Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alterglobalizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alterglobalizm. Pokaż wszystkie posty

3 listopada 2011

Garść zaproszeń na listopad

S/PRZECIW HISTORIA – dyskusja wokoł książki Marii Solarskiej o krytycznym wymiarze historii kobiet i czytaniu wspołczesnych dyskusji o równości płci i parytecie przez jej pryzmat.

Wprowadzenia do dyskusji: Maria Solarska, Agnieszka Weseli, Ewa Charkiewicz

Warszawa, 4 listopada (piątek), w godz. 19 – 21


Warszawa, Piękna 64a lokal 11

***

Polska Zielona Sieć i Polska Akcja Humanitarna serdecznie zapraszają na briefing dla dziennikarzy zatytułowany:

Głos aktywistek z Globalnego Południa na rzecz sprawiedliwości klimatycznej

Briefing odbędzie się 7 listopada (poniedziałek), w kawiarni Wrzenie Świata przy ul. Gałczyńskiego 7, w godz.11.30 – 12.30

Przed jakimi wyzwaniami stoją kobiety, które aktywnie angażują się w działania dla klimatu i przeciw ubóstwu w krajach najbiedniejszych?

Jaką rolę odgrywają skutki zmian klimatu w walce lokalnych społeczności Nigerii oraz Papui Nowej Gwinei z ubóstwem?

Jakie obawy i nadzieje wiążą ze zbliżającą się konferencją klimatyczną w Durbanie najubożsi?

Czy polska prezydencja w Radzie UE pomoże czy przeszkodzi w wypracowaniu nowego, wiążącego porozumienia klimatycznego?

Tylko przez jeden dzień gościć będą w Polsce dwie niezwykłe działaczki – Hauwa Umar-Mustapha z Nigerii i Serafhina Gigira Aupong z Papui Nowej Gwinei. Spotkanie z nimi będzie niecodzienną okazją, by usłyszeć bezpośrednie relacje świadków zmian klimatu i przekonać się, jak duży wpływ ma zmieniający się klimat na rozwój najbiedniejszych.

Hauwa Umar-Mustapha, koordynatorka Inicjatywy Rozwojowej Tubali (The Tubali Development Initiative, www.tubali.com) z Nigerii. Zajmuje się badaniem wpływu zmian klimatu na rolnictwo i rozwój nigeryjskich wiejskich społeczności pod kątem zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego. W swojej działalności szczególną uwagę poświęca sytuacji kobiet, których życie dramatycznie pogarsza się w związku ze skutkami zmian klimatu.

Serafhina Gigira Aupong, kampanierka the Bismarck Ramu Group (BRG) z Papui Nowej Gwinei. Serafhina aktywnie działa w jednej z papuaskich prowincji Madang, wspierając tradycyjne społeczności rybaków dotkniętych negatywnymi skutkami zmian klimatu. Specjalizuje się w temacie przymusowych migracji związanych z podnoszącym się poziomem morza.

Pobierz zaproszenie na briefing

Po briefingu serdecznie zapraszamy na wspólny obiad.

Prosimy o potwierdzenie uczestnictwa drogą emailowa lub telefoniczną:

kasia@globalnepoludnie.pl

Tel. 91 880 38 72, kom. 697 185 614

***

Kolorowa Niepodległa, 11.11.11., Warszawa, godzina 12.00, miejsce - wkrótce podamy

Kolorowa Niepodległa to uliczny koncert a zarazem wiec, przygotowany na Święto Niepodległości przez Krytykę Polityczną, wchodzącą w skład Koalicji Porozumienie 11 listopada. Koalicję, zrzeszającą szereg organizacji, środowisk, grup nieformalnych i osób - łączy wspólna wizja wolnej, otwartej, wielokulturowej Polski. Chcemy Polski przyjaznej wszystkim; bez względu na wiek, płeć, kolor skóry, orientację seksualną, status społeczny, poziom wykształcenia czy wyznawaną religię. Dlatego łączy nas również sprzeciw wobec wszystkich form nacjonalizmu, wobec rasizmu, wobec ksenofobii, wobec pogardy i nienawiści szerzonej przez nacjonalistyczne ugrupowania pod przykrywką narodowej dumy.

W dniu Niepodległości chcemy świętować, śpiewać, słuchać muzyki , słuchać ważnych i mądrych głosów zaproszonych gości i członków Koalicji Porozumienie 11 listopada. Chcemy być razem, w poczuciu solidarności, radości i szacunku. Nasze credo to wyraźne TAK! dla praw człowieka i wolności. I wyraźne NIE! dla nacjonalizmu i neofaszyzmu. NIE! dla mowy i czynów nienawiści.

Popieram Kolorową Niepodległą. Czuję się jej częścią - profesor Maria Janion

Idziemy na Kolorową Niepodległą, bo kolory tęczy nie kłócą się nam z biało-czerwonym - a kolor brunatny jak najbardziej - Michał Sutowski, Krytyka Polityczna

Jestem Polką. Chcę żyć w Polsce wielokulturowej, wieloreligijnej, wieloetnicznej. Przyjdźcie na Kolorową Niepodległą. Ja tam będę. Faszyzm nie przejdzie. - Ilona Ostrowska, aktorka.

Chcę żyć w Polsce mieniącej się kolorami i pachnącej jak cała kultura światowa. Zapraszam na wiec Kolorowa Niepodległa - Tomasz Karolak, aktor.

Prowadzenie: Kazimiera Szczuka i Mikołaj Lizut

Zagrają:

- aFrykasy Sunsystem; Grajek Krawiec, Mamadou Diouf & Friends, - Tymon Tymański - Stołeczny Chór Rewolucyjny "Warszawianka". W składzie chóru między innymi: Piotr Najsztub, Mikołaj Lizut, Katarzyna Kwiatkowska, Sylwia Chutnik, Michał i Ola Bilewiczowie, Piotr Laskowski, Ania Blumsztajn. - Jarosław Sacharski, finalista konkursu Pamiętajmy o Osieckiej zaśpiewa "Deszcze Niespokojne".

Prócz tego na wiecu głos zabiorą przedstawiciele społeczności romskich, żydowskich, wietnamskich, afrykańskich, kaukaskich i LGBT. Między innymi: Stanisław Krajewski, Robert Biedroń, Mariusz Kurz. A także: Prof. Magdalena Środa, prof. Stanisław Obirek, Bari z Koalicji Porozumienie 11 listopada, Krzysztof Krauze , Joanna Kos- Krauze i inni.

Wspierają Kolorową Niepodległą i będą z nami między innymi: Jacek Poniedziałek, Wojciech Pszoniak, Borys Szyc, Eryk Lubos, Roma Gąsiorowska, Sonia Bochosiewicz, Katarzyna Kwiatkowska, Iza Kuna, Renata Dancewicz, Małgorzata Niemirska, Antoni Pawlicki, Urszula Dudziak, Tomasz Karolak, Małgorzta Niemirska, Włodzimierz Staniewski, Krystyna Krakowska-Krauze, Olga Tokarczuk, Cezary Harasimowicz, Grażyna Wolszczak, Xawery Żuławski, Włodzimierz Staniewski, Małgorzata Braunek, prof. Małgorzata Fuszara, prof. Zbigniew Szawarski, prof. Sławomir Wołczyński.

Będą obecni również politycy, tym razem w charakterze prywatnych osób solidarnie świętujących z nami na ulicy.

***

Wiec solidarności z ruchem Occupy Wall Street

11.11.11 o godzinie 11.00 zapraszamy wszystkich na wiec solidarności z uczestnikami akcji Occupy Wall Street, która w ponad stu amerykańskich miastach przeistoczyła się w obywatelski ruch Occupy Together, działający także w innych krajach. Wiec będzie miał miejsce w Warszawie, przed gmachem Ambasady Stanów Zjednoczonych w Alejach Ujazdowskich 29/31. Chcemy w ten sposób zaprotestować przeciwko nieuzasadnionym represjom stosowanym wobec uczestników masowych wystąpień obywatelskich.

Chcemy poprzeć ideę walki non-violence, walki pozbawionej jakiejkolwiek przemocy, opartej na zasadach obywatelskiego nieposłuszeństwa, zakładającej przeciwstawianie argumentom siły jedynie argumentu racji, wywodzącej się także z najlepszych tradycji amerykańskich, sięgających czasów Henry’ego Davida Thoreau.

Dziś, gdy do tych tradycji odwołują się Zgromadzenia Powszechne na Liberty Plaza w Nowym Jorku i setkach miast w USA i na świecie, powinniśmy do nich dołączyć. Już przed dwoma tygodniami, uczestnicząc w Marszu Oburzenia zorganizowanym przez Porozumienie 15 Października, w parku obok warszawskiej giełdy wyraziliśmy wolę by stać się zaczątkiem takiego Zgromadzenia Powszechnego także w naszym kraju.

Kolejnym miejscem jego obrad niech będą zatem 11 listopada Aleje Ujazdowskie przed ambasadą USA, gdzie chcemy zaprotestować przeciwko brutalnym i nieuzasadnionym represjom wobec tworzącego się obywatelskiego ruchu przywrócenia należnych wspólnocie praw i wyrazić swoje poparcie dla tych dzielnych i wytrwałych ludzi, którzy w ruchu tym uczestniczą.

A dlaczego właśnie 11 listopada? Bo trudno wyobrazić sobie lepszy termin niż Święto Niepodległości, by przywrócić pojęciu międzyludzkiej solidarności (tej z małej litery) zapomniane znaczenie. Bo przecież „za wolność naszą i waszą”, Pułaski, Kościuszko, te sprawy…

Jest też pewna symetria świąt. 11 listopada to w Stanach Zjednoczonych Dzień Kombatanta. Przykładem na to, w jaki sposób państwa traktują niepotrzebnych już żołnierzy, jest przypadek Scotta Olsena, 24-letniego weterana marines, który odbywał służbę w Iraku. Należy on do organizacji Weterani dla Pokoju, zrzeszającej byłych amerykańskich wojskowych, którzy zdecydowali się wystąpić przeciwko militarystycznej polityce swojego kraju. W USA weterani są otaczani szczególnym szacunkiem, choć państwo często o nich zapomina. Scott, który wyszedł bez szwanku z uczestnictwa w bezsensownej wojnie, na którą wysłało go jego państwo, został poważnie raniony przez policję. Znalazł się w szpitalu w stanie krytycznym – obecnie jego stan jest stabilny, ale jak się okazało doznał poważnego urazu mózgu, ma uszkodzony m. in. ośrodek mowy. Czeka go operacja neurochirurgiczna, a po niej długa, mozolna rehabilitacja.

Faszyzm miewa różne oblicza, a dziś możemy dostrzec paskudne oblicze korporacyjnego faszyzmu. „Faszyści zmieniają koszule”, pisał niegdyś Ryszard Krynicki po jednym z dramatów naszej najnowszej historii. Ten wiersz ma też jednak wymiar uniwersalny. Dziś są to białe koszule – white collars – z bardzo ekskluzywnymi metkami, należące do CEO’s – dyrektorów zarządzających wielkich korporacji, zwłaszcza z sektora finansowego, który ponosi największą odpowiedzialność za wywołanie obecnego światowego kryzysu ekonomicznego. To ci ludzie – pod pretekstem obrony porządku, który zapewnia im władzę i niewyobrażalne zyski – domagają się od polityków tłumienia przemocą protestów społecznych.

To nie jest wewnętrzna sprawa Stanów Zjednoczonych. To sprawa nas wszystkich.

Nie, nie jesteśmy antyamerykańscy. Wręcz przeciwnie. Pamiętajmy, że to w gruncie rzeczy melting pot, wrzący tygiel różnych ras, korzeni etnicznych, kultur, czyli – innymi słowy – skupiają się tam jak w soczewce dobre i złe cechy całej ludzkości.

Postulaty, jakie wysunął ruch Occupy Wall Street – zarówno ekonomiczne, jak i dotyczące respektowania elementarnych zasad demokracji – dotyczą nas wszystkich.

Las Birnam ruszył. Nie spóźnijmy się.

16 października 2011

Zachęta przenosi się do Azji

Młoda sztuka z Indii, bo o niej w tym poście mowa, to wystawienniczy strzał w dziesiątkę. Ponieważ nie ma ona tematu przewodniego, daje niezły ogląd tego, co dzieje się dość daleko od Europy - w kraju wybijającym się do roli prężnego, globalnego mocarstwa, w którym wielkie bogactwo i wielkie ubóstwo sąsiadują ze sobą niemal na każdym kroku. Lokalna tradycja dostosowuje się do zglobalizowanej rzeczywistości, jednocześnie jednak wchodząc w nią w grę, w której zachowuje wiele ze swojego lokalnego kolorytu. Wielość bóstw, przeżytki systemu kastowego, mozaika ludnościowa, wpływ kapitalizmu na jakość życia ludzi - wszystko to i znacznie więcej staje się obiektem zainteresowania młodych artystek i artystów. Znajdziemy tu zróżnicowane formy wyrazu - grafiki, zdjęcia, filmy i instalacje, a nawet komiks o napiętej sytuacji w Kaszmirze.

Co zaciekawiło mnie najbardziej? Nie da się ukryć, że sporo tu prac z politycznym przekazem - nie dominują, ale dają pewien wgląd za kulisy indyjskiego sukcesu ekonomicznego. Jego mniej różową stroną staje się przede wszystkim coraz bardziej agresywne zawłaszczanie przestrzeni publicznej. Jego ofiarą padają zarówno targi kwietne, jak i osoby mieszkające w slumsach, eksmitowane bez zapewnienia im jakiejkolwiek pomocy socjalnej. Materiały filmowe na te tematy również znajdziemy na tej wystawie, co sprawia, że nie jest ona jedynie pokazem lekko absurdalnego z naszego punktu widzenia humoru czy też feerii jaskrawych barw, sączących się z przerysowanych klipów reklamowych. Mamy tu także możliwość poznania dosłownie wbijających w fotel prac wideo, dotyczących relacji płci - wykonania jednej z lokalnych pieśni przez transseksualistę oraz rozważań na temat doli, przypisanej kobietom, dla których bóstwo było ich pierwszym kochankiem.

Rzecz jasna nie jest tak, że spotkamy tu jedynie mało wesołe czy skłaniające do refleksji instalacje. Jedną z wystawionych prac jest załączony poniżej klip muzyczny, doskonale pokazujący, jak inspirująca jest kultura hinduska także dla innych kręgów kulturowych. Nie do przegapienia są klipy z kanału [v], mające reklamować poszczególne elementy jego ramówki. W drodze do i z pracy czy uczelni warto zatem zajrzeć na plac Małachowskiego i zobaczyć, jak żywotna potrafi być lokalna kultura i jak dobrze może się bronić przed uniformizacją.

15 października 2011

Zielone kino: Jak topił się system finansowy

Na coraz dłuższe, jesienne wieczory polecam obejrzenie czteroczęściowego dokumentu angielskiej Al Jazeery "Meltdown". To trzymająca w napięciu do ostatniej minuty opowieść o tym, jak w 2008 roku globalny rynek finansowy uległ załamaniu, które dla milionów ludzi oznaczało utratę pracy i obniżenie poziomu życia. Dziennikarze kanadyjskich mediów publicznych, które przygotowały ten materiał dla globalnej telewizji informacyjnej nie wahali się zarówno wskazać współwinnych kryzysowi, jak i jeździć po całym świecie, by pokazywać jego skutki. Choć nadal możemy je obserwować, to jednak w natłoku dochodzących z różnych źródeł mniej lub bardziej ważnych informacji trudno nam połączyć rozproszoną wiedzę na temat kryzysu w jedną całość. "Meltdown"  - moim zdaniem - spełnia to oczekiwanie wzorowo.

6 października 2011

Godne życie w złotym wieku – zielone założenia systemu emerytalnego


Zapewnienie stabilnego finansowania systemu oraz jego zdrowych podstaw finansowych będzie jednym z kluczowych wyzwań dla europejskich społeczeństw. Będzie ono wymagać powiązania polityki emerytalnej państwa z innymi dziedzinami życia społecznego i ekonomicznego, w szczególności z funkcjonowaniem rynku pracy. Zielona wizja systemu emerytalnego na pierwszym miejscu stawia solidarność, sprawiedliwość społeczną i sprawiedliwość między płciami.

Polski system emerytalny nie spełnia tych zadań. Zreformowany w 1999 roku, wymagał wprowadzenia korekty ze względu na konieczność redukcji zadłużenia publicznego, co uczynił rząd PO-PSL w grudniu 2010 roku. W debacie, którą wywołały pomysły reformatorskie PO-PSL, wskazywano na wiele innych, poza generowaniem długu publicznego, wad systemu: niską oczekiwaną kwotę zastąpienia dotychczasowych dochodów osób pracujących przez uzbierany kapitał, wysokie koszty funkcjonowania Otwartych Funduszy Emerytalnych (obowiązkowa opłata od odprowadzanych do OFE składek oraz opłata za zarządzanie, niepowiązana z wynikami finansowymi), brak zachęt służących bardziej efektywnemu pomnażaniu przez OFE naszych pieniędzy oraz ryzyko związane z inwestowaniem składek emerytalnych na giełdzie. Niewiele natomiast mówiono o celach działania systemu emerytalnego i o tym, jaki sposób jego funkcjonowanie zapewni najbardziej skuteczne realizowanie zasad sprawiedliwości społecznej, równości kobiet i mężczyzn, solidarności międzypokoleniowej i prawa do wysokiej jakości życia osób starszych. Dla Zielonych wartości te stanowią podstawę, gwarantującą przestrzeganie praw człowieka do godnego życia.

Wprowadzanie większej ilości elementów rynkowych do systemu emerytalnego przyczynia się do zmniejszenia jego stabilności i do rozluźnienia solidarności międzypokoleniowej. System repartycyjny, w którym państwo bierze na swoje barki odpowiedzialność za zapewnienie obywatelkom i obywatelom godziwych emerytur, mobilizuje instytucje publiczne do bardziej wydajnych działań na rzecz zachowania finansowej stabilności systemu – na przykład poprzez politykę zwiększania poziomu zatrudnienia oraz pozwalającą młodym rodzinom na podjęcie decyzji prokreacyjnych (rozwój dostępnego cenowo mieszkalnictwa, infrastruktury żłobkowej i przedszkolnej, walka z nierównym poziomem płac kobiet i mężczyzn za tę samą pracę etc.). Przerzucanie odpowiedzialności za przyszłość po zakończeniu pracy na jednostki w sytuacji, kiedy rynek prywatnych funduszy emerytalnych nie działa zgodnie z regułami faktycznej konkurencji i zasadami symetrii informacji, oznacza przyzwolenie na niesprawiedliwie funkcjonujący system emerytalny. W efekcie emerytury dwóch osób pracujących za takie samo wynagrodzenie i mających taki sam staż pracy mogą się znacząco różnić, jeśli jedna z nich, zaczynając pracę w późniejszym czasie, załapała się na kryzys na giełdzie i zniżkę kursu akcji, w które OFE inwestował jej składki.

Dlatego uważamy, że dodatkowe, rynkowe ubezpieczenia emerytalne mogą być jedynie uzupełnieniem, w żadnym zaś wypadku nie powinny być podstawą polityki emerytalnej państwa. W przeciwnym razie, w wyniku splotu niekorzystnych czynników (niski poziom zatrudnienia, starzenie się społeczeństwa, niestabilność sektora finansów i rynku kapitałowego), czeka nas zapaść systemu emerytalnego i wzrost poziomu ubóstwa wśród osób starszych.

W związku z powyższym Zieloni postulują:

- Długofalowe zobowiązanie państwa, by kwota emerytury wypłacanej z ZUS (I filar + indywidualne subkonto w obrębie II filara, utworzone w wyniku reformy rządu PO-PSL) wynosiła równowartość wysokości 2/3 pensji pracowniczej z ostatnich 5 lat stażu pracy, w wysokości nie niższej niż płaca minimalna. Środki na pokrycie tego zobowiązania – oprócz składek pracowników i pracodawców – powinny pochodzić między innymi z wprowadzenia „podatku Robin Hooda”, czyli niewielkiego (0,05%) oprocentowania wszelkich operacji finansowych, co pomogłoby w pozyskaniu środków na ekologiczną (inwestycje w zdecentralizowaną energetykę odnawialną, transport zbiorowy, termorenowację i energooszczędne budownictwo mieszkaniowe) oraz społeczną (edukacja, ochrona zdrowia, polityka społeczna) transformację gospodarki, postulowany przez ruchy społeczne w wielu europejskich państwach.

- Ustanowienie maksymalnego poziomu odprowadzanej do II filaru obowiązkowej części składki na poziomie 3% pensji i wprowadzenie autentycznego, wolnego wyboru instytucji zajmującej się inwestowaniem pieniędzy, nie tylko w obrębie Otwartych Funduszy Emerytalnych – w tym możliwości odkładania całości składki emerytalnej na koncie ZUS.

- Podejmowanie działań, służących poprawie funkcjonowania Otwartych Funduszy Emerytalnych, takich jak zmniejszanie opłat manipulacyjnych, poszerzenie możliwości inwestowania, wspieranie finansowania przedsięwzięć ekologicznych i społecznych (Społecznej Odpowiedzialności Biznesu – CSR) oraz możliwość decydowania o inwestycjach przez osoby, których składki są odprowadzane do OFE.

- Wprowadzenie elastycznego, równego wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn na poziomie 65 lat, z możliwością wcześniejszego przejścia na emeryturę (w wieku 60 lat) w przypadku zawodów szkodliwych dla zdrowia i wykonywanych w uciążliwych warunkach.

- Osoby, które po przepracowaniu stażu pracy zdecydują się na pozostanie na dotychczasowym miejscu pracy, powinny mieć prawo do otrzymywania połowy wysokości przysługującego im świadczenia emerytalnego.

- Politykę państwa prowadzącą do długofalowego zwiększania poziomu uniwersalności systemu emerytalnego. Oznacza to podejmowanie działań służących zrównaniu sytuacji różnych grup pracowniczych, np. wydłużeniu stażu pracy dla służb mundurowych. W ten sposób zwiększona zostanie pula środków, jakimi na potrzeby wypłat emerytur dysponuje państwo. W zawodach uciążliwych dla zdrowia osób je wykonujących postulujemy prawo do tzw. „sabbaticali”, czyli możliwości wzięcia 2-3 razy w trakcie kariery zawodowej rocznego urlopu, wliczanego w czas pracy, płatnego na poziomie 75-80% wynagrodzenia, podczas którego osoba decydująca się na skorzystanie z tego uprawnienia zobowiązana byłaby do brania udziału w szkoleniach i podnoszenia kwalifikacji zawodowych, finansowanych przez instytucje publiczne jako przykład aktywnej polityki rynku pracy. Zawody, które mogłyby korzystać z tego udogodnienia, to np. nauczyciele, lekarze, pielęgniarki oraz służby mundurowe. Należy dążyć do stopniowej integracji ubezpieczeń oraz emerytur rolniczych z systemem uniwersalnym – w pierwszej kolejności powinno to dotyczyć rolników najzamożniejszych, produkujących na rynek.

Emerytury a rynek pracy

Samo podniesienie wieku emerytalnego czy stażu pracy, uprawniającego do otrzymania świadczeń emerytalnych, nie jest rozwiązaniem wystarczającym do zapewnienia stabilności systemu emerytalnego. Polski rynek pracy zmaga się z problemami innymi niż deficyt rąk do pracy, a mianowicie z brakiem miejsc pracy (w wielu rejonach kraju mamy do czynienia z bezrobociem strukturalnym) oraz jego coraz bardziej dualnym charakterem. Coraz więcej osób zmuszonych jest do zatrudniania się na tzw. „umowach śmieciowych”, a więc pozakodeksowych formach zatrudnienia, których udział w ogóle umów sytuuje Polskę na pierwszym miejscu w Europie, przed przodującą do tej pory Hiszpanią. Ta „fałszywa elastyczność” nie prowadzi do tworzenia miejsc pracy – w przeciwnym razie stopa bezrobocia wśród absolwentek i absolwentów szkół wyższych nie przekraczałaby 20%, jak w Polsce, czy 40%, jak w Hiszpanii. Wraz z nasilaniem się tego zjawiska zmniejsza się też liczba odprowadzanych do publicznego systemu składek ubezpieczeniowych, co naraża osoby, które dziś są zatrudnione na takich zasadach, na ubóstwo na starość.

Instytucje publiczne powinny wykorzystać szansę, jaką daje Zielony Nowy Ład, w zakresie możliwości tworzenia miejsc pracy. Zamiast skupiać się na tworzeniu specjalnych stref ekonomicznych i pozyskiwaniu zagranicznych inwestycji, które w poszukiwaniu tańszych kosztów pracy wcześniej czy później przeniosą się do innych krajów, udogodnienia podatkowe i administracyjne powinny wspierać rodzimą małą i średnią przedsiębiorczość. Opiece i promocji powinny podlegać formy gospodarowania spółdzielczego, od kółek rolniczych po spółdzielnie socjalne. Lepsze inwestycje w usługi publiczne – oprócz poprawy ich jakości – zwiększyłyby także bazę podatkową i składkową państwa. Szczególną uwagę należy zwrócić na sytuację osób zatrudnionych na umowach pozakodeksowych – reformy systemu podatkowego powinny prowadzić do objęcia ich zabezpieczeniem społecznym na poziomie nieróżniącym się od tego, jaki mają osoby zatrudnione na stałą umowę o pracę. Istotną grupą, z wykluczeniem której należy walczyć, są osoby po 50. roku życia, obecnie wypadające z rynku pracy. Poprawa warunków pracy i możliwości jej godzenia z życiem osobistym, finansowanie szkoleń podnoszących kwalifikacje, profilaktyka zdrowotna to przykłady działań mogących przyczynić się do poprawy obecnej sytuacji.

Emerytury a usługi publiczne

Ponieważ zapewnienie godziwego poziomu emerytur wymagać będzie sporych inwestycji publicznych, kluczowe w okresie dochodzenia do stanu docelowego będzie zapewnienie wysokiej jakości usług publicznych. Ich cenowa przystępność w dużej mierze zamortyzuje osobom starszym niski poziom emerytur, szczególnie w dziedzinie ochrony zdrowia. Na szczeblu samorządowym należy powołać pełnomocników do spraw osób starszych, których zadaniem będzie przystosowanie przestrzeni publicznej, zapewnienie dostępu do transportu zbiorowego, uwzględniającego potrzeby osób starszych, i do obszarów zielonych, służących rekreacji i odpoczynkowi. Bardzo ważne jest wspieranie oddolnych inicjatyw, takich jak wymiana doświadczeń międzypokoleniowych za pośrednictwem działań lokalnych instytucji kulturalnych i edukacyjnych, a także współpraca z sektorem pozarządowym i samymi zainteresowanymi. Kluczowe powinno być upowszechnianie dobrych praktyk, umożliwiających seniorkom i seniorom równy dostęp m.in. do życia kulturalnego, społecznego oraz do zdrowej żywności. Działania środowiskowe, w tym większa rola opieki nad osobami starszymi, będą sprzyjały poprawie jakości życia i realizacji ich prawa do godnego życia, jednocześnie odciążając inne sektory usług publicznych, takie jak ochrona zdrowia.

Emerytury a równość płci

W nowym systemie emerytalnym, opartym na zdefiniowanej składce, grupą najbardziej poszkodowaną są kobiety. Ze względu na to, że wysokość świadczeń emerytalnych zależy od uzbieranego kapitału i liczby przepracowanych lat, kobiety mają niższe emerytury z powodu wcześniejszego przechodzenia na emeryturę, dłuższych przerw w pracy spowodowanych urodzeniem dziecka oraz niższych zarobków. Dlatego oprócz zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn potrzebne są jeszcze inne działania:

- podniesienie wysokości składek na ubezpieczenie społeczne odprowadzanych przez państwo za osoby przebywające na urlopie wychowawczym do wysokości składek potrącanych z wynagrodzenia przed urodzeniem dziecka;

- zrównanie praw kobiet prowadzących własną działalność gospodarczą z kobietami zatrudnionymi na etat poprzez odprowadzanie za nie przez państwo składek na ubezpieczenie społeczne w okresie, gdy przebywają na urlopie wychowawczym i są zmuszone zawiesić swoją działalność gospodarczą;

- wprowadzenie ustawowych regulacji, które faktycznie zlikwidują dysproporcję w zarobkach kobiet i mężczyzn i doprowadzą do stworzenia systemu wyceny prac, tak aby prace związane z opieką, wymagające równie wysokich kwalifikacji tak jak inne prace, nie były wyceniane jako gorzej płatne;

- poprawa sytuacji osób, które rezygnują z pracy zarobkowej, żeby zająć się niepełnosprawnym dzieckiem wymagającym stałej opieki, w dostępie do świadczeń emerytalnych.

Emerytury a demografia

Długofalowe zapewnienie równowagi demograficznej jest jednym z warunków zbudowania stabilnego systemu emerytalnego, ale nie rozwiąże problemów związanych z koniecznością zagwarantowania pewnych i adekwatnych świadczeń emerytalnych. Bez zwiększenia poziomu zatrudnienia osób w wieku produkcyjnym, a tym samym – miejsc pracy – nie uda się zagwarantować stabilności systemu emerytalnego. Fakt, że będzie się rodziło więcej dzieci, nie poprawi sytuacji osób na emeryturze, jeśli nie podejmie się jednocześnie działań na rzecz zwiększenia liczby miejsc pracy. W przeciwnym razie może to prowadzić do wzrostu bezrobocia i obciążenia jego kosztami społecznymi budżetu państwa oraz społeczeństwa. Wzrostu dzietności nie osiągnie się dalszym uelastycznianiem kodeksu pracy, lecz kompleksową polityką, uwzględniającą dobrostan tak rodziców, jak i ich dzieci. Gwarantem poprawy jakości życia przyszłych pokoleń jest realizacja praw do czystego środowiska, zachowanie równowagi między czasem pracy a czasem wolnym, dostępność wysokiej jakości opieki zdrowotnej, edukacji i mieszkań. Tylko wtedy, gdy młodsze pokolenia będą miały poczucie egzystencjalnej stabilności, będą się czuły solidarne ze starszymi pokoleniami.

Emerytury a imigracja

Jako alternatywę dla „kwestii demograficznej” proponuje się często otwarcie granic naszego kraju przed migrantami i migrantkami – taki postulat został zgłoszony m.in. w raporcie rządowym pod redakcją Michała Boniego Polska 2030, w którym sugeruje się, że należy zachęcić do przyjazdu do Polski np. Białorusinów i Ukraińców. Zieloni opowiadają się za swobodą podróżowania i osiadania w nowym miejscu w celu poprawy losu własnego i swojej rodziny, nie zgadzamy się jednak na migracje, które są skutkiem niesprawiedliwej polityki międzynarodowej, pogłębiającej globalne nierówności ekonomiczne.

Chcemy, by imigrantki i imigranci mieli w Polsce takie same warunki życia i pracy jak obywatele i obywatelki polskie. Podobnie jak w przypadku polityki zachęcającej do zwiększenia dzietności pomysł otwarcia się na migracje nie rozwiąże problemu niestabilności finansowej systemu emerytalnego. Wiele imigrantek pracuje na czarno jako opiekunki dzieci osób zamożnych, co często nie gwarantuje im ochrony praw pracowniczych, naraża na wyzysk i zależność od osób oferujących im pracę. Jest to najczęściej praca poniżej kwalifikacji osób przyjeżdżających do Polski, niegwarantująca jakiegokolwiek bezpieczeństwa socjalnego. Imigracja niepołączona z tworzeniem nowych miejsc pracy kończyć się może wzrostem ksenofobii i populizmu, czego jesteśmy świadkami w wielu krajach Europy. Jednocześnie jest często wykorzystywana jako selektywne narzędzie wpuszczania w obręb „twierdzy Europa” tylko tych imigrantek i imigrantów, którzy dysponują zdolnościami przydatnymi na europejskich rynkach pracy. Prowadzić to może do „drenażu mózgów” z krajów rozwijających się, w ostatnim czasie przejawiającym się wręcz „marnowaniem mózgów”. Jest to zjawisko analogiczne do wyjazdu tysięcy Polek i Polaków po wejściu naszego kraju do Unii Europejskiej, którzy zagranicą wykonują często niskopłatną pracę poniżej swoich kwalifikacji.

System emerytalny, oparty na zasadach sprawiedliwości społecznej, musi uwzględniać także jej globalny aspekt. Z tego względu nie może on służyć poprawie jakości życia w jednym kraju kosztem osób żyjących w innych państwach, lecz musi być elementem całościowej polityki, uwzględniającej chociażby zwiększenie pomocy dla krajów Globalnego Południa do 0,7% PKB, zgodnie z zaleceniami ONZ. Polska, tak na arenie europejskiej, jak i globalnej, powinna prowadzić debatę na temat wprowadzenia innowacyjnych narzędzi służących rozwojowi krajów pochodzenia imigrantek i imigrantów. Należy rozważyć możliwość umorzenia długów, wspierania działań na rzecz upowszechnienia nowoczesnych metod planowania rodziny czy wsparcia finansowego zdecentralizowanej produkcji energii. Tylko poprzez zagwarantowanie wszystkim ludziom na świecie prawa do godnego życia będziemy w stanie rozwiązać palące problemy społeczne, w tym kryzys emerytalny.

4 października 2011

Zielona Gospodarka


Program gospodarczy Zielonych opiera się na koncepcji ekologicznej i społecznej gospodarki rynkowej, czyli wdrażaniu zrównoważonego rozwoju – integracji równoważnych celów społecznych, ekologicznych i gospodarczych. Zasada ta, która pojawiła się w przyjętym w 1991 roku w Rio de Janeiro dokumencie „Caring for the Earth”, wpisana jest do art. 5 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz unijnego Traktatu Lizbońskiego.

Nawiązując do dorobku lewicowych i emancypacyjnych ruchów, które wprowadziły w XX wieku wysokiej jakości politykę społeczną, państwo dobrobytu, wysokie standardy społeczne, Zieloni, wywodzący się m.in. z ruchów ekologicznych, antynuklearnych, feministycznych, pacyfistycznych, wprowadzają do równowagi interesów gospodarczych i społecznych wymiar ekologiczny, tworząc w ten sposób ideę zrównoważonego rozwoju.

Najważniejszym elementem systemu gospodarczego jest człowiek: jej/jego wartości, wiedza, doświadczenie, wrażliwość, działania gospodarcze, decyzje konsumenckie czy wybory polityczne. To właśnie człowiek decyduje o jakości życia innych: sąsiadów i społeczności na drugim końcu świata, innych istot oraz o stanie środowiska naturalnego, tak lokalnego, jak i globalnego. Rozwój obecnego pokolenia musi odbywać się w ramach możliwości regeneracyjnych ekosystemów oraz z poszanowaniem praw przyszłych pokoleń do życia w warunkach nie gorszych, niż zastane przez nas.

Decyzje i wybory dokonywane przez ludzi mają instytucjonalne uwarunkowania, zależą nie tylko od nich samych, ale także od wdrażanych w zarządzaniu teoretycznych założeń, strategii firm, metod zarządzania, regulacji prawnych czy porozumień i umów zawieranych przez władze państwowe i ponadnarodowe organizacje, a także wartości promowanych przez instytucje. Rynek oraz inne instytucje i normy, które regulują procesy produkcji i konsumpcji są konstruowane społecznie i są osadzone w historii i w kulturze. Mogą one być ukształtowane tak, aby sprzyjać dobrobytowi ludzi, jak i wzmagać procesy niszczenia środowiska oraz pozbawiania podstaw do życia. Rynek można zatem zmieniać tak, aby tym samym realizować wartości pozaekonomiczne – równość, sprawiedliwość między- i wewnątrzpokoleniową, społeczną oraz sprawiedliwość między płciami. Okres tzw. „złotego wieku” kapitalizmu społecznie zakorzenionego, jaki rozwijał się w świecie zachodniej gospodarki rynkowej (1950-1974), charakteryzował się m.in. wzrostem wynagrodzeń robotników oraz zwiększeniem liczebności klasy średniej, a pracownicy i pracodawcy wspólnie zabiegali o utrzymanie pozycji rynkowej i trwałości firmy. Państwo było gwarantem kontraktu społecznego i praw obywatelskich, natomiast liberalna teoria i rynek stanowiły przeciwwagę dla władzy państwa.

Obecnie mają miejsce odwrotne procesy. Wdrażanie neoliberalnego modelu zarządzania globalizacją sprawiło, że zatarta została granica między rynkiem, państwem i społeczeństwem. W imię tzw. „wolnego rynku” powstało neoliberalne państwo ekonomiczne, które wdraża wyidealizowany model rynku i traktuje ten model jak „prawo natury”, które pozostawione sobie samemu przyczyni się do optymalnych warunków społeczno-ekonomicznych w myśl hasła – „na problemy z rynkiem... więcej rynku!”. Neoliberalny model stosuje prawo, politykę fiskalną i rozwiązania administracyjne do restrukturyzacji sektorów publicznych (edukacja, służba zdrowia, polityka społeczna i ekologiczna, ubezpieczenia emerytalne) oraz podmiotowości ludzi według modelu firmy, podporządkowującego wszystko konkurencyjności i krótkoterminowej opłacalności. Przykładem tego myślenia jest rządowa strategia Polska 2030, promująca model rozwoju polaryzacyjno-dyfuzyjnego, stojący w opozycji do rozwoju zrównoważonego. Powszechne urynkowienie obejmuje nawet dobra publiczne. Jednocześnie zwiększa się ponad miarę presja na środowisko i jego zasoby, zanika biologiczna różnorodność będąca podstawą życia na Ziemi. Mnożą się konflikty społeczne i powstają nowe kategorie „pracujących biednych” i „ludzkich odpadów” – kobiet, mężczyzn i dzieci wyrzuconych poza rynek i poza system społecznych zabezpieczeń. Reakcją na te problemy jest wzrost kar i nadzoru nad obywatelami i obywatelkami. Likwidacji ulega kulturowa i ekonomiczna różnorodność. Przy pomocy perswazji i dyscypliny kobiety przekierowywane są z rynku pracy do pełnienia ról reprodukcyjnych w rodzinie.

Zielona gospodarka to inna przestrzeń – obszar uczciwej konkurencji i solidarnej współpracy. Zieloni są przeciwni zmuszaniu ludzi do uczestnictwa w „wyścigu szczurów”. Wspieramy działania na rzecz rozwoju instytucji ekonomii solidarnej: spółdzielni i przedsiębiorstw socjalnych oraz ubezpieczeń wzajemnych. Sprzeciwiamy się promowaniu przez neoliberałów ekonomii solidarnej jako sposobu na zastępowanie efektywnego państwa, w dobie neoliberalnej globalizacji dyskredytującej jego podstawowe role. Postrzegamy ją jako sposób na wzmocnienie aktywnego społeczeństwa obywatelskiego, które w większym stopniu będzie w stanie realizować indywidualne i zbiorowe potrzeby, wykorzystując do tego zarówno efektywne państwo, jak i odpowiedzialny biznes.

W ostatnich latach stanęliśmy w obliczu nakładających się na siebie kryzysów – ekologicznego, związanego m.in. ze zmianami klimatycznymi będącymi skutkiem nierozważnej działalności człowieka czy też utratą różnorodności biologicznej, społecznego, będącego efektem neoliberalnego zwrotu w polityce gospodarczej, oraz finansowego i gospodarczego. Oddzielenie się sektora finansowego od „realnej gospodarki” i coraz mniej kontrolowane przepływy finansowe doprowadziły do tego, że rządy i społeczeństwa utraciły kontrolę nad instytucjami finansowymi, „zbyt dużymi, by upaść”. Europejska Partia Zielonych (EPZ), której członkiem są Zieloni 2004, wraz ze środowiskami alterglobalistycznymi od lat krytykowała ten stan rzeczy, którego skutkiem było m.in. publiczne wsparcie finansowe dla zagrożonych upadkiem banków. Koszty kryzysu, do którego doprowadził niekontrolowany rozrost sektora finansowego napędzającego bańkę spekulacyjną i inwestującego w niepewne instrumenty finansowe, są dziś przerzucane – w postaci cięć budżetowych – na społeczeństwa. Odpowiedzią Zielonych była przyjęta w 2008 roku przez EPZ uchwała Weźmy kapitalizm na zieloną smycz, proponująca pakiet rozwiązań ograniczających spekulacje na rynkach finansowych (m.in. zakaz krótkoterminowej sprzedaży akcji, powołanie niezależnej, europejskiej agencji ratingowej oraz opodatkowanie obrotów kapitałem podatkiem Tobina). Grupa Zielonych w Parlamencie Europejskim kontynuuje działania na rzecz wdrożenia tych rozwiązań, których rozwinięciem były kolejne dokumenty przyjęte przez EPZ – Zielona wizja ekonomiczna dla Europy oraz Makroekonomiczne i finansowe ramy Zielonego Nowego Ładu.

Zielony Nowy Ład, będący nowym kontraktem społecznym, to odpowiedź Zielonych na wyzwania związane z różnymi, nakładającymi się na siebie globalnymi kryzysami: energetycznym, żywnościowym, będącym skutkiem zmian klimatycznych, społecznym, finansowym i gospodarczym. Będziemy inicjować i wspierać pomysły i dyskusje na temat Zielonego Nowego Ładu, odpowiadającego na pytania:

- jak powinien być zorganizowany rynek,

- jaka powinna mu towarzyszyć polityka społeczna i polityka ekologiczna,

- jaką rolę powinno pełnić państwo, aby zaspokajać potrzeby, zagwarantować poszanowanie praw człowieka, w tym praw kobiet i prawa ekologiczne, oraz zapewnić ludziom autentyczne wybory, oszczędnie korzystać z zasobów środowiska, a jednocześnie ułatwiać rozwój przedsiębiorczości w jej różnych formach: prywatnej, społecznej i publicznej.

Ważnym elementem nowego kontraktu społecznego jest przeprowadzenie kompleksowej reformy uspołecznienia państwa, której celem jest ustanowienie efektywnych, stabilnych i przejrzystych relacji między społeczeństwem obywatelskim a państwem. Debaty na temat strategii rozwoju i metod rządzenia nie mogą pozostać w gestii ekspertów, powinny być przedmiotem społecznej refleksji, od wspólnot lokalnych po państwo czy eko-regiony oraz organizacje międzynarodowe.

Zieloni 2004 podejmują działania na rzecz wyrównania szans rozwojowych jako sposobu realizacji ekonomicznej sprawiedliwości – tylko społeczeństwo równych szans może rozwijać się w sposób trwały, harmonijny i niezagrażający środowisku naturalnemu. Uważamy, że konieczne jest aktywne działanie społeczeństwa wspieranego przez państwo na rzecz:

- ograniczania rozwarstwienia społecznego, rosnącego od początku transformacji (co wynika z analizy danych PIT i CIT o płatnikach podatków czy wysokości współczynnika Giniego, który podniósł się z poziomu 0,23 w 1990 roku do poziomu 0,36 obecnie);

- wyrównywania szans rozwojowych grup wykluczanych ekonomicznie, m.in. kobiet, ludzi młodych, ludzi starszych, osób niepełnosprawnych;

- zwiększonego wsparcia finansowego dla organizacji społecznych (uproszczenie procedury i zwiększenie wielkości odliczenia do 3% podatku dochodowego przeznaczanego maksymalnie na 3 organizacje – obecnie jest to 1%).

Sprawiedliwość ekonomiczna ma dla nas wymiar wewnątrzpokoleniowy (uwzględnianie interesów wszystkich ludzi, ze szczególnym uwzględnieniem równości między płciami), międzypokoleniowy (uwzględnianie interesów przyszłych pokoleń) i międzygatunkowy (uwzględnianie interesów wszystkich istot).

Realizacja zasady zrównoważonego (trwałego) rozwoju wymaga zapewnienia podstawowego poziomu cywilizacyjnego wszystkim obywatelom i obywatelkom. Trudno sobie wyobrazić ochronę zasobów przyrodniczych w sytuacji wykluczenia społecznego i ekonomicznego sporej części społeczeństwa. Właśnie dlatego nasze wsparcie ma idea płacy minimalnej. Zapewnia ona godny poziom życia i wyrównuje szanse, przyczynia się do kreowania lokalnego, wewnętrznego popytu i – tym samym – do zrównoważonego rozwoju. Postulujemy ograniczenie poziomu rozwarstwienia społecznego, wynikającego z patologii w sferze publicznej, społecznej i ekonomicznej, będącej skutkiem niedostatecznej kontroli społecznej i braku narzędzi do jej realizacji.

Zieloni 2004 uważają, że wzrost gospodarczy ma sens tylko wtedy, gdy zwiększa spójność społeczną i kapitał społeczny oraz podnosi jakość środowiska naturalnego. Zwiększanie spójności społecznej wymaga m.in. zmniejszania rozwarstwienia społecznego; wyrównywania szans; przeciwdziałania marginalizacji i dyskryminacji oraz zapewnienia godziwego poziomu płac, dającego każdej i każdemu godny poziom życia. W Polsce od kilkunastu lat gospodarka rozwija się w tempie średnio kilku procent PKB rocznie – jednak ten wzrost nie jest sprawiedliwie dzielony, proporcjonalnie do efektów pracy ludzi. Podniesienie jakości środowiska naturalnego wymaga m.in. ograniczania szkodliwego wpływu produkcji i konsumpcji na stan środowiska oraz aktywnej ochrony zasobów przyrodniczych.

Obecnie rozwój społeczno-gospodarczy oceniany jest w oparciu o wzrost produktu krajowego brutto (PKB) – miernik, który nie uwzględnia wielu negatywnych efektów wzrostu gospodarczego (np. wydatki zbrojeniowe czy niszczenie środowiska pogarszają jakość życia, choć powiększają poziom PKB). W celu lepszej oceny osiągania zrównoważonego (trwałego) rozwoju w Polsce, Zieloni promują wykorzystywanie także innych mierników rozwoju takich, jak: Human Development Index, Welfare Index, Gender Development Index, Gender Empowerment Index czy Environmental Sustainability Index.

Podejmujemy działania na rzecz właściwej wyceny wartości przyrody: naturalnych rzek, lasów i innych ekosystemów. Absurdem jest obecna sytuacja, w której np. wartość parku narodowego sprowadza się do ilości kubików drewna „rosnących” na jego terenie – to powoduje, że jedna duża inwestycja handlowo-biurowa w centrum Warszawy jest warta więcej niż dwa największe parki narodowe w Polsce – Biebrzański i Kampinoski.

Wprowadzanie eko-społecznej gospodarki rynkowej, jak dowodzą przykłady Niemiec czy Skandynawii, przynosi rozwój małych i średnich przedsiębiorstw oraz nowe, zielone miejsca pracy i rozwój nowoczesnych, zrównoważonych (trwałych) sektorów zielonej gospodarki m.in.:

- energetyki opartej na oszczędzaniu energii, poprawie efektywności energetycznej i rozwoju odnawialnych źródeł energii;
- nowoczesnego transportu zbiorowego przyjaznego człowiekowi i środowisku;
- budownictwa energooszczędnego i materiałooszczędnego (np. termorenowacja, domy pasywne wykorzystujące energię słoneczną, domy bezemisyjne zużywające tylko energię odnawialną), w tym budownictwa spółdzielczego, społecznego i komunalnego;
- usług publicznych, takich jak inwestycje w zdrowie, edukację czy politykę społeczną, przyczyniających się do poprawy jakości życia oraz zmniejszenia dysproporcji społecznych;
- ochrony przyrody i różnorodności biologicznej, których zasoby, jeśli są właściwie wykorzystywane, mogą stanowić ważny element zrównoważonego rozwoju obszarów niezurbanizowanych;
- rolnictwa rozwijającego produkcję, przetwórstwo i dystrybucję żywności ekologicznej i tradycyjnej (z rolnictwa organicznego) oraz innych produktów nieżywnościowych, wytwarzanych w sposób przyjazny dla człowieka i środowiska (np. biopaliwa), a także rolnictwa wspierającego rozwój rolniczej bioróżnorodności (m.in. ochrona rodzimych odmian uprawnych oraz dzikich gatunków roślin i zwierząt);
- przemysłu odmaterializowywania gospodarki (np. oszczędzanie nieodnawialnych surowców i energii osiągane dzięki projektowaniu, zarządzaniu jakością, zastosowaniu nowoczesnych proekologicznych technologii i materiałów);
- badań, innowacji i rozwoju technologii zwiększającego efektywność i konkurencyjność gospodarki, ograniczającego szkodliwy wpływ gospodarki na zdrowie i środowisko.

Zielone miejsca pracy to trwałe miejsca pracy – Zieloni podejmują działania na rzecz wprowadzenia wskaźników tworzenia miejsc pracy netto, a więc wskazywania, ile miejsc pracy powstaje i ile jest likwidowanych w gospodarce w wyniku realizacji inwestycji oraz oceny inwestycji także z tego punktu widzenia. Sprzeciwiamy się zjawisku przenoszenia przedsiębiorstw i miejsc pracy będącej skutkiem stosowania obniżonych standardów społecznych lub ekologicznych w kraju przyjmującym inwestora – jest to krótkowzroczna strategia inwestycyjna zagrażająca osiąganiu zrównoważonego (trwałego) rozwoju. Zielone miejsca pracy to miejsca bezpieczne dla pracownic/pracowników, dające poczucie sensu wykonywanej pracy oraz płacę adekwatną do wykonanej pracy.

Ważne jest także – w obliczu danych o wysokim wskaźniku bezrobocia wśród osób młodych – tworzenie miejsc pracy dla młodzieży szkolnej i akademickiej. W tym zakresie istotną rolę będzie odgrywać modernizacja szkół zawodowych kształcących wykwalifikowanych pracowników, w tym poszerzenie oferty o tzw. zawody ekologiczne.

Ważnym obszarem tworzenia zielonych miejsc pracy mogą być inwestycje publiczne, modernizujące gospodarkę, organizowane przez samorządy terytorialne, administrację rządową, a także instytucje użyteczności publicznej w obszarach zielonej gospodarki, takich jak opieka społeczna, zalesianie, renaturalizacja obszarów przyrodniczych, przyjazne przyrodzie metody ochrony przeciwpowodziowej (np. tworzenie polderów, małych zbiorników retencyjnych) czy remonty dróg i infrastruktury kolejowej, jak na przykład pilna konieczność modernizacji połączeń Pomorza Zachodniego i Dolnego Śląska ze stolicą.

Zieloni wspierają odpowiedzialny społecznie i ekologicznie biznes – nie zgadzamy się, że business of business is business – nowoczesny biznes szanuje prawa człowieka i chroni środowisko dla obecnych i przyszłych pokoleń. Wskazujemy na konieczność skutecznego wdrażania przez państwo zasady zanieczyszczający płaci – truciciele muszą zaprzestać szkodliwej działalności, a w sytuacji niewstrzymania szkodliwej działalności ponosić pełne koszty zanieczyszczania środowiska (z uwzględnieniem kosztów zewnętrznych). Tylko pod tym warunkiem odpowiedzialny biznes będzie mógł skutecznie konkurować z przedsiębiorstwami niszczącymi środowisko. Zasadę zanieczyszczający płaci traktujemy szerzej, jako zasadę szkodzący płaci, która obejmuje także inne szkodliwe działania przedsiębiorstw – szczególnie łamanie praw człowieka. Zieloni wskazują na odpowiedzialność za odpady w każdym momencie ich powstawania, a także na konieczność ograniczenia ich powstawania. Zapewni to wymierne oszczędności podmiotom gospodarczym oraz będzie sprzyjać poprawie stanu środowiska.

Podatki to jedno z ważnych narzędzi realizacji polityki państwa korygujących rynek w zakresie wyrównywania szans, realizacji zasady zrównoważonego rozwoju, wspierania społeczeństwa obywatelskiego, rozwoju odpowiedzialnego biznesu. Zieloni uważają, że do najważniejszych zadań państwa w tym obszarze należy:

- zwiększenie efektywności wykorzystania podatków (poprzez reformę systemu pomocy publicznej dla przedsiębiorstw, zwiększenie efektywności funkcjonowania administracji publicznej oraz przejrzystości wydatków publicznych), co przyczyni się do zwiększenia zaufania do państwa;

- stabilizacja systemu podatkowego – w ciągu ostatnich 15 lat system podatkowy w Polsce był zmieniany kilkadziesiąt razy;

- uproszczenie zawiłego systemu podatkowego (np. wypełnianie deklaracji i rozliczanie podatków co pół roku przez Internet dla małych i średnich przedsiębiorstw).

W obszarze podatków Zieloni opowiadają się:

- za progresywną skalą podatkową PIT i VAT – chcemy przywrócenia najwyższej, 40-procentowej stawki PIT. Podatki dochodowe od osób fizycznych powinny być stopniowo obniżane poprzez podwyższanie kwoty wolnej od podatku co najmniej do wysokości płacy minimalnej. Progresywna skala podatkowa stanowi jeden z instrumentów aktywności państwa w zakresie realizacji polityki społecznej i ekologicznej;

- przeciwko podatkowi liniowemu, który:

a) zwiększa rozwarstwienie społeczne (mierzone poziomem zróżnicowania dochodów, czyli wielkością współczynnika Giniego) – jego wprowadzenie doprowadziłoby do zwiększenia obciążenia najmniej zarabiających, a relatywne jeszcze silniejszego zmniejszenia podatków dla osób najlepiej zarabiających;

b) zwiększa obszary biedy i ubóstwa z jednej oraz nieuzasadnionego bogactwa z drugiej strony, co zagraża realizacji zasady zrównoważonego rozwoju;

c) uniemożliwia prowadzenie aktywnej polityki fiskalnej państwa poprzez zróżnicowanie podatków (zwiększanie opodatkowania działań szkodliwych dla człowieka i środowiska, a ograniczanie obciążeń fiskalnych tych działań, które przyczyniają się do zwiększenia zatrudnienia oraz ograniczają szkodliwy wpływ gospodarki na środowisko);

d) uniemożliwiłby wydobycie budżetu państwa z ogromnego zadłużenia.

- za realizacją ekologicznej reformy podatkowej – ograniczaniem opodatkowania pracy i zwiększaniem opodatkowania zużycia nieodnawialnych zasobów naturalnych i energii, co w efekcie ma prowadzić do ograniczenia zużycia zasobów podczas produkcji i konsumpcji dóbr i usług (tzw. odmaterializowanie rozwoju) oraz powstania nowych miejsc pracy, a w efekcie ograniczenia kosztów zatrudniania pracowników;

- za wprowadzeniem podatków „ekologicznych” na substancje wytwarzające wysokie negatywne efekty środowiskowe (tzw. koszty zewnętrzne), m.in. pestycydy, nośniki energii nieodnawialnej (np. ropa, węgiel, gaz, uran) – będzie to finansowa zachęta do ograniczania zużycia tych substancji oraz wprowadzania na rynek substancji bardziej przyjaznych środowisku zdrowiu;

- za wprowadzeniem 0% stawki VAT na produkty i usługi spełniające najwyższe standardy ekologiczne w całej Unii Europejskiej, m.in. certyfikowaną żywność ekologiczną, urządzenia AGD klasy AAA, mieszkania energooszczędne posiadające najwyższą klasę energetyczną zgodną z dyrektywą 2002/91/WE, nośniki energii odnawialnej;

- za wprowadzeniem 0% stawki VAT na usługi pracochłonne i pożądane z punktu widzenia dobra publicznego (np. opieka nad dziećmi, osobami chorymi i starszymi) w całej Unii Europejskiej;

- za wprowadzeniem 0% stawki VAT na usługi związane z internetyzacją i dostępem do Internetu w całej Unii Europejskiej. Ponieważ kwestie VAT są w dużej mierze rozstrzygane na szczeblu Unii Europejskiej, będziemy w tych sprawach współdziałać z europejskimi Zielonymi i Grupą Zielonych w Parlamencie Europejskim, m.in. poprzez wpływanie na stanowisko Polski na forum UE.

- za wprowadzeniem podatku Tobina na spekulacyjne transakcje na rynkach kapitałowych oraz podatku Robin Hooda w wysokości 0.05% na wszelkie transakcje finansowe;

- za wprowadzeniem regulacji zwiększających kontrolę nad transferowaniem pieniędzy do tzw. rajów podatkowych oraz zamknięciem rajów podatkowych w krajach Unii Europejskich (Cypr) i Rady Europy (Luksemburg, Lichtenstein, San Marino, Szwajcaria), a także zwiększeniem kompetencji krajowego nadzoru finansowego i wywiadu skarbowego.

Zieloni podejmują działania na rzecz zazieleniania subwencji – chcąc państwa efektywnego, opowiadamy się za reformą systemu subwencjonowania: likwidacją w gospodarce szkodliwych społecznie, ekologicznie i gospodarczo subwencji oraz zastępowaniu tego typu transferów finansowych przez wsparcie państwa dla działalności gospodarczej, która wspiera publiczne dobro. Jeśli wsparcie ma przynieść w sposób efektywny określony skutek, subwencja musi być przekazana na ściśle określone zadanie, którego realizacja musi nastąpić w ściśle określonym czasie. Musi ono zostać uzasadnione analizą wykazującą efektywność ekonomiczną przedsięwzięcia i jego skuteczność w realizacji celów społecznych i ekologicznych. Kluczowe jest, aby przyznawanie subwencji z budżetu państwa miało w pełni przejrzysty charakter – musi odbywać się w warunkach pełnego dostępu społeczeństwa do informacji i zapewnienia kontroli społecznej.

Zdaniem Zielonych różnorodność stanowi podstawę zielonej gospodarki – jesteśmy przeciwni monopolom – uważamy, że podstawę gospodarki stanowią małe i średnie przedsiębiorstwa: podejmujemy działania na rzecz pobudzania inicjatywy gospodarczej poprzez tworzenie warunków przychylnych dla osób, które chcą założyć własne przedsiębiorstwo: uliniowienie składek na ZUS, jako procent zysków przy składce minimalnej na poziomie 300 złotych miesięcznie, uproszczenie formalności podatkowych i rejestracyjnych („firma w 24 godziny”) oraz uruchomienie na dużą skalę systemu długoterminowych mikropożyczek i pożyczek dla przedsiębiorców. Wsparcie małego i średniego biznesu, poprzez maksymalne ułatwienie zakładania i rozwijania takich przedsiębiorstw, umożliwi ekonomiczne zaktywizowanie społeczeństwa.

Zieloni traktują równoważnie każdą formę własności: prywatną (indywidualną, spółdzielczą), publiczną (państwową i komunalną) – każda ma swoje znaczenie i miejsce w gospodarce, każda powinna być oceniana z punktu widzenia realizacji celów zrównoważonego (trwałego) rozwoju – społecznych, ekologicznych i gospodarczych.

Stanowczo opowiadamy się za publiczną własnością:

- lasów, wód śródlądowych i innych zasobów przyrodniczych, gdzie kluczowe jest uwzględnianie ich pozagospodarczej roli: przyrodniczej i rekreacyjnej;

- usług publicznych, w przypadku których kluczowe znaczenie ma zapewnienie wszystkim równych szans rozwojowych poprzez dostępność m.in. transportu publicznego, opieki zdrowotnej, wody pitnej, edukacji.

Państwo jest dla społeczeństwa – Zieloni 2004 uważają, że administracja publiczna na każdym poziomie podlega swoim akcjonariuszom, czyli społeczeństwu; stąd też konieczne jest wprowadzenie reform w systemach zarządzania administracji publicznej; do tego konieczne jest wprowadzenie pozytywnych mechanizmów wynagradzania za wykonaną pracę, radykalnego zwiększenia przejrzystości w administracji publicznej, m.in. poprzez zwiększenie dostępu do informacji, wdrożenie zasady subsydiarności; zwiększenie udziału społeczności lokalnych w procesie podejmowania decyzji poprzez promowanie systemu referendalnego i budżetów partycypacyjnych. Ubocznym efektem tych zmian jest radykalne zmniejszenie zjawisk korupcyjnych w gospodarce.

Chcemy efektywnego państwa – oszczędnie i przejrzyście gospodarującego groszem publicznym. Uważamy, że obecne elity rządzące pomijają znaczenie zaangażowania społecznego dla zwiększania efektywności i skuteczności działań państwa. W tym zakresie konieczne jest wdrożenie zasady pomocniczości i zasady partnerstwa. Kluczowy dla zwiększenia efektywności działań państwa jest rozwój społeczeństwa informacyjnego, zwiększanie poziomu internetyzacji administracji publicznej i usług publicznych (np. e-learning, e-health, e-government). Jesteśmy przeciwni „taniemu” państwu, w którym bezwzględnie dominuje racjonalność ekonomiczna, kosztem jakości życia, wyrównywania szans, czy niszczenia środowiska, cele ekologiczne, społeczne i ekonomiczne podporządkowywane są krótkoterminowej opłacalności, a jedyną miarą wartości człowieka jest posłuszeństwo wobec państwa czy zdolność do wytwarzania kapitału. Sprzeciwiamy się też „rozrzutnemu” państwu przerośniętej, antyobywatelskiej i dziedzicznie klanowej administracji. Wydatki na politykę społeczną uznajemy za inwestycję w zrównoważony rozwój egalitarnego społeczeństwa, dlatego jesteśmy przeciwni traktowaniu cięć wydatków socjalnych jako głównej metody zmniejszania deficytu budżetowego. Deficyt nie powinien nas skłaniać do zmiany priorytetów polityki społecznej.

Świadoma konsumentka/świadomy konsument znajduje się w centrum zainteresowania zielonej gospodarki. To jej/jego decyzje konsumenckie mają kluczowe znaczenie dla obrony praw człowieka i ochrony środowiska. Zieloni działają na rzecz zwiększenia świadomości konsumenckiej poprzez zwiększenie znaczenia i podniesienie jakości edukacji konsumenckiej, współpracę z odpowiedzialnym biznesem oraz podejmowanie inicjatyw legislacyjnych, których celem jest zapewnienie konsumentom obiektywnej informacji o produktach (np. zawierających organizmy modyfikowane genetycznie) i usługach oraz zapewnienie wyboru. W tym celu należy wprowadzić, począwszy od szkolnictwa podstawowego, elementy edukacji konsumenckiej.

Nie sprzeciwiamy się samoregulacjom rynku reklamowego w Polsce, ale postulujemy rozwój dobrych ram i zapisów prawa oraz kodeksów konsumenckich, które będą chroniły konsumentki i konsumentów, przyczyniały się do ochrony uczciwej konkurencji i rozwoju postaw prosumenckich oraz idei etycznej reklamy, jak też przeciwdziałały nieuczciwym praktykom rynkowym. Popieramy działania Komisji Etyki Reklamy, zwłaszcza te zmierzające do wykluczenia nieetycznego i nieuczciwego przekazu reklamowego, na rzecz określenia, co jest niedozwolone lub niedopuszczalne w reklamie. Idea reklamy społecznej i kreatywnej powinna być rozwijana i służyć edukacji w różnych obszarach życia społecznego i gospodarczego.

Konieczne jest wprowadzenie w Polsce transparentnego i uregulowanego systemu konsultacji z przedstawicielami i przedstawicielkami interesariuszy sektora prywatnego i społecznego. Obecna ustawa o działalności lobbingowej w procesie stanowienia prawa, która miała rozwiązać ten problem, nie poprawiła nieprzejrzystego procesu lobbingowego (czego najlepszym przykładem jest tryb pracy nad ustawą hazardową, o nasiennictwie). Postulujemy reformę tej legislacji tak, aby zarówno administracja, jak i obywatele i obywatelki, wiedzieli, kto i w jaki sposób wpływa na kształt polskiego prawa.

Inwestycje stanowią ważny element zielonej gospodarki. Dla Zielonych inwestycje dzielą się na etyczne i nieetyczne. Nie oceniamy ich pod kątem kraju pochodzenia inwestora. Sprzeciwiamy się inwestycjom pochodzącym z rajów podatkowych, w sytuacji, gdy nie jest możliwe ustalenie, czy zyski inwestora pochodzą z np. handlu ludźmi, bronią czy narkotykami. Domagamy się wprowadzenia na giełdzie informacji na temat etycznych aspektów inwestycji spółek giełdowych (takich jak kwestie łamania praw człowieka i niszczenia środowiska), aby umożliwić inwestorom podejmowanie świadomych decyzji o zakupie akcji.

Zielona gospodarka to gospodarka oparta na wiedzy. W tym kontekście kluczowego znaczenia nabiera edukacja i rozwój nauki. Zieloni promują zdecydowane zwiększenie nakładów na edukację i naukę, czemu towarzyszyć musi ich reforma. Zwiększone inwestycje w rozwój edukacji i nauki stanowią podstawę wdrażania zrównoważonego (trwałego) rozwoju poprzez zwiększanie efektywności gospodarki, ograniczanie szkodliwego wpływu na środowisko, rozwój nowoczesnych technologii dających nowe miejsca pracy. Promujemy wdrożenie mechanizmów ekonomicznych zachęcających przemysł do zwiększania poziomu inwestycji własnych w badania naukowe i rozwój nauki, jak chociażby poprzez zwolnienie z podatków inwestycji badawczo-rozwojowych.

Opowiadamy się za twórczą wolnością i wolnością tworzenia – jedynym ograniczeniem działalności człowieka, w tym tej gospodarczej, powinna być wolność i prawa innych ludzi oraz zgodność tych działań z zasadą zrównoważonego (trwałego) rozwoju, wolne i otwarte oprogramowanie. Ideę open Skurce, kojarzoną z oprogramowaniem komputerowym, należy rozszerzyć na inne dziedziny, takie jak prawo autorskie (koncepcja creative commons – „pewne prawa zastrzeżone”), medycyna, media czy administracja publiczna. Patenty i prawa autorskie powinny zostać tak zdefiniowane, aby promować, a nie hamować, rozwój technologii, nowoczesną gospodarkę, minimalizując jednocześnie zagrożenia związane z monopolizacją wiedzy.

Kluczowym zadaniem zielonej gospodarki jest rozbudowa kapitału społecznego, mierzonego jako pochodna wielu zmiennych – m.in. poziomu zaangażowania w działalność w organizacjach społecznych, poziomu zaufania do innych ludzi, poziomu zaangażowania demokratycznego (np. głosowanie w wyborach) i politycznego. Kapitał społeczny dla rozwoju potrzebuje także stabilności instytucjonalnej i pewności stanowienia prawa.

Zieloni wskazują na ogromne znaczenie równego statusu kobiet i mężczyzn w sferze ekonomicznej, w tym na konieczność likwidacji barier ograniczających dostęp kobiet do pracy i wyrównywanie dochodów kobiet i mężczyzn za pracę o tej samej wartości. Konieczna jest analiza i likwidacja barier w zwiększaniu udziału kobiet w zarządzaniu firmami, adekwatnie do poziomu ich wykształcenia. Działamy na rzecz upowszechniania dobrych praktyk w firmach (np. planowanie urlopów rodzicielskich) czy społecznościach lokalnych (np. wiejskie czy osiedlowe przedszkola). Państwo powinno dzielić część kosztów utrzymania dzieci, tzw. reprodukcji społecznej (np. powszechny dostęp do bezpłatnej edukacji i opieki zdrowotnej, urlopy rodzicielskie, fundusz alimentacyjny) między rodziny i przedsiębiorstwa, poprzez właściwą alokację pochodzących z podatków środków publicznych na cele społeczne.

W statystykach gospodarczych należy także uwzględnić wkład bezpłatnej pracy w gospodarstwach domowych oraz w sferze opieki – brak takiego ujęcia prowadzi do nietraktowania tej pracy jako równoważnej dla pracy odpłatnej, a brak właściwej wyceny pracy domowej skutkuje nadmiernym jej wykorzystywaniem.

Wszystkie rządowe plany, strategie i programy muszą być poddawane strategicznej ocenie oddziaływania na środowisko oraz strategicznej ocenie oddziaływania z perspektywy równości płci. Takie strategiczne oceny oddziaływania powinny być także wykonywane ex post dla oceny rzeczywistego wpływu tych działań na środowisko i politykę równych szans kobiet i mężczyzn.

Płeć, narodowość, orientacja seksualna, pochodzenie etniczne czy religia nie mogą być powodem jakiejkolwiek dyskryminacji ekonomicznej. Opowiadamy się za równym ekonomicznym traktowaniem rodzin oraz rejestrowanych związków partnerskich zarówno heteroseksualnych i homoseksualnych poprzez wprowadzenie przepisów dających partnerom m.in. prawo do dziedziczenia, możliwość pozywania o alimenty.

Zieloni to partia alterglobalistyczna – chcemy globalizacji praw człowieka, pokoju i zrównoważonego rozwoju. Sprzeciwiamy się natomiast obecnie dominującej formie globalizacji, w której rosnącą rolę odgrywają ponadnarodowe korporacje oraz autorytarne państwa łamiące prawa człowieka, niszczące środowisko naturalne i lokalną gospodarkę. Obecny model globalizacji prowadzi do pogłębiania globalnego rozwarstwienia społecznego – bogatsi stają się jeszcze bogatsi, biedniejsi – coraz biedniejsi. Neoliberalna globalizacja korporacyjna dyskredytująca rolę państwa w realizacji celów dotyczących np. jakości życia czy ochrony środowiska oraz sprowadzająca państwo do roli „nocnego stróża”, przyczynia się także do rosnącego kryzysu demokracji i instytucji demokratycznych.

Wspólnie z Grupą Zielonych w Parlamencie Europejskim i Europejską Partią Zielonych podejmujemy działania na rzecz globalnego zrównoważonego (trwałego) rozwoju: poszanowania praw człowieka, poprawy jakości życia oraz stanu środowiska (także w krajach ekonomicznie biedniejszych), sprawiedliwego handlu światowego jako alternatywy dla koncepcji tzw. wolnego handlu promowanego przez Światową Organizację Handlu, zwiększania znaczenia polityki rozwojowej w polityce zagranicznej, będącej alternatywą dla stosowania jednostronnych działań i rozwijania militaryzmu w relacjach międzynarodowych. Polityka rozwojowa stanowi ważny element polityki zagranicznej większości krajów Unii Europejskiej. Polska musi do nich dołączyć: oznacza to radykalne zwiększenie wielkości środków z budżetu państwa na Oficjalną Pomoc Rozwojową (ODA). W 2010 roku było to zaledwie 0,09 % PKB, wobec zobowiązania na poziomie 0,7% PKB w 2015 roku przez wszystkie kraje Unii Europejskiej. Należy zapewnić, by całość tych środków została przeznaczona na wspieranie zrównoważonego (trwałego) rozwoju w krajach rozwijających się, nie zaś na promocję interesów gospodarczych polskich przedsiębiorstw lub misji religijnych na rynkach tych krajów. Zieloni postrzegają te zmiany jako ważny element strategii wzmacniania pokojowej i solidarnej pozycji Polski na arenie międzynarodowej.

Dodatek 1:

Wprowadzenie: wyliczenia według zasad obowiązujących w roku 2010 – nominalnie obowiązuje dwustopniowa skala podatkowa:

- do 85 528 zł podatek wynosi 18% minus 556,02 zł,

- powyżej 85 528 podatek wynosi 14 839,02 zł + 32% nadwyżki ponad 85 528 zł

Rzeczywista wysokość płaconych podatków w ujęciu procentowym od całego dochodu:

Legenda:

Niedomiar/nadwyżka - Cały dochód roczny - Podatek łącznie - % od dochodu

Minus 25 528 - 50 000 - 8 444 - 16,9%

Zero nadwyżki - 85 528 - 14 839,02 - 17,3%

Plus 100 tys. - 185 528 - 46 839,02 - 25,2%

Plus 500 tys. - 585 528 - 174 839,02 - 29,8%

Plus 1 mln - 1 085 528 - 334 839,02 - 30,8%

Plus 2 mln - 2 085 528 - 654 839,02 - 31,4%

Plus 4 mln - 4 085 528 - 1 294 839,02 - 31,7%

Plus 8 mln - 8 085 528 - 2 574 839,02 - 32,1%

Plus 50 mln - 50 085 528 - 16 014 839,02 - 32,2%

Plus 100 mln - 100 085 528 - 32 014 839,02 - 31,9%

Wniosek: powyżej 2 mln rocznego dochodu wysokość podatku rośnie procentowo w stopniu nieistotnym, by potem nawet zacząć maleć. Na tej podstawie niektóre kraje podjęły decyzję o wprowadzeniu trzystopniowej skali podatkowej – najwyższy próg wynosi 40% lub nawet 50%. Nie oznacza to jednak, jak sądzą niezorientowani, że osoby z tak wysokimi dochodami rzeczywiście płacą aż 40% lub 50% od nich.

29 września 2011

Priorytety Zielonych w polityce zagranicznej i europejskiej


Polska przez ostatnie dwie dekady przeszła drogę niewyobrażalną dla poprzednich generacji. Od państwa satelickiego Układu Warszawskiego do członka Unii Europejskiej i Paktu Północnoatlantyckiego. Wchodząc w drugą dekadę XXI, powinniśmy spojrzeć na rolę Polski w świecie i Europie w nowy sposób, pozbawiony dotychczasowych obaw i uprzedzeń. Konieczne jest nowe otwarcie w polityce zewnętrznej, które musi być poprzedzone rewizją sposobu, w jaki postrzegamy nasz kraj. Pragmatykę uczestnictwa i rachunku symbolicznego powinniśmy zastąpić pragmatyką odpowiedzialności za Europę i za nadzieje tych, którzy przez ostatni czas nie mieli tylu sprzyjających okoliczności.

Zieloni jako ruch polityczny wywodzący się z tradycji pacyfistycznych i antyimperialnych, zdecydowanie odrzucają imperialne ambicje kolejnych polskich rządów, które w odpowiednio groteskowej formie pobrzmiewają w polskiej polityce zagranicznej. Jesteśmy sceptyczni wobec udziału polskich wojsk w misji afgańskiej, podobnie jak miało to miejsce podczas operacji irackiej.

Za absolutny długofalowy priorytet w polityce europejskiej Zieloni uznają budowę pozycji Polski jako wiarygodnego członka struktur europejskich. Ten cel można osiągnąć jedynie poprzez wyjście z pozycji „drugiej prędkości” w zakresie respektowania praw człowieka, praw obywatelskich oraz pracowniczych, jak również walki z wykluczeniem socjalnym. To cel jakże różny od priorytetów transformacyjnej logiki urynkowienia każdej dziedziny życia, ale wartości te postrzegamy jako jedyną możliwą drogę do wzmocnienia pozycji Polski w ramach projektu europejskiego.

W związku z tym za najpilniejsze cele w polskiej polityce zewnętrznej uznajemy:

- Jak najszybsze i bezwarunkowe ratyfikowanie Karty Praw Podstawowych. Dotychczasową zwłokę oraz towarzyszącą jej pokrętną argumentację uznajemy za jedną z największych kompromitacji polskich elit politycznych ostatnich latach.

- Uznanie Partnerstwa Wschodniego za strategiczny, długofalowy projekt, który może być tylko wtedy efektywny, jeśli zostanie oparty na silnej współpracy kulturowej i naukowej. Kraje takie jak Gruzja, Azerbejdżan, Białoruś czy Mołdawia potrzebują rzeczywistego otwarcia na wymianę idei oraz ludzi po to, by w perspektywie kolejnych lat móc wzmacniać wewnętrzne mechanizmy demokratyczne. Konieczne jest wdrożenie do programów EuroNest modułów działających na rzecz wzmacniania szczególnie praw kobiet na Kaukazie oraz nieselektywnie rozumianych praw człowieka. W dalszej kolejności widzimy też potrzebę poprawy relacji politycznych i gospodarczych z Rosją, jako jednym z bardzo ważnych naszych sąsiadów.

- Konieczne jest zredefiniowanie charakteru stosunków transatlantyckich w perspektywie bilansu kosztów i nakładów poniesionych przez obie strony. Mimo wielkiej sympatii żywionej dla Ameryki oraz roli, jaką wielokrotnie odegrała w naszej historii, warto jest zastanowić się, czy kolejne projekty polityczno-biznesowe, takie jak przeciągająca się interwencja w Afganistanie, agresywna promocja GMO i koncesje na wydobycie gazu łupkowego są tym, o co walczyliby Kościuszko z Pułaskim.

- Uznanie polityki ograniczania emisji CO2 za szansę na modernizację polskiej gospodarki oraz zwiększenie efektywności energetycznej. Dalszy sprzeciw wobec europejskiej polityki w tym zakresie jest dla Zielonych działaniem wbrew polskiej racji stanu. Jedynie używając mniej energii, Polska może stopniowo zmniejszać polityczne koszty związane z importem surowców kopalnych.

W długiej perspektywie uznajemy, iż kluczowe jest takie zrozumienie roli Polski na arenie międzynarodowej, które ostatecznie zerwie z pozostałościami zimnowojennego myślenia o strefach wpływów oraz budowaniem pozycji lokalnego lidera. Jak pokazuje przykład relacji z Litwą czy Czechami, ta droga nie prowadzi do trwałych rozwiązań. Dlatego postulujemy:

- Zdecydowane działanie na rzecz pojednania polsko-litewskiego na najwyższym szczeblu politycznym oraz jednostronne poczynienie ustępstw w najbardziej zapalnych kwestiach. Historia stosunków polsko-litewskich w XX wieku jest zbyt bolesna, by pozwolić jej wpływać na stosunki europejskie oraz bezpieczeństwo energetyczne w naszym regionie.

- Podobne działania są konieczne w stosunku do Czech, gdzie m.in. pamięć udziału polskich wojsk w interwencji w 1968 roku jest wciąż trudnym miejscem na mapie wspólnej historii. Jeśli logika „polityki historycznej” ma jakikolwiek sens, to należy go upatrywać w symbolicznym zakończeniu tego rozdziału.

- Wyciągniecie ręki do Ukrainy, które miało miejsce podczas „pomarańczowej rewolucji”, mimo jej politycznej klęski, powinno być kontynuowane poprzez wdrażanie jednostronnych programów stypendialnych i wymiany naukowej między polskimi i ukraińskimi ośrodkami naukowymi.

- Konieczne jest wywieranie wpływu w instytucjach europejskich, żeby wzięły pod uwagę współpracę z białoruską opozycją, która mimo wielu strukturalnych słabości jest jedynym partnerem do wspólnych rozmów. Warto zwrócić uwagę na możliwości dotyczące ułatwień w ruchu wizowym dla Białorusinów.

- W perspektywie najbliższych dwu dekad Europa ze swoją strukturą demograficzną będzie potrzebować kolejnych imigrantów i imigrantek. W interesie Polski jest, aby proporcjonalna część przybyszy, na których Europa będzie się otwierać, pochodziła z krajów objętych programem Partnerstwa Wschodniego.

7 września 2011

Żałosny jest upadek króla, czyli wszystko już było...

Upadek przywódcy jest dość często widowiskiem żałosnym. Człowiek – do nie dawna silny i mocny, rozdający łaski i dar życia (niejednokrotnie również tego życia pozbawiający) – staje się czasem kimś na kształt ściganej zwierzyny, uciekinierem nie mającym szans na pomoc i przetrwanie. Ludzie, do niedawna kornie całujący jego rękę i zabiegający o korzyści, są teraz jego potencjalnymi zabójcami. Historia ciągle się powtarza - pułkownik Kaddafi dołącza właśnie do długiego szeregu cesarzy i królów, wodzów i prezydentów. Ich los (zresztą nie tylko ich) skłania do myślenia. Historyk - nie może dojść do innego wniosku - to już było. Żałosny koniec upadającego przywódcy absolutnie nie zaskakuje.

Kaddafi doszedł do władzy w sposób bezwzględny. Rządził - stosując kłamstwo i mord. Skonstruował również ideologię swojej władzy - świat pełen objawienia, mistycyzmu i na wpół religijnej legitymizacji .

Gdy żył - wiele mu wybaczano. Mimo grzechów przyjmowano do wspólnoty światowych przywódców. Hollywoodzkie gwiazdy pojawiały się na organizowanych bankietach. Gdyby zmarł śmiercią naturalną a władze przejęli desygnowany przezeń nastepcy - stawiano by mu pomniki. Grzechy opisywali by jedynie wnikliwi, zachodni dziennikarze. Teraz historię napiszą jego przeciwnicy - Kaddafi pozostanie na wieki(i słuszne) - perwersyjnym i ekscentrycznym zbrodniarzem.

To wszak już było...

Nie będzie żadnym odkryciem odnalezienie podobnych przypadków w historii Wielkiej Brytanii. Tamtejsza monarchia, choć przerwa w jej ponad tysiącletnim funkcjonowaniu trwała zaledwie dwanaście lat, nie była nigdy instytucja zbyt stabilną. Królów wynoszono na piedestał, po czym ich z niego strącano. Wielu brytyjskich monarchów spoczęło w anonimowych grobach, a pamięć dokonań przesłaniała zwycięska propaganda zwycięzców. Żaden z tych, którzy ponieśli klęskę, nie doczekał się równie genialnego opisu jak ten, który wyszedł spod pióra Szekspira. Mowa o Ryszardzie III – ostatnim z Plantagenetów na angielskim tronie.

Williama Szekspira trudno podejrzewać o obiektywizm. Musiał o Ryszardzie III napisać źle. Tworzył w końcu w Londynie, u schyłku epoki Tudorów. Elżbieta I była wszak wnuczką Henryka VII – człowieka, który doprowadził do udanej inwazji na monarchie Ryszarda i jego śmierci. Legitymizacja rodziny Tudorów, potomków walijskiego rycerza i królowej-wdowy, wymagała zohydzenia ich poprzednika. Swoją pracę Szekspir wykonał doskonale. Zbrodnie Henryka VIII zbladły wobec tego, co działo się w czasie kilkunastomiesięcznego regnum Ryszarda Plantageneta. Dopiero historiografia ostatnich dekad odkrywa, że nie było wcale, aż tak źle. Szekspirowi udało się jednak stworzyć dramat tak uniwersalny, że nie odczuwamy potrzeby zajmowania się już tragiczną historią ostatniego Plantageneta – wynosząc ponad nią tragedię człowieka u władzy w ogóle.

"Ryszarda III" przenoszono często na scenę i ekran. Straszliwa postać Ryszarda przypominającego monstrum i zdolniejszego do najstraszliwszych perwersji i zbrodni podobała się scenarzystom. W roku 1955 przenosi ją na ekran sam Lawrence Olivier, który zagrał zresztą tytułowego bohatera. Po raz pierwszy w filmowej adaptacji szekspirowskiej sztuki wykorzystano w tak wielkim natężeniu zbliżenia. Olivier stworzył najważniejszy traktat o istocie władzy w historii brytyjskiej kinematografii.

Równo cztery dekady później - Richard Loncraine tworzy swoją adaptację. Parada hollywoodzkich i brytyjskich gwiazd uczestniczy w filmie, którego realia przeniesione są do Londynu lat trzydziestych. To maniera modna w szekspirowskich adaptacjach realizowanych od połowy lat osiemdziesiątych (dopasował się do niej nawet Kenneth Branagh). Ryszard III Iana McKellena zagrany jest dobrze i nie przeszkadza nawet stylizowanie go na Hitlera. Całokształt zadowala mniej niż u Oliviera mającego zdolność do rozumienia Szekspira niemalże we krwi.

Kaddafi wiedział że kino utrwala prawdę. nawet tą nieprawdziwą. W Libii realizowano monumentalne filmy o bohaterach antykolonialnej walki. Grali w nich: John Gielgud i Antony Quinn. Zabrakło w nich szekspirowskiego talentu. Marzeń trypolitańskiego satrapy nie utrwaliły.

Ryszard III nie był więc kimś równie straszliwym jak bohaterowie odtworzeni przez Iana McKellena czy Lawrence'a Oliviera. Ale przegrał. Historię piszą zwycięzcy. Podobnie będzie z Kaddafim. I o tym można podumać w rocznicę bitwy pod Bosworth (tej od "Królestwa za konia" - którą całkiem przypadkowo obchodzimy w momencie gdy libijska władza leży na ulicy - porzucona jak korona Ryszarda III - w ostatnim akcie sztuki pana ze Stratfordu.

Szekspir - symbol brytyjskiej literatury i kultury -znowu przewidział to - do czego mozolnym trudem dochodzą współcześni analitycy. Co cieszy zwłaszcza nas - anglofilów...

Łukasz Jasina - historyk, doktor nauk humanistycznych, członek zespołu "Kultury Liberalnej".

4 września 2011

W pułapce rytuałów i tradycji


Zjawisko zwane "przywództwem w Rosji" jest niezwykle wdzięcznym tematem. Osobliwie kochają je historycy. Przywódcy rosyjscy nadają się wszak do opisywania w książkach biograficznych lepiej od władców Chin czy amerykańskich prezydentów.

Rosyjscy carowie i generalni sekretarze to od prawie czterech stuleci (z naprawdę nielicznymi wyjątkami) ciekawe postacie. Dominujące w Rosji (choć nie zawsze) jedynowładztwo również pomaga w snuciu analiz dotyczących wpływu osobowości przywódcy na system polityczny panujący w tym kraju. Ponadto zwalnia to od myślenia. Wszak każdą z przemian w rosyjskim systemie politycznym usprawiedliwić można samowładną decyzją Putina. Tymczasem kwestia przywództwa w Rosji jest nieco bardziej skomplikowanym problemem. Jedynowładztwo jest legendą, wzorcem wykreowanym przez rosyjską historię. Choć z drugiej strony - nawet władcy tacy jak: Iwan Groźny czy Józef Stalin nigdy tego stanu nie osiągneły a ich uzaleznienie od sfery symboli czy wykreowanej przez nich samych klasy rządzącej było większe niż może sie to na pierwszy rzut oka wydawać.

Wzór

Wzorzec rosyjskiego przywódcy kształtował sie przez kilka stuleci. Prac nad tą skomplikowaną budowlą nie zapoczatkował pierwszy władca Rosji (wcześniej tego słowa nie uzywano) Piotr Pierwszy Romanow. Jego poprzednicy na carskim tronie w Moskwie oraz wielkoksiążęcych stolcach w Moskwie, Włodzimierzu i Kijowie pozostawili mu w spadku tradycję do której musiał nawiązywać - czy tego chciał czy nie. Tradycji tych nie mogła zmienić równiez i Rewolucja. Związek Radziecki czy Rosja po 1991 roku były nowymi organizmami politycznymi jedynie w sensie deklaratywnym - rytualna całość wracała bardzo szybko do normy. Kolegialne kierownictwa partyjne potrzebowały wodzów: Lenina i Stalina. Kolegialne próby organizacji władzy po smierci Stalina czy upadku Chruszczowa równiez kończyły się wyznaczeniem jednej osoby - symbolicznie odpowiedzialnej za państwo i jego losy.Władza może spoczywac w jednych rekach rzeczywiście lub symbolicznie - niemniej musza to byc dłonie jednego człowieka. Wtedy Rus jest bezpieczna. Rozumiał to Borys Jelcyn - gdy likwidował parlamentarną opozycję Chazbułatowa i Rutskiego (Rutskoja) w 1993 roku.

Tradycja

Pierwsze tradycje dotyczące przywództwa wypracowali władcy z dynastii Rurykowiczów. Stanowiły one przedziwną mieszankę słowiańskich i skandynawskich tradycji wolnego wyboru i bizantyńskich rytuałów. Państwo stanowiło własność rządzącego rodu (Rurykowicze panowali w Moskwie az do 1598 roku), przywódca więc zawsze pochodził z panującej dynastii. Niejednokrotnie namaszczał go jego poprzednik. Niemniej na Rusi Rurykowiczów nie dziedziczyło się tronu automatycznie jak w przedrewolucyjnej Francji czy dzisiejszej Wielkiej Brytanii. Prawo boskie nie było ślepe - jego narzędziem był każdorazowy panujacy. Rywalizację o tron wygrywał najlepszy z członków rodziny. Następca musiał być zatem człowiekiem silnym i godnym - albo przynajmniej sprawiać takie wrażenie. Tradycja ta zadomowiła sie na Rusi i w Rosji - przetrwała zresztą tatarskie i polskie najazdy oraz rewolucję. Tylko gwałtowne zmiany - takie jak Wielka Smuta czy Rewolucja Październikowa pozbawiały nowego rosyjskiego przywódcę legitymizacji ze strony jego poprzednika. Taki przegrany władca musiał jednak zginąć i w ten sposób zalegitymizować zwycięzcę. Tak postapili i Dymitr Samozwaniec i Katarzyna Druga a także Lenin. czasami wyboru nowego przywódcy dokonywali sposród siebie bezpośredni następcy zmarłego - nastepca Stalina -został najpierw Georgij Malenkow a potem Nikita Chruszczow. Władcy Rosji nie wynosił do władzy lud. Stało się tak tylko raz - w 1613 roku z Michałem I Romanowem ( a i ten wybór też był jednak przede wszystkim dziełem elity). Tradycja ta trwa i w Rosji współczesnej. Naród wyniósł do władzy tylko jednego z jej prezydentów - Borysa Jelcyna - członka dotychczasowego establishmentu. Jego następcy byli już faktycznie nominatami. Nawet wyniesienie Borysa Jelcyna było niepełnym aktem przemiany. W grudniu 1991 Michaił Gorbaczow przekazał mu odpowiedzialność za losy państwa - czyli uznał go za swojego następcę.

Przywódca Rosji zawsze wywodzi sie więc z okreslonej grupy. Najpierw była to dynastia Rurykowiczów (Godunowowie, Szujscy i kolejni Dymitrowie Samozwańcy byli kuzynami carskiego rodu albo sobie to pokrewieństwo uzurpowali), poźniej ród Romanowych (wraz z bocznymi łże-liniami), po nim partia komunistyczna. Władmir Putin i Dmitrij Miedwiediew są przedstawicielami nowej, dopiero kreujacej sie grupy rosyjskiego establishemtu. czy tradycja istnienia ograniczonego środowiska - z którego dobiera się przywódców - przetrwa - czas pokaże.

Ciagłość władzy zaburzały trzy momenty zmiany: jej początek - legendarny wybór Ruryka, autentyczny wybór Michała Romanowa na cara i Rewolucja Październikowa Jak na ponad tysiącletnia historię - to mało. Oczywiście podniosą w tym momencie głos sprzeciwu historycy z tradycyjnej ukraińskiej szkoły Mychajły Hruszewskiego - którzy w przeciwieństwie do imperialnej historiografii rosyjskiej - łącznosci miedzy Rusią a Rosja nie dostrzegają. Ale to już inna historia.

Bizantyński Rytuał

Włodzimierz Wielki przyjął chrzest za pośrednictwem Bizancjum. Bogaty bizantyński rytuał przyjął sie w nowym, słowiańskim świecie całkiem dobrze. I dominuje tam do dziś.W Konstantynopolu monarcha był osobą pólboską. Zamieszkiwał w specjalnej siedzibie a jego pojawienie sie wśród poddanych stawało się wydarzeniem sakralnym. Symboliczne odwołanie się w Moskwie do Bizancjum, narasta zwłaszcza po upadku Konstantynopola. Iwan III Srogi wstępuje na tron w roku 1462. Wnuk litewskiego księcia Witolda powoli likwiduje dominację litewską na ziemiach ruskich. Zrywa także z symbolicznym podporządkowaniem ( o czym za chwilę) tatarskiej Złotej Ordzie. Potężniejący władca staje się wymarzonym sojusznikiem. Papiez wysyła do Moskwy - Zoe Paleolog - bratanicę ostatniego bizantyńskiego cesarza -jako żona Iwana III wnosi mu w posagu s. Wielcy książęta przyjmują jako herb cesarskiego, dwugłowego orła. Moskwa jest odtąd centrum świata - "Trzecim Rzymem". panujacy na Kremlu ( a później w Petersburgu - nazwanym tak dla kolejnego podkreslenia rzymskich koneksji) aspiruje odtąd do przywództwa ogólnoświatowego. Rosyjski przywódca nie może być więc jedynie władcą swojego kraju. Aspiruje do władztwa globalnego. Jednocześnie staje sie więźniem rytuału. Jego wstąpienie na tron czy pogrzeb stają sie wielkimi rytualnymi igrzyskami utwierdzającymi jego wyjątkową pozycję na ziemi. Tak jak w Bizancjum - nic nie może być przypadkowe. Upadły przywódca traci również prawo do honorów. Zwłoki Mikołaja II trafiły do zrujnowanej kopalnii pod Jekatierynburgiem. Upadły Chruszczow spoczął na zwykłym cmentarzu. Wspólczesna Rosja jest jednak przypadkiem rytualnej schizofrenii. Zreahabilitowany car spoczął w carskiej krypcie. Jego morderca Lenin nadal spoczywa w swoim mauzoleum. Okazuje się że obie strony konfliktu - car i rewolucja sa jednakowo słuszne i zasłużone. Car i Lenin sa przodkami ideowymi obecnych przywódców.

Uroczyste zaprzysiężenia Jelcyna, Putina i Miedwiediewa oraz uroczysty pogrzeb Jelcyna w 2007 roku sa ciagiem dlaszych kilkusetletniej niewoli rytuałów. Władca nieukoronowany nie jest władcą prawdziwym. Władca nieodpowiednio pochowany też traci otaczający go nimb. Panowanie musi mieć swój początek i koniec.

Chan

Przez dwieście lat władcy Włodziemierza i Moskwy byli jedynie wasalami mongolskich chanów. Po uniezależnieniu pieczołowicie dokonywali podbojów ziem dawnego suzerena: chanatów: Kazania, Astrachania, Syberii i Krymu a później ziem właściwej Mongolii. Wielki Książe i Car stawał sie kolejno zastępcą i nastepcą chanów - przejmując ich metody rządzenia. Sukcesywnie rosyjska ekspansja przyłączała kolejne tereny należące do ludów koczowniczych.

Wspomniane wyżej nastepstwo pogłębiało jedynie identyfikację przywódcy i państwa. Jednocześnie wzorem Czyngis-Chana - rosyjski car stawał sie władcą wszechwiedzącym. Rosyjscy przywódcy reprezentują z grubsza dwa style sprawowania władzy: bizantyński polegający na stałym (przy praktycznym jej nieopuszczaniu lub opuszczaniu w sytuacjach wyjątkowych) rezydowaniu w stolicy i rządzeniu przy pomocy róznego rodzaju akolitów i plenipotentów oraz rozbudowanego aparatu urzędniczego. Styl drugi to mongolska mobilność - stałe przemieszczanie sie po wielkim Imperium. Władcy mobilni to rzadkość: Piotr Wielki, Aleksander I, Mikołaj II, Lenin i Chruszczow, Jelcyn, Putin i Miedwiediew,Władcą zamkniętym w pałacu był Józef Stalin. Przywódca musi byc ponad narodem i razem z nim. To stan niezwykle trudny do osiągnięcia.

Panowanie w rękach mężczyzn

Przywództwo w Rosji wydaje sie być zjawiskiem typowo męskim. Stereotypowe pojmowanie siły i znaczenia lidera wykluczało kobietę jako władcę albo czyniło przejęcie przez nią władzy zdarzeniem wyjątkowym. Wielka Księżna Olga, Zofia Witoldówna (córka Wielkiego księcia Witolda i matka Wasyla III) i Helena Glińska były jedynie regentkami sprawującymi władzę w imieniu swych synów. Piotr Wielki pozbawił życia własnego syna i uczynił nastepczynią swoją drugą żonę - córkę litewsko-polskiego chłopa z Inflant - Martę Skowrońską. Pod imieniem Katarzyny Pierwszej była ona jednak li-tylko marionetką.Jej krótkie panowanie pozostało by efemerydą gdyby nie koniecznośc utrzymania tradycji i władzy nad Rosją w obrębie rodu panującego. W osiemnatym wieku miały panować w Rosji jeszcze trzy cesarzowe. Bratanica Piotra Wielkiego - Anna - niegdysiejsza księżna kurlandzka - była figurantką podobna do swojej poprzedniczki. Rosja zawdzięczała jej nową tradycje polegającą na obsadzaniu stanowisk państwowych inflanckimi Niemcami. Później jednak władze nad Rosja przejeły władczynie samodzielne. Elzbieta I (córka Piotra Wielkiego) i Katarzyna II. Elzbieta - zupełnie jak jej szesnastowieczna brytyjska imienniczka wyrzekła sie kobiecych metod sprawowania władzy. Nie wyszła za mąż a swoja nieslubna córke ukrywała przed światem. Nie ukrywała jednak swej kobiecość w sposób ewiedentny. Polskie władczynie: Jadwiga i Anna Jagiellonka nosiły tytuł "króla". Elzbieta była jednak "cesarzową".

Katarzyna Druga przejeła władzę (podobnie jak jej poprzedniczka) w wyniku zamachu stanu. Po zamordowaniu obalonego męża sprawowała autokratyczna władze przez ponad trzydzieści lat. jej śmierć w roku 1796 zakończyła jednak udział kobiet w sprawowaniu najwyzszej władzy - jak na razie definitywnie. Nawet kolejne cesarzowe- małżonki i "pierwsze damy" nie zdobywały pozycji podobnej do ich zachodnich koleżanek. Aleksandra Fiodorowna - zona Mikołaja II spotykała sie z wrogością wobec swojego udziału w życiu publicznycm. Nadieżda Krupska - zona a nastepnie wdowa po Leninie - dopracowała się własnej pozycji w ruchu rewolucyjnym. Jedynie Raisa Grobaczowa usiłowała zaistnieć w zyciu państwa. Równie nieudanie jak Aleksandra Fiodorowna.

Kobiety sa w Rosji ministrami i deputowanymi. generałami i gubernatorami. Nic jednak nie zapowiada żeby stało sie to normą. Następcą carów, cesarzy i chanów bywa jednak mężczyzna a kobiece antrakty jedynie potwierdzają regułę.

Namiestnicy i podwładni

Aparat urzędniczy i samorządowy musi byc emanacją przywódcy. W chwilach smuty ośrodki regionalne zdobywają większa samodzielność. Stabilizacja ustroju oznacza jednak ponowną centralizację. Po okresie "smuty " lat dziewięćdziesiatych - nastąpiła putinowska centralizacja.

Przywódca Rosji jako przedstawiciel jej establishmentu

Choć współcześni przywódcy Rosji - od Jelcyna począwszy - nasladują niegdysiejsze rytuały - można stwierdzić że nie powracaja juz do prób sakralnej legitymizacji swej władzy. Carowie reprezentowali na ziemi Boga, sekretarze generalni - powszechną szczęśliwość. Teraz prezydent reprezentuje Rosję.

Pozbawiony sakralnej otoczki - przywódca staje sie w daleko większym stopniu zakładnikiem politycznego establishmentu. To on wyłania kandydata i przeprowadza jego legitymizację. Rytuał demokratycznych wyborów zastepuje boskie namaszczenie.

Pułapka

Możliwe że historia nie ma az tak wielkiego znaczenia dla terazniejszosci i przyszlosci. Co ciekawe - to twierdzenie - podtrzymują zazwyczaj nie-historycy. Warto jednak zwrócić uwagę na dziedzictwo. Rosja jest krajem wyjątkowo mocno zakotwiczonym w historii - nie powinno nas więc dziwic i to że historia wpływa tak mocno na stosunki polsko-rosyjskie.

Przed nami kolejne, rosyjskie wybory prezydencie. Ciekawe jak przebiegną? Myślę ze zgodnie z dotychczasowymi rytuałami.

Łukasz Jasina - historyk, doktor nauk humanistycznych, członek redakcji "Kultury Liberalnej".
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...