Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kultura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kultura. Pokaż wszystkie posty

17 lutego 2014

Zaproszenie na wernisaż: brudny zysk



Wernisaż: BRUDNY ZYSK. Biznes - Prawa Człowieka - Kraje Rozwijające Się

Zielone Centrum M1
ul. Marszałkowska 1 lok. 160
21 lutego, piątek, godz. 18:30
Fundacja Centrum CSR.PL, Fundacja Strefa Zieleni i partia Zieloni zapraszają na wernisaż.
Wystawa prezentuje warunki pracy i życia w krajach rozwijających się. Ilustruje kontrowersje związane w funkcjonowaniem branży surowcowej, elektronicznej, odzieżowej i żywnościowej w Azji, Afryce i Ameryce Łacińskiej. Pokazywane zdjęcia udostępnione zostały przez organizacje obywatelskie i aktywistów z całego świata oraz przez renomowane agencje fotograficzne.

WSTĘP WOLNY

7 grudnia 2013

Zaproszenie: Wieczór poetycki - CISZA


Zapraszamy do Zielonego Centrum M1 na grudniowy wieczór poetycki
Marka Matczaka - CISZA

niewymierna, niepokojąca

Cisza jest bardzo wymagająca,
jest przestrzenią ukojenia,
ale i bywa przestrzenią krzyku
echem duszy powtarzających się szeptów

delikatna w pierwszym dotyku,
ale szorstka w dłużącym się czasie
niewymierna, niepokojąca
a jednak potrzebna

powraca i się chowa.

Warszawa, 22 kwietnia 2013r.

Marek Matczak
- ur. 31 marca 1975r. w Warszawie na Pradze
- przez wiele lat mieszkał na Ursynowie a teraz od kilku mieszka na Solcu w części Powiśla
- mąż Magdy, ojciec Julii
- wieloletni warszawski aktywista społeczno-polityczny, współprzewodniczący warszawskiego Koła Partii Zieloni

ale przede wszystkim poeta - prowadzi blog Skrzypnięta Szafa ze swoimi wierszami.

Wiersze publikuje: w Zielonych Wiadomościach
oraz na internetowych portalach: TopKultura.pl, egminy.eu, emultipoetry.eu

Spotkanie poprowadzi Marcelina Zawisza - przewodnicząca warszawskich Zielonych.

ZAPRASZAMY!

Zielone Centrum M1,
ul. Marszałkowska 1 lok.160
12 grudnia, czwartek, godz. 19.00

Swój udział w wydarzeniu można potwierdzić na fb.

17 października 2013

Same Suki wydają pierwszą płytę

W piątkowe przedpołudnie (11.10.2013) w warszawskim Eco Barze Green Peas, przy ul. Szpitalnej 5 miało miejsce Śniadanie Prasowe. Gospodyniami było pięć niezwykłych, młodych kobiet z rewolucyjnej formacji muzycznej o intrygującej nazwie Same Suki. Zespół powstał na początku 2012 roku. Nazwa kapeli nawiązuje do staropolskiego instrumentu smyczkowego: suki biłgorajskiej. Niejako matką chrzestną zespołu została współprzewodnicząca warszawskich Zielonych i mama jednej z członkiń kapeli Elżbieta Hołoweńko, która wymyśliła nazwę Same Suki.



W skład pięcioosobowej grupy wchodzą: Magdalena Wieczorek-Duchewicz - śpiew, Marta Sołek - suka biłgorajska, fidel płocka, gadułka, Helena Matuszewska - suka biłgorajska, rebab turecki, skrzypce, Justyna Meliszek - wiolonczela, śpiew, Patrycja Napierała - bębny obręczowe, cajon, stopa perkusyjna, instrumenty perkusyjne. W maju 2012 roku Same Suki zdobyły nagrodę specjalną w konkursie Polskiego Radia Nowa Tradycja - sesję nagraniową w studiu Polskiego Radia, ufundowaną przez Program 2 PR. W czerwcu tego roku Same Suki wygrały konkurs IV Dragon Folk Fest w Poznaniu, zdobywając Złotą Fujarę.

Na początku października 2013 roku ukazała się ich pierwsza płyta zatytułowana "Niewierne". Znajduje się na niej dziesięć utworów. Punktem wyjścia są polskie melodie ludowe, zagrane jednak w niezwykle nowoczesny sposób i w pomysłowych aranżacjach. Prowokujące artystycznie, oparte o ludową poetykę i lirykę teksty, mówią o współczesnych, aktualnych sprawach, o postrzeganiu świata z kobiecego punktu widzenia.

Niekonwencjonalny sposób opowieści, nasycony ekspresją i żeńskim wokalem sprawia, że piosenki nie dają się jednoznacznie umiejscowić w muzycznym nurcie. Stanowią swoisty konglomerat wielu gatunków, od ludowych, poprzez klasyczny, ethno, po nurt współczesny. Wyjątkowe brzmienie zespołu, to wynik szerokiej gamy instrumentów akustycznych ale również oryginalny sposób interpretacji i świeży, mocny głos wokalistki.

Same Suki to młode, dobrze wykształcone muzycznie kobiety, związane z miejską ekologią i przestrzenią, o mocnych charakterach i barwnej, dziewczęcej osobowości. Ich ostatni koncert w Czarnej Perle na Woli, który odbył się parę godzin po śniadaniu prasowym spotkał się z owacyjnym przyjęciem publiczności. Ogromny potencjał żeńskiej kapeli przysparza im sympatię szerokiego grona odbiorców i pozwala się cieszyć powszechnym uznaniem.

Ciekawą historię ma suka biłgorajska, która leży u źródeł powstania zespołu. Ponownego odkrycia tego zapomnianego, staropolskiego instrumentu muzycznego dokonała prof. Maria Pomianowska z Akademii Muzycznej w Krakowie. Od 3 lat istnieje klasa fideli kolanowych, a pierwszą na świecie jej absolwentką, jest jedna z członkiń kapeli Same Suki Marta Sołek.

Ten żeński, świetny i bardzo oryginalny zespół muzyczny z Warszawy, dopiero wkracza na rynek muzyczny. Z całą pewnością ich muzyka wykracza daleko poza folkową niszę.

Ich znakomite teksty, oryginalne brzmienie to nie jedyne atrybuty zespołu Same Suki. Musicie się koniecznie o tym przekonać sami, kupując płytę, śledząc ich wydarzenia na stronie internetowej www.samesuki.pl, a przede wszystkim idąc na ich koncerty, które są pełnymi ekspresji i dobrolubnych fluidów małymi happeningami. Bardzo polecam!

Ba Falenciak

21 stycznia 2013

Zaproszenie: debata o uboju rytualnym

Debaty Ubój rytualny – na styku norm religijnych, moralnych i prawnych to włączenie się jednostek akademickich oraz stowarzyszenia Prawnicy na Rzecz Zwierząt w dyskurs na temat granic wolności religijnej w kontekście praw zwierząt. Pierwsza debata z cyklu odbędzie się 21 stycznia 2013 r., o godz. 15.30 na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, ul. Lipowa 4, sala 1.2. Jej tematyka to przedstawienie reguł, jakimi kierują się wyznawcy dwóch wielkich religii monoteistycznych, które nadal kierują się obowiązkiem przeprowadzania uboju na sposób rytualny. Zgłoszenia udziału prosimy kierować na adres: a.zientara@wpia.uw.edu.pl. Ilość miejsc ograniczona.

W debacie, którą poprowadzi prof. Teresa Gardocka, wezmą udział:
* dr hab. Selim Chazbijewicz, prof. UWM – przedstawiciel społeczności muzułmańskiej
* ks. prof. dr. hab. Krzysztof Bardski z UKSW
* dr Paweł Borecki z Katedry Prawa Wyznaniowego WPiA UW
* dr Agata Skowron-Nalborczyk z Zakładu Islamu Europejskiego Wydziału Orientalistycznego UW
* przedstawiciel społeczności żydowskiej.


Organizatorzy: Stowarzyszenie Prawnicy na Rzecz Zwierząt wraz z Instytutem Nauk o Państwie i Prawie WPiA Uniwersytetu Warszawskiego, Instytutem Historii Prawa WPiA Uniwersytetu Warszawskiego, Wydziałem Prawa i Nauk Społecznych Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej oraz Interdyscyplinarnym Kołem Myśli Prawnej Sapere Aude WPiA UW. Patronat medialny nad cyklem objął serwis edukacjaprawnicza.pl.

Kolejna debata pt. "Normy etyczne a biologiczne uwarunkowania uboju zwierząt wg norm religijnych" odbędzie się 4 lutego.

7 stycznia 2013

„Zielone Wiadomości” o szkole i edukacji

Jest już nowy numer „Zielonych Wiadomości”, poświęcony edukacji, nauce, kulturze i polityce internetu. Numer dostępny jest w .pdf oraz w wersji papierowej. Zapraszamy do lektury!


24 listopada 2012

Stołeczna kultura w ogniu pytań

Agnieszka Grzybek i Włodzimierz Paszyński
Fot. Elżbieta Hołoweńko
We wtorkowy wieczór 20 listopada w Zielonym Centrum Marszałkowska 1 Agnieszka Grzybek oraz Karol El Kashif poprowadzili dyskusję na temat polityki kulturalnej władz miasta. Okazją do debaty były konflikty związane m.in. ze sporami wokół podejścia miasta do stołecznych skłotów czy teatrów, a także przyjęcia przez Warszawę strategii polityki kulturalnej do r. 2020. Spotkanie było na bieżąco relacjonowane na Twitterze.

Jacek Poniedziałek, aktor i działacz kulturalny, uznał wspomniany dokument (strategię polityki kulturalnej) za szlachetną deklarację, podkreślił jednak, że część podejmowanych przez miasto działań stoi w sprzeczności z zapisami tej strategii. Krytyce poddał procedurę nominowania na dyrektora Teatru Dramatycznego Tadeusza Słobodzianka, kiedy to nie znalazło się miejsce na konsultacje ze środowiskami twórczymi. Choć miasto deklaruje, że frekwencja nie będzie czynnikiem wsparcia dla stołecznej kultury, to argument z frekwencji był jednym z czynników wyboru Słobodzianka, dokonanego m.in. wbrew aktorom teatru. Teatr Dramatyczny dofinansowany jest przez miasto na poziomie umożliwiającym właściwie tylko pokrycie kosztów stałych, co wymusza poszukiwanie dodatkowych środków na przedstawienia.


Wiceprezydent Warszawy Włodzimierz Paszyński, odpowiadając na uwagi Grzybek i Poniedziałka zapewnił, że miasto po raz pierwszy w historii rozpoczęło dialog ze skłotersami na temat ich obecności w przestrzeni miejskiej. Realizująca taką, a nie inną politykę kulturalną Hanna Gronkiewicz-Waltz, o czym przypomniał Paszyński, otrzymała mandat od wyborców. Realizuje go chociażby poprzez wybór Słobodzianka, który ma zagwarantować spójność repertuaru i jego atrakcyjność dla osób od lat chodzących do Dramatycznego. Miasto do dziś nie osiągnęło poziomu dochodów z r. 2008, a mimo to wspiera kwotą 80 milionów zł 19 stołecznych scen. Sytuacja budżetowa miasta, wedle wieloletnich prognoz finansowych, do roku 2015 nie ma ulec większej poprawie. Biuro kultury jako jedyne biuro miasta nie będzie miało w przyszłym roku mniej pieniędzy.

Dyrektor biura kultury m.st. Warszawy Marek Kraszewski dodał, że budżet kulturalny miasta realizowany jest poprzez trzyletnie planowanie budżetowe, tak więc wydatki na kulturę na 2012 r. zostały zaplanowane jeszcze w r. 2010. Opinię, że budżet na kulturę został obcięty z powodu inwestycji w strefy kibica, uznał w związku z tym za nieuprawnioną. Wspieranie teatrów miejskich przez samorząd ulega zmianom. Stopniowo zmniejszane jest finansowanie scen rozrywkowych, mogących w większym stopniu oprzeć się na finansowaniu rynkowym, podczas gdy zabezpiecza się finansowanie dla ambitnych scen i repertuarów. Biuro kultury uznaje za swój priorytet silniejszą partycypację organizacji pozarządowych, podobnie jak wzrost ich finansowania poprzez zwiększenie ich udziału w budżecie kulturalnym z dzisiejszych 10-12% docelowo do 15%.

Redaktorka portalu Ngo.pl Alina Gałązka zwróciła uwagę na fakt, że miejski program rozwoju kultury jest efektem kompromisu strony społecznej z władzami miasta. Przykładem takiego kompromisu jest brak zapisu mówiącego o obligatoryjnym pochodzeniu warszawskiego pełnomocnika ds. kultury z konkursu. Urzędnicy przekonywali, że Rada Warszawy nie może w ten sposób pętać rąk pani prezydent, ta jednak może samodzielnie zdecydować o rozpisaniu konkursu na to stanowisko. 


Roman Pawłowski, komentator kulturalny „Gazety Wyborczej” zauważył, że zorganizowana na Marszałkowskiej 1 debata pokazuje stosunek władz miasta do dzielenia się władzą z instytucjami społecznymi. Ratusz legitymizuje swoje działania poparciem w wyborach, podczas gdy, po pierwsze, podczas ostatnich wyborów samorządowych połowa mieszkanek i mieszkańców Warszawy nie głosowała, a po drugie, polityka kulturalna nie była w kampanii wyborczej tematem debaty publicznej. Ludzie głosujący na Hannę Gronkiewicz-Waltz nie głosowali na Tadeusza Słobodzianka. Władza nie może ograniczać udziału wyborców jedynie do momentu głosowania w wyborach. W odpowiedzi na pytanie El Kashifa o optymalną ilość miejskich teatrów Pawłowski stwierdził, że powinna opierać się ona na rzetelnej analizie, porównującej np. ich liczbę w Warszawie do innych europejskich stolic. Decyzji w tej sprawie w żadnym wypadku nie powinna być podejmowana jednoosobowo przez tego czy innego urzędnika, ani też nie powinno się takiej opinii od pojedynczego urzędnika wymagać.

Witold Mrozek, krytyk teatralny związany z „Krytyką Polityczną” zauważył, że władze Warszawy wykorzystują dziś literę prawa, aby zachować dla siebie pełnię władzy. To podejście musi się zmienić. 



Bogna Świątkowska z Fundacji Bęc Zmiana obawia się, że organizacje pozarządowe są przez władze Warszawy wykorzystywane do legitymizowania nawet tych działań, z którymi się nie zgadzają. Zwróciła uwagę na fakt, że dyskusja o kulturze w mieście skupia się na pochłaniających połowę wydatków teatrach, podczas gdy należy na nią patrzeć szerzej – także przez pryzmat bibliotek, domów kultury czy świetlic. Największym ryzykiem, jakie grozi powołanej niedawno Społecznej Radzie Kultury, jest ryzyko „branżowienia” postulatów poszczególnych osób i instytucji zamiast budowania jednolitej wizji rozwoju kultury w Warszawie. Świątkowska liczy na to, że Społeczna Rada Kultury, do której weszła, będzie pracować częściej niż raz na kwartał i że mimo trudności uda się przełożyć na politykę miejską ambitne założenia miejskich dokumentów dotyczących rozwoju kultury.

Bartłomiej Kozek

15 listopada 2012

Zielona pigułka kulturalna

We wtorek 20 listopada zapraszamy na debatę o kondycji warszawskiej kultury w Zielonym Centrum Marszałkowska 1, a tymczasem przypominamy niektóre spośród działań warszawskich Zielonych w sprawach związanych z polityką kulturalną:

* Ciężkie czasy dla zabytków w Warszawie i na Mazowszu - 5.09.2010

W kampanii samorządowej w 2010 r. kandydat Zielonych Krystian Legierski przekonywał w „Zielonych Wiadomościach”, że „Warszawa może być seksi”, zaś w rozmowie z Bartoszem Ślosarskim na portalu Lewica.pl tak przedstawiał zieloną wizję kultury:
Kultura powinna stanowić pewien rodzaj zbiorowego sumienia, zwierciadła, w którym możemy się przejrzeć i zobaczyć jak funkcjonujemy, jako lokalna, a w tym przypadku warszawska, społeczność. Oczywiście kultura może spełniać również funkcję rozrywkową lub rekreacyjną. Dla mnie jednak najważniejszą rolą, jaką ma do odegrania, jest jej zdolność do stworzenia płaszczyzny, na której dojdzie do wzajemnego poznania się obcych kulturowo, etnicznie czy religijnie, ale żyjących w ramach jednej społeczności ludzi.
- stworzenie systemu wspierania warszawskich artystów i artystek oraz wprowadzenie preferencyjnych czynszów dla galerii i lokali powiększających miejską ofertę kulturalną;
- odbywające się w Warszawie wydarzenia artystyczno-kulturalne powinny mieć rangę wydarzeń międzynarodowych i światowy prestiż, zaś sama Warszawa powinna być centrum kultury i sztuki Europy Środkowo-Wschodniej;
- powstanie dużej uniwersalnej dużej sceny miejskiej, gdzie będą mogły się odbywać spektakle i koncerty gościnne oraz festiwale i kongresy;
- tworzenie sąsiedzkich centrów nowej generacji w każdej dzielnicy, gdzie mieszkańcy i mieszkanki będą mogli swobodnie organizować sobie czas wolny, wykorzystując dostępną infrastrukturę
Z kolei w uchwale programowej „Kultura bez zawłaszczania” z września 2011 r. pisaliśmy:
Instytucje kulturalne powinny mieć zapewnione stabilne podstawy finansowe swojego funkcjonowania. Nie wierzymy, że na miejscu likwidowanych publicznych bibliotek czy domów kultury automatycznie pojawią się instytucje niepubliczne. Przyzwolenie na to, by samorządy pozbywały się instytucji kulturalnych powodować będzie kolejne wykluczenia. Kraj podzieli się na kulturalną Polskę A i B. Biblioteki, wideoteki, muzea, dotacje dla twórczości dokumentalnej, teatrów objazdowych czy też mediów kulturalnych, takich jak radiowa „Dwójka” i TVP Kultura, powinny mieć gwarancje finansowe, umożliwiające ich funkcjonowanie i zapewnianie szerokiego dostępu do zróżnicowanych form kultury.
W Zielonym Centrum M1 organizowaliśmy już kilka debat wokół stołecznej kultury. Relacje z nich pojawiały się na naszym blogu, polecamy zwłaszcza Pokolenie Le Madame w epoce frytek oraz Koncesje, mediacje i nocne życie kultury.

Czy rządząca w Warszawie Platforma Obywatelska prowadzi politykę bliską czy daleką zielonej wizji kultury w mieście? Zapraszamy na debatę!

13 listopada 2012

Zaproszenie: Czy kultura przetrwa politykę miasta i kryzys?

Zapraszamy na debatę o stołecznej polityce kulturalnej.

Zielone Centrum Marszałkowska 1, lok. 160
20 listopada, wtorek, godz. 18.00

Zaproszenie do debaty przyjęli m.in.:
* Jacek Poniedziałek - aktor Teatru Nowego, tłumacz, działacz kultury
* Alina Gałązka - Komuna Warszawa/portal ngo.pl
* Włodzimierz Paszyński - wiceprezydent m.st. Warszawy zajmujący się kulturą
* Marek Kraszewski - dyrektor Biura Kultury
* Anna Nehrebecka - radna PO w Radzie Warszawy

Warszawski Program Rozwoju Kultury do roku 2020. Na powołanie Społecznej Rady Kultury w Warszawie czekaliśmy od lat. Właśnie ogłoszono jej skład. Czy możemy już otwierać szampana?

Urzędnicy mają zapraszać ludzi do współdecydowania, ma być kontrola społeczna, a nie podejmowanie decyzji za zamkniętymi drzwiami gabinetów: "Miasto kultury i obywateli. Program rozwoju kultury w Warszawie do roku 2020".

Prezydent m.st. Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz mówiła o tym programie: „To jest pierwszy strategiczny dokument, który dotyczy rozwoju warszawskiej kultury. Wyznacza on kierunki polityki kulturalnej, której głównym zadaniem jest podniesienie rangi i roli kultury w rozwoju Warszawy” oraz „wielką zaletą programu jest to, że budowano go w dialogu społecznym, był tworzony przez ludzi dla ludzi”. Prawie jednocześnie dowiedzieliśmy się, że skłoty to miejsca dla bezdomnych, a dotacje dla teatrów muszą zostać zmniejszone, bo trzeba 27 milionów wydać na strefę kibica...

Swój udział w wydarzeniu można potwierdzić na fb.

11 listopada 2012

O jeden wieniec za daleko

Dzisiaj podczas zorganizowanego przez kancelarię Prezydenta marszu "Razem dla Niepodległej" Prezydent Komorowski złoży wieniec pod pomnikiem Romana Dmowskiego. Intencją Prezydenta było podobno łączenie różnych środowisk i świętowanie ponad podziałami. Prezydent tłumaczył, że Piłsudskiego "kocha", a Dmowskiego jedynie "szanuje" i że wieniec nie będzie przecież za antysemityzm, tylko za zasługi dla Polski. Uhonorowanie postaci Dmowskiego na pewno włącza w ową "jedność ponad podziałami" zwolenników nacjonalistycznej prawicy. Ale równie skutecznie, a nawet skuteczniej wyklucza z takiej wspólnoty wszystkich tych, którzy nie godzą się na budowanie polskości na ksenofobii i antysemityzmie.

W historii Polski i Europy jest wiele postaci, które miały na swym koncie antysemickie wypowiedzi, a które mimo to cenimy. Ale Dmowskiego nie można zaliczyć do tej kategorii, ponieważ w jego przypadku antysemityzm nie był po prostu czymś, co można "wziąć w nawias". Był jednym z filarów jego działalności politycznej i jego realnym wkładem w polską kulturę - wkładem, którego dziś winniśmy się wstydzić. Wziąć w nawias przewiny Dmowskiego to tyle, co odebrać głos i prawo do pamięci tym, których jego polityka skrzywdziła.

To zresztą znamienne, że w programie dnia nie znalazło się miejsce na uhonorowanie Gabriela Narutowicza, pierwszego prezydenta niepodległej Polski, zamordowanego przez politycznych wychowanków Dmowskiego.

Aby budować jedność, trzeba nazwać i naprawić krzywdy. Tymczasem od lat mamy do czynienia z wysiłkami, by owe krzywdy przemilczeć bądź zrelatywizować. Kiedy stawiano Dmowskiemu pomnik, groziło to realnie "zamknięciem sprawy". Dlatego 1 września 2006 r. ogłosiliśmy list otwarty przeciwko pomnikowi Dmowskiego. Pisaliśmy w nim:
Do władz miasta stołecznego Warszawy:

Z oburzeniem przyjmujemy wiadomość, że w Warszawie przy Trakcie Królewskim ma stanąć pomnik Romana Dmowskiego.
Nie zgadzamy się na wprowadzanie do polskiego panteonu człowieka, którego program polityczny opierał się na nienawiści. Nazwisko Dmowskiego nierozerwalnie wiąże się z ideologią rasizmu, szowinizmu, "egoizmu narodowego" a nade wszystko antysemityzmu.
Podczas rewolucji 1905 r. bojówki endeckie wspierały siły carskie przeciwko polskim robotnikom. W okresie światowego kryzysu gospodarczego Dmowski propagował nienawiść do mniejszości narodowych jako polityczne panaceum. Otwarcie, a często z entuzjazmem, nawiązywał do włoskiego, a potem niemieckiego faszyzmu. Stworzony pod jego wpływem program endecji w swoich rozwiązaniach wyprzedzał nawet rasistowskie ustawy norymberskie. Postulowano w nim m.in. pozbawienie Żydów praw wyborczych, zakaz małżeństw polsko-żydowskich, zakaz studiowania i nakaz mieszkania na wyznaczonym terenie. W latach 30. antysemickie bojówki inspirowane ideologią Dmowskiego na ulicach i uczelniach szeroko stosowały przemoc i agresję. Koncepcje Dmowskiego odpowiadają też za zaostrzenie konfliktów z mniejszościami narodowymi, zwłaszcza z Ukraińcami, i za eskalację antyżydowskiej przemocy, która przygotowała społeczny grunt pod te polskie postawy wobec Zagłady, za które trzeba się wstydzić. Symbolami tej polityki są pogrom w Kielcach i zbrodnia w Jedwabnem.
W okresie PRL niechlubnym dziedzictwem ideologii Dmowskiego był Marzec 1968 - ostatnie w Europie antysemickie prześladowania pod egidą państwa.
Nie zgadzamy się na stawianie pomnika człowiekowi, którego polityka polegała na propagowaniu nienawiści i gloryfikacji przemocy.
Nie widzimy różnicy między stawianiem pomnika Dmowskiemu a propagowaniem faszyzmu. Nie zgadzamy się na finansowanie takiego pomnika z publicznych pieniędzy. Wnosimy obywatelski wniosek, aby władze Warszawy cofnęły zgodę na ten pomnik, a pieniądze przeznaczone na jego budowę przeznaczyły na rzeczywiste potrzeby miasta.
Alina Cała
Adam Ostolski
Bożena Umińska
Marek Edelman

prof. Maria Janion

Odsłonięcia pomnika nie udało się już powstrzymać, ale list uruchomił pomysłowość osób, którym ta sprawa nie była obojętna. Jan Gebert wynajął w pobliżu pomnika słup ogłoszeniowy, na którym umieszczał drastyczne cytaty pokazujące, jaką postacią był Dmowski. Ktoś inny oblał w nocy pomnik Dmowskiego różową farbą. Warszawskie koło Zielonych zorganizowało dwie akcje przeciw kultowi Dmowskiego. 3 listopada 2006 r. przemianowaliśmy rondo Dmowskiego na rondo Gombrowicza (zob. relację Katarzyny Szumlewicz na Lewica.pl oraz fotorelację Joanny Erbel).
Alina Cała, fot. Joanna Erbel
Dlaczego Gombrowicz zamiast Dmowskiego? – mówiła Alina Cała – Bo Gombrowicz był demokratą, a Dmowski podziwiał Hitlera. [...] Bo Gombrowicz przewietrzył w głowach wielu ludziom, a Dmowski tylko wietrzył spiski. Bo Gombrowicz miał poczucie humoru, a Dmowski nie miał nawet poczucia rzeczywistości. Bo Gombrowicz był wrażliwy i czuł, a Dmowski nienawidził i szczuł.

Piotr Działak odsłania tablicę
Fot. Joanna Erbel
Kilka dni później, 9 listopada, a więc jeszcze przed oficjalnym odsłonięciem pomnika, dokonaliśmy jego uroczystego zasłonięcia. Ustawiliśmy się przed pomnikiem z zielonym transparentem z napisem "NOC KRYSZTAŁOWA PAMIĘTAMY" (zob. relację Katarzyny Szumlewicz na Lewica.pl). Dzięki tym działaniom pomnik Dmowskiego nigdy nie był nieproblematyczny. Zaczęła się kształtować tradycja protestowania przeciw ksenofobii właśnie pod tym pomnikiem. W kolejnych latach akcje pod pomnikiem organizowała m.in. grupa Żelbeton. Pomnik Dmowskiego miał gwarantować, że pewne wstydliwe i trudne karty polskiej historii zostaną "pozamiatane". Ale stało się odwrotnie: dla wielu osób ten pomnik zaczął oznaczać, że nie wolno nam zapominać o etnicznym i rasistowskim szaleństwie XX wieku. Dmowski nie stał się bohaterem narodowym, ani nawet bohaterem całej prawicy. Jak z żalem zauważył parę dni temu na portalu Prawica.net Jan Engelgard:
Prezydent RP Lech Kaczyński omijał pomnik szerokim łukiem, dając w licznych wywiadach wyraz swojej niechęci do „tradycji endeckiej”. Wytworzyła się niebezpieczna sytuacja – w której Roman Dmowski był traktowany jako postać „drugiej kategorii”.
Tabu, którego nie naruszył nawet Lech Kaczyński, nie jest już nieprzekraczalnym problemem dla Bronisława Komorowskiego. Złożenie wieńca pod tym pomnikiem niewątpliwie oznacza jego "awans". Pokazuje to, jak daleko na prawo przesunęła się Polska pod rządami Platformy Obywatelskiej.

Kryzys gospodarczy sprzyja szczuciu jednych ludzi na innych - a wszystko wskazuje na to, że kryzys będzie się pogłębiał. Dla nas - wszystkich tych, którzy chcą żyć w kraju i świecie wolnym od rasizmu i ksenofobii - to przede wszystkim wezwanie do pracy. Już raz przecież udało nam się wspólnym wysiłkiem pozbawić ten pomnik - i samą postać Dmowskiego - aury "oczywistości".

Adam Ostolski

9 listopada 2012

Zaproszenie: Wieczór poetycki Marka Matczaka

Wiersze Marka Matczaka
na wystawie w ursynowskim ratuszu
Wszystkich pasjonatów poezji zapraszamy na spotkanie poetyckie

„Zmagania z czasem”
wiersze ze Skrzypniętej Szafy

autorstwa Marka Matczaka


 homo urbanus - poeta :-)
- ur. 31 marca 1975 r. w Warszawie na Pradze
- wieloletni mieszkaniec Ursynowa
- mąż Magdy, ojciec Julii
- warszawski działacz społeczno-polityczny a przede wszystkim poeta młodego pokolenia

Z pełną twórczością poetycką Marka Matczaka można zapoznać się na jego blogu SKRZYPNIĘTA SZAFA.

Spotkanie poprowadzi Bartek Wasilewski, dziennikarz radiowej Czwórki.

29 listopada, czwartek, godz. 19.00
Cafe Roskosz, Wiolinowa 2a
(stacja metra Służew)

Strona wydarzenia na fb.
Wstęp wolny!

31 października 2012

Wiersze z wystawy

W holu ursynowskiego ratusza trwa nietypowa wystawa Homo Urbanus :) Prezentowane są na niej wiersze autorstwa Marka Matczaka, warszawskiego działacza społeczno-politycznego, wieloletniego mieszkańca Ursynowa, a przede wszystkim poety młodego pokolenia.
 
Na wystawie zostało zebranych 18 wierszy, które powstały w latach 2011-2012. Będzie je można przeczytać podczas wizyt w ursynowskim ratuszu do 14 listopada br.




 




Źródło informacji: www.ursynow.pl. Więcej wierszy Marka Matczaka: Skrzypnięta Szafa

30 października 2012

Zaproszenie do Komuny// Warszawa: "Sierakowski"

komuna// warszawa ostatni raz pokaże spektakl „Sierakowski”

Pokaz odbędzie się rok po premierze, w wieczór urodzinowy tytułowego bohatera – 4.11.2012, o g. 19.00, przy ul. Lubelskiej 30/32.

Po intensywnej, rocznej eksploatacji spektaklu (ponad 35 pokazów w Polsce i za granicą) uznaliśmy, że przedstawienie to przestaje być dla nas twórczym wyzwaniem. Ze smutkiem stwierdzamy też, że tezy o chimeryczności ruchów typu Occupy oraz pogubieniu się współczesnej lewicy w obliczu kryzysu, stawiane przez k//w w „Sierakowskim”, okazały się trafne. Nie planujemy więc kontynuacji tych wątków w naszych teatralnych działaniach.

„Sierakowski” będzie jeszcze pokazywany na festiwalach, ale przede wszystkim chcemy poświęcić się przygotowaniu nowych spektakli – premiera „Atatürka” już w grudniu!

//

Pożegnanie z tytułem wzbogacone zostanie o dyskusję o stanie polskiej lewicy z udziałem:

* Wandy Nowickiej, posłanki Ruchu Palikota i wicemarszałkini Sejmu,
* Krystiana Legierskiego, działacza na rzecz LGBT i radnego Warszawy,
* Romana Kurkiewicza, dziennikarza, b. redaktora naczelnego „Przekroju”
oraz
* Sławomira Sierakowskiego, prezesa Stowarzyszenia im. S. Brzozowskiego, założyciela i redaktora naczelnego „Krytyki Politycznej”

//

Spektakl odbędzie się dzięki wsparciu finansowemu Urzędu m.st. Warszawy w ramach projektu „Teatr jako przestrzeń publiczna” oraz Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Więcej o spektaklu: recenzje, wideo, zdjęcia oraz recenzje z festiwalu Fringe w Edynburgu.

bilety: 15 zł normalne, 10 zł ulgowe

rezerwacja: rezerwacja@komuna.warszawa.pl



Strona wydarzenia na fb.

19 października 2012

Czy druga kadencja HGW jest lepsza od pierwszej?

Na witrynie „Zielonych Wiadomości” ukazała się dziś rozmowa Bartłomieja Kozka z Krystianem Legierskim - podsumowanie z okazji półmetka kadencji samorządu. Zapraszamy do lektury!

Bartłomiej Kozek: Mijają 2 lata, odkąd jesteś stołecznym radnym. Kiedy rozpoczynałeś wyborczy bój o miejsce w Radzie Warszawy, mówiłeś, że prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz jest „panią wójt”, która może nie doprowadzi do żadnej katastrofy, ale po której nie ma co się spodziewać wizji i ambicji. Czy jej kolejna kadencja sprawiła, że zmieniłeś zdanie?

Krystian Legierski: Niestety, tylko się w nim utwierdziłem. Hanna Gronkiewicz-Waltz demonstruje absolutny brak zainteresowania wspieraniem życia kulturalnego w mieście. Nie wiadomo, co będzie dalej z obiecywaną siedzibą Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Brak polityki wobec warszawskich lokali rozrywkowo-gastronomicznych, można odnieść wrażenie, że jedynym przejawem zainteresowania klubami i kawiarniami są naloty straży miejskiej pod zarzutem zakłócania ciszy nocnej… Co z tego, że miasto ma Program Rozwoju Kultury (PRK), skoro zaraz po uchwaleniu został on zignorowany przez panią prezydent. Likwidacja Teatru na Woli i zrobienie z niego sceny Teatru Dramatycznego oraz wybór Tadeusza Słobodzianka na dyrektora tego teatru odbyły się bez przewidzianych w PRK procedur i konsultacji. A to tylko nieliczne przykłady kompletnego niedoceniania przez Hannę Gronkiewicz-Waltz i jej ekipę kultury i sztuki zarówno wysokiej, jak i tej o bardziej rozrywkowym charakterze. Dodajmy zupełny brak transparentności przy podejmowanych przez władze decyzjach i otrzymujemy ratusz, który w żaden sposób nie wychodzi naprzeciw wyzwaniom XXI w.

BK: Podczas walki o reelekcję Gronkiewicz-Waltz zapowiadała, że o ile przez pierwszą kadencję zajmowała się głównie wielkimi inwestycjami, w trakcie kolejnej skupi się na poprawie jakości życia w mieście. Dotrzymała słowa?

13 października 2012

Czai się Pani Przeszłość...

Jeszcze czytam, jeszcze wertuję strona po stronie i przyglądam się zamieszczonym zdjęciom – nieraz wracając do już przeczytanych słów, ale już wiem, że historyczno-kulturowy esej „Festung Warschau” Elżbiety Janickiej jest niezwykle ważny dla nas, jako mieszkańców miasta – zgruzowanego i powstałego od nowa z bolesnych popiołów.

Esej wdziera się pod zakrytą tkankę miejską, gdzie działy się wydarzenia, o których nie uczą nas w szkołach, których ślady niełatwo dzisiaj znaleźć na powierzchni miasta, a przecież dotyczą mieszkańców Warszawy, obywateli Rzeczpospolitej – naszych żydowskich sąsiadów, a więc i nas wszystkich dotyczą. Elżbieta Janicka przedziera się przez warszawskie ulice, place i podwórka pokazując „prawdy” historyczne, które zakryły inne „prawdy”, przedziera się przez mury – polityczne, literackie i religijne.

Czytanie tego niezwykłego tekstu uświadamia, jak bardzo jest zakryta historia Żydów warszawskich. Zakryta pomnikami, tablicami, nazwami ulic, które wdarły się do dawnych dzielnic żydowskich, a upamiętniają Polaków-katolików, i kiedy przyjrzymy się bliżej mapie Warszawy, widzimy, że nie w tych kwartałach powinny wyrosnąć. Zasłaniają przed nami przeszłość, sprawiają, że przechodząc placem czy ulicą nie wiemy, czym tak naprawdę było to miejsce wiele lat przed wojną i w jej trakcie.

Autorka poprzez swoją książkę zadaje pytania: Skąd wzięły się w Warszawie podwórkowe kapliczki? O czym kłamie kobieta z pomnika na Placu Krasińskich, schodząc z dzieckiem do kanału? Czego jeszcze nie wiemy o Akcji pod Arsenałem?

Nie są to łatwe sprawy, poplątane kulturowo i politycznie, dla wielu bardzo bolesne – wstrząsające i wypierane ze świadomości, a często po prostu nieznane fakty. W dzieciństwie i w rodzinnych domach wielu z nas miało swoich bohaterów – czystych, kryształowych, a dzisiaj okazuje się, że te kryształy mają skazy, których dziś się wstydzimy. I pytamy: Jak to, czemu? Czemu tak opisałeś tamte wydarzenia, czemu zapomniałeś o warszawiakach i warszawiankach z getta? Czemu tak bardzo się hołduje bohaterom tylko jednego powstania?

Wiele takich pytań się nasuwa przy odkrywaniu kolejnych kart historii, ale nie ma prostych odpowiedzi, bo to „zburzona pamięć”, jak kiedyś nasze miasto Warszawa. Dzięki takim książkom jak „Festung Warschau” możemy ją odbudować w swojej świadomości i w przestrzeni miejskiej.

Jak pisze Sylwia Chutnik: „Pod asfaltem pod ziemią, w zmielonych murach byłego getta czai się Pani Przeszłość. Co z nią zrobimy, gdy już ją odkryjemy?”.

Idę czytać dalej, aby dowiedzieć się, co kryje się pod tym asfaltem.

Marek Matczak

10 października 2012

Zielone kino: projekcja Krzysztofa Wodiczki w Mechelen (Belgia)

Dziś zapraszamy do obejrzenia relacji z niedawnej projekcji Krzysztofa Wodiczki w belgijskim mieście Mechelen. Projekcja dotyczyła położenia nieudokumentowanych imigrantów i imigrantek w Belgii - ich opowieści zostały wyświetlone na fasadzie miejskiego ratusza.

15 września 2012

Latające toalety, mikrokredyt i sprawiedliwy handel

„Dziękujemy za palenie” – mruga napis na elektronicznej tablicy w aukcyjnej hali tytoniowej fabryki w Malawi, ale to też tytuł najnowszej książki reporterskiej Adama Leszczyńskiego o afrykańskich zmaganiach z przemocą, głodem, wyzyskiem i AIDS.

Książka jest zbiorem reportaży, migawek z afrykańskiego kontynentu, które w ostatnich dziesięciu latach ukazywały się między innymi w „Gazecie Wyborczej” i „Przekroju”. Publikacja została wydana dzięki grantowi Polskiej Akcji Humanitarnej.

Dzięki upartemu zadawaniu pytań rozmówcom z wielu organizacji niosących pomoc potrzebującym Afrykańczykom, Adam Leszczyński zdziera kolejne „warstwy prawdy” o humanitarnych akcjach, o gąszczu biurokracji wprowadzonej przez „białego człowieka” i o wszechmocnej korupcji.

W kolejnych rozdziałach przemierzamy Afrykę, odwiedzając pylące magazyny fabryki tytoniu w Malawi, biznesowo tajemniczą spółdzielnię PA PA PAA w Ghanie, slumsy w Kenii, gdzie komuś urodził się szalony pomysł z latającymi toaletami, Jezioro Wiktorii, gdzie dowiadujemy się o starym zwyczaju JOBOYA. W Kenii poznajemy mikrokredyty, a następnie wkraczamy w sam środek wojny o ziemię i żywność między słoniami a ludźmi... reszty nie zdradzę :)

Autor w swoich reporterskich podróżach próbuje zrozumieć to, co jest niesłyszalne przez Europejczyków – poszukuje człowieka, jego ciała i duszy z kultury, która się wymyka naszym wyobrażeniom.

Dlaczego pomoc humanitarna nie działa? Czy mikrokredyty zbawią świat? I czy Fair Trade to rzeczywiście sprawiedliwy handel? Sami przeczytajcie, sami pomyślcie, przedyskutujcie z innymi i odpowiedzcie na to pytanie – zapraszam do bardzo ciekawej lektury, dającej wiele okazji do zadumania się nad naszym kanciastym światem.

Marek Matczak

Książkę można pobrać za darmo na stronie Polskiej Akcji Humanitarnej.

9 września 2012

Czego boi się władza?

W Warszawie trwa dyskusja o klubokawiarniach, miejscach kulturotwórczych, ciszy nocnej i koncesjach na alkohol. Ale czy miastu rzeczywiście chodzi o koncesje? Z tego punktu widzenia Ratuszowi kluby nie przeszkadzają, a wręcz przeciwnie, przynoszą dochody. Myślę, że na te decyzje trzeba spojrzeć w kontekście wcześniejszej zmiany ustawy o zgromadzeniach, kolejnych akcji przeciwko skłotom, przyznaniu broni palnej dla straży miejskiej, Euro 2012 jako poligonu integracji różnych praktyk nadzoru i współpracy służb, wzrostu wydatków na policję w kolejnych budżetach, brutalnych pobić przez policję osób protestujących przeciw eksmisjom itd. itp. Zamykanie relatywnie niedrogich lokali i alternatywnych ośrodków kultury to kolejny wątek scenariusza władzy, która zabezpiecza się przed politycznym ryzykiem, jakie niosą protesty społeczne.

„Panująca władza” doskonale sobie zdaje sprawę, że: (1) trwa pogłębiający się kryzys gospodarczy, (2) wśród największych przegranych transformacji jest obecne młode pokolenie (prekariat, bez szans na mieszkania, awans społeczny itp.). Jak pokazują wyniki ostatniego spisu powszechnego i wcześniejsze badania cytowane w rządowym raporcie Młodzi 2011, tylko 32% ludzi w wieku 25–35 lat ma jakąkolwiek pracę lub są samozatrudnieni. 42% osób poniżej 30 roku życia żyje poniżej granicy ubóstwa. Wśród tych, którzy pracują, tylko 25% kobiet i 28% mężczyzn do 30 roku życia zarabia więcej niż 2 tys. zł brutto. 54,6% kobiet i 38% mężczyzn do 30 lat ma wyższe wykształcenie. Badania Think Tanku Feministycznego pokazują, że młodzi po studiach pracują w call centers na słuchawkach albo przy taśmach, na tymczasowych umowach.

Wykształceni, żyjący w ubóstwie, bez szans na przyszłość, a jednocześnie z aspiracjami – z perspektywy klasy zarządzającej to jest niebezpieczne. Są oczywiście neoliberalne oferty na zagospodarowanie tych energii: lewica à la Palikot, granty na kreatywne miasto, na aktywizację, na gender mainstreaming i antydyskryminację, czy na projekty usługowe – ale to też się kurczy.

Ci, którzy patrzą z perspektywy zabezpieczenia się przed ryzykiem protestów społecznych, mają do wyboru takie właśnie strategie: wzrost represji i kanalizację energii politycznych tak, żeby utrzymać spektakl demokracji. Ludzie muszą się gdzieś spotykać, nawiązywać relacje, tworzyć razem wspólny sens/wiedzę krytyczną. Likwidacja miejsc, gdzie młodzi ludzie się spotykają (brutalna likwidacja nowego skłotu w Poznaniu czy nękanie hipsterskich miejsc w Warszawie), uniemożliwia budowanie ruchów społecznych. I o to właśnie chodzi...

Ewa Charkiewicz

5 września 2012

Koncesje, mediacje i nocne życie kultury

W poniedziałkowe popołudnie 3 września odbyła się w Zielonym Centrum Marszałkowska 1 debata poświęcona polityce lokalowo-kulturalnej miasta. Wzięli w niej udział właściciele warszawskich lokali: Dorota Grochulska (Na Lato, 1500m2), Igor Konefał (PKP Warszawa Powiśle), Michał Borkiewicz (Plac Zabaw, Plan B, Powiększenie, Miasto Cypel), Krystian Legierski (M25, Sklep z kanapkami) oraz Dorota Tałajko (Salon Gier). Władze miasta reprezentował wicedyrektor gabinetu prezydent m.st. Warszawy Jarosław Jóźwiak oraz Marcin Wojdat z Centrum Komunikacji Społecznej, debatę prowadziła przewodnicząca Zielonych Agnieszka Grzybek.

Głos właścicieli lokali

Właściciele lokali wskazywali na brak spójnej polityki miasta. Z jednej strony Warszawa chwali się współtworzonym przez takie miejsca programem kulturalnym, z drugiej zaś potrafi sprzedać miejsce zajmowane w sezonie letnim przez Plac Zabaw (inicjatywę Planu B), a wspólnota mieszkaniowa odbiera zezwolenie na sprzedaż alkoholu Chłodnej 25, co znacząco ograniczyło skalę działalności klubu, także kulturalnej. Atmosferę dramatycznie pogorszyły naloty Straży Miejskiej na klub Warszawa Powiśle, z udziałem mediów włącznie.

Ograniczając wizerunek klubokawiarni wyłącznie do kwestii sprzedaży alkoholu i problemów z zakłóceniem ciszy, w szczególności nocnej, zapomina się o ich działalności kulturalnej. Promując np. niezależną muzykę, czynią to bez publicznych pieniędzy. Właściciele wypróbowują różne metody zmniejszania uciążliwości prowadzonej działalności, chociażby myśląc o wprowadzeniu zahasłowanych limitów maksymalnej głośności wykonywanej przez didżejów muzyki.

Rozmawiać czy nie rozmawiać

Obecny na debacie przedstawiciel władz miasta, Marcin Wojdat z Centrum Komunikacji Społecznej, z dystansem podszedł do tezy o nagonce na stołeczne klubokawiarnie. Są one wprost wymienione wśród głównych miejsc kreowania kultury w mieście. Problemem jest brak dialogu na linii klubokawiarnie-mieszkańcy. Samorząd powinien mediować w wypadku zaistnienia tego typu konfliktów.

Pomysł dyskusji ze wspólnotami mieszkaniowymi spotkał się ze sceptycyzmem ze strony właścicieli klubów. Często okazuje się, że za kilkanaście wniosków o naruszenie ciszy nocnej odpowiada jedna lub dwie osoby. Sytuacja klubokawiarni zależy nieraz od tego, kto znajduje się w zarządzie wspólnot mieszkaniowych. Dla przykładu Plan B nie może doczekać się remontu elewacji, może za to liczyć na praktycznie codzienne skargi, tyczące się tak absurdalnych spraw, jak zarzuty o... kradzież kostek brukowych.

Na pytanie o idealną politykę kulturalną Joanna Erbel, redaktorka magazynu „Miasta” zwróciła uwagę na możliwość wykorzystania narzędzi partycypacji społecznej w procesie dialogu z lokalną społecznością, która może dzięki temu wykorzystać do poprawy jakości życia we wspólnie zajmowanej przestrzeni.

Krystian Legierski, miejski radny i właściciel klubu M25 oraz Sklepu z Kanapkami, uważa, że miasto niepotrzebnie staje się stroną w sporach mieszkańców z knajpami. Problemy mogą generować obie strony.

Co z tą ciszą?

Legierski przypomniał, że np. w związku z działalnością klubu Le Madame doszło do kilku spraw sądowych o zakłócanie ciszy nocnej i żadna z osób, które złożyły wnioski do sądu, nie wpuściła do swojego mieszkania biegłych, chcących sprawdzić natężenie generowanego przez klub hałasu. Od właścicieli klubokawiarni oczekuje się kontroli nad zachowaniami ludzi, którzy potrafią np. głośno rozmawiać przed klubem, podczas gdy nie oczekuje się podobnej kontroli ze strony prezesów klubów piłkarskich nad wracających z meczy kibiców. Jeśli miasto lub jego spółka podnajmuje jakąś przestrzeń klubowi, jak w przypadku terenu Placu Zabaw, powinien on zdaniem radnego mieć prawo pierwokupu – tymczasem w wypadku sprzedaży obszaru zajmowanego przez PZ nie został on nawet poinformowany.

Wicedyrektor gabinetu prezydent m.st. Warszawy Jarosław Jóźwiak zwrócił uwagę na problemy związane z niejasnym umocowaniem prawnym ciszy nocnej. Uchwały rad miast, chcących wydzielenia stref bez ciszy nocnej lub ze zmienionymi godzinami jej obowiązywania, bywają później kwestionowane w sądach. Jedynym pewnym narzędziem, jakie mają w swoich rękach samorządy, są regulacje dotyczące godzin sprzedaży alkoholu. Klubom dobrze zrobić może większa troska o swoje otoczenie. Miasto ma na swojej głowie wiele pozostałych w jego ręku po transformacji spółek, takich jak taksówkarska czy pogrzebowa, i zamierza się ich pozbywać, sądząc, że lepiej te usługi będzie realizować rynek. Sprzedaż obszaru szaletu, na terenie którego znajduje się Plac Zabaw, wpisuje się w tę strategię.

Szukając alternatywy

Prowadząca spotkanie Agnieszka Grzybek zaapelowała do miasta o stworzenie mapy „klubokawiarni miastotwórczych” i zmierzenia ich wpływu na lokalną społeczność, która umożliwi przyjęcie skoordynowania miejskiej polityki wobec nich, np. miejskich spółek wynajmujących im swoją przestrzeń.

W dalszej dyskusji Karol el Kashif zwrócił uwagę na nieracjonalność działań w rodzaju interwencji kilkunastu radiowozów w klubie Warszawa Powiśle w sytuacji, kiedy problemem w okolicy jest tak naprawdę kupno tańszego alkoholu na okolicznej stacji benzynowej. Miasto nie może wykręcać się brakiem przepisów. Mimo, iż z tym samym problemem legislacyjnym boryka się Wrocław, tam udało się wyłączyć z obowiązywania ciszy nocnej obszar rynku miasta.

Justyna Samolińska wyraziła zaskoczenie „elitarnym tonem” debaty. Jedne miejsce nazywa się kulturotwórczą przestrzenią klasy kreatywnej, podczas gdy używane przez pozostałych mieszkańców przestrzenie wspólnego picia wódki tej ekskluzywnej metki nie otrzymują. Odbieranie wspólnotom mieszkaniowym prawa do kontroli tego, co dzieje się w ich obrębie, uznała za pomysł niedemokratyczny. Jej zdaniem miasto nie powinno wyzbywać się odpowiedzialności za minimalizowanie tych konfliktów i powinno pomagać je rozwiązywać – nie za pomocą wejścia na drogę sądową, ale poprzez mediacje.

Bartłomiej Kozek
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...