Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Referendum 2013. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Referendum 2013. Pokaż wszystkie posty

15 października 2013

Zieloni: Nie odkładajmy szabel, zacznijmy pracę nad wspólnym programem dla Warszawy

Drogie Warszawianki, drodzy Warszawiacy!

Dziękujemy wszystkim tym, którzy wzięli udział w niedzielnym referendum. Bez względu na to, czy głosowaliście za odwołaniem Hanny Gronkiewicz-Waltz, czy za pozostawieniem jej na stanowisku prezydentki Warszawy, najważniejsze jest to, że nie daliście sobie odebrać Waszego – i naszego – obywatelskiego święta, święta demokracji. Żałujemy, że nie udało się odwołać pani prezydent, ale jeszcze bardziej cieszy nas, że mimo intensywnej kampanii zniechęcającej do udziału w głosowaniu wzięło w nim udział aż 340 tysięcy osób. Kampania referendalna sprawiła, że sposób rządzenia miastem na naszych oczach z każdym tygodniem zmieniał się na lepsze. Fakt, że tak niewiele zabrakło do odwołania pani prezydent, pozwala liczyć na to, że ta zmiana utrzyma się dłużej. To jest wspólne osiągnięcie nas wszystkich, mieszkańców i mieszkanek Warszawy.

Pani prezydent Hannie Gronkiewicz-Waltz gratulujemy tego, że udało jej się utrzymać stanowisko prezydentki miasta i życzymy, aby przez najbliższy rok – mamy nadzieję, że już ostatni jej rok na tym stanowisku – rządziła rozważniej, lepiej wsłuchując się w potrzeby warszawianek i warszawiaków.

W kampanii referendalnej Partia Zieloni podkreślała merytoryczne powody do odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz: prywatyzację SPEC i gwałtowne podwyżki cen ciepła (wbrew obietnicom Ratusza, że po prywatyzacji ceny nie wzrosną), komercjalizację warszawskich szpitali, likwidację stołówek szkolnych, lekceważenie zieleni miejskiej i konsultacji społecznych, skąpienie informacji publicznej, kreowanie bezdomności za pomocą eksmisji na bruk, walkę z drobnym handlem, podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej, pozbawioną wyobraźni politykę w sferze kultury. Od lat działamy i nadal będziemy działać na rzecz rozwiązania tych problemów. Referendum było dla nas kolejnym etapem walki o te ważne dla nas sprawy.

Kampania referendalna obnażyła rzeczywiste oblicze wszystkich partii politycznego establishmentu. Platforma – Obywatelska już tylko z nazwy – po raz kolejny pokazała swoje głębokie lekceważenie dla instytucji referendum jako jednego z podstawowych narzędzi demokracji. Prawo i Sprawiedliwość po raz kolejny zademonstrowało swoje oderwanie od codziennych życiowych bolączek Polek i Polaków, budując kampanię wokół historycznych symboli, zamiast wskazywać rzeczywiste szkody, jakie przynoszą Warszawie rządy PO. Sojusz Lewicy Demokratycznej, zajmując pozycję okrakiem na barykadzie, prawdopodobnie ocalił pozycję Hanny Gronkiewicz-Waltz. Tym samym dowiódł, że nie jest gotów na serio zająć roli opozycji, i że głos na Millera w kolejnych wyborach będzie w istocie głosem na Tuska. Ważnym wnioskiem wypływającym z warszawskiego referendum jest to, że demokrację miejską w Warszawie blokuje dziś nie tylko osoba Hanny Gronkiewicz-Waltz, ale cały polityczny establishment.

Najbardziej budującym aspektem kampanii referendalnej jest wzmocnienie środowiska miejskich aktywistek i aktywistów, oddolnych ruchów społecznych i organizacji obywatelskich. Świeża energia i nowo nawiązane kontakty pozwalają z większym optymizmem spoglądać w przyszłość. Dlatego apelujemy do wszystkich działaczek i działaczy miejskich ruchów na rzecz demokracji, sprawiedliwości społecznej, ekologii i innych doniosłych spraw – nie odkładajmy szabel! Już dziś zacznijmy pracę nad wspólnym programem dla Warszawy, nad wyłonieniem wspólnej kandydatki na prezydentkę miasta oraz nad stworzeniem komitetu wyborczego, który rzetelnie i wiarygodnie reprezentować będzie naszą wizję zmiany w następnej Radzie Miasta. Uzasadnione rozczarowanie postawą „zawodowców” z lewa i z prawa niech stanie się dla nas powodem do tego, by wziąć w końcu miasto we własne ręce.

Z poważaniem i szacunkiem,

Elżbieta Hołoweńko i Marek Matczak, przewodniczący koła warszawskiego Partii Zieloni

Agnieszka Grzybek i Adam Ostolski, przewodniczący Partii Zieloni

9 października 2013

Zieloni: Twój głos ma znaczenie! Idź na referendum!

Z niesmakiem i oburzeniem słuchamy kolejnych polityków i celebrytów, którzy zachęcają do nieuczestniczenia w warszawskim referendum. Z szacunku dla demokracji oraz gigantycznego wysiłku, jakim było zebranie podpisów pod wnioskiem o referendum, uważamy, że do czynnego udziału w tym głosowaniu należy zachęcać.

Mandat zdobyty w demokratycznych wyborach nie jest dany bezwarunkowo. Od naszych reprezentantów wymagamy, aby z pokorą gotowi byli poddać się społecznej weryfikacji w każdym momencie urzędowania. Prezydent Hannie Gronkiewicz-Waltz, Platformie Obywatelskiej i premierowi Tuskowi oraz wszystkim zwolennikom zwolenniczkom obecnej władzy, namawiającym do nieuczestniczenia w referendum, tej pokory zabrakło. Przy i tak niskim zaangażowaniu obywateli i obywatelek w politykę zniechęcając do pójścia na referendum, wyrządzamy demokracji ogromną krzywdę. Nie można ignorować jednej z fundamentalnych wartości w demokracji, jaką jest partycypacja.

Sama groźba demokratycznej weryfikacji wymusiła na rządzącej w Warszawie Platformie Obywatelskiej szereg prospołecznych działań. Pokazuje to, jak silnym narzędziem nacisku i społecznej kontroli jest referendum odwoławcze i dlaczego tak bardzo nie na rękę jest ono aroganckim władzom. Oburzająca jest hipokryzja, którą prezentuje Platforma Obywatelska: zachęcając do wzięcia udziału w referendum w Słupsku, ale do jego bojkotu w Warszawie. Taka postawa zniechęca do angażowania się w politykę.

Wielu z nas nie odpowiada prowadzona przez władze Stolicy polityka: komercjalizacja stołówek szkolnych, likwidacja szkół, eksmisje na bruk, antyspołeczna polityka transportowa czy komercjalizacja szpitali. Mamy szanse realnie się jej przeciwstawić. Najlepszym dowodem na to jest właśnie determinacja zarówno ekipy Hanny Gronkiewicz-Waltz w Warszawie, jak i prezydenta Bronisława Komorowskiego, którzy dwoją się i troją, aby uniemożliwić nam skuteczne korzystanie z referendów.

Dlatego zachęcamy do wzięcia udziału w referendum! Pamiętaj, twój głos ma znaczenie! Nie daj sobie wmówić, że masz prawo decydować tylko w organizowanych co cztery lata wyborach!


8 października 2013

Zaproszenie: Idę na referendum!

Warszawscy Zieloni zapraszają serdecznie na akcję referendalną

IDĘ NA REFERENDUM!

9 października 2013 (środa), godz. 12.00 , przed Ratuszem m.st. Warszawy, pl. Bankowy 3/5

Kolejni politycy i celebryci wmawiają mieszkankom i mieszkańcom Warszawy, że nie powinni korzystać z przysługujących im demokratycznych praw. Do demokracji zniechęca Premier, Prezydent RP, a nawet arcybiskup, który stwierdził, że bojkot referendum to nie grzech (sic!).

Nie dajmy sobie wmówić, że nasz głos nie ma żadnego znaczenia. Że nie mamy prawa weryfikować naszych reprezentantów. Że wszystko ma zostać po staremu. Że mamy przymknąć oczy na arogancję władz.

My uważamy inaczej. Nasz głos ma znaczenie. Dlatego idziemy na referendum i zachęcamy do tego wszystkie mieszkanki i mieszkańców Warszawy. Zapraszamy na akcję referendalną, podczas której pokażemy, dlaczego referendum 13 X jest ważne.

29 września 2013

Adam Ostolski: Dlaczego pójdę na referendum


Za dwa tygodnie warszawianki i warszawiacy zadecydują, czy chcą odwołania prezydent stolicy. Zamierzam wziąć udział w tym referendum i zagłosować za odwołaniem Hanny Gronkiewicz-Waltz. Powodów, nagromadzonych przez lata, jest multum. Wymienienie wszystkich wymagałoby bardzo długiego tekstu, ale kilka z nich uważam za szczególnie istotne.

1. Prywatyzacja Stołecznego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej.
2. Lekceważący stosunek do zieleni miejskiej i terenów przyrodniczo cennych.
3. Impas polityki mieszkaniowej.
4. Niekończąca się „bitwa o handel”.
5. Antyspołeczna polityka transportowa.
6. Utrudniony dostęp do informacji publicznej.
7. Cięcia w edukacji.
8. Komercjalizacja szpitali.
9. Polityka kulturalna bez wyobraźni.

Rozwinięcie wymienionych powodów - na blogu na naTemat.pl.

24 września 2013

Marek Matczak: Wojna na politycznych sztandarach

Z niepokojem obserwuję kampanię referendalną w moim mieście, bo widzę jak chętnie zamienia się demokratyczne, obywatelskie wydarzenie, jakim jest referendum – w pole walki i to dosłownie używając wojennej retoryki. Kosztem ignorowania tego, czym była i jest wojna.

W komentarzach o referendalnym plakacie Prawa i Sprawiedliwości z literą „W” dowiadujemy się, że to nie tylko oznacza Warszawę, ale też godzinę W, walkę o wolność i honor. Pomysłodawcy wyraźnie wskazują i sugerują, że to ciąg dalszy walki wyzwoleńczej z II wojny światowej, a przede wszystkim Powstania Warszawskiego.

„Rozpoczynamy bitwę o Warszawę” – ogłaszają politycy PiS. Nawiązywanie do takiej historycznej symboliki jest nieuczciwe wobec wojennych ofiar oraz bohaterów, bo to oni oddali życie, abyśmy my dzisiaj mogli żyć w wolnym kraju. To nadużycie w demokratycznych czasach, w których nie musimy przelewać krwi i ginąć, a tylko obywatelsko się zaangażować, udać się do urny i zagłosować.

Nie wiecie, jakim strasznym czasem jest wojna? A tak chętnie do niej nawołujecie w naszym kraju, w naszej stolicy.

Już zapomniano, czym jest wojna – pełna ludzkich nieszczęść gdzie giną dzieci, matki i ojcowie gdzie niszczy się podwórka i domy, a marzenia stają się popiołem! – przyjrzyjcie się Syrii.

Marek Matczak

25 czerwca 2013

Przewodniczący partii o warszawskim referendum

Adam Ostolski w rozmowie z Błażejem Pobożym, PolitykaWarszawska.pl (9.06.2013): Już pierwsze dni pokazały, że idea referendum wyzwala społeczną energię. Mimo wszystkich słabości Hanna Gronkiewicz-Waltz wydawała się do niedawna bezalternatywna. Dziś wielu ludzi uwierzyło, że to miasto może być inne, i że ich głos może się liczyć. Nam jako Zielonym nie chodzi tylko o odsunięcie Hanny Gronkiewicz-Waltz, ale o uwolnienie przestrzeni na inne myślenie o Warszawie i potrzebach jej mieszkańców.


Agnieszka Grzybek na blogu na TOK FM (22.06.2013): Inicjatywa referendalna ruszyła nie dlatego, że „panowie chcą odwołać kobietę pełniącą ważną funkcję”, jak to sugerują w swoim stanowisku koleżanki z Kongresu Kobiet, tylko dlatego, że Pani Prezydent nieudolnie zarządza miastem, o czym najlepiej świadczą podane przeze mnie przykłady. Ta nieudolność wynika też z arogancji i określonej, neoliberalnej filozofii zarządzania, a przecież miasto to nie firma i należy tak nim zarządzać, żeby niwelować, a nie pogłębiać nierówności społeczne.


22 czerwca 2013

Agnieszka Faszyńska: Nie bójmy się referendum

Politycy PO i część dziennikarzy lubią powtarzać, że zwolennicy odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz w Warszawie obwiniają ją za wszystkie nieszczęścia, np. ostatnio za zalanie Trasy Toruńskiej. I że to takie niepoważne. Ale przecież w czasie, gdy woda zalewała Trasę Toruńską, podpisy pod referendum były zbierane już od dawna i całkiem dobrze to szło.

Niezadowolenie mieszkańców nie wiąże się z taką czy inną awarią, także przy budowie metra, choć sporo się o nich mówi w mediach. Myślę, że wiąże się z coraz trudniejszym życiem w mieście – kolejnymi i sporymi podwyżkami cen biletów komunikacji miejskiej, za którymi nie idzie poprawa jakości (jednoczesne likwidowanie wielu tras), cięciami w edukacji – drogimi żłobkami, brakiem miejsc w przedszkolach, przepełnionymi szkołami (min. 27-osobowe klasy przy niżu demograficznym), faktyczną likwidacją stołówek szkolnych, dzikim wycinaniem drzew w parkach pod hasłem „rewitalizacji” bez brania pod uwagę opinii mieszkańców itd. itp.

Perfekcyjne zarządzanie miastem przez panią Prezydent to mit. Nie jest ani tak dobrze jak przedstawia to PO, ani tak tragicznie, jak rysują to jej przeciwnicy... Jednak nie odmawiajmy ludziom prawa do niezadowolenia, bo to jest dopiero niepoważne.

W sumie co strasznego się stanie, jeśli Warszawą przez niecały rok porządzi zarządca komisaryczny, starający się zrobić parę rzeczy sensownych (i odpowiednio spektakularnych), żeby „odzyskać” miasto dla PO w wyborach samorządowych?

Bo przecież będzie zarząd komisaryczny, a nie nowe wybory na parę miesięcy. Że referendum generuje koszty? Nie wykluczam, że już wprowadzenie skutecznych (!) zachęt do płacenia podatków na miejscu (ileś lat nie udawało się zrobić nic, a w obliczu referendum – proszę bardzo!) przyniesie równoważący je wzrost dochodów miasta. Już nie powiem, że mogą zwrócić się na samych premiach...

W tym kontekście nie rozdzierałabym szat, że obywatele mogą wkrótce zrobić użytek ze swych praw. Nie jestem aktywistką na rzecz odwoływania HGW, ale też graniczące z histerią święte oburzenie samym pomysłem czy robienie z burmistrza Guziała & co straszaka à la PiS w wyborach krajowych jakoś średnio do mnie trafia.

Oczywiście referendum jest także akcją polityczną – tak samo jak każde wybory samorządowe w Warszawie. Miasto ma pecha, bo władza w samorządzie jest tu traktowana przez wszystkie partie jak łup na poziomie polityki krajowej, a nie jako zadanie lokalne, więc zawsze grozi nam, że będziemy mieć na czele znanego polityka, choć już niekoniecznie sprawnego zarządcę.

Agnieszka Faszyńska

8 czerwca 2013

Zieloni poparli referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz

Warszawscy Zieloni popierają inicjatywę odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz w drodze referendum. Od czasu wyborów warszawski Ratusz wielokrotnie demonstrował swoją arogancję i nieliczenie się z głosem mieszkańców. Prywatyzacja SPEC i niedopuszczenie do referendum w tej sprawie, brutalne potraktowanie kupców z przejść podziemnych przy Dworcu Centralnym, zignorowanie konsultacji społecznych przy okazji rewitalizacji Ogrodu Krasińskich, cięcia w wydatkach na edukację, skutkujące prywatyzacją stołówek szkolnych i likwidacjami szkół, plany przekształcania publicznych szpitali w spółki, drastyczne podwyżki cen biletów ZTM przy jednoczesnym ograniczaniu połączeń i zamykaniu linii, a ostatnio nominacja na wiceprezydenta miasta Jarosława Dąbrowskiego, który jako burmistrz Bemowa zasłynął inicjatywą budowy osiedla kontenerowego – to tylko kilka przykładów działań, które budzą nasz głęboki sprzeciw.

Jesteśmy przekonani, że odejście Hanny Gronkiewicz-Waltz to krok potrzebny, ale niewystarczający. Konieczna jest również zmiana większości w radzie miasta i odrzucenie panujących w myśleniu o mieście neoliberalnych dogmatów. Warszawa potrzebuje nie tylko innych władz, ale przede wszystkim innej polityki.

Dziś nie tylko Platforma Obywatelska, ale także opozycja z lewa i z prawa nie jest w stanie zaproponować warszawiakom i warszawiankom polityki, na jaką zasługują. Dlatego w przypadku powodzenia referendum i skutecznego odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz Zieloni wystawią w wyborach na prezydenta stolicy własnego kandydata lub kandydatkę. Nie zadowolimy się żadną powierzchowną, czysto personalną zmianą! Będziemy konsekwentnie dążyć do realizacji wizji politycznej, którą od lat głosimy: Warszawy jako miasta dla ludzi, miasta na ludzką skalę.

Nasze priorytety programowe obejmują:

1. Polityka transportowa przyjazna dla pieszych, rowerzystów i komunikacji zbiorowej. Zwiększenie bezpieczeństwa kierowców i pieszych dzięki uspokajaniu ruchu. W szczególności przy okazji przeprowadzanych remontów będziemy dążyć do zwężania jezdni oraz likwidowania kładek dla pieszych i przejść podziemnych, tak jak robi się w europejskich miastach o wysokiej jakości życia. Przystosujemy infrastrukturę transportową do potrzeb rosnącej liczby rowerzystów i rowerzystek. Rozpoczniemy poważną debatę o wprowadzeniu w Warszawie bezpłatnego transportu publicznego.

2. Polityka mieszkaniowa nastawiona na szybkie zwiększenie puli mieszkań komunalnych. Lobbing w Sejmie na rzecz korzystnej dla mieszkańców i mieszkanek miasta ustawy reprywatyzacyjnej, która ostatecznie zamknie sprawę roszczeń. Wprowadzenie miejskiego programu oddłużeniowego, który zapobiegnie narastaniu długów u lokatorów z problemami. Ekologiczna modernizacja istniejących budynków przez wydzielenie funduszu m.in. na termoizolację i instalację paneli słonecznych oraz wspieranie budownictwa domów energooszczędnych i pasywnych.

3. Przyjęcie planów zagospodarowania przestrzennego w całym mieście. Planowanie rozwoju Warszawy według zasady „miasta kompaktowego”, zapewniającego w najbliższym otoczeniu mieszkanek i mieszkańców niezbędną infrastrukturę edukacyjną, usługową i kulturalną. Potrzebujemy bardziej demokratycznego planowania przestrzennego, które zagwarantuje, że nowe inwestycje nie będą zagrażać miejskiej zieleni, zabytkowym budynkom czy lokalnym targowiskom. Aby zwiększyć przejrzystość i demokratyczną partycypację w planowaniu przestrzennym, wprowadzimy regułę, że plany zagospodarowania przestrzennego będą przyjmowane w referendach dzielnicowych.

4. Traktowanie edukacji, kultury i ochrony zdrowia jako dobra wspólnego, a nie tylko pozycji w budżecie. Nie zgodzimy się na likwidowanie szkół i przekształcanie publicznych szpitali w spółki. Przywrócimy szkolne i przedszkolne stołówki. Stworzymy w każdej dzielnicy miejskie centra zdrowia publicznego, zapewniające mieszkańcom i mieszkankom edukację prozdrowotną i ułatwiające poruszanie się w gmatwaninie służby zdrowia. Wprowadzimy we wszystkich dzielnicach program „kawa za złotówkę”, zorganizujemy kursy obsługi komputera i Internetu oraz centra pośrednictwa pracy i wolontariatu dla osób starszych.

5. Opracowanie całościowego raportu oddziaływania na środowisko wszystkich inwestycji w mieście oraz stworzenie stołecznej polityki klimatycznej, uwzględniającej wyzwania współczesności i tworzącej warunki do rozwoju nowoczesnego, zrównoważonego i efektywnego miasta. Bezwzględne przestrzeganie przepisów prawa unijnego w zakresie norm jakości powietrza, gospodarki odpadami, dyrektywy siedliskowej i ptasiej oraz udostępnienie informacji na temat poziomu zanieczyszczeń w Internecie. Respektowanie obszaru chronionego krajobrazu oraz chronienie klinów nawietrzających miasto (przestrzeganie zakazu zabudowy na tych obszarach).

Więcej: program warszawskich Zielonych z wyborów samorządowych w 2010 r.

5 czerwca 2013

Piotr Kozak: Dlaczego protestujemy

Fot. Ewa Grotek
Nauczyciele, rodzice, dzieci i pracownicy oświaty już po raz drugi wyszli na ulice w proteście przeciwko cięciom w oświacie. Warto przypomnieć, dlaczego protestujemy.

Przede wszystkim protesty nauczycieli, pracowników oświaty, rodziców i uczniów nie zaczęły się wczoraj. Protesty trwają już od dwóch lat i zaczęły się od sprzeciwu wobec prywatyzacji szkolnych stołówek. Obecne wydarzenia są kontynuacją tych protestów.

Po drugie, protesty nie dotyczą tylko postulatów płacowych, co próbują od wielu lat powtarzać wszelkie partie zasiadające w Ratuszu. To prawda: obcięto pensje nauczycieli i pracowników oświaty, zredukowano bądź ograniczono etaty. Zwolniono personel administracyjny. Samo to w sobie jest już wystarczającym powodem do wyjścia na ulice. Nie jest to jednak główny powód, dla którego protestujemy.

Protestujemy przeciwko traktowaniu oświaty jako masy upadłościowej. Protestujemy przeciwko traktowaniu oświaty jako niepotrzebnego balastu finansowego. Protestujemy przeciwko traktowaniu oświaty jako zbędnego wydatku, na którym możemy w razie konieczności oszczędzać. Na oświacie się nie oszczędza. W oświatę trzeba inwestować.

Nie jest przede wszystkim prawdą to, co powtarza przy wszelkich okazjach wiceprezydent Paszyński, że nakłady na edukację od wielu lat rosną. Jeżeli spojrzeć na budżet miasta w latach 2007-2012, to nakłady na edukację realnie maleją. Co prawda na papierze kwoty rosną, ale jeżeli uwzględnić inflację i wzrost cen w latach 2007-2012, to wyraźnie widać, że wzrost tych kwot jest poniżej wskaźnika inflacji. Prezydent Paszyński może więc powtarzać, że na papierze wydaje na edukację więcej, ale ten argument jest tak samo słuszny, jak twierdzenie, że przed denominacją złotego wydawaliśmy na edukację 10.000 razy więcej, co jest zwyczajną bzdurą.

Nie protestujemy w obronie naszych praw. Nie protestujemy w obronie naszych pensji. Protestujemy w obronie naszych dzieci. To one są tym, w które oszczędności w edukację uderzą najmocniej. Nie możemy oszczędzać na dzieciach. Nie możemy oszczędzać na ich przyszłości. Ci, którzy tego nie rozumieją, nie powinni zasiadać w Ratuszu!

Nie walczymy o przeszłość: o przywileje, o pensje, o etaty. Walczymy o przyszłość naszych dzieci i naszego społeczeństwa. Jesteśmy tymi, którzy patrzą dalej niż słupki wyborcze i perspektywa coraz bliższych wyborów. Patrzymy w przyszłość i widzimy, że pogrążona w przeszłości władza chce nam tę przyszłość odebrać. Nie pozwolimy jej na to.

Nie walczymy z chęci zysku, nie walczymy o jakiekolwiek interesy. Walczymy z obowiązku. Z obowiązku serca. Bo to o przyszłość naszych dzieci walczymy. Z obowiązku rozumu. Bo rozumiemy, że oszczędzanie na edukacji to najprostsza droga do nędzy całego społeczeństwa.

Walczymy bo musimy. Taki jest nasz obowiązek jako nauczycieli, rodziców, matek, ojców, synów i córek. Walczymy, bo po naszej stronie jest przyszłość i prawda. Jeżeli konieczne będzie odwołanie prezydenta, zrobimy to. Jeżeli konieczne będą nowe wybory, rozpiszemy je. Jeżeli konieczne będzie rozpędzenie na cztery wiatry radnych, zrobimy to. Uczynimy tak, bo taki mamy moralny obowiązek.

Piotr Kozak, członek Zielonych i Mokotowskiego Porozumienia Nauczycieli
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...