Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Carolina Lopez. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Carolina Lopez. Pokaż wszystkie posty

11 lutego 2009

Ecosprinter: Przewartościowanie tradycyjnej ekonomii

Czekałem, czekałem - i się doczekałem. Po dość długim okresie perturbacji wyszedł nowy Ecosprinter - magazyn Federacji Młodych Zielonych Europejskich - i w najbliższych dniach będę prezentował tłumaczenia artykułów z jego łam. Oczywiście wszystkie zawarte w nich poglądy są poglądami autorki/autora i nie muszą koniecznie odzwierciedlać oficjalnego stanowiska FYEG, EPZ, polskich Zielonych czy też mego własnego. Służą dyskusji i sianiu fermentu - i wychodzi im to znakomicie. Kto niecierpliwy, tego zachęcam do ściągnięcia sobie własnego egzemplarza po angielsku. Kto nie, niech zagląda tu w najbliższych dniach - będzie dużo o aktualnym kryzysie finansowym i jego skutkach, a zatem tematyka jak najbardziej na czasie.

Obecny kryzys pokazuje, że jest coś nie tak z podstawami ekonomii głównego nurtu. Dla mnie głównym błędem było to, że giełdy zapomniały o tym, że oparte są na realnym życiu i realnych produktach, co w zeszłym roku udowodnił już kryzys żywnościowy. Dzisiejsi ekonomiści zapomnieli, że ich nauka nie jest nauką ścisłą, taką jak fizyka czy matematyka, lecz nauką humanistyczną. Reguły matematyczne, aplikowane rynkom, nie przekładają się tak łatwo na realne życie, bowiem składa się ono ze zbyt wielu zmiennych, zbyt trudnych do zaprezentowanie jakąś krzywą albo diagramem. Ekonomiści i ekonomistki powinni zastanowić się raczej nad związkami ich nauki z geografią, biologią, a także współczesnymi prądami intelektualnymi, takimi jak feminizm i sprawiedliwość społeczna.

Tłumaczenie, czym jest zielona ekonomia może być dość trudne w krótkim artykule, postaram się jednak wskazać, w jaki sposób kierowanie się zielonymi pryncypiami może uczynić gospodarkę bardziej odporną na kryzys tego typu, z jakim mamy do czynienia obecnie. To globalny kryzys, spowodowany przez globalne problemy, takie jak niedobór zasobów (wody, energii, żywności) i nie może być rozwiązany przez lokalne działania. Potrzebuje on międzynarodowego zaangażowania i zależy od odpowiedzialności przedsiębiorstw i władz wobec środowiska.

Dla mnie zielona ekonomia musi uwzględniać bioróżnorodność i sprawiedliwość społeczną jako podstawę gospodarki. Świat tracący swe biologiczne bogactwo traci także zasoby potrzebne do walki z katastrofami głodu i zmian klimatycznych. Staje się słabszy i zmaga się z większą ilością chorób. Już dziś tracimy z tego powody miliardy. Utrata bioróżnorodności może spowodować nawet ośmiokrotnie większe straty ekonomiczne niż zmiany klimatyczne. Paradygmatycznym przykładem jest tu wymieranie pszczół, które zanikają na całym świecie. 30% tego, co jecie, zostało przez nie zapylone. Ich wymarcie będzie prowadzić do konieczności zapylania przez ludzi bądź przez maszyny, co będzie kosztować kolejne miliardy, by wykarmić istniejącą ludzką populację.

Zielona ekonomia musi zatem dążyć do zachowania bioróżnorodności. Nie oznacza to, że powinniśmy wstrzymać się z walką ze zmianami klimatycznymi, ale nie będziemy w stanie adekwatnie nim przeciwdziałać przy obecnej utracie bogactwa biologicznego. Jego utrata przyczynia się do zmian klimatu, które będą tym groźniejsze, im mniejsza bioróżnorodność.

Demokratyczna Republika Konga doświadczała wojny przez ostatnie 10 lat. Kraj ten dysponuje 80% światowych złóż koltanu. Prawdopodobnie nigdy o nim nie słyszałyście/słyszeliście, ale jest to minerał używany przez armie z powodu jego dużej wytrzymałości na wysokie temperatury. Jest także podstawowym materiałem dla przemysłu telefonii komórkowej. Telefony te zaczęły być popularne w przeciągu ostatnich 10 lat. W tym samym czasie w Demokratycznej Republice Konga zginęło ponad 5 milionów osób. Miliony Europejek i Europejczyków używających komórek nie wie, że każdy zakupiony telefon przyczynia się do wojny w Afryce. Firmy decydują się na ignorowanie tego faktu, by zachować i zwiększać swoje przychody.

Zielona ekonomia nie może dopuszczać do tego typu konfliktów, jedynie dla zysku korzystających na nich firm. Zasoby, takie jak diamenty, koltan, kauczuk etc. pochodzące z rejonów konfliktów muszą zostać mocno opodatkowane.

Kiedy ludzie chcą wiedzieć, czym jest zielona ekonomia, chcą jej jasnego porównania z ekonomią głównego nurtu. Chcą formuły, diagramu, reguł. Chcą liczb i odpowiedzi na pytania typu "Co zrobimy ze stopami procentowymi?", "Jak zredukujemy bezrobocie?", "Jak zatrzymamy inflację/deflację?". Wszystkie te pytania biorą się jednak z fałszywego przeświadczenia o tym, czym jest ekonomia. Jeśli zobaczymy zielone modele społeczne i nasze przekonania, możemy tam już teraz znaleźć adekwatne rozwiązania. Zielona gospodarka musi przede wszystkim chronić ludzi przed spekulacją poprzez zielony system opieki społecznej, opodatkować aktywności szkodliwe dla ludzi i środowiska (poprzez ekopodatki), tworzyć bezpieczne i trwałe środowisko ekonomiczne poprzez inwestowanie w nowoczesne technologie, wymianę informacji, badania i rozwój.

***

Czy istnieje jakaś zielona, magiczna formuła, by zatrzymać kryzys? Niestety nie, ale istnieją zielone działania, które mogą zostać podjęte w celu zapewnienia lepszej przyszłości dla nas i przyszłych pokoleń.

To prawda, że rządy muszą inwestować w infrastrukturę, muszą jednak robić to w odpowiedni jej rodzaj - zielone technologie, energetyka odnawialna i termoizolacja domów stworzy więcej miejsc pracy i oszczędzi więcej pieniędzy niż wielkie porty, lotniska czy drogi.

Redystrybucja płatnych aktywności jest potrzebna do walki z bezrobociem. Elastyczność pracy na pół etatu musi zostać zwiększona dla tych, którzy chcą kontynuować studiowanie, troszczyć się o dzieci albo zwyczajnie - mieć więcej czasu dla siebie.

Wszyscy powinni mieć prawo do dochodu obywatelskiego, opartego na miejscu zamieszkania, a nie pochodzenia. W tym nowym, zielonym świecie zanieczyszczanie i aktywności szkodliwe dla społeczności są mocno opodatkowane, a ekonomia oparta jest na wymianie informacji i wiedzy.

***

Zielone państwo dobrobytu powinno redystrybuować pracę i zapewniać wszystkim darmową opiekę medyczną, edukację i możliwość nauki przez całe życie. Musi być oparte na dzieleniu się wiedzą. Płatny czas pracy powinien zostać ograniczony do 30 godzin tygodniowo. W ten sposób kobiety i mężczyźni mogą zostawać z domu wystarczająco długo, gdy mają małe dzieci albo starszych rodziców do opieki, mieć wystarczająco dużo odpowiedniego czasu na odpoczynek i na naukę, jeśli mają na to ochotę.

Płace nie powinny być powiązane z życiem zawodowym, ponieważ dyskryminuje to kobiety pracujące mniej w płatnej pracy, by poświęcić swój czas dzieciom. Powszechny dochód obywatelski musi zostać wprowadzony. Zielone państwo opiekuńcze będzie oparte na gospodarce wiedzy i podtrzymywane przez Ekologiczną Reformę Podatkową.

ERP zawiera w sobie wiele pomysłów zasługujących na długie omówienie, takich jak odpowiednia księgowość, etyczny biznes czy internalizacja kosztów zewnętrznych, ale głównym przesłaniem jest to, że "zanieczyszczający płaci", a same zanieczyszczanie jest mocno opodatkowane. Podobnie jak i czynności przyczyniające się do tworzenia nierówności i konfliktów. Zielona ekonomia zapewni dostępne dla każdej i każdego, a nie tylko dla elit, ekologiczne produkty.

Zielone państwo opiekuńcze musi opierać się na wskaźnikach, które rzeczywiście informują o tym, jak sprawuje się gospodarka. PKB, powszechnie dizś używany, nie gwarantuje tego. Nie liczy np. połowy ludności danego kraju i jej aktywności. Mówi bowiem jedynie o "pracy", np. o sile roboczej danego kraju, ale nie o "aktywności", czy też pracy bezpłatnej, wykonywanej przez gospodynie domowe, które każdego dnia pracują, tworzą kapitał i wiedzę. Aktywność ta nie jest widziana przez PKB, który nie pokazuje także poziom zdrowia i szczęścia mieszkanek i mieszkańców danego kraju.

Zielona ekonomia ceni aktywność, a nie tylko pracę, tak, by wkluczać wszystkie uczestniczki i uczestników aktywności społecznej.

5 sierpnia 2008

Ecosprinter: Zmiany klimatyczne i międzynarodowy ład ekonomiczny

Kwestia zmian klimatycznych jest z reguły łączona bądź to z katastrofami naturalnymi, bądź też uznawana za problem, który możemy załatwić poprzez niewielkie zmiany w naszych stylach życia. Niewielu łączy aktualną sytuację ekonomiczną z naszymi problemami z pogodą za oknem. Prawda jest jednak taka, że powinniśmy zmienić cały nasz sposób myślenia o gospodarce.

Aktualny ład ekonomiczny jest odpowiedzialny za to, w jaki sposób rozumiemy kwestie zatrudnienia i polityki społecznej. Powinny kierować się one zrównoważonym korzystaniem z zasobów naturalnych. Jeśli na przykład w Twoim kraju jest duża grupa ludzi, która pracuje w bardzo "staroświeckich" i zanieczyszczających środowisko placówkach (np. górnictwie węglowym), a firma ją zarządzająca chce ją zamknąć, rząd uznaje, że łatwiej jest karmić ją subsydiami tak, aby robotnicy nie pozostawali bez pracy. Znalezienie roboty dla pięćdziesięcioletnich górników jest dość skomplikowaną kwestią. Uważa się zatem za łatwiejsze (i tańsze) truć dalej.

Skręt w kierunku gospodarki opartej na wiedzy oznaczać będzie znaczący spadek zatrudnienia. By lepiej poradzić sobie z nadchodzącą sytuacją, powinnismy przygotować politykę społeczną, która lepiej chronić będzie środowisko. Skręt ten potrzebuje nowoczesnego systemu opieki socjalnej, w którym natura, która nas otacza, będzie otoczona taką samą troską, jak ludzka jakość życia. Aktualny system chroni jedynie nasze istnienie, ale pozwala na dalsze niszczenie otoczenia przyrodniczego. Jego kontynuacja oznacza, że wcześniej czy później nie będzie zasobów do utrzymywania jakiegokolwiek ładu społecznego. Nasz sposób patrzenia na pracę musi ulec zmianie. Być może łatwiej będzie stracić miejsca pracy, jeśli ma to oznaczać, że Natura będzie cierpiała mniej, a my nie utracimy wszystkich zasobów czy też bioróżnorodności. Rządy powinny zapewnić lepsze alternatywy dla bezrobotnych pochodzących z trujacych zakładów przemysłowych, a subsydia powinny iść raczej w kierunku wspierania nietrujących i innowacyjnych gałęzi gospodarki.

Istnieją zielone alternatywy dla obecnego ładu ekonomicznego i polityki społecznej. Minimalny dochód gwarantowany, który zbudowany jest na przekonaniu, że pracujemy, aby żyć, a nie żyjemy, by pracować nie jest brany na serio pod uwagę i analizowany przez rządy. Prowadziłby on do zmian w systemie gospodarczym i przyspieszyłby zmiany idące w kierunku gospodarki opartej na wiedzy, w której zasoby naturalne nie byłyby zagrożone tak, jak obecnie. Dobrobyt planety zależy od zrównoważonego korzystania z nich. Razem z efektywnością energetyczną i oszczędzaniem prądu jest to sposób na zatrzymanie efektów zmian klimatycznych. Powinniśmy domagać się od naszych rządów, by stały w awangardzie zmian i nie uważały nas tylko za konsumentki i konsumentów. By przejść na bardziej zielone rozumienie ekonomii i polityki społecznej, władze muszą skupić się na:

- pomaganiu przedsiębiorstwom zanieczyszczającym środowisko w przemianach, wspieraniu subsydiowania pracownic i pracowników w celu umożliwienia im edukacji i przekwalifikowania

- pomaganiu nowym i innowacyjnym małym i średnim przedsiębiorstwom i firmom w ogóle w przygotowaniu się do działania w gospodarce opartej na wiedzy

- pomocy finansowej dla zielonych sektorów: rolnictwa organicznego, energii odnawialnej, materiałach termoizolacyjnych

- rozpoczęciu badań nad minimalnym dochodem gwarantowanym i sposobami jego wprowadzenia

Zmiany klimatyczne są bezpośrednio powiązane ze światową gospodarką i powinno to być przekazywane rządom na poziomie międzynarodowym/ Wymaganie zmian tylko od konsumentek i konsumentów to za mało. Nie możemy jednak zapominać o sile, jaką posiadamy w tej roli - musimy zatem domagać się zarówno od firm, ja i od władz, by zmieniły swoje zdanie i zaczęły myśleć o globalnym dobrobycie, a nie tylko o tym ekonomicznym.

Carolina Lopez jest koordynatorką organizacji członkowskich Federacji Młodych Zielonych Europejskich.

22 lipca 2008

Ecosprinter: Młodzież, pełne zatrudnienie i ochrona środowiska

Jednym z celów Strategii Lizbońskiej jest zwiększenie produktywności Unii Europejskiej poprzez, między innymi, pełne zatrudnienie. Pytanie brzmi - do jakiego stopnia jest ono pożądanie w czasie walki ze zmianami klimatycznymi, kiedy już teraz odczuwa się pilną potrzebę rozwoju sprawiedliwego tak ekologicznie, jak i społecznie.

"Gdyby praca była taka przyjemna, bogacze zachowaliby ją dla siebie" - Mark Twain

By odpowiedzieć sobie na to pytanie, powinniśmy wpierw pomyśleć o aktualnych koncepcjach pracy i zatrudnienia, jakiego zatrudnienia potrzebujemy i pod jakimi warunkami mielibyśmy potrzebować pełnego zatrudnienia.

Strategia Lizbońska była jedną z pierwszych publikacji Komisji Europejskiej, który z nazwy wymienia młodych. Z tego też powodu Komisja wydała komunikat o Pełnym Udziale Młodzieży w Edukacji, Zatrudnieniu i Społeczeństwie. Nazwa brzmi czadowo, ale treść - już nie, szczególnie, jeśli zobaczymy, co Komisja rozumie jako "uczestnictwo", "edukację", "zatrudnienie" i "społeczeństwo". Według tegoż papieru, "zatrudnienie" oznacza produkcję, "społeczeństwo" składa się z firm i rynków, a "edukacja" to tylko proces uczenia się... jak produkować lepiej.

Komisji chodzi przede wszystkim o poprawę statystyk dotyczących ludzi opuszczających szkoły i dane o młodych bezrobotnych. Ustawia pewne cele, na przykład taki, by każdy student i studentka miał/a możliwość odbycia stażu, trwającego maksymalnie pół roku, po zakończeniu studiów. Nie wspomina już o tym, czy taki staż powinien być płatny i do jakiej opieki społecznej byłaby uprawniona taka osoba. Staże są jedną z najbardziej niepewnych rodzajów pracy w Europie, ale Komisja wydaje się bardziej zatroskana zapewnianiem darmowej siły roboczej firmom.

Chcą także zwiększyć ilość młodych na umowach stałych. Czy młodzi je potrzebują? Pod jakimi warunkami? Czego w ogóle młodzi potrzebują? Biorąc pod uwagę fakt, że szybko idziemy w kierunku ekonomii opartej na wiedzy, to właśnie wiedzy potrzebują młodzi ludzie. Komisja nie mówi za wiele o poprawie edukacji na wszystkich szczeblach i dla każdego, nie tylko dla młodziaków, nie mówiąc już o darmowej edukacji dla każdego - młodych bezrobotnych, dorosłych chcących się przekwalifikować albo osobom starszym z młodym sercem.

Poza tym wszystkim, edukacja nie powinna być li tylko sposobem na dowiadywanie się, jak lepiej produkować w służbie systemu. Powinna dostarczać także środków do emancypacji i wzmocnienia młodych ludzi, a także przywrócenia społeczeństwa obywatelskiego. Edukacja powinna pomagać młodym w budowaniu ich zdolności, rozumienia wielokulturowych społeczeństw i pokojowego rozwiązywania konfliktów. Udział studentek i studentów w takich zajęciach, do tej pory dodatkowych powinien być brany pod uwagę, powinny one stawać się elementami szkolnych i uniwersyteckich programów nauczania.

Pełne zatrudnienie, wzrost produktywności i darmowe aplikacje nie będą przyszłością Europy, jeśli będzie się na nie patrzeć z punktu widzenia sprawiedliwości ekonomicznej i społecznej. Komisja Europejska powinna skupić swoją politykę raczej na zwiększeniu i rozwoju wiedzy wewnątrz Unii Europejskiej, unikając nierównego traktowania niedoświadczonych studentek i studentów. Hiszpański rząd zaproponował niedawno pomysł, by wziąć pod uwagę zapewnianie opieki społecznej uczennicom i uczniom szkół szczebla licealnego, co oznaczałoby, że byliby uprawnieni do zasiłków dla bezrobotnych i innego typu opieki bez konieczności podejmowania pracy. Jest to propozycja, by młodzi ludzie kontynuowali edukację w kraju, w którym poziom przedwczesnego kończenia nauki w niektórych rejonach sięga nawet 40%.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...