, eksmisje na bruk osób, które chroni ustawa (tych, których nie broni, również), budowa kontenerów "socjalnych" na Bemowie, podwyżki komunikacji miejskiej, cięcia linii autobusowych i tramwajowych, zmniejszający się zasób mieszkań komunalnych. 

Jeżeli jako swoje flagowe projekty wybierają oni likwidowanie straży miejskiej i walkę o rondo Gierka, nie wspominając o innych problemach, które bezpośrednio dotykają mieszkańców Warszawy, twierdząc, że to PO nie reprezentuje interesów mieszkańców, to kogo oni chcą oszukać? Co to za "lewica", która zajmuje się takimi pierdołami, kiedy ludzie naprawdę mają autentyczne problemy, które w większości można rozwiązać lub chociażby załagodzić ich negatywne skutki na poziomie lokalnym?

Marcelina Zawisza

Komentarz dotyczy tekstu Warszawa Plus i wspólny kandydat lewicy na prezydenta, opublikowanego na stronie Polityka Warszawska.

11 kwietnia 2013

Zaproszenie: Jak rozwiązać problemy mieszkaniowe Warszawy?

Serdecznie zapraszamy na debatę, na której wspólnie zastanowimy się jak rozwiązać problemy mieszkaniowe Warszawy.

Miejsce: Zielone Centrum M1, ul. Marszałkowska 1 lok. 160
Termin: 15.04 (poniedziałek), godz. 18.30

Do debaty zaprosiliśmy:
* burmistrza Bemowa Jarosława Dąbrowskiego,
* wiceprezydenta Warszawy Michała Olszewskiego,
* burmistrza Żoliborza Krzysztofa Bugla,
* przedstawicielkę Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej Agatę Nosal-Ikonowicz,
* członkinię Partii Zieloni i redaktorkę portalu Lewica.pl Marcelinę Zawiszę,
* Macieja Czeredysa, architekta i urbanistę,
* dr Irenę Herbst, prezeskę Zarządu Fundacji Partnerstwa Publiczno-Prywatnego,
* Katarzynę Czarnotę z poznańskiego skłotu Rozbrat.
Spotkanie moderować będzie Justyna Samolińska, członkini Partii Zieloni.

Uważamy, że polityce mieszkaniowej powinno się nadać odpowiednią rangę w gospodarce miasta i środowisku samorządowym. Chcemy usłyszeć jakie pomysły na rozwiązanie trudnej sytuacji mieszkaniowej stolicy mają nasi goście. Burmistrz Bemowa zapowiada wprowadzenie pilotażowego projektu, który zakłada budowę dwóch kontenerów socjalnych, do których mają być zsyłani sprawiający problemy lokatorzy. Podobny projekt, bez powodzenia, kilka lat temu próbował wprowadzić ówczesny burmistrz Żoliborza. W jaki sposób tłumaczą oni swoje decyzje, jakie argumenty stoją za taką próbą rozwiązania palącej kwestii mieszkaniowej? Zastanowimy się, co sprawia, że kwestia kontenerów jako mieszkań socjalnych jest tak atrakcyjna dla rządzących, i jednocześnie tak bulwersująca dla aktywistów społecznych i socjologów, w jaki sposób można zwiększyć zasób komunalny, dlaczego mieszkania własnościowe zyskały w ciągu ostatnich 20 lat taką popularność, jak i gdzie szukać alternatyw oraz na jakich miastach i rozwiązaniach warto się wzorować.

Swój udział w wydarzeniu można potwierdzić na fb.

2 kwietnia 2013

Zieloni: Nie każcie płacić lokatorom za Wasze błędy!

Warszawscy Zieloni napisali do burmistrza dzielnicy Bemowo list w sprawie planowanej budowy „kontenerów socjalnych”.

Fot. Joanna Erbel

Warszawa, 2 kwietnia 2013 r.


                    Szanowny Pan
                    Jarosław Dąbrowski
                    Burmistrz Dzielnicy Bemowo m.st. Warszawy


Szanowny Panie Burmistrzu,

Warszawscy Zieloni z ogromnym niepokojem przyjmują medialne doniesienia o planowanym „pilotażowym” programie eksmitowania lokatorów do „mieszkań socjalnych” w kontenerach (artykuł Małgorzaty Zubik w „Gazecie Wyborczej” 28.03.2013).

Pragniemy zwrócić Pana uwagę na fakt, że kontenery nie spełniają wymagań, jakie prawo stawia lokalom socjalnym. Zgodnie z art. 3 pkt 2 prawa budowlanego budynkiem jest obiekt budowlany, który jest trwale związany z gruntem, wydzielony z przestrzeni za pomocą przegród budowlanych oraz posiadający fundamenty i dach. Kontenery nie spełniają tych przesłanek, prawo budowlane wymienia je obok m.in. kiosków i płacht namiotowych jako przykłady tymczasowych obiektów budowlanych. Nie mogą być więc uznawane za lokale zamienne czy socjalne, nie mogą zatem w żaden sposób pomóc w rozwiązaniu kryzysu lokatorskiego dzielnicy. W tym wypadku umieszczanie w nich lokatorów czekających na lokal socjalny może nosić znamiona łamania prawa.

Standard kontenerów jest zbyt niski, żeby można było w nich mieszkać, dodatkowo są one bardzo kosztowne w utrzymaniu. Jedyną możliwą metodą ogrzewania jest prąd, za który opłaty w okresie zimowym mogą przekraczać 1 tys. zł miesięcznie. Biorąc pod uwagę fakt, że w kontenerach mają zamieszkać najubożsi mieszkańcy i mieszkanki Bemowa, może to doprowadzić do sytuacji, w której poważnie zagrożone będzie ich życie i zdrowie. Z doświadczeń w innych tego typu osiedlach wynika, że dodatkowym, bardzo poważnym problemem jest zła wentylacja pomieszczeń, wynikająca z materiałów nieprzystosowanych do pełnienia funkcji mieszkaniowych. Użytkowanie lokalu powoduje powstawanie groźnych pleśni i grzybów, które powodują alergie i choroby przewlekłe, zwłaszcza wśród dzieci, osób starszych i osób z nadwerężonym układem immunologicznym.

Dzielnica potrzebuje wieloletniego planu budowy i zarządzania mieszkaniami socjalnymi, komunalnymi i zastępczymi oraz pomocy osobom zagrożonym eksmisją, mającymi problemy z terminowym opłacaniem czynszu. Stawianie kontenerów mieszkalnych nie jest rozwiązaniem problemu, przeciwnie: pogłębia marginalizację społeczną lokatorów, którzy mieliby w tych kontenerach zamieszkać, przy tym to właśnie wykluczenie społeczne jest jednym z powodów, dla których znajdują się oni w sytuacji zagrożenia eksmisją. Mieszkanie w takich warunkach uniemożliwia prawidłowe funkcjonowanie w społeczeństwie, zaś stygmatyzacja mieszkańców dodatkowo intensyfikuje ten proces. Mieszkańcy kontenerów będą mieli utrudniony dostęp do instytucji publicznych oraz miejsc niezbędnych dla prawidłowego funkcjonowania społecznego (szkoły, miejsca pracy, urzędy). Ubóstwo i marginalizacja społeczna stanowią zróżnicowane i wieloaspektowe problemy, które implikują wiele negatywnych skutków, mających wpływ nie tylko na rzeczywistość i jakość egzystencji rodzin, ale również na jakość funkcjonowania przyszłych pokoleń. Martwi nas, iż władze dzielnicy nie zauważają problemu dzieci, które potencjalnie mogą znaleźć się w kontenerach socjalnych i które, zgodnie z zasadą dziedziczenia biedy, będą miały znacznie utrudniony życiowy start.

W związku z tym zwracamy się do Pana z prośbą o odpowiedź na następujące pytania:

1. Czy decyzję o eksmitowaniu zadłużonych lokatorów do kontenerów poprzedziła ekspertyza dotycząca efektów podobnych działań w innych miastach (m.in. Bytom, Poznań, Bydgoszcz)? Gdzie taka ekspertyza jest dostępna?

2. Czy ratusz będzie starał się o nadanie kontenerom statusu lokali socjalnych? Czy dysponuje Pan ekspertyzą prawną dotyczącą legalności takiego rozwiązania?

3. W Ustawie o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego (Dz.U. 2001 Nr 71 poz. 733, art. 14 pkt.5) ustawodawca wyszczególnia grupy, które mają pierwszeństwo do korzystania z lokali socjalnych – są to m.in. dzieci, kobiety w ciąży, emeryci, osoby niepełnosprawne i obłożnie chore. Czy to te grupy zamierza Pan eksmitować do kontenerów w pierwszej kolejności? A jeśli nie, to w jaki sposób zamierza Pan spełnić ustawowy obowiązek zapewnienia im pierwszeństwa?

4. Rozumiemy trudną sytuację finansową dzielnicy związaną z brakiem dostatecznej liczby mieszkań socjalnych i komunalnych. Jednak czy za brak takich mieszkań odpowiadają ludzie, których chce Pan skazać na życie w kontenerach? Czy to ci ludzie decydują o kierunkach polityki miasta i dzielnicy, o wydatkowaniu środków z miejskiego i dzielnicowego budżetu, czy to oni pobierają pensje i diety za zajmowanie się problemami miasta?

W naszej opinii jest to po prostu przerzucanie na najsłabszych i najbardziej potrzebujących wsparcia obywateli kosztów wieloletniego zaniechania miasta i dzielnicy w polityce mieszkaniowej. To Państwo, jako rządzący w Warszawie urzędnicy i politycy, macie wszelkie narzędzia potrzebne do tego, by prowadzić racjonalną politykę mieszkaniową. I to Państwo ponosicie odpowiedzialność za to, że nie chcecie z tych narzędzi korzystać. Nie każcie płacić innym za Wasze błędy!

                Z poważaniem,
                Elżbieta Hołoweńko i Marek Matczak,
                przewodniczący warszawskiego koła Partii Zieloni

6 grudnia 2012

Polityka społeczna na zielono

Sprawiedliwość społeczna to jeden z kamieni węgielnych zielonej polityki. W piątym roku wielowymiarowego kryzysu, w jakim znalazła się Europa, osiągnięcia poprzednich pokoleń w dziedzinie społecznej wystawione są na niszczące skutki polityki zaciskania pasa. Coraz częściej mówi się też, że wskutek kryzysu ekologicznego najmłodsze pokolenie nie będzie już mogło cieszyć się takich komfortem i bezpieczeństwem, jak pokolenia dorastające w powojennym państwie dobrobytu. Czy tak jest rzeczywiście? Czy zdobycze reform społecznych XIX i XX wieku można ocalić? Czy dostrzeżenie, że istnieją „granice wzrostu” oznacza, że musi nam się żyć gorzej niż naszym rodzicom i dziadkom? Czy zmiany demograficzne naprawdę skazują nas na wojnę pokoleń? Jaka jest zielona alternatywa dla forsowanej przez europejską prawicę polityki zaciskania pasa?

Na te pytania odpowiada publikacja „Zielony Nowy Ład społeczny”, pod redakcją Bartłomieja Kozka, Dariusza Szweda i Beaty Maciejewskiej, wydana przez Green European Fundation, we współpracy z Zielonym Instytutem i Fundacją im. Heinricha Bölla.

Na przykładzie różnych grup – osób młodych, starszych, migrantów, osób żyjących na obszarach wiejskich, niepełnosprawnych – autorki i autorzy podejmują tematykę niezbędnych w Polsce reform polityki społecznej zgodnych z Zielonym Nowym Ładem jako myślą przewodnią niniejszego tomu. Przedstawicielki i przedstawiciele świata akademickiego, think tanków oraz zielonej polityki z Europy i Polski odpowiedzą na pytanie, jak miałby funkcjonować zielony model społeczny dla Europy, aby zachować osiągnięcia minionego stulecia i sprostać innowacjom XXI w.

Wśród autorek i autorów są m.in.: Ryszard Szarfenberg, Bartłomiej Kozek, Rafał Bakalarczyk, Maria Skóra, Monika Zima-Parjaszewska, Emilia Jaroszewska, Marije Cornelissen. Publikacja dostępna jest w wersji papierowej oraz w sieci. Gorąco polecamy!

26 października 2012

Zostańmy drugą Portugalią

Czas zrobić wyłom w absurdalnie restrykcyjnej ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii i realnie złagodzić ustawę: wprowadzić wartości graniczne (ilość dozwolonych używek na własny użytek - wzór portugalski) oraz zarejestrować w Polsce „marihuanę leczniczą” dla osób przewlekle chorych (np. ze stwardnieniem rozsianym), wydawaną w ramach programów terapeutyczno-leczniczych w szpitalach lub aptekach (Kalifornia).

Uczestnicy debaty Global Commission on Drug Policy:
Aleksander Kwaśniewski, Michel Kazatchkine, Richard Branson,
Fernando Henrique Cardoso, Ruth Dreifuss,
Kasia Malinowska-Sempruch

Po debacie „Gazety Wyborczej” i Światowej Komisji ds. Polityki Narkotykowej można stwierdzić, że nowelizacja ustawy nic nie dała (pozwala na odstąpienie od ścigania użytkowników z nieznacznymi ilościami), bo policja i prokuratura nie chcą lub nie radzą sobie z interpretacją art. 62a, wrzucając do jednego worka handlarzy i użytkowników, bo tak prościej i wygodniej. Można chwalić się statystykami i zapełnionymi więzieniami, prosząc o większe pieniądze na pensje i budżety na walkę z narkotykami.

Nie potrafimy rozwiązać problemu narkotyków i marihuany w Polsce, bo jesteśmy państwem prowincjonalnym i opresyjno-policyjnym. Nadzieja w Global Commission on Drug Policy, bo nasi polscy politycy są tak zaściankowi, że tylko to, co światowe może ich przekonać. Szczególnie jeśli mówią to byli prezydenci ze świata zachodniego, którzy sami zmienili poglądy. Polscy politycy nie chcą ani sami się uczyć, ani edukować wyborców. Dlatego w Polsce zamiast edukacji i profilaktyki zaostrza się prawo w sposób instrumentalny, poprzez karanie i wsadzanie ludzi do więzień, czym na chwilę zamiata się problem pod dywan. Represjom poddawani są ludzie, którzy traktują narkotyki rekreacyjnie, zabawowo lub też mają problem z używkami. Zamiast leczyć i rozmawiać, zastrasza się ludzi i karze.

Portugalia, Szwajcaria i Czechy potrafią rozwiązać problem poprzez racjonalizowanie polityki wobec narkotyków i stosując zróżnicowane podejście do osób używających marihuanę i narkotyki.

Solidne, krótkie i przystępne opracowania polityki narkotykowej w Portugalii, Szwajcarii i Republice Czeskiej dokonała fundacja Open Society Global Drug Policy Program. Wydane po polsku - wystarczy po nie sięgnąć.




Były prezydent Brazylii Fernando Henrique Cardoso: "W Portugalii postanowiono zdepenalizować używanie narkotyków, użytkowników narkotyków już się nie wsadza do więzienia, nie rozróżnia tych co biorą twarde i miękkie. Zamiast tego ludzi się leczy i edukuje".

Była prezydent Szwajcarii Ruth Dreifuss: "Mój kraj postanowił nie karać za używki, żeby nie niszczyć ludziom życia. [...] Musi istnieć represja, czyli sytuacja, w której klient nie dostaje tego, co chciał. To działa w odniesieniu również do alkoholu. Zawsze jest równowaga między profilaktyką i represją".

Gotowe rozwiązania są, wystarczy, że nasi eksperci i politycy sięgną po nie i trochę poczytają.

W Portugalii powołano komisje konsultacyjne, które prowadzą rozmowy z osobami używającymi substancje psychoaktywne. Stosuje się perswazje, pouczenia, rozmowy ostrzegawcze a w ekstremalnych wypadkach grzywny lub prace społeczne. Wskazuje się też na potrzebę leczenia i monitoruje, co się dzieje z osobami, które są uzależnione.

W Polsce politycy do tego nie dorośli, bo poddają się populistycznej, tabloidowej narracji. Tylko silny nacisk i edukacja opinii publicznej, w tym dziennikarzy i mediów, ekspertów, w tym działalność edukacyjna Wolnych Konopi jako dużej grupy nacisku represjonowanej przez system prawny, może zmienić tę sytuację.

Od 2000 roku, tj. od czasu funkcjonowania tak restrykcyjnej ustawy, zatrzymano prawie 400 tys. osób za posiadanie narkotyków. Jeśli nic się nie zmieni więzienia będą pełne ludzi bawiących się narkotykami, uzależnionych, i nie starczy miejsca dla prawdziwych kryminalistów. Będziemy krajem pełnym pseudokryminalistów.

Karol El Kashif

Post ukazał się również na blogu autora na stronie TOK FM.

23 października 2012

Zaproszenie na demonstrację lokatorską

Zbiórka: 27 października, sobota, godz. 16.00 pod Ministerstwem Gospodarki.

Szanowni Mieszkańcy i Mieszkanki Warszawy!

W związku z dramatyczną sytuacją mieszkaniową, ograniczeniem wydatków publicznych na mieszkalnictwo oraz planowanym przez rząd zaostrzeniem zasad najmu mieszkań komunalnych, warszawskie organizacje lokatorskie zapraszają wszystkich do wspólnego protestu. Październik jest tym miesiącem, w którym przypadają coroczne obchody Międzynarodowego Dnia Lokatora. Kontynuując ponad siedmioletnią tradycję polskiej edycji Dnia Lokatora, zapraszamy do wspólnej dyskusji i protestu w obronie prawa do dachu nad głową.

* NIE ZGADZAMY się na trwającą dziką reprywatyzację, w ramach której lokatorów przekazuje się jako „wkładkę mięsną” do budynków zwracanych prywatnym właścicielom lub osobom, które skupiły od nich roszczenia!

* NIE ZGADZAMY się na kolejne podwyżki i tak wysokich opłat czynszowych za używanie lokalów (na skutek których następuje gentryfikacja najlepiej położonych części miasta)!

* NIE ZGADZAMY się na brutalną przemoc eksmisyjną wobec osób niezamożnych (wyrzucanie ludzi na bruk, lub do ruder i baraków, z których następnie są eksmitowani do noclegowni dla bezdomnych)!

* DOMAGAMY się od władz krajowych i samorządowych budowy mieszkań czynszowych dostępnych dla każdego obywatela i obywatelki!

* DOMAGAMY się współdecydowania - partycypacji - przy zagospodarowywaniu terenów i środków finansowych, przeznaczonych na gospodarkę miejską (przestrzeń miejska i infrastruktura należą do obywateli)!

* DOMAGAMY się partycypacji w procesie nowelizacji prawa lokalowego i lokatorskiego !

APELUJEMY O CZYNNE POPARCIE NASZYCH POSTULATÓW I WSPARCIE NASZYCH AKCJI!

20 października (sobota) - godz. 12:00 – 16:00 Konferencja "Polityka mieszkaniowa w Warszawie z perspektywy lokatorskiej" omówienie wyników lokatorskiego monitoringu Wieloletniego Programu Gospodarowania Zasobem Mieszkaniowym m.st. Warszawy na lata 2008-2012. Sala konferencyjna Stowarzyszenia Wolnego Słowa ul. Marszałkowska 7 (wejście do ul. E. Zoli).

24 października (środa) – godz. 20:00 Dyskusja o problemach mieszkaniowych i projekcja filmów o tematyce lokatorskiej. Squat „Przychodnia” ul. Skorupki 6A.

27 października (sobota) – godz. 16:00 Demonstracja (zbiórka pod Ministerstwem Gospodarki na Placu Trzech Krzyży, przemarsz pod Sejm)

Organizują warszawskie stowarzyszenia lokatorskie: Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej, Komitet Obrony Lokatorów, Stowarzyszenie Hoża 27A, Kolektyw "Syrena", Kolektyw „Przychodnia”, Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów

Źródło: materiały organizatorów na stronie Lokatorzy.pl.
Swój udział w wydarzeniu można potwierdzić na fb.

19 października 2012

Czy druga kadencja HGW jest lepsza od pierwszej?

Na witrynie „Zielonych Wiadomości” ukazała się dziś rozmowa Bartłomieja Kozka z Krystianem Legierskim - podsumowanie z okazji półmetka kadencji samorządu. Zapraszamy do lektury!

Bartłomiej Kozek: Mijają 2 lata, odkąd jesteś stołecznym radnym. Kiedy rozpoczynałeś wyborczy bój o miejsce w Radzie Warszawy, mówiłeś, że prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz jest „panią wójt”, która może nie doprowadzi do żadnej katastrofy, ale po której nie ma co się spodziewać wizji i ambicji. Czy jej kolejna kadencja sprawiła, że zmieniłeś zdanie?

Krystian Legierski: Niestety, tylko się w nim utwierdziłem. Hanna Gronkiewicz-Waltz demonstruje absolutny brak zainteresowania wspieraniem życia kulturalnego w mieście. Nie wiadomo, co będzie dalej z obiecywaną siedzibą Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Brak polityki wobec warszawskich lokali rozrywkowo-gastronomicznych, można odnieść wrażenie, że jedynym przejawem zainteresowania klubami i kawiarniami są naloty straży miejskiej pod zarzutem zakłócania ciszy nocnej… Co z tego, że miasto ma Program Rozwoju Kultury (PRK), skoro zaraz po uchwaleniu został on zignorowany przez panią prezydent. Likwidacja Teatru na Woli i zrobienie z niego sceny Teatru Dramatycznego oraz wybór Tadeusza Słobodzianka na dyrektora tego teatru odbyły się bez przewidzianych w PRK procedur i konsultacji. A to tylko nieliczne przykłady kompletnego niedoceniania przez Hannę Gronkiewicz-Waltz i jej ekipę kultury i sztuki zarówno wysokiej, jak i tej o bardziej rozrywkowym charakterze. Dodajmy zupełny brak transparentności przy podejmowanych przez władze decyzjach i otrzymujemy ratusz, który w żaden sposób nie wychodzi naprzeciw wyzwaniom XXI w.

BK: Podczas walki o reelekcję Gronkiewicz-Waltz zapowiadała, że o ile przez pierwszą kadencję zajmowała się głównie wielkimi inwestycjami, w trakcie kolejnej skupi się na poprawie jakości życia w mieście. Dotrzymała słowa?

15 października 2012

Exposé: wizja na miarę poprzedniego stulecia

Krótkie podsumowanie "exposé" Donalda Tuska dla tych, co widzieć nie mogli bądź też nie chcieli - zielonym okiem rzecz jasna:

- Można pochwalić premiera za to, że gdy Polska przestała być zieloną wyspą, zaczął uczyć się z doświadczeń Nowego Ładu ("Nowym Ładem Tuska" nazywa już jego plany szef Instytutu Obywatelskiego, Jarosław Makowski) - tyle że świat idzie do przodu i dziś myśli o Zielonym Nowym Ładzie. Niestety, dużo zielonego w tym exposé nie było, a bez tego komponentu - odpowiedzi na wyzwania trzeciej, ekologicznej rewolucji przemysłowej - będziemy skazani na wieczne doganianie bardziej rozwiniętych krajów.

- To, że Nowy Ład Tuska jest mało zielony, najlepiej widać po tym, gdzie upatruje szans na modernizację Polski. Premier szczegółowo opowiadał o geograficznym umiejscowieniu poszczególnych odcinków autostrad i obwodnic, ale kiedy przeszedł do kolei, takiego manewru już nie powtórzył. Czy ma plan na ponowne doprowadzenie do użytku zamkniętych po transformacji 7 tysięcy km szyn? Czy ma wizję uporządkowania sytuacji spółek kolejowych? Czy nie ma problemu z tym, że poszczególne samorządy myślą o odejściu od Przewozów Regionalnych i stworzeniu własnych spółek, co jeszcze bardziej pokomplikuje sytuację finansową PR i połączeń międzywojewódzkich innych niż między wielkimi miastami? Już dziś np. zlikwidowano bezpośrednie połączenie szynobusowe Rzeszów-Lublin z powodu... zbyt dużego zainteresowania - pasażerowie muszą się przesiadać, bodaj w Stalowej Woli.

- Energetyka Tuska nie jest nowoczesna - będzie tylko dolewaniem wody do dziurawego wiadra. Rozbudowa bloków energetycznych, ale nic o poprawie stanu sieci przemysłowych. Gaz łupkowy, ale nie efektywność energetyczna, mimo iż wyprodukowanie 1% PKB kosztuje nas 2,5 razy więcej energii niż europejska średnia. Nic o energetyce odnawialnej i jej potencjale nie tylko dla niezależności energetycznej, ale też z punktu widzenia miejsc pracy - także w regionach o długotrwałym, strukturalnym bezrobociu. Słowem - infrastruktura wieku XX, a nie XXI.

- Tusk rozczarował w polityce społecznej - po pierwsze przestraszył się jednolitego oskładkowania umów, który to postulat Zieloni zgłosili jako pierwsza partia polityczna, jeszcze zanim na sztandary wzięła go Solidarność. Deklaruje troskę o przedsiębiorców, ale pozwala nie tylko na podmywanie własnego systemu zabezpieczeń społecznych, ale również na to, że firmy zatrudniające na etat, a więc na najbardziej stabilną formę zatrudnienia, są za to karane konkurencją ze strony nadużywających śmieciówek. Pozostaje trzymać za słowo np. ministra Rostowskiego, który po exposé zadeklarował w mediach, że wrócą do tematu wyrównywania poziomu oskładkowania wraz z końcem kryzysu.

- To ciekawe, że rząd deklarujący wydatki, które idą w kilkaset miliardów złotych, zamiast zapewnić sobie stabilne źródła przychodów, opiera się na pieniądzach z Unii oraz z akcji spółek z udziałem skarbu państwa, a nie uzyskanych poprzez składki czy np. dodatkową stawkę PIT dla najbogatszych. Skoro już jesteśmy przy Nowym Ładzie, to rozruszanie rynku wewnętrznego poprzez tworzenie warunków, umożliwiających np. zwiększanie kwoty wolnej od podatku, zmniejszającej obciążenia fiskalne szczególnie osób o małych i średnich dochodach czy obniżki VAT (co zrekompensowałoby wprowadzenie jednolitego oskładkowania) byłoby chyba spójnym rozwiązaniem, a nie znalazło się na nie miejsca w exposé.

- Urlop rodzicielski - Tusk musi doprecyzować o co chodzi w jego "prorodzinnej" reformie. Podczas przemówienia mówił o urlopach macierzyńskich i dopiero twitterowy spin posłanek i posłów PO zaczął sugerować, że chodzi również o "tacierzyński". Tusk stracił szansę by jasno powiedzieć: 3-4 miesiące dla matki, 3-4 miesiące dla ojca, 3-4 do elastycznego podziału między rodzicami. Tego zabrakło, a bez zrównania sytuacji rodziców na rynku pracy może to grozić wykluczaniem kobiet z rynku pracy. Warto wspomnieć, że ofensywa prorodzinna w postaci zwiększenia finansowania na żłobki i przedszkola rzędu kilkuset milionów złotych blednie w obliczu 10 mld zł, które planuje się zainwestować w przemysł zbrojeniowy w najbliższych 2 latach.

- Czego zabrakło? Tusk w ogóle nie powiedział o ochronie zdrowia, tak jakby nie było demonstracji pielęgniarek albo raportów wskazujących na jej fatalny stan. O mieszkaniach była tylko wzmianka w postaci dofinansowania 10-15% kosztów zakupu mieszkania, czyli pozostawianie rynku i cen na nim w rękach deweloperów, bez wspierania programów budownictwa komunalnego w kraju o deficycie mieszkaniowym szacowanym na 1,5 mln mieszkań. Nie było niemal nic o edukacji, poza pieniędzmi na badania i innowacje - ale znów, ile spośród nich będzie zielonych? Trudno powiedzieć.

Bartłomiej Kozek

9 października 2012

Dragi i ludzie

W czwartek 4 października w Zielonym Centrum Marszałkowska 1 przy wypełnionej po brzegi sali odbyła się debata o polityce narkotykowej. Zaproszeni początkowo do dyskusji politycy nie dopisali, stawiło się za to znakomite grono eksperckie. Spotkanie moderował red. Piotr Pacewicz (który, korzystając z okazji, zaprosił na zapowiadaną na 24 października konferencję „Gazety Wyborczej” i Światowej Komisji ds. Polityki Narkotykowej). Chociaż dyskutanci i dyskutantki w wielu sprawach się między sobą różnili, wspólnym dla wszystkich punktem wyjścia było stwierdzenie, że obecne represyjne prawo nie sprawdza się. Rozmowa koncentrowała się wokół tego, w jakim kierunku należałoby je zmieniać i jaką przyjąć w tym celu strategię.

Magdalena Dąbkowska (Global Drug Policy Program) zauważyła, że Polska ma najbardziej restrykcyjne prawo narkotykowe w całej Unii Europejskiej. Przykłady Portugalii, Szwajcarii i Republiki Czeskiej – krajów, w których udało się wprowadzić sensowną politykę narkotykową – pokazują, że politycy są gotowi zaryzykować dopiero wtedy, gdy zmienia się podejście opinii publicznej. Prezydenci zmieniają opinię wtedy, gdy odchodzą ze stanowisk, ale nie przekłada się to na stanowisko ich partii. Dlatego kształtowanie opinii społecznej jet najważniejszym narzędziem zmiany polityki narkotykowej. W tym celu trzeba dostosowywać swój przekaz do wielu różnych grup społecznych i zawodowych – nie ma jednego uniwersalnego języka mówienia o narkotykach.

Przede wszystkim ważna jest edukacja i propagowanie wiedzy, dostarczanie argumentów opartych na badaniach naukowych i doświadczeniu innych krajów. Niestety w Polsce politycy niechętnie sięgają do badań, a rozwiązań z innych krajów nie da się tak po prostu przeszczepić. Pozostaje argument finansowy: nierobienie niczego z osobami uzależnionymi jest najdroższe, te same pieniądze, które dziś idą na wsadzanie ich do więzień, można by przeznaczyć na leczenie z uzależnień i edukację. I należy to podkreślać, jeśli do opinii publicznej nie trafiają argumenty o empatii, prawach człowieka, ludzkim podejściu do osób uzależnionych i chorych.

Także Agnieszka Sieniawska, szefowa Polskiej Sieci Polityki Narkotykowej, opowiedziała się za edukacją i za strategią małych kroków. Legalny obrót substancjami psychoaktywnymi bez wcześniejszej edukacji zaowocowałby zwiększoną konsumpcją. Jest mnóstwo sposobów na depenalizację narkotyków: np. tabela wartości granicznych, określająca, jaka ilość narkotyku jest „nieznaczna” i nie należy za nią karać, albo wysyłanie do terapeuty na zdiagnozowanie, czy osoba zażywająca ma problem, czy też eksperymentuje albo jest dilerem.

Sieniawska podkreśliła, że narkotyki nie są same w sobie groźne, groźne jest uzależnienie od nich. Dlatego Polska Sieć Polityki Narkotykowej wystąpiła z propozycją dopisania do artykułu 62a Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii tabeli wartości granicznych. Niestety w Polsce nie istnieje definicja wartości granicznych. Obecnie jest możliwość odstąpienia od karania za posiadanie nieznacznych ilości, ale z różnych powodów ustawa jest źle stosowana.

Z kolei Piotr Pacewicz odniósł się do niedawnej nowelizacji, która miała złagodzić stosowanie prawa. Zapytał, dlaczego policja i prokuratura nie stosują tej nowelizacji. Czy dlatego, że popadli w rutynę? A może boją się, że zostaną oskarżeni o wspieranie narkomanii? Jeśli np. prokurator prowadzący sprawę Kory umorzyłby ją, już można sobie wyobrazić nagonkę tabloidów: „ten prokurator jest za narkomanią”, „narkotyzuje nasze dzieci” itp.

Następnie głos zabrał Robert Rutkowski z Mazowieckiego Towarzystwa Rodzin i Przyjaciół Dzieci Uzależnionych „Powrót z U”. Stwierdził, że marihuana jest szkodliwa: powoduje zaburzenia psychosomatyczne czy syndrom demotywacyjny. Ale nie można za to wsadzać ludzi do więzienia. W szkołach nie ma rzetelnej edukacji, programy profilaktyczne nie działają, mamy natomiast promowanie marihuany w mediach i przez Wolne Konopie. W efekcie już 9 proc. osób w grupie wiekowej 15-16 lat pali marihuanę – a im wcześniej się zacznie, tym gorzej. Dlatego zamiast marnować pieniądze na ściganie posiadaczy niewielkich ilości marihuany, należałoby przeznaczyć je na edukację.

Prezes stowarzyszenia Wolne Konopie Andrzej Dołecki podkreślał, że większość użytkowników nie uzależnia się od substancji psychoaktywnych. Bardzo dużo osób traktuje używki jako przelotne doświadczenie w danym momencie swojego życia, jako eksperyment, rekreację . Dopiero penalizacja spowodowała, że osoby represjonowane i wsadzane do więzienia zaczęły się organizować w proteście przeciw wyrzucaniu ludzi poza nawias społeczny, przeciwko robieniu z nich kryminalistów. Dołecki zaangażował się w działalność społeczną w wieku 15 lat, gdy zauważył, że jego normalnie funkcjonujący znajomi zaczęli znikać w zakładach karnych czy poprawczakach.

Dołecki opowiedział się za dekryminalizacją nie tylko posiadania, ale także hodowli marihuany na własny użytek. Podkreślił, że sprzedawana na ulicy marihuana zawiera coraz więcej THC, co jest szkodliwe dla organizmu. Lepiej, aby ludzie stosowali i hodowali organiczne, a nie genetycznie zmodyfikowane konopie.

Tomasz Harasimowicz, kierownik Poradni Profilaktyki i Terapii Uzależnień MONAR w Warszawie, powiedział, że polityków trudno przekonać do racjonalnych rozwiązań, bo wykorzystują oni temat narkotyków instrumentalnie we wzajemnych rozgrywkach. Zaproponował, aby zdepenalizować marihuanę na okres 4 lat, czyli jednej kadencji parlamentu, i w tym czasie przeprowadzić program badawczy. W tym okresie badacze mogliby prześledzić zachowania użytkowników. Człowiek złapany na posiadaniu substancji psychoaktywnych byłby objęty programem badawczym, a substancja była zarekwirowana. Organy miałyby użytkowników pod nadzorem i ewentualnie mogłyby stosować „czerwone światło”, włącznie z przepadkiem mienia.


Na zakończenie dyskusji Piotr Pacewicz przeprowadził wśród publiczności głosowanie. Przedstawił cztery możliwe cele, o które można walczyć, i zapytał, w który z nich warto dziś inwestować swój czas: a) wprowadzenie tabeli wartości granicznych, b) dekryminalizacja na wzór portugalski, c) eksperymentalna depenalizacja na 4 lata, d) pełna legalizacja. Głosy rozłożyły się mniej więcej po równo, z nieznaczną przewagą zwolenników i zwolenniczek modelu portugalskiego.

Karol El Kashif

8 października 2012

Piotr Kozak: Miasta do mieszkania

Pierwszy numer magazynu „Miasta” redagowanego przez Martę Żakowską i Joannę Erbel to dobry pretekst, aby porozmawiać o polityce mieszkaniowej (lub jej braku) w Polsce. Sytuacja jest paląca. W kraju ponad 8 milionów ludzi żyje poniżej minimum socjalnego, ponad 60% społeczeństwa nie stać na nowe mieszkanie, a i nowych mieszkań brakuje. Marże deweloperskie są trzy-, a nawet czterokrotnie wyższe niż w Europie Zachodniej. Budownictwo komunalne to tylko 0,5% nowo wybudowanych mieszkań.

Dyskusja na ten temat wyraźnie się ostatnio ożywiła. Od kilku lat można również zaobserwować dynamiczny rozwój powstawania ruchów lokatorskich związanych z żądaniem prawa do mieszkania. W kampanii samorządowej 2010 r. Zieloni wskazywali, że Warszawa może budować tanie mieszkania komunalne, a ich niedobór wynika z braku wyobraźni i niedostatku woli politycznej. To wtedy temat mieszkań komunalnych wyszedł z niszy i zaczęto o nim szerzej dyskutować. Jesienią 2011 r. Magdalena Mosiewicz i Krystian Legierski zorganizowali w Nowym Wspaniałym Świecie międzynarodową konferencję „Prawo do mieszkania”. Konferencja pokazała, że wiele miast na świecie chce i potrafi prowadzić politykę mieszkaniową nastawioną na ludzkie potrzeby. Pismo „Miasta” (w którym głos zabiera m.in. członek Zielonych Bartłomiej Kozek) to kolejny ważny krok w kampanii na rzecz miasta dla ludzi.

Magazyn jest dobrze przemyślany i zredagowany. Pierwszy numer otwiera Manifest Nowej Polityki Mieszkaniowej Obok wywiadów m.in. z Marią Palme, szefową departamentu negocjacji w Szwedzkim Związku Lokatorskim czy z Maciejem Czeredysem i Piotrem Topińskim na temat ruchów spółdzielczych, sporo miejsca poświęcone jest dyskusji o roli państwa w kształtowaniu polityki mieszkaniowej.

Warto zwrócić uwagę na artykuł Ireny Herbst, „W poszukiwaniu polityki mieszkaniowej”. Autorka zaznacza, że niedobór mieszkań w Polsce jest najwyższy wśród krajów Unii Europejskiej. Rocznie budujemy niewiele więcej niż 100 tys. mieszkań. Brak tanich mieszkań na wynajem to też jedna z podstawowych przeszkód w poszukiwaniu pracy poza miejscem zamieszkania. Jarosław Urbański dodaje, że do konsekwencji braku aktywnej polityki mieszkaniowej należy również zaliczyć postępującą gettoizację miast i wzrost zadłużenia polskich gospodarstw domowych. Narasta zagrożenie eksmisjami: rocznie problem ten dotyczy już ponad 100 tys. osób. Rosną koszty samych gmin, które budżety obciążone są koniecznością wypłacania odszkodowań z powodu niewywiązywania się przez nie z obowiązków konstytucyjnych. Wniosek? Brak spójnej polityki komunalnej naprawdę nie opłaca się nikomu.

Głupota i niegospodarność władz miast polskich nie byłaby jeszcze tak porażająca, gdyby nie całkowity zanik wrażliwości moralnej. Warto przeczytać wstrząsający tekst Konrada Dulkowskiego, „Karczowanie ogniem” poświęcony walkom ruchów lokatorskich w obronie prawa do mieszkania. Nie jestem pewien, czy żyjemy w cywilizowanym kraju, jeżeli wciąż (i od wielu lat) mają miejsca takie praktyki jak morderstwa, podpalenia, szantażowanie, nękanie i zastraszanie lokatorów. Jeżeli to nie jest zbrodnia, to co nią jest? W jakim kraju żyjemy, skoro ludzie muszą wychodzić na ulicę z hasłem „Wszystkich nas nie spalicie”?

Pozostaje jedynie nadzieja, że kiedyś odzyskamy nasze miasta. Odbijemy je z rąk handlarzy i akwizytorów. Komunalne mieszkania społeczne oraz tanie mieszkania na wynajem to mieszkania dla nas wszystkich!

Piotr Kozak

PS Magazyn można pobrać w formacie .pdf na stronie Instytutu Badań Przestrzeni Publicznej.

5 października 2012

Bez słów: debata o polityce narkotykowej

Dyskusja o polityce narkotykowej, ekspercki skład, brawurowe prowadzenie red. Piotra Pacewicza. Wkrótce relacja!

W debacie wzięli udział: Agnieszka Sieniawska (Polska Sieć Polityki Narkotykowej), Magdalena Dąbkowska (Global Drug Policy Program, Open Society Foundation), Tomasz Harasimowicz (Poradnia Profilaktyki i Terapii Uzależnień MONAR), Robert Rutkowski (Mazowieckie Towarzystwo Rodzin i Przyjaciół Dzieci Uzależnionych "Powrót z U"), Andrzej Dołecki ("Wolne Konopie").




















Foto: Elżbieta Hołoweńko
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...