Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ekonomia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ekonomia. Pokaż wszystkie posty

28 sierpnia 2014

Marcin Popkiewicz i Charles Eisenstein o granicach wzrostu gospodarczego


Kolejny weekend wczasów ekonomicznych na Zielonym Jazdowie poświęcony był granicom wzrostu gospodarczego oraz  poszukiwaniu alternatywy dla modelu rozwoju opartego na ciągłym wzroście PKB. Z problemami tymi mierzyli się Marcin Popkiewicz, polski ekolog i autor bestsellera „Świat na rozdrożu”, oraz Sergiusz Eisenstein, amerykański teoretyk społeczny i aktywista post-wzrostowy, autor pracy „Sacred Economics".

                                            fot. Zielony Jazdów

Podczas sobotniego spotkania Marcin Popkiewicz przedstawił wiele dowodów na to, że powszechna w Polsce wiara w nieograniczony wzrost gospodarczy jest niebezpieczną iluzją. Ekspansja gospodarcza prowadzi bowiem do wyczerpywania się nieodnawialnych zasobów naszej planety. Lustrzanym odbiciem wykresów ilustrujących wzrost gospodarczy są statystyki wykazujące zwiększenie emisji co2 oraz coraz szybsze zużywanie dostępnych zasobów ropy i węgla. Jak przekonywał Marcin Popkiewicz, współczesny świat stoi na rozdrożu. Kontynuacja obecnego modelu gospodarczego wcześniej czy później doprowadzi do ekologicznej katastrofy. Zdaniem Popkiewicza musimy odejść od fetyszyzowania wzrostu PKB i zwracać większą uwagą na zasoby, którymi dysponujemy. Autor „Świata na rozdrożu” jest zdania, że w przyszłości nadal jest miejsce na wzrost gospodarczy. Musi on być jednak oparty o rozsądną politykę klimatyczną i energetyczną. Kluczowe znaczenie dla przyszłości naszej planety ma przestawienie gospodarki na odnawialne źródła energii. W ocenie Marcina Popkiewicza duża część europejskich polityków uświadamia sobie skalę wyzwań, przed jakimi stoi nasza cywilizacja. Kryzys naftowy lat 70-tych był otrzeźwiającym wstrząsem, który uświadomił zachodniej opinii publicznej, jak ryzykowne jest uzależnienie gospodarki od cen ropy naftowej. Lekcja ta nie została zapomniana. Dziś wiodące gospodarki UE dążą do przestawienia się na energię odnawialną, czego najlepszym przykładem jest niemiecka Energiewende. Niestety, w Polsce problemy zrównoważonego rozwoju wciąż nie spotykają się z dostatecznym zrozumieniem ze strony społeczeństwa i klasy politycznej. Prezentowana przez rząd Donalda Tuska wizja oparcia gospodarki narodowej na wydobyciu węgla kamiennego jest zupełnie archaiczna. Co gorsza, Polska sabotuje wszelkie wysiłki podejmowane na forum UE, które zmierzają  do wypracowania racjonalnej polityki energetycznej i klimatycznej. Konkludując, Marcin Popkiewicz dowodził, że choć w zakresie troski o środowisko naturalne w Europie zaszło wiele pozytywnych zmian, to w Polsce wciąż pozostaje wiele do zrobienie w tej sprawie.

                          Jeden z wielu wykresów prezentowanych przez Marcina Popkiewicza. Fot. Zielony Jazdów

Jak podkreślał sam Marcin Popkiewicz, prezentowane przez niego diagnozy i argumenty są kontynuacją tez Klubu Rzymskiego, przedstawionych w głośnym raporcie z 1972 roku pod tytułem „Granice wzrostu”. W pierwszej połowie lat siedemdziesiątych narodził się też inny nurt współczesnej myśli ekologicznej znany jako ekologia głęboka.  Do tez ekologii głębokiej nawiązywał Charles Eisenstein, który w sobotę wieczorem za pośrednictwem skype’a podzielił się ze zgromadzoną w Jazdowie publicznością swoją wizją kryzysu cywilizacji zachodniej. Punktem wyjścia dla Eisensteina była konstatacja, że w obecnym systemie gospodarczym pieniądze nie oddają wartości tego, co najbardziej cenimy. Ekspansji transakcji pieniężnych towarzyszy najczęściej upadek wspólnoty i przekształcenie natury w  instrumentalnie traktowane „zasoby”.  Przez  powszechne ubezpieczenia przestaliśmy troszczyć się o sąsiadów, przemysł rozrywkowy sprawia, że sami nie umiemy już śpiewać piosenek, zorganizowane zajęcia sportowe z wolna zastępują dzieciom grę w piłkę na okolicznym podwórku.  Pieniądze, w ocenie Eisensteina, oddzielają nas od innych ludzi i przyrody. Utrwalają tym samym naczelne złudzenie mitologii zachodniego indywidualizmu: przekonanie, że jesteśmy odrębnymi jednostkami i to właśnie odseparowanie od innych istot stanowi o naszej tożsamości. Zdaniem Eisensteina mitologia indywidualizmu rozpada się na naszych oczach. Coraz więcej osób chce żyć w inny sposób. Z wolna zaczynamy sobie zdawać sprawę z tego, że nasze przetrwanie zależy od darów przyrody i wspólnoty, do której przynależymy. Kiedy już odrzucimy fałszywą mitologię podboju natury, będziemy mogli zorganizować nasze życie zbiorowe w nowy sposób. Eisenstein opowiada się za post-wzrostem, powszechnym dochodem gwarantowanym, rozwijaniem alternatywnych systemów walutowych oraz daleko idącymi zmianami w istniejącym systemie finansowym. Jest też zwolennikiem powrotu do  gospodarki opartej na wymianie darów. Zdaniem Eisensteina zmiany te już następują. Przykładem instytucji działającej w dużej mierze w oparciu o ekonomie daru jest w jego ocenie Internet.

               Okładka książki Charlesa Eisensteina poświęconej ekonomii daru. Zdjęcie ze strony charleseisenstein.net

Marcina Popkiewicza i  Charlesa Eisensteina łączy przekonanie, że obecny model rozwoju gospodarczego nie jest możliwy do utrzymania w długim okresie czasu. Dzieli ich odmienny temperament intelektualny, a także różne wnioski, jakie wyciągają z tej diagnozy. Przysłuchując się wystąpieniom Popkiewicza i Eisensteina zgromadzona w Jazdowie publiczność mogła uzmysłowić sobie, jak różnorodny i wielonurtowy jest międzynarodowy  ruch ekologiczny.  Ukazanie różnych odcieni współczesnej ekologii jest moim zdaniem nieocenioną zasługą, za którą powinniśmy być wdzięczni organizatorom „wczasów ekonomicznych” w Zielonym Jazdowie.

Maciej Kassner 

17 lutego 2014

Zaproszenie na wernisaż: brudny zysk



Wernisaż: BRUDNY ZYSK. Biznes - Prawa Człowieka - Kraje Rozwijające Się

Zielone Centrum M1
ul. Marszałkowska 1 lok. 160
21 lutego, piątek, godz. 18:30
Fundacja Centrum CSR.PL, Fundacja Strefa Zieleni i partia Zieloni zapraszają na wernisaż.
Wystawa prezentuje warunki pracy i życia w krajach rozwijających się. Ilustruje kontrowersje związane w funkcjonowaniem branży surowcowej, elektronicznej, odzieżowej i żywnościowej w Azji, Afryce i Ameryce Łacińskiej. Pokazywane zdjęcia udostępnione zostały przez organizacje obywatelskie i aktywistów z całego świata oraz przez renomowane agencje fotograficzne.

WSTĘP WOLNY

16 lutego 2014

Zaproszenie: Wielka ucieczka

WIELKA UCIECZKA
debata o podatkach oraz ich unikaniu

Zielone Centrum M1
Warszawa, ul. Marszałkowska 1/160
Czwartek, 20 lutego, godz. 19.00

Będziemy dyskutować o podatkach oraz ich unikaniu. Zapytamy o kształt systemu podatkowego. Porozmawiamy o rajach podatkowych i uciekaniu z podatkami z Polski.

W dyskusji wezmą udział:
Agnieszka Grzybek - Partia Zieloni
Adrian Zandberg - Młodzi Socjaliści, Kampania Bojkotu LPP
Andrzej Ladzińśki – Kancelaria GWW
Moderować będzie Justyna Samolińska


SPRÓBUJEMY ODPOWIEDZIEĆ NA PYTANIA:

Czy system podatkowy jest sprawiedliwy?
Czy musi być tak skomplikowany?
Kto odpowiada za obecny kształt systemu podatkowego i w czyim jest on interesie?
Jakie są alternatywy?
Czy bojkot konsumencki firm unikających płacenia podatków w Polsce ma sens?
Kto w Polsce realnie płaci podatki i ile?

Zapraszamy do dyskusji! Swój udział w wydarzeniu można potwierdzić na fb.

28 października 2013

Zieloni: Tak dla Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej w sprawie Bezwarunkowego Dochodu Podstawowego


Rada Krajowa Partii Zieloni popiera Europejską Inicjatywę Obywatelską dla Bezwarunkowego Dochodu Podstawowego i deklaruje włączenie się w akcję zbierania podpisów. Do 14 stycznia 2014 roku organizatorzy inicjatywy muszą zebrać milion podpisów na terenie Unii Europejskiej, w tym co najmniej 37,5 tys. w Polsce. Chcemy być częścią tego procesu, zarówno dlatego, że popieramy inicjatywę obywatelską jako narzędzie demokracji, jak i dlatego, że dostrzegamy potrzebę poszukiwania na współczesne bolączki rozwiązań na skalę europejską. Idea bezwarunkowego dochodu podstawowego jest od lat przedmiotem debaty w ruchu Zielonych w całej Europie, wiele partii Zielonych zdecydowało się już wpisać ją do swojego programu.

Stoimy dziś w obliczu wielu cywilizacyjnych wyzwań. Do najważniejszych należą: rosnąca niestabilność zatrudnienia, kryzys narodowych systemów zabezpieczenia społecznego, potrzeba docenienia i wynagrodzenia form działalności niebędących pracą najemną (np. opieka czy wolontariat), a także konieczność głębokiego zmniejszenia presji na środowisko związanej z ludzką aktywnością ekonomiczną. Pilnie potrzeba nam nowych idei i rozwiązań.

Aby przekonać się, czy i w jakim stopniu bezwarunkowy dochód podstawowy może być odpowiedzią na te problemy, konieczna jest szersza debata, a także oparty na solidnych podstawach rachunek kosztów i korzyści z takiego rozwiązania. Uważamy, że Europejska Inicjatywa Obywatelska może przyczynić się do poważnej dyskusji. Nie przesądzając o wyniku debaty, sądzimy, że idea bezwarunkowego dochodu podstawowego zasługuje na to, by ją poważnie rozważyć. Dajmy jej szansę.

Zachęcamy do składania podpisów: www.basicincome2013.eu

Rada Krajowa Partii Zieloni, 20.10.2013 r.

7 kwietnia 2013

Bartłomiej Kozek: Kolumbia Brytyjska zamrozi podatek węglowy

Z uwagą śledzę losy ekologicznej reformy podatkowej w kanadyjskim stanie Kolumbia Brytyjska. Tamtejszy liberalny rząd wprowadził podatek węglowy, wynoszący dziś 30 dolarów kanadyjskich za tonę emisji gazów szklarniowych, w zamian za co obniżył opodatkowanie gospodarstw domowych oraz przedsiębiorstw. Dziś chce wycofać się z planu dalszego przenoszenia opodatkowania z pracy na zanieczyszczenia, co wzbudziło oburzenie działaczy ekologicznych. Przypominają oni, że podatek węglowy przyczynił się do stworzenia tysięcy nowych miejsc pracy w sektorze efektywności energetycznej oraz odnawialnych źródeł energii.

Dyskusja o szczegółowym kształcie podatku węglowego w polskich warunkach może brzmieć jeszcze abstrakcyjnie, ale warto się z nią zapoznać. Podejścia do podatków ekologicznych różnią się bowiem w zależności od politycznej rodziny. O ile liberałowie będą akcentować jego fiskalną neutralność, to już prowadzący w sondażach przed tegorocznymi wyborami stanowymi socjaldemokraci rozważać będą np. podwyżki opodatkowania przedsiębiorstw w celu sfinansowania publicznych programów przyjaznych dla środowiska, takich jak poprawa jakości transportu publicznego.

Jedno jest pewne - w przeciwieństwie do politycznych debat w Polsce w Kanadzie nikt nie zaproponuje wyborcom, żeby za mniej pieniędzy z podatków finansować więcej lepszych usług publicznych. Jest pewien poziom kompetencji ekonomicznych, poniżej którego się nie schodzi.

Bartłomiej Kozek

Autor posta na Twitterze: @BartlomiejKozek.

13 marca 2013

Rządowe wsparcie dla firm... na niby

Moim ulubionym tygodnikiem opinii ostatnimi czasy stał się "Bloomberg Businessweek Polska". Być może działa tu efekt, o którym na debatach regularnie mówi Piotr Ikonowicz - że gazety przeznaczone głównie dla przedsiębiorców nie mogą przesadnie wykrzywiać rzeczywistości, bo na ich podstawie podejmują oni decyzje biznesowe, być może po prostu redakcja stara się, by dostarczać produkt wysokiej jakości - mniejsza o to. 

W ostatnim numerze uderzyła mnie informacja o raporcie NIK, badającym Ministerstwo Skarbu. Nie wiem czy wiecie (mało kto wie, sądząc po ilości zgłoszeń po środki), ale od 2007 dysponuje on Funduszem Restrukturyzacji Przedsiębiorstw, mającym na celu pomaganie im w wyjściu z trudnej sytuacji finansowej. Dysponuje on rocznym budżetem w wysokości ok. 1,4-1,6 mld złotych. Z pieniędzy - teoretycznie - mogą korzystać podmioty zarówno publiczne, jak i prywatne.

Jak w praktyce wygląda troska obecnego rządu o rodzimy biznes? Aż do 2009 roku nie przeprowadzano konkursu o środki pomocowe (!). Kiedy już ruszyły, w wyniku m.in. braku informacji o Funduszu do dziś wpłynęło do niego jedynie 75 zgłoszeń, z czego pomoc uzyskało jedynie... 12 podmiotów. W 2010 rozdysponowano 0,7% ogólnej kwoty przeznaczonej na rzeczony Fundusz, w 2011 - 0,6%, w pierwszym półroczu 2012 - 0,4%. Wolę już nie pisać o tym, że według cytowanych przez BBWP danych NIK jedynie 3 zgłoszenia restrukturyzacyjne zakończyły się happy endem, czyli postawieniem biznesów na nogi.

Restrukturyzacja rzadko jest procesem przyjemnym, wiąże się często ze zmniejszaniem ilości miejsc pracy - trudno jednak uznać, by bardziej atrakcyjną alternatywą miało by być zamknięcie działalności tego czy innego biznesu. W tej sytuacji informacje tego typu, rzadko przebijające się do większych mediów, dają całkiem niezły ogląd tego, jak rząd podchodzi do problemów na rynku pracy. Jeśli słyszę, że proszące o pomoc przedsiębiorstwa otrzymywały ją nierzadko nawet... w rok po zgłoszeniu aplikacji, to ręce opadają. Półtora miliarda złotych na rynku ma szanse zrobić nie za dużą, ale jednak różnicę - albo więc rząd powinien zakasać rękawy i poprawić jego funkcjonowanie, albo pomyśleć, gdzie wydanie wspomnianych pieniędzy mogłoby przynieść lepsze rezultaty dla stymulowania rynku wewnętrznego.

Bartłomiej Kozek

Autor posta na Twitterze: @BartlomiejKozek.

1 marca 2013

Jak wspierać drobny biznes

Z dyskusjami o przedsiębiorczości mam pewien problem. Z jednej strony daleko mi do narracji o małym, średnim, a nawet dużym biznesie jako bandzie krwiopijców, których należy zastąpić (skądinąd mi bliską) spółdzielczością czy innymi formami własności uwspólnionej.

Z drugiej - za każdym razem, gdy słyszę o sztywnym kodeksie pracy (kiedy badania OECD wskazują, że mieści się w europejskiej średniej) czy o wysokich kosztach pracy (które w europejskiej średniej zdecydowanie się nie mieszczą i stanowią zdecydowanie mniejszy udział zarówno w PKB, jak i w perspektywie kosztów dla przedsiębiorcy za godzinę pracy), trafia mnie szlag. Na dodatek zysk dla pracodawcy z poniesionej pracy jest większy, niż w Europie Zachodniej. Nie da się również zaprzeczyć, że Państwowa Inspekcja Pracy, mimo ograniczonych środków finansowych, co roku rejestruje niemałą ilość łamania praw pracowniczych, szczególnie w małych i średnich biznesach. Także i tam najgorzej jest z uzwiązkowieniem.

Zamiast zatem traktować biznes jak święte krowy albo zakałę ludzkości, warto zastanowić się, jak pomóc mu w funkcjonowaniu i rozwojowi, nie zmniejszając zarazem bezpieczeństwa socjalnego. Międzynarodowe badania porównawcze wskazują na takie jego problemy w Polsce, jak wysokie bariery wejścia na rynek, konieczność sporych nakładów finansowych na rozpoczęcie działalności, mitręgę związaną z rozlicznymi obowiązkami biurokratycznymi, które rozwiązano w innych krajach (szczególnie w państwach bezpieczeństwa socjalnego w Skandynawii) czy dostępnością finansowania nowej i rozwijającej się działalności.

Dyskutujmy zatem o tych kwestiach - i wprowadzajmy zmiany na lepsze, zamiast zastanawiać się, jak tu zmniejszyć poziom zabezpieczeń społecznych. No, chyba że np. w ramach ekologicznej reformy podatkowej ktoś śmiało zaproponuje odpowiednio wysokie opodatkowanie zanieczyszczeń i zapewni, że w wypadku zmniejszenia negatywnych efektów ekologicznych nadal znajdą się pieniądze na finansowanie emerytur, rent czy ochrony zdrowotnej.

Bartłomiej Kozek

Autor posta na Twitterze: @BartlomiejKozek.

9 stycznia 2013

Zieloni solidarni z kupcami z przejść podziemnych

Warszawscy Zieloni solidaryzują się z kupcami z przejść podziemnych, którzy na początku tygodnia okupowali gabinet prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz i opuścili go pod presją groźby siłowego usunięcia przez policję. Jesteśmy zdumieni, że Ratusz dopuszcza do pogłębiania się konfliktu i notorycznie uchyla od wzięcia odpowiedzialności za jego rozwiązanie.

- Władze miasta mają obowiązek dbać o potrzeby mieszkańców i liczyć się z ich głosem. – mówi przewodniczący warszawskiego koła partii Zieloni Marek Matczak. – Ratusz powinien troszczyć się o dobrobyt miasta i o poczucie bezpieczeństwa jego mieszkanek i mieszkańców. Czy ekipa Hanny Gronkiewicz-Waltz wyobraża sobie, że drogą do tego celu jest niszczenie drobnego biznesu i bezczynne przyglądanie się aktom przemocy wobec ludzi broniących swojej pracy i godności? Nie można tylu ludzi tak z dnia na dzień bezpardonowo pozbawiać źródła utrzymania!

- W Ratuszu istnieje Centrum Dialogu Społecznego, więc dlaczego miasto rozmawia ze wzburzonymi obywatelami za pomocą policjantów?! - dodaje przewodnicząca warszawskiego koła partii Zieloni Elżbieta Hołoweńko. – Zapewnienia, że Ratusz nie jest „stroną konfliktu”, z punktu widzenia zwykłych warszawianek i warszawiaków brzmią jak kiepska wymówka. Jako warszawscy Zieloni zorganizowaliśmy w październiku spotkanie, na które zaprosiliśmy przedstawicieli kupców oraz urzędu miasta, aby obie strony mogły nawzajem poznać swoje racje. Niestety, wygląda na to, że urzędnicy nie są zainteresowani tym, żeby słuchać.

Czytaj również: stanowisko koła warszawskiego partii Zieloni w sprawie kupców z 14 sierpnia 2012 r. oraz relację z debaty z kupcami w Zielonym Centrum M1 z 23 października 2012 r.

5 listopada 2012

Konkretnie i radykalnie

W sobotę 3 listopada gościem Zielonego Centrum Marszałkowska 1 był Bruno Fialho, polityk francuskiej Partii Lewicy (Parti de gauche). Podczas spotkania, w którym wzięły udział osoby z bardzo różnych środowisk, dzielił się doświadczeniami z budowania Frontu Lewicy (Front de gauche), utworzonej w 2009 r. federacji lewicowych partii politycznych i organizacji. Spotkanie prowadziła redaktorka naczelna serwisu Lewica24.pl Agata Czarnacka.

Od kryzysu ekonomicznego do kryzysu demokracji

Bruno Fialho, Agata Czarnacka
Fot. Elżbieta Hołoweńko
Gość rozpoczął wystąpienie od usytuowania powstania i działalności Frontu Lewicy – a także podobnych federacji działających w innych krajach Europy, np. greckiej Syrizy – w kontekście obecnego kryzysu. „Żyjemy w czasach najpoważniejszego kryzysu w historii świata” – mówił. – „To jednocześnie kryzys gospodarczy, społeczny i ekologiczny”. Pęknięcie bańki na rynku nieruchomości w USA kilka lat temu wpędziło w tarapaty banki, zaś rządy zdecydowały się na ich ratowanie. To właśnie stąd wziął się dług publiczny, który dziś ciąży na budżetach państw – został wykreowany po to, aby ratować sektor finansowy przed konsekwencjami jego własnych działań. Dlatego mamy prawo powiedzieć, że to nie nasz dług i nie chcemy go spłacać.

Jednak na kryzys ekonomiczny nakłada się coraz silniejszy kryzys demokracji. Ważną przyczyną kryzysu demokracji było zignorowanie przez elity polityczne – zarówno prawicę, jak i socjaldemokratów – odrzucenia przez Francuzów traktatu konstytucyjnego w referendum w 2005 r., a traktatu lizbońskiego przez Irlandczyków w 2008 r. We Francji referendum zignorowano, podmieniając traktat konstytucyjny na lizboński, zaś Irlandczykom kazano głosować do skutku. Narzucenie wbrew woli ludzi neoliberalnego kształtu Europy „uwięziło nas w tym systemie”, przekonywał Fialho.

Buduje to jego zdaniem w Europie „swego rodzaju instytucjonalny autorytaryzm”. Tendencje te uległy pogłębieniu przy okazji wprowadzenia w ubiegłym roku „rządów eksperckich” w Grecji i we Włoszech. Władzę objęli ludzie niemający mandatu wyborców, mający za to doświadczenie na posadach dyrektorskich w prywatnym banku Goldman Sachs... Niebawem na podobny krok może zdecydować się Hiszpania i Portugalia. Wprowadzanie rządów technicznych przyspiesza marsz Europy w stronę „cezaryzmu”.

Budując alternatywę

Agnieszka Grzybek, Piotr Ikonowicz
Fot. Elżbieta Hołoweńko
Następnie Fialho opowiedział o korzeniach Partii Lewicy i Frontu Lewicy. Proponowana przez tę formację odpowiedź na kryzys – zarówno kryzys ekonomiczny, jak i kryzys demokracji – jest odmienna niż to, co proponują partie wspierające kapitalizm (do których Fialho zaliczył prawicę i socjaldemokrację). Ale jak zbudować siłę, która stanie się realną alternatywą? W przypadku Francji zaczęło się od tego, opowiadał gość, że polityk socjalistów Jean-Luc Mélenchon próbował zatrzymać swoją partię na lewicy. Kiedy to się nie udało, opuścił Partię Socjalistyczną, tworząc w 2008 r. nową formację. Partia Lewicy była od początku „partią-krzyżówką”, budowaną we współpracy ze związkami zawodowymi, ruchami społecznymi i różnymi środowiskami.

Idea była prosta: aby przezwyciężyć kapitalizm, potrzebna jest koordynacja działań i zmierzanie w tym samym kierunku, ale możliwe są bardzo różne drogi i nie trzeba się na 100 proc. zgadzać we wszystkich kwestiach. W 2009 r. Partia Lewicy połączyła się z komunistami i kilkoma mniejszymi partiami, tworząc federacyjny Front Lewicy. Pod tym szyldem wzięli udział w eurowyborach w 2009 r. i w wyborach regionalnych w 2010 r. W 2012 r. Front Lewicy wystawił Mélenchona jako swojego kandydata w wyborach prezydenckich, dowodząc, że nawet będąc w opozycji można wyznaczać tematy debaty publicznej i kierunki polityki. Jako kandydat na prezydenta Mélenchon skutecznie przesunął w lewo całą scenę polityczną, a zwłaszcza kandydata socjalistów François Hollande'a, który zmuszony był rywalizować z nim o głosy lewicowych wyborców.

Lewicowa odpowiedź

Jaka jest więc ta lewicowa odpowiedź na dzisiejsze wyzwania? To przede wszystkim zasada „nie będziemy płacić za wasz kryzys”. Lewica sprzeciwia się spłacaniu bezprawnego długu i ratowaniu prywatnych banków. Apeluje do ludzi, aby przenosili oszczędności do banków spółdzielczych i państwowych. Domaga się również wprowadzenia płacy maksymalnej, likwidacji premii dla bankierów i ulg podatkowych dla bogatych, wprowadzenia podatku Tobina, a także zrównania opodatkowania pracy i dochodów z kapitału.

Współpracująca z Frontem Lewicy grupa „oburzonych ekonomistów” wyliczyła, że po wprowadzeniu postulowanych przez partię zmian w budżecie Francji znalazłoby się o 395 miliardów euro więcej. Wystarczyłoby to na zagwarantowanie wszystkim bezpłatnego dostępu do ochrony zdrowia i do edukacji na wszystkich poziomach, a także na sfinansowanie programu „planowania ekologicznego”.

Front Lewicy budował swój program przez trzy lata, nie zamykając się w zaciszu partyjnych biur, lecz rozmawiając z ludźmi na ulicy czy w kawiarniach, w grupach liczących od kilku do kilkuset osób. „To była wielka oddolna praca”, mówił Fialho. Dzięki niej udało się nie tylko stworzyć program, ale także dotrzeć do wielu ludzi bez wydawania ogromnych sum na kampanię wyborczą.

Rewolucja obywatelska

Hasłem Frontu Lewicy jest „Ekologia, Republika, Socjalizm”. Formacja praktykuje, jak to określił Fialho, „radykalność konkretną”. Np. walcząc przeciw wydobyciu gazu łupkowego, współpracują z rolnikami, którzy tradycyjnie mają poglądy raczej prawicowe lub centroprawicowe. Działacze Frontu Lewicy tworzą sieci dystrybucji żywności – budują kontakty między spółdzielniami producentów żywności ekologicznej a miejskimi spółdzielniami spożywców. Dzięki temu rolnicy mogą sprzedawać żywność drożej niż zapłaciłyby im supermarkety, a dla konsumentów i tak wychodzi to taniej. Takie skrócone sieci dystrybucji tworzą konkretną alternatywę wobec kapitalistycznego rynku, ponieważ spółdzielnie nie muszą utrzymywać akcjonariuszy.

We wszystkich miastach, gdzie we władzach są ludzie z Frontu Lewicy, dążą do rekomunalizacji dostaw wody. Kiedy wygasa kontrakt na dostarczanie wody, miasta przestawiają się ponownie na dostawy publiczne. Samorządowcy z Frontu Lewicy dbają o podnoszenie standardów ekologicznych przy utrzymywaniu parków i zieleni miejskiej. Wspólnie z inżynierami środowiska i naukowcami opracowują programy utrzymywania zieleni bez chemii i w sposób sprzyjający bioróżnorodności.

Polityka lokalna Frontu Lewicy obejmuje również tworzenie lokalnych walut, które sprzyjają lokalizacji wymiany gospodarczej. W przypadku „bandyckich firm”, które chyłkiem uciekają z produkcją z Francji, samorządy pomagają pracownikom zakładać spółdzielnie i przejąć miejsca pracy, w ten sposób przejęto np. prom w Calais, łączący Francję z Wielką Brytanią. Ponieważ Front Lewicy jest przeciwko produktywizmowi, przy okazji takich działań śrubują standardy ekologiczne produkcji.

Fot. Elżbieta Hołoweńko
Fialho podkreślił, że większość ludzi popiera relokalizację gospodarki i kooperatyzację przedsiębiorstw. Aby głos tej większości stał się słyszalny, potrzebna jest w Europie rewolucja obywatelska. System kapitalistyczny doszedł do ściany, może albo wtrącić ludzi ponownie w poddaństwo, albo doprowadzić do wojny. Alternatywą jest głęboka zmiana społeczna. Dziś sytuacja w Europie przypomina coraz bardziej lata 30. XX wieku, przestrzegał Fialho. Prawica i socjaldemokraci nie dają sobie rady, rosną natomiast w siłę faszyści i radykalna lewica. Czasu jest mało, a prawica rośnie szybciej. Dlatego musimy współdziałać ze sobą, aby skutecznie stawić opór groźnym tendencjom i nadać światu nowy kierunek.

Adam Ostolski

29 października 2012

Kupcy z podziemi

We wtorek 23 października w Zielonym Centrum Marszałkowska 1 odbyła się debata na temat polityki miasta wobec drobnego handlu. Wśród zaproszonych gości byli: Bożena Jasińska, pełnomocniczka Stowarzyszenia Kupców i rzecznik ZDM Adam Sobieraj. Punktem wyjścia debaty było brutalne wyrzucenie kupców z podziemi przy Dworcu Centralnym. Niestety nikt ze spółki WPP, która jest odpowiedzialna za tę akcję, nie przyjął zaproszenia. W ostatniej chwili z powodu choroby odwołał obecność dyrektor gabinetu Prezydenta m.st. Warszawy Jarosław Jóźwiak.

Debatę poprzedziło wyświetlenie dwóch filmów. Pierwszym był fragment serii wywiadów nakręconych przez Marka Matczaka i Weronikę Bloch w podziemiach Dworca Centralnego, drugim zaś film pt. „Bezprawie.waw”. Malujące się na twarzach oglądających silne emocje zapowiadały bardzo ostrą debatę. Tak też się stało, prowadzący Marek Matczak niejednokrotnie musiał tonować nastroje.




Adam Sobieraj konsekwentnie powtarzał, że kupcy nie są stroną i dlatego miasto nie może z nimi rozmawiać. Dotąd wynajmowanie powierzchni pod Dworcem Centralnym regulowały przepisy kodeksu cywilnego. Teraz się to zmieniło, wydanie decyzji o prowadzeniu działalności gospodarczej w pasie ruchu (dlatego leży to w gestii ZDM) ma charakter administracyjny. O tym, kto będzie administrował tym terenem w imieniu ZDM, decyduje kolejność zgłoszeń. Dlatego jego zdaniem kupcy sami są sobie winni, że nie złożyli stosownego wniosku sami. Nadal mogą to zrobić, ponieważ spółka WPP ma podpisaną umowę tylko do 15 czerwca 2015 r. Jego zdaniem pretensje kupców nie mają uzasadnienia, zgodnie z prawem 20 czerwca ich stoiska powinny zostać zdemontowane. Dlatego spółka WPP miała podstawy do usunięcia kupców z podziemi. Relacje między kupcami a prywatną spółką nie są i nie mogą być przedmiotem zainteresowania ZDM. Wyjaśnił również, że ponieważ decyzja miała charakter administracyjny, nie ma znaczenia fakt, że kupcy oferują wyższe stawki za prowadzenie działalności w pasie ruchu. Są one stałe i ich wysokość zależy od statusu drogi, której dotyczy wniosek. Nie mogą więc podlegać negocjacjom.

Bożena Jasińska zwróciła uwagę, że spółka WPP nie spełniła warunków, jakie nakładała na nią decyzja ZDM i nie wniosła w terminie opłaty administracyjnej. Jej zdaniem powinno być to równoznaczne z unieważnieniem decyzji. Podniosła również problem własności znajdujących się w podziemiach dworca stoisk. Teraz kupcy nie mogą nawet odebrać znajdujących się tam towarów. Spółka WPP nie dopuszcza bowiem kupców do ich pawilonów. Jej zdaniem ważne jest to, że kupcy inwestowali przez ostatnie 20 lat w przestrzeń w podziemiach dworca. ZDM nie wziął tego pod uwagę, tylko zdecydował się oddać ten teren w ręce ludzi, który dotąd słabo wywiązywali się z nałożonych na nich obowiązków.

W odpowiedzi na te zarzuty Adam Sobieraj powiedział, że spółka zwróciła się do ZDM o rozłożenie kwoty opłaty administracyjnej na raty, na co nie uzyskała zgody. Teraz zgodnie ze stanem jego wiedzy pieniądze zostały wpłacone w całości. Odnosząc się do inwestycji poczynionych przez kupców, stwierdził, że ci, co inwestują w cudzą własność, zawsze tracą. Nie był w stanie odpowiedzieć na pytanie, do kogo należą pawilony. Zgodnie ze stanem jego wiedzy przy rozmowach z WPP przyjęto, że należą one do tej spółki. Wymaga to jednak sprawdzenia.

Prowadzący debatę Marek Matczak wyraził zdziwienie, że mimo narastającego konfliktu władze miasta nie interesują się problemem. Tym bardziej, że działania podjęte przez spółkę mają wpływ na mieszkańców miasta. Akcja firmy ochroniarskiej spowodowała zamknięcie dużej przestrzeni publicznej, uniemożliwiając korzystającym z dworca podróżnym swobodne przemieszczanie się. Zapytał również o to, czy miasto ma jakąś wizję rozwoju tego miejsca, którą spółka ma realizować czy też to, co tam będzie się działo, zależy tylko od niej.

Równie gorąca atmosfera panowała podczas zadawania pytań z sali.

Karolina Hammerszmidt powiedziała, że jednym z warunków przyznania spółce WPP tego terenu było zachowanie bezpieczeństwa publicznego. Trudno się czuć bezpiecznie w miejscu, gdzie prywatna firma ochroniarska bije ludzi. Co na to miasto? Czy nie jest to wystarczający argument by unieważnić decyzję przyznającą WPP administrowanie tym terenem? Zwróciła również uwagę na szereg zaniedbań, które świadczą o niewywiązywaniu się przez WPP ze swoich obowiązków.

Ewa Sufin-Jacquemart nie kryła oburzenia, że w centrum wielkiego europejskiego miasta władz miejskich nie obchodzi to, co się dzieje w przestrzeni publicznej. Miasto oddaje ją we władanie prywatnej firmie i umywa ręce. To, co się tam dzieje, nikogo nie interesuje, mimo że ma to przecież wpływ na jakość życia wszystkich mieszkańców. Ma również wpływ na to, jak będziemy postrzegani na świecie: dworzec to przecież miejsce, przez które przybywają do nas goście z zagranicy. "Miasto de facto oddało w prywatne ręce publiczną przestrzeń miejską w sercu miasta i jak ta przestrzeń jest wykorzystywana to już władz miasta nie dotyczy i nie interesuje..." - mówiła - "Mam wrażenie, że śnię. Mieszkałam 25 lat w regionie paryskim, ale jakoś nie mogę sobie wyobrazić, żeby merostwo Paryża wynajęło prywatnej firmie pasaż pod Champs-Elysée, mając w nosie, co ta firma tam będzie wyrabiała".

Karol el Kashif zwrócił uwagę na aspekt finansowy. Miasto przekazuje niezwykle atrakcyjne handlowo miejsca za niewielkie pieniądze spółce, która właściwie nie musi robić nic, by zarabiać olbrzymie sumy z wynajmowania ich kupcom. Jest to tym dziwniejsze, że w budżecie miasta ciągle jest mało pieniędzy i dokonuje się cięć. Dlaczego nie wynająć tych terenów kupcom, którzy oferują znacznie lepsze warunki. Urzędnicy działają w imieniu obywateli, dlaczego podejmują decyzje sprzeczne z ich interesem? Kashif zwrócił również uwagę na aspekt prawny. Władze miejskie nie wzięły przy wydawaniu decyzji stanu faktycznego. Pawilony 20 czerwca powinny zostać rozebrane, ale się tak nie stało. Gdyby podpisano umowę z WPP sp. z o.o., nie byłoby problemu, ale ponieważ był to zupełnie nowy podmiot, budzi to wątpliwości. Jeśli ten pas ruchu jest użytkowany, to nie może być równocześnie użytkowany przez kogoś innego. Należy najpierw usunąć poprzedniego użytkownika, a potem dopiero wydać decyzję nowemu. Nie uczyniono tego, tym samym decyzja administracyjna nie powinna być formalnie wydana.



Marcin Wrzos



20 października 2012

Tajemnica podziemi przy Dworcu Centralnym

Kupcy na bruk? Zapraszamy na debatę we wtorek, 23 października w Zielonym Centrum Marszałkowska 1. A tymczasem można posłuchać, co mają do powiedzenia najbardziej zainteresowani oraz przechodnie. Rozmawiają: Marek Matczak i Weronika Bloch.


15 października 2012

Exposé: wizja na miarę poprzedniego stulecia

Krótkie podsumowanie "exposé" Donalda Tuska dla tych, co widzieć nie mogli bądź też nie chcieli - zielonym okiem rzecz jasna:

- Można pochwalić premiera za to, że gdy Polska przestała być zieloną wyspą, zaczął uczyć się z doświadczeń Nowego Ładu ("Nowym Ładem Tuska" nazywa już jego plany szef Instytutu Obywatelskiego, Jarosław Makowski) - tyle że świat idzie do przodu i dziś myśli o Zielonym Nowym Ładzie. Niestety, dużo zielonego w tym exposé nie było, a bez tego komponentu - odpowiedzi na wyzwania trzeciej, ekologicznej rewolucji przemysłowej - będziemy skazani na wieczne doganianie bardziej rozwiniętych krajów.

- To, że Nowy Ład Tuska jest mało zielony, najlepiej widać po tym, gdzie upatruje szans na modernizację Polski. Premier szczegółowo opowiadał o geograficznym umiejscowieniu poszczególnych odcinków autostrad i obwodnic, ale kiedy przeszedł do kolei, takiego manewru już nie powtórzył. Czy ma plan na ponowne doprowadzenie do użytku zamkniętych po transformacji 7 tysięcy km szyn? Czy ma wizję uporządkowania sytuacji spółek kolejowych? Czy nie ma problemu z tym, że poszczególne samorządy myślą o odejściu od Przewozów Regionalnych i stworzeniu własnych spółek, co jeszcze bardziej pokomplikuje sytuację finansową PR i połączeń międzywojewódzkich innych niż między wielkimi miastami? Już dziś np. zlikwidowano bezpośrednie połączenie szynobusowe Rzeszów-Lublin z powodu... zbyt dużego zainteresowania - pasażerowie muszą się przesiadać, bodaj w Stalowej Woli.

- Energetyka Tuska nie jest nowoczesna - będzie tylko dolewaniem wody do dziurawego wiadra. Rozbudowa bloków energetycznych, ale nic o poprawie stanu sieci przemysłowych. Gaz łupkowy, ale nie efektywność energetyczna, mimo iż wyprodukowanie 1% PKB kosztuje nas 2,5 razy więcej energii niż europejska średnia. Nic o energetyce odnawialnej i jej potencjale nie tylko dla niezależności energetycznej, ale też z punktu widzenia miejsc pracy - także w regionach o długotrwałym, strukturalnym bezrobociu. Słowem - infrastruktura wieku XX, a nie XXI.

- Tusk rozczarował w polityce społecznej - po pierwsze przestraszył się jednolitego oskładkowania umów, który to postulat Zieloni zgłosili jako pierwsza partia polityczna, jeszcze zanim na sztandary wzięła go Solidarność. Deklaruje troskę o przedsiębiorców, ale pozwala nie tylko na podmywanie własnego systemu zabezpieczeń społecznych, ale również na to, że firmy zatrudniające na etat, a więc na najbardziej stabilną formę zatrudnienia, są za to karane konkurencją ze strony nadużywających śmieciówek. Pozostaje trzymać za słowo np. ministra Rostowskiego, który po exposé zadeklarował w mediach, że wrócą do tematu wyrównywania poziomu oskładkowania wraz z końcem kryzysu.

- To ciekawe, że rząd deklarujący wydatki, które idą w kilkaset miliardów złotych, zamiast zapewnić sobie stabilne źródła przychodów, opiera się na pieniądzach z Unii oraz z akcji spółek z udziałem skarbu państwa, a nie uzyskanych poprzez składki czy np. dodatkową stawkę PIT dla najbogatszych. Skoro już jesteśmy przy Nowym Ładzie, to rozruszanie rynku wewnętrznego poprzez tworzenie warunków, umożliwiających np. zwiększanie kwoty wolnej od podatku, zmniejszającej obciążenia fiskalne szczególnie osób o małych i średnich dochodach czy obniżki VAT (co zrekompensowałoby wprowadzenie jednolitego oskładkowania) byłoby chyba spójnym rozwiązaniem, a nie znalazło się na nie miejsca w exposé.

- Urlop rodzicielski - Tusk musi doprecyzować o co chodzi w jego "prorodzinnej" reformie. Podczas przemówienia mówił o urlopach macierzyńskich i dopiero twitterowy spin posłanek i posłów PO zaczął sugerować, że chodzi również o "tacierzyński". Tusk stracił szansę by jasno powiedzieć: 3-4 miesiące dla matki, 3-4 miesiące dla ojca, 3-4 do elastycznego podziału między rodzicami. Tego zabrakło, a bez zrównania sytuacji rodziców na rynku pracy może to grozić wykluczaniem kobiet z rynku pracy. Warto wspomnieć, że ofensywa prorodzinna w postaci zwiększenia finansowania na żłobki i przedszkola rzędu kilkuset milionów złotych blednie w obliczu 10 mld zł, które planuje się zainwestować w przemysł zbrojeniowy w najbliższych 2 latach.

- Czego zabrakło? Tusk w ogóle nie powiedział o ochronie zdrowia, tak jakby nie było demonstracji pielęgniarek albo raportów wskazujących na jej fatalny stan. O mieszkaniach była tylko wzmianka w postaci dofinansowania 10-15% kosztów zakupu mieszkania, czyli pozostawianie rynku i cen na nim w rękach deweloperów, bez wspierania programów budownictwa komunalnego w kraju o deficycie mieszkaniowym szacowanym na 1,5 mln mieszkań. Nie było niemal nic o edukacji, poza pieniędzmi na badania i innowacje - ale znów, ile spośród nich będzie zielonych? Trudno powiedzieć.

Bartłomiej Kozek

14 sierpnia 2012

Warszawscy Zieloni w obronie handlu w przejściach podziemnych

Warszawskie koło Partii Zieloni z niepokojem obserwuje eskalację konfliktu wokół lokali handlowych w przejściach podziemnych koło Dworca Centralnego. Szczególnie mocno protestujemy przeciwko bezprawnemu traktowaniu kupców i nierespektowaniu ich podstawowych praw obywatelskich. Mimo że działania prawne są w toku, spółka łamie prawo, a policja nie reaguje.

Za niesprawiedliwe i niegodne uważamy takie praktyki jak: nagłe 400-procentowe podwyżki, odłączanie instalacji elektrycznej oraz wodnej, bezprawne zajęcie mienia, stronnicze zachowanie policji. Godne potępienia są praktyki jak szantaż, zastraszanie i brak dialogu.

Wzywamy Urząd Miasta oraz Zarząd Dróg Miejskich do podjęcia mediacji pomiędzy Stowarzyszeniem Kupców Warszawa Centrum a spółką Warszawskie Przejścia Podziemne. Przypominamy wam: Warszawa należy do nas wszystkich! Czy do Ratusza należy racjonalne gospodarowanie miastem czy gospodarka rabunkowa? - to miasto zarobi na tej zmianie czy spółka?

„Podstawową cnotą polityków jest umiejętność wsłuchiwania się w głosy obywateli. Najwidoczniej jednak warszawscy politycy zamiast słuchać i prowadzić dialog wolą zarządzać miastem przez spółki z o.o. Proponuję bycie konsekwentnym i przekształcenie w spółkę z o.o. Urzędu Miasta” - mówi Piotr Kozak, członek warszawskiego koła partii Zieloni.

„Stawiajmy na przedsiębiorczość, na rozwój małych i średnich firm - to hasła przyświecające naszej gospodarce. Ten konflikt pokazuje nam coś zupełnie innego. Urzędnicza odpowiedzialność to nie zarządzanie miastem jak prywatną firmą dla własnych doraźnych korzyści” - mówi Elżbieta Hołoweńko, przewodnicząca koła warszawskiego partii Zieloni.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...