Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marcelina Zawisza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marcelina Zawisza. Pokaż wszystkie posty

4 września 2014

Stanowisko warszawskich Zielonych w sprawie koalicji z Twoim Ruchem w wyborach samorządowych

W związku z publikacjami prasowymi na temat rozmów między Partią Zieloni a Twoim Ruchem w sprawie wspólnego startu w wyborach do warszawskiego samorządu informujemy, że koalicja taka nie będzie miała miejsca.

Partia Zieloni ogłosiła start swojej kandydatki – działaczki miejskiej Joanny Erbel - jako pierwsza w Warszawie. Dopracowujemy obecnie program samorządowy w ramach bezprecedensowego cyklu otwartych spotkań - konsultacji społecznych.  Współpracujemy z ruchami miejskimi, inicjatywami lokatorskimi, związkami zawodowymi i organizacjami pozarządowymi. Te  środowiska społeczne są dla nas strategicznym partnerem.

Doceniamy pracę poszczególnych działaczy lokalnych Twojego Ruchu dla samorządu warszawskiego i ich propozycję. Mieliśmy też okazję współpracować z radnymi TR przy akcjach społecznych. Jednak strategia zarządu partii Janusza Palikota, jej programowe niedookreślenie i sposób prowadzenia rozmów nie budzi zaufania członków i członkiń Partii Zieloni. Nie możemy być dla TR drugim wyborem po Sojuszu Lewicy Demokratycznej – cichym koalicjancie Platformy Obywatelskiej w Radzie m.st. Warszawy i miejskich spółkach.

Celem Partii Zieloni jest realna zmiana polityczna i budowa rzeczywistej alternatywy dla partyjnego establishmentu. Wszystkich, którzy chcą faktycznie działać na rzecz tej zmiany – zapraszamy na nasze listy.



Marcelina Zawisza, Marek Matczak – współprzewodniczący koła warszawskiego Partii Zieloni

Rada koła warszawskiego Partii Zieloni

6 czerwca 2014

Stanowisko w sprawie wykorzystania przez polityków reklamy zewnętrznej

W dniu dzisiejszym "Gazeta Wyborcza" poinformowała, że Piotr Guział korzysta z nielegalnych billboardów do reklamowania swojej osoby w kontekście listopadowych wyborów samorządowych. W reakcji na lekceważące podejście do prawa prezentowane przez burmistrza Ursynowa i jednego z kandydatów na stanowisko Prezydenta Warszawy, pragniemy wyrazić głębokie zdziwienie i jednocześnie zmartwienie tą sytuacją. Wybory są okazją do pokazania w praktyce, jak można zadbać o przestrzeń publiczną, zwłaszcza, że warszawiacy i warszawianki są już wystarczająco umęczeni i sfrustrowani wszechobecnością przekazu reklamowego. Dla kandydata na tak ważne stanowisko nie powinno być żadnej wymówki dla zaniechania starań o poprawę jakości życia w mieście.
W Warszawie można doliczyć się ponad 20 000 billboardów. Do tego dochodzą setki siatek wielkoformatowych na budynkach, tysiące banerów na balkonach, płotach, barierkach, a także setki tysięcy plakatów i ulotek rozklejonych po słupach, latarniach, przystankach i w innych nieprzeznaczonych do tego miejscach. Ilość i różnorodność reklamy zewnętrznej nie jest najbardziej palącym problemem stolicy, ale niewątpliwie jest jednym z wielu problemów do rozwiązania. Można to zrobić bez zaangażowania dużych środków finansowych, a jedynie posiadając wolę polityczną i tworząc odpowiednie narzędzia. Rozumieją to mieszkańcy i mieszkanki, rozumieją organizacje społeczne, wydawałoby się, że powinni rozumieć politycy i polityczki. Jednak ci ostatni, mimo wzniosłych deklaracji i pozorowanego zaangażowania, sami chętnie korzystają z „outdooru”, i to nie tylko w czasie kampanii. Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz potrafi wydać zarządzenie o uporządkowaniu billboardów na terenach placówek oświatowych, chwilę później godząc się na wywieszanie siatek reklamowych na Pałacu Kultury i Nauki. Z kolei Piotr Guział jest kolejnym po Sebastianie Wierzbickim kandydatem, który prowadzi swoją kampanię wizerunkową z wykorzystaniem reklamy zewnętrznej, a do tego poza kampanią wyborcza. Do tego korzysta z nielegalnie ustawionego nośnika, mimo że sam deklaruje zaangażowanie w walkę z sytuacjami tego typu. Teraz każdy obywatel i każda obywatelka mogą sami ocenić, ile prawdy jest w tych zapewnieniach.
Zieloni od dawna podkreślają potrzebę uporządkowania rynku reklamy zewnętrznej, co przełoży się na poprawę estetyki i ograniczenie wizualnego chaosu, a pośrednio na zwiększenie komfortu życia w mieście. Nasza kandydatka na stanowisko Prezydentki Warszawy – Joanna Erbel, a także potencjalni kandydaci i kandydatki na radnych miejskich i dzielnicowych, deklarują zainteresowanie skutecznym rozwiązaniem reklamowego problemu Stolicy. A wiarygodność swoich deklaracji udowodnią podczas kampanii wyborczej, nie korzystając z nielegalnych nośników, nie zamawiając płacht reklamowych, a także nie obklejając miasta swoimi podobiznami w miejscach do tego nieprzeznaczonych.

Marcelina Zawisza i Marek Matczak
Współprzewodniczący koła warszawskiego Partii Zieloni

23 kwietnia 2014

Warszawa to nie folwark!


Warszawskie koło Zielonych z satysfakcją przyjmuje wiadomość o dymisji Jarosława Dąbrowskiego z funkcji wiceprezydenta Warszawy. Jednocześnie domaga się podjęcia dalszych kroków mających na celu wyjaśnienie zarzutów korupcyjnych i nieprawidłowości. Zieloni żądają transparentności procesu kontroli w ratuszu oraz ujawnienia wyników toczącego się postępowania, dymisji burmistrza Bemowa, Alberta Stomy oraz zwolnienia szefowej Biura Audytu Wewnętrznego, Bożeny Stomy.
Wielokrotnie podkreślaliśmy, że Jarosław Dąbrowski od dawna nie powinien piastować żadnej funkcji politycznej. “Awans Jarosława Dąbrowskiego na funkcję wiceprezydenta Warszawy – mówi Joanna Erbel, kandydatka na prezydenta Warszawy z ramienia Zielonych, świadczy tylko o tym, że warszawska Platforma dawno utraciły poczucie przyzwoitości. Dąbrowski powinien złożyć urząd jeszcze w czasie, gdy był burmistrzem Bemowa m.in. za zaproszenie klaunów na sesję rady dzielnicy, aby ośmieszyć rodziców protestujących przeciwko prywatyzacji szkolnych stołówek, czy za pomysł budowania kontenerów socjalnych.” Tym bardziej, że afera wokół Bemowa nie jest jedyną. Wystarczy wspomnieć o podejrzeniu nieprawidłowości związanych z podpisywaniem fikcyjnych umów w ratuszu na Woli. Platforma całkowicie ignoruje te nadużycia. Należy się zatem domagać, aby do publicznej wiadomości podane zostały wyniki kontroli prowadzonej przez odpowiednie organy.
Żądamy również wyjaśnień, dlaczego pomimo ciążących od wielu lat podejrzeń o nieprawidłowości w funkcjonowaniu ratusza władze miasta dopiero dziś podejmują działania w tej sprawie. Zachodzi uzasadnione podejrzenie, że afera wokół Jarosława Dąbrowskiego jest jedynie wierzchołkiem góry lodowej, a jego dymisja stanowić może próbę zamiecenia sprawy pod dywan.
„Wątpliwości wokół pracy ratusza w Bemowie jest wiele – mówi Marek Matczak, współprzewodniczący warszawskiego koła Zielonych. - Nie jest jasne, czy sprzęt elektroniczny zakupiony przez władze Bemowa nie został przekazany osobom trzecim oraz na jakich zasadach podpisywano umowy cywilnoprawne. Niejasne są sprawy związane z działaniem bemowskiego radia, którego zasięg obejmuje wyłącznie okolica najbliższe ratusza. Zachodzi podejrzenie, że same radio to fikcja mająca na celu wyłudzanie publicznych pieniędzy. Znana jest sprawa fikcyjnego zatrudnienia Barbary Lewandowskiej oraz bezprawnego przyznawania mieszkań komunalnych. Można wymieniać dalej, ale już jedno oskarżenie powinno spowodować kontrolę odpowiednich organów. Z nieznanych nam przyczyn takiej kontroli nie prowadzono. Domagamy się zatem dymisji kierownictwa organów kontrolujących pracę ratusza”.
Niejasna jest również postawa burmistrza Bemowa, Alberta Stomy, który nie tylko powinien wiedzieć o nieprawidłowościach w funkcjonowaniu ratusza, ale który ponosi również polityczną odpowiedzialność za te nieprawidłowości.
„Nie jest możliwe, żeby burmistrz Bemowa nie wiedział o tym, co się dzieje w jego urzędzie – twierdzi Marcelina Zawisza, współprzewodnicząca warszawskiego koła Zielonych. – Tym bardziej, że jego żona jest szefową Biura Audytu Wewnętrznego. Jeżeli zaś nie wiedział, to źle wykonywał swoje obowiązki zawodowe. W obu przypadkach tak Albert Stoma, jak i jego żona, powinni podać się do dymisji. Tu nie chodzi już nawet o ewentualne zarzuty, ale o przyzwoitość i uczciwe traktowanie mieszkańców. Warszawa to zbyt poważna sprawa, żeby sprawowali w niej władze ludzie, traktujący miasto jak prywaty folwark”.

28 listopada 2013

Ogród Krasińskich: Apel do Ambasadora Norwegii

Warszawscy Zieloni wraz z innymi społecznikami zaapelowali do Ambasadora Norwegii o sprawdzenie, czy środki z Norweskiego Mechanizmu Finansowego wydatkowane przez Ratusz m.st. Warszawy na przeprowadzenie konsultacji społecznych, m.in. konsultacji w sprawie Ogrodu Krasińskich, zostały wydane zgodnie z przeznaczeniem.


Jego Ekscelencja,

Karsten Klepsvik
Ambasador poselstwa
Królestwa Norwegii w Warszawie

Warszawa, 26.11.2013

Szanowny Panie Ambasadorze,

Z wielkim zdziwieniem odkryliśmy, że część fasadowych konsultacji społecznych w sprawie rewaloryzacji Ogrodu Krasińskich, podczas których zatajono przed mieszkańcami i mieszkankami Warszawy rzeczywistą skalę wycinki drzew w tym parku (wycięto ich aż 505!), finansowało Królestwo Norwegii w ramach funduszy norweskich („Norway Grants”).

Konsultacje społeczne prowadzono na „stronie platformy internetowej do konsultacji społecznych” w okresie od 18.02 do 11.03.2011 roku, gdzie można było zgłaszać swoje uwagi on-line.
To oznacza, że za pieniądze norweskich podatniczek i podatników przeprowadzono „konsultacje społeczne” wycinki 505 drzew w parku, który liczył 1247 drzew. Jak to określił prof. Marcin Ryszkiewicz z Muzeum Ziemi PAN: „Barbarzyńcy weszli do ogrodu”.

Podczas konsultacji społecznych mieszkańców i mieszkanki Warszawy informowano m.in., że „(…) przy odtwarzaniu historycznych osi widokowych obowiązuje zasada etapowości usuwania drzew koniecznych do odsłonięcia widoku. (…) wśród drzew (…) do usunięcia z powyższego powodu znajdzie się egzemplarz cenny, należy go pozostawić do jego naturalnej śmierci i nie zastępować nowym drzewem” (strona internetowa konsultacji - sekcja „Zapraszamy do składania uwag”).

Ludzie rozumieli, że zostaną usunięte wyłącznie drzewa naprawdę zagrażające bezpieczeństwu, a inne zostaną pozostawione aż „do naturalnej śmierci”. Warto podkreślić, że Stołeczny Konserwator Zabytków, który wydał zgody na wycinkę drzew i krzewów, otrzymał nieodpłatnie inwentaryzację od Narodowego Instytutu Dziedzictwa (dawnego Krajowego Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków) oraz wytyczne, zalecające jedynie prześwietlenie, a nie wycinkę starodrzewu. Mimo to zlecono przeprowadzenie nowej inwentaryzacji na kwotę 95 tys. zł.

Ostatecznie na przełomie listopada i grudnia 2012 roku, z dnia na dzień wycięto nie 337 drzew, jak do dziś twierdzą władze, w tym dyrektorka ZTP, pani Renata Kaznowska, ale aż 505 drzew i 6 200 m² krzewów (prawie wszystkie krzewy), czyniąc w ten sposób spustoszenie w pięknym, zabytkowym Ogrodzie Krasińskich . Rzecz to niespotykana w ogrodach zabytkowych, gdzie drzewostan zastępuje się przez dziesięciolecia. Spustoszono w ten sposób piękny, zabytkowy Ogród Krasińskich, co spotkało się z potępieniem Głównego Konserwatora Zabytków.

Strona internetowa, na której prowadzono konsultacje społeczne, powstała dzięki wsparciu udzielonemu przez Norwegię w ramach Norweskiego Mechanizmu Finansowego w okresie od czerwca 2009 do kwietnia 2011 roku.

Z badań wynikało, że 60 proc. mieszkańców i mieszkanek sprzeciwiało się budowie ogrodzenia parku (Raport z badań psychologów środowiskowych, s. 12), natomiast za jego postawieniem opowiedziało się 37 proc. Mimo to burmistrz dzielnicy Śródmieście, pan Wojciech Bartelski, 13.04.2011 roku, w okólniku skierowanym do dyrektor ZTP Renaty Kaznowskiej, podjął decyzję o „bezwzględnym nakazie zaprojektowania ogrodzenia całego obiektu” – wbrew wynikom konsultacji społecznych.

Za 2 mln zł zbudowano bezsensowne bizantyjskie ogrodzenie, pomimo powszechnych protestów mieszkańców i mieszkanek, interpelacji poselskich i wariantu alternatywnego proponowanego przez Niezależną Radę Ochrony Zabytków, zapewniającego ciszę żywopłotu zamiast żelaza i betonu.

Z niewiadomych przyczyn konkurs wygrała firma, która zaprojektowała „rewitalizacje” Ogrodu Krasińskich za 8 milionów. Obecnie ten sam projekt jest realizowany za 16 milionów.
Teraz Centrum Komunikacji Społecznej prowadzi konsultacje dotyczące regulaminu użytkowania Ogrodu Krasińskich (m.in. zamykanie parku na noc, wpuszczanie zwierząt do parku).

Pragniemy podkreślić, że konsultacje społeczne w sprawie Ogrodu Krasińskich już się odbyły i większość osób chciała Ogrodu otwartego dla wszystkich, bez wykluczania kogokolwiek. Władze dzielnicy próbują forsować za wszelką cenę swoją wizję Ogrodu Krasińskich, nie licząc się z opinią mieszkanek i mieszkańców, ignorując wyniki konsultacji społecznych i nie bacząc na to, że w ten sposób podważają zaufanie obywatelek i obywateli do idei konsultacji społecznych.

W związku z zaistniałą sytuacją zwracamy się do Pana Ekscelencjo z zapytaniem, czy środki wydatkowane przez Ratusz m.st. Warszawy na konsultacje społeczne w ramach Norweskiego Mechanizmu Finansowania, m.in. na przeprowadzenie konsultacji społecznych w sprawie rewaloryzacji Ogrodu Krasińskich, zostały wydane zgodnie z celami programu i jego przeznaczeniem?

Bardzo liczymy na zajęcie stanowiska w tej sprawie. Konsultacje społeczne są bardzo ważnym narzędziem włączania mieszkanek i mieszkańców w proces podejmowania decyzji, angażowania ich w sprawy miasta. Finansowanie fasadowych konsultacji społecznych jest marnotrawieniem publicznych pieniędzy.

Zależy nam bardzo na tworzeniu miasta przyjaznego mieszkankom i mieszkańcom, w którym ich głos będzie się rzeczywiście liczył.

Z wyrazami głębokiego szacunku,

Ewa Sufin-Jacquemart, prezeska Fundacji Strefa Zieleni;
Marcelina Zawisza i Marek Matczak, przewodniczący warszawskiego koła Zielonych;
Karol el Kashif, grupa Zielona Moc;
Jan Śpiewak, Miasto Jest Nasze;
Marcin Budzyński, Stowarzyszenie na rzecz Krajobrazu Kulturowego, Zrzeszenie Studentów Polskich UW;
Joanna Mazgajska, Towarzystwo Ochrony Herpetofauny Tryton;
Bogumił Kolmasiuk, Ostra Zieleń

11 listopada 2013

Warszawscy Zieloni: Żądamy dymisji ministra Sienkiewicza i komendanta głównego policji

Apelujemy do władz państwowych o stanowcze działania zapobiegające dalszym bandyckim zachowaniom na ulicach Warszawy. Żądamy skutecznego pociągnięcia do karnej odpowiedzialności zarówno sprawców ataków na mieszkańców, podpaleń i niszczenia mienia, jak również pociągnięcia do odpowiedzialności przywódców narodowego Marszu Niepodległości i osób zarządzających miastem. Brak odpowiedniego zabezpieczenia marszu i spóźniona reakcja zarządzających miastem doprowadziły do sytuacji zagrażającej zdrowiu i życiu mieszkańców i mieszkanek Warszawy i pozostawiły za sobą zdewastowane budynki i ulice.

Mimo iż doświadczenia poprzednich lat pokazały, że neonaziści i faszyści są nieodłącznym elementem Marszu Niepodległości, nie podjęto żadnych kroków eliminujących potencjalne niebezpieczeństwo

Nie zgadzamy się,  aby pod płaszczykiem troski o patriotyzm pozwalano na szerzenie się ideologii skrajnie prawicowych, których główną bronią jest przemoc. Chcemy żyć w kraju, w którym ludzie nie obawiają się o swoje życie i zdrowie niezależnie od wyznawanej religii, koloru skóry, orientacji seksualnej czy preferowanego stylu życia.

Nie możemy tolerować bezczynności służb bezpieczeństwa w sytuacji ataku niezwykle agresywnych "prawdziwych patriotów" na mieszkanki i mieszkańców stolicy. Usuwając policję z miejsca, które z oczywistych przyczyn było narażone na atak nacjonalistów, władza ochroniła policjantów, ale naraziła na utratę zdrowia i życia obywateli i obywatelki. To zachowanie, które w demokratycznym  państwie prawa nigdy nie powinno mieć miejsca. Dlatego domagamy się dymisji Komendanta Głównego Policji Marka Działoszyńskiego.

Domagamy się również dymisji ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza, który po objęciu stanowiska zapowiedział walkę ze skrajnie nacjonalistycznymi środowiskami. Brak działań pana ministra doprowadził do wydarzeń z 11 listopada.

Jesteśmy zdruzgotani postawą tych mediów, które dążąc do fałszywego obiektywizmu, raz jeszcze próbują zrównać bandytów z ich ofiarami, podpalaczy z desperacko broniącymi się mieszkańcami podpalanych budynków, faszystów brutalnie dążących do wyeliminowania całych grup społecznych z wciąż nielicznymi odważnymi ludźmi, którzy w swojej codziennej działalności stawiają faszyzmowi czynny opór. Liczne w mediach głównego nurtu próby rozmycia odpowiedzialności za zorganizowany bandycki napad nacjonalistycznych bojówek na skłoty w centrum Warszawy uważamy za tyleż podłe, co niebezpieczne.

Dzisiejsze wydarzenia są w jakimś stopniu owocem podobnych kłamstw i niedomówień serwowanych przez media od lat. Owocem dopatrywania się na siłę symetrii tam, gdzie jej nie ma: pomiędzy działaczami społecznymi a bandytami, pomiędzy faszystowskim zagrożeniem a antyfaszystowską odpowiedzią.

Domagamy się rozpatrzenia sprawy przez Radę Etyki Mediów. Pora powiedzieć stop bezkarności i bandytyzmowi!

Marcelina Zawisza i Marek Matczak,
przewodniczący koła warszawskiego Partii Zieloni

7 listopada 2013

Warszawscy Zieloni przeciwko likwidacji szkół

Warszawskie koło Partii Zieloni w trosce o zapewnienie najwyższego poziomu stołecznej oświaty wyraża sprzeciw przeciwko planom likwidacji SP nr 40 im. A. Grubby oraz przeniesienia Gimnazjum nr 42 z ulicy Twardej na ulicę Żywnego. Gorąco solidaryzujemy się z nauczycielami i rodzicami od wielu miesięcy walczącymi o utrzymywanie funkcjonowania placówek. Uważamy próby likwidacji i przenosin szkół za nieusprawiedliwione i krzywdzące dla uczniów i rodziców.

– Szkoła Podstawowa nr 40 oraz Gimnazjum na ulicy Twardej to wizytówki Śródmieścia. Nie wyobrażam sobie, żeby Warszawa bez walki oddawała placówki, z których przez wiele lat mogła być dumna. Likwidujemy szkoły, podczas gdy w przyszłym roku do warszawskich podstawówek ma trafić o 25 tys. więcej dzieci niż w roku poprzednim. Zamiast likwidować, budujmy szkoły  – podkreśla przewodnicząca warszawskiego koła Partii Zieloni Marcelina Zawisza.

Bulwersuje przede wszystkim fakt, że zmiany dokonują się ze szkodą dla uczniów i rodziców. Dzieci ze zlikwidowanej podstawówki mają zostać przeniesione na ulicę Sempołowską, do budynku, który nie ma odpowiedniej infrastruktury sportowej. Z kolei gimnazjum ma zostać przeniesione do budynku, którego przystosowanie będzie wymagało nakładów sięgających 8 mln zł. W obu przypadkach rodzice zostali poinformowani o zmianach bez przeprowadzenia wcześniejszych konsultacji. Niepokoi również los pracowników oświaty oraz pracowników administracyjnych.

– Pamiętajmy, że likwidacja oraz przenosiny obu szkół będą związane z redukcją etatów nauczycielskich. Z pewnością rozwiązane zostaną umowy z pracownikami administracyjnymi. Zieloni nigdy nie zgadzali się i nie zgodzą się na antypracowniczą politykę władz miasta. Nie zgadzamy się również z polityką cięć w edukacji. Wielokrotnie protestowaliśmy przeciwko oszczędzaniu na szkołach. Problemy finansowe dzielnic nie mogą być wytłumaczeniem dla nieracjonalnej i niesprawiedliwej polityki edukacyjnej – mówi Marek Matczak, przewodniczący koła warszawskiego.

Partia Zieloni uważa, że roszczenia byłych właścicieli do budynków nie są wystarczającym uzasadnieniem dla likwidacji i przenosin szkół.

– Jeżeli partia, która od prawie dekady dzierży władzę w kraju, twierdzi, że nic się nie da zrobić w sprawie roszczeń, to ja się pytam, co ta partia robi w Sejmie? – pyta Piotr Kozak, członek zarządu warszawskiego koła Partii Zieloni. – Od prawie dekady posłom i posłankom PO nie udaje się uchwalić ustawy reprywatyzacyjnej. Niech więc wywodzące się z PO stołeczne władze nie zasłaniają się koniecznością zwracania budynków ich poprzednim właścicielom. Władza, która nic nie może, a wszystko musi, to żadna władza.

Zob. też wcześniejsze stanowiska warszawskich Zielonych w sprawach edukacyjnych: http://zielonawarszawa.blogspot.com/2013/05/warszawscy-zieloni-stop-cieciom-w.html, http://zielonawarszawa.blogspot.com/2013/06/piotr-kozak-dlaczego-protestujemy.html.

6 listopada 2013

Nowe władze koła warszawskiego

Dziś warszawscy Zieloni wybrali nowe władze koła. Nową przewodniczącą została Marcelina Zawisza, przewodniczącym ponownie wybrany został Marek Matczak. Dotychczasowa przewodnicząca Elżbieta Hołoweńko, która pełniła tę funkcję przez trzy kadencje w latach 2010-2013, postanowiła tym razem nie kandydować, będzie jednak członkinią zarządu koła. W zarządzie koła będzie ponadto Piotr Kozak (już po raz drugi) i Filip Szklarz, który niedawno zasilił nasze szeregi. Gratulujemy i życzymy wielu sukcesów!


16 września 2013

Zieloni na Dniach Protestu - fotorelacja

11 września, protest pod Ministerstwem Zdrowia. Wiceprzewodniczący związku pielęgniarek Zdzisław Bujas odczytał listy poparcia, m.in. od Zielonych

13 września. Pod Sejmem stanął pomnik Donalda Tuska

14 września. Wielki dzień! Zbieramy się na rondzie de Gaulle'a, pod Stadionem Narodowym, pod Pałacem Kultury...

Pierwsza zielona wuwuzela. Ewa Sufin-Jacquemart

Adam Ostolski, Marcelina Zawisza, Ewa Krzakowska-Łazuka

Przyjaciele z Nowych Peryferii: Marceli Sommer, Karol Trammer. Po prawej Maciej Konieczny


Związek Nauczycielstwa Polskiego

Mówimy źle o "bankach", ale wielu pracowników sektora bankowego ma tak samo przechlapane jak reszta pracowników

Zielona kolumna. Piotr Kozak, Ela Hołoweńko, Ewa Sufin-Jacquemart, Krzysztof Sumisławski

Piotr Kozak - zielony nauczyciel z wuwuzelą

Bartłomiej Kozek. Nawet w środku marszu przytomnie twittuje


Tomek Sikora



Marcelina Zawisza. Bądź sobą, wybierz ZUS!

Justyna Samolińska

Na marszu nie mogło zabraknąć Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej...

...i bloku antykapitalistycznego

Czoło pochodu Forum Związków Zawodowych. Po lewej Lucyna Dargiewicz i Longina Kaczmarska z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych

Jest i Samoobrona

I znów Zieloni. Kto tym razem trzyma wuwuzelę?

Smutna prawda o życiu w Polsce

Marcelina Zawisza (Zieloni) i Barbara Bielawska (Partia Kobiet)

W końcu na Placu Zamkowym


Foto: głównie (choć nie wyłącznie) Marcelina Zawisza

9 maja 2013

Marcelina Zawisza: Tematy wiodące, tematy zastępcze

Warszawa Plus ogłosiła, że PO lekceważy mieszkańców Warszawy, wobec czego chcą oni wystawić wspólnego, lewicowego kandydata na prezydenta. Po czym pada taki tekst:

"Teraz dla warszawskiego SLD rondo im. Gierka stało się projektem flagowym. My posiadamy jednak inne priorytety. Aktualnie zajmujemy się choćby likwidacją Straży Miejskiej".

W Warszawie jest milion problemów, którymi powinna się zajmować lewica: likwidacja szkół, niedobór przedszkoli, żłobków, komercjalizacja stołówek szkolnych, reprywatyzacja kamienic, eksmisje na bruk osób, które chroni ustawa (tych, których nie broni, również), budowa kontenerów "socjalnych" na Bemowie, podwyżki komunikacji miejskiej, cięcia linii autobusowych i tramwajowych, zmniejszający się zasób mieszkań komunalnych. 

Jeżeli jako swoje flagowe projekty wybierają oni likwidowanie straży miejskiej i walkę o rondo Gierka, nie wspominając o innych problemach, które bezpośrednio dotykają mieszkańców Warszawy, twierdząc, że to PO nie reprezentuje interesów mieszkańców, to kogo oni chcą oszukać? Co to za "lewica", która zajmuje się takimi pierdołami, kiedy ludzie naprawdę mają autentyczne problemy, które w większości można rozwiązać lub chociażby załagodzić ich negatywne skutki na poziomie lokalnym?

Marcelina Zawisza

Komentarz dotyczy tekstu Warszawa Plus i wspólny kandydat lewicy na prezydenta, opublikowanego na stronie Polityka Warszawska.

15 kwietnia 2013

Justyna Samolińska, Marcelina Zawisza: W obronie publicznej służby zdrowia

12 kwietnia odbyła się w Gorzowie Wielkopolskim duża demonstracja przeciwko prywatyzacji usług publicznych – zwłaszcza służby zdrowia, połączona z protestem personelu szpitala z Kostrzyna nad Odrą, który już od 6 lat walczy o zaległe wynagrodzenia.

Fot. Joanna Erbel
Pracownicy i pracownice powoli tracą nadzieję na pozytywne rozwiązanie sprawy. W zależności od zajmowanego stanowiska powinni otrzymać od 10 do nawet 80 tys. zł, łącznie prawie 7 mln. Sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że proces likwidacji, mimo iż szpital sprywatyzowano w 2007 r., nadal trwa i według ostatnich ustaleń władz, ma się zakończyć dopiero w 2017 r. Brak rozwiązania tej kwestii blokuje pracownikom możliwość dochodzenia roszczeń z tytułu zaległych wynagrodzeń za pracę i pomimo pełnomocnych wyroków sądu pracy byli pracownicy i pracownice nie są w stanie wyegzekwować wypłaty zaległości.

Wyjazd z Warszawy na demonstrację w Gorzowie Wielkopolskim był planowany od kilku tygodni. Zebrała się kilkunastoosobowa grupa działaczek i działaczy – poza trzyosobową reprezentacją Zielonych na wydarzenie jechali organizatorzy i organizatorki akcji z Inicjatywy Pracowniczej oraz osoby związane z ruchem lokatorskim, m.in. z Warszawskim Stowarzyszeniem Lokatorów. Bus wyruszał ze stolicy ok. godziny 6 rano, po długiej, niemal siedmiogodzinnej podróży, dotarliśmy do Gorzowa. Na miejscu spotkaliśmy się z grupami z Poznania, Wrocławia i z Katowic. Z Poznania przyjechało głównie środowisko związane ze squatem Rozbrat, z Dolnego Śląska m.in. reprezentacja Młodych Socjalistów czy wrocławskiego klubu Krytyki Politycznej, z Górnego – górnicy z Sierpnia '80. Obecne były oczywiście również pracownice i pracownicy ze szpitala w Kostrzynie, dołączyli do nas także niezwiązani bezpośrednio ze sprawą gorzowianie i gorzowianki – m.in. pełen werwy kibic miejscowego klubu Stilon Gorzów.

Mimo deszczu i frustracji, wynikającej z trudnej sytuacji byłego personelu szpitala atmosfera na demonstracji, która ostatecznie liczyła koło dwustu osób, była bardzo ciepła. Energii dodawała nam samba, przywieziona przez skłotersów z Rozbratu, z entuzjazmem skandowano hasła, m.in. „Najpierw ludzie, potem zyski”, „Nie zaciskaj pasa, zaciśnij pięść”, „Prywatyzacja nie wyszła wam na zdrowie”, „Złodzieje”, „Sprawa prosta, won starosto”.

Fot. Joanna Erbel

Mniej więcej w połowie trasy mijaliśmy billboard, na którym ktoś przykleił wizerunek starosty stolicy województwa, Józefa Kruczkowskiego, przedstawiający „receptę” na to, jak zarabiać na szpitalach. Starosta doradzał na nim prywatyzację, zwolnienia, zatrudnianie personelu medycznego na umowach śmieciowych i wstrzymywanie wynagrodzeń. Po przejściu przez centrum Gorzowa doszliśmy do Urzędu Wojewódzkiego, weszliśmy do środka i zażądaliśmy widzenia się z wojewodą. Zamiast urzędnika pojawił się jego rzecznik, Lubomir Fajfer, który stwierdził, że sąd administracyjny zajmuje się sprawą skrócenia procesu likwidacji szpitala, mówił też, że rozwiązanie sprawy zaległych wynagrodzeń nie leży w kompetencjach wojewody, tylko starosty, i że nie ma on żadnych innych możliwości działania.

Byłe pracownice zamkniętego szpitala z goryczą odpowiadały, że sytuacja przerzucania się odpowiedzialnością pomiędzy rozmaitymi urzędami trwa od 6 lat i że nie wierzą już w słowa urzędników. Reprezentantka NSZZ „Solidarność” opowiadała, że jedna z jej koleżanek, pielęgniarka ze szpitala, zginęła w wypadku i nigdy nie doczekała się pieniędzy za swoją pracę. Wypowiadali się też reprezentanci Inicjatywy Pracowniczej i innych związków zawodowych. Na koniec na wszystkich demonstrantów i demonstrantki czekał gorący wegański posiłek przygotowany przez osoby z kolektywu Food Not Bombs Gorzów; następnie wszyscy rozjechali się do domów, ekipie warszawskiej powrót zabrał kolejne siedem godzin.

Justyna Samolińska, Marcelina Zawisza
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...