Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bogumił Kolmasiak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bogumił Kolmasiak. Pokaż wszystkie posty

30 września 2014

Erbel na Chłodnej: „Nie chcę „miasta-bombonierki”.


W niedzielny wieczór w klubokawiarni Chłodna 25 odbyło się kolejne z cyklu spotkań z kandydatami i kandydatkami na najwyższe stanowisko w stołecznym samorządzie. Tym razem gościnią Jana Fusieckiego i Bogumiła Kolmasiaka była kandydatka na prezydentkę Warszawy z ramienia Partii Zieloni - Joanna Erbel. 



Rozmowa rozpoczęła się od wyjaśnienia sytuacji ruchów miejskich. Fusiecki zapytał, czy brak wspólnej listy wyborczej ruchów miejskich jest porażką. Erbel stwierdziła, iż na pewno nie można tak tego nazwać. - Udało nam się uniknąć sytuacji, w której gramy przeciwko sobie. Zawarliśmy kiedyś swego rodzaju pakt o nieagresji. Zieloni startują na do Rady Miasta i na fotel Prezydenta, a ruchy miejskie - do dzielnic. Nie ma więc, wbrew temu, co piszą media, dziesięciu konkurencyjnych list społecznych. Poza tym Janek Śpiewak, reprezentujący Miasto Jest Nasze, pomimo tego że jego organizacja oficjalnie mnie nie popiera, ostatnio zadeklarował w jednym z wywiadów, że odda na mnie głos. Oczywiście dla wyborcy byłoby łatwiej, gdyby była jedna lista, ale tak się nie stało. Przez najbliższe kilka tygodni będziemy udowadniać, że nasze postulaty są zbliżone, że mamy wspólne cele – tłumaczyła Erbel.



- Tym, co mi przeszkadza w tej kampanii, jest brak prawdziwej debaty o mieście - kontynuowała. - Jestem jedyną osobą, która przedstawiła kompleksowy pomysł na Warszawę. Bardzo ubolewam nad tym, że tylko ja mam opracowany program i nie mam z kim rozmawiać i debatować. Co jakiś czas pojawia się jakiś wywiad lub prowadzi się rozmowę na poziomie serwisów plotkarskich – kto, z kim i kogo gdzie widziano. Hanna Gronkiewicz-Waltz nie pokazała swojego programu, odmawia też udziału w debatach. Zamiast tego, zgodnie z podpowiedziami PRówców, jeździ na rowerze. W ogóle ścieżek rowerowych jest więcej i są bardziej czerwone niż wcześniej, jakby Ratusz chciał wszystkim pokazać, że nie warto głosować na kandydatkę na rowerze, bo wszystko załatwią oni - podkreśliła Erbel. - Panuje takie przekonanie, że wystarczy zrobić jakieś wydarzenie, coś otworzyć, czy gdzieś się pokazać, aby dać do zrozumienia, że nasze postulaty zostały wchłonięte przez rządzących.

- Gdy obserwuję, jak szybko się to miasto zmienia, to jest to „dobra-zła wiadomość”. Dobra, ponieważ w mieście się coś poprawia, a zła, gdyż istnieje duże zagrożenie, że po wyborach ten kierunek zmian zostanie zmieniony. Może zdarzyć się tak, że kierunek prospołeczy obrany przez Hannę Gronkiewicz-Waltz jest realizowany tylko teraz, a  po wyborach zostanie nam już tylko ten drugi kierunek, czyli drogie i niepotrzebne inwestycje, wydatki i zanik partycypacji – mówiła kandydatka.  



Podczas debaty padło pytanie dotyczące sondaży, w których Erbel od rządzącej Prezydent dzieli spory dystans – Czy zamierzacie coś zrobić z tym, żeby tę sytuację zmienić?- pytał Fusiecki. - Oczywiście, że planujemy różne działania, ale na razie nie będę o nich mówić. Poza tym na początku października zostaną ogłoszone listy. Wtedy też kandydaci oraz kandydatki na radne i radnych będą mogli rozpocząć właściwą kampanię. Jeśli chodzi o sondaże, to z jednej strony można powiedzieć, że wydają się korzystne dla PO, ale z drugiej strony pokazują, że PiS praktycznie „odpuścił” sobie Warszawę. To akurat działa na moją korzyść. Osoby, które dotychczas głosowały na PO tylko po to, żeby głosować przeciw PiS-owi, mogą teraz pozwolić sobie na wybór pozytywny - za postulatami, a nie przeciw konkretnej partii z obawy o jej wygraną. Ludzie mogą głosować bezpiecznie za swoją wizją miasta i mam nadzieję, że poprą nas. – przekonywała Erbel.  - Poza tym planujemy przeprowadzić dużą akcję profrekwencyjną, żeby ukazać ludziom łatwość dopisania się do rejestru wyborców. 



Podczas spotkania padło pytanie o Piotra Guziała, kontrkandydata Joanny Erbel, który goszcząc na Chłodnej wspomniał o korzystnym porozumieniu, jakie proponował Zielonym, aby skonsolidować głosy przeciwników Hanny Gronkiewicz-Waltz. Wiadomo, że Partia Zieloni jest partią bardzo profesjonalną, ekspercką, ale nie posiada takiego zaplecza biznesowego i może być jej ciężko walczyć o wynik, który zapewni wejście do głównej stawki. Zatem czy propozycja Guziała nie była słuszna? – pytał jeden z prowadzących. - Piotr Guział nie powiedział, jak wyglądała jego propozycja – odparła Erbel - Chciał, abym całkowicie się wycofała z kampanii i stanęła za nim. Co dla mnie, jako osoby, która idzie do wyborów z własnym programem, z własna wizja miasta, z konkretnymi przekonaniami, było nie do przyjęcia. Poza tym pójście z Guziałem zmuszałoby mnie to do podpisania się pod jego programem, który zawiera się w dwóch postulatach: „Hanna Gronkiewicz-Waltz musi odejść” i „Piotr Guział na Prezydenta”. Propozycje WWS były dla nas nie do zaakceptowania, nie byliśmy traktowani jak partner. Nie było dalszej wizji współpracy, wizji miasta. Były to rozbieżne strategie – odpowiadała Joanna Erbel. 

Prowadzący spotkanie pytali o ruchy miejskie i ich brak doświadczenia menedżerskiego i samorządowego.  - Wychodzi się z założenia, że osoba, która kandyduje na radnego lub radną z ramienia dużej partii w magiczny sposób nabywa kompetencje – ironizowała Erbel. Jak się jednak okazuje na przykładzie wielu projektów, społecznicy i społeczniczki bardzo szybko się uczą i mają pokaźne zaplecze eksperckie, często większe niż niejeden radny czy radna – kontynuowała kandydatka. – Gdy pisałam swój program w gronie kilkudziesięciu ekspertów, były wśród nich osoby, które pisały Społeczną Strategię Warszawy, prowadziły projekty na rzecz miasta. Jak się okazuje, pracuję z tymi samymi specjalistami, co Ratusz. Współpracuję z ekspertami od ekonomii społecznej, takimi jak Krzysztof Cibor, czy od zieleni, jak dr Krzysztof Herman. Moim zapleczem eksperckim, jeśli chodzi o transport, jest między innymi Zielone Mazowsze czy SISKOM. Miasto rozwija się niespójnie, ponieważ nie ma jednej jego wizji. Hanna Gronkiewicz-Waltz unika teraz debat, bo sama nie wie, w jakim kierunku idzie Warszawa – uderzyła w urzędującą prezydentkę Erbel. - Jest takie przekonanie, że to miasto jest bardzo dobrze zarządzane, ponieważ była prezeska NBP musi podejmować najlepsze decyzje. A takich „najlepszych decyzji”, które są na granicy absurdu, jest bardzo dużo –punktowała Joanna Erbel.


Kandydatka wytknęła także obecnej administracji brak pomysłu  na rewitalizację Pragi  - Z jednej strony brakuje 160 tysięcy na remont i urządzenie dwóch lokali użytkowych dedykowanych lokalnej społeczności Pragi, z drugiej - miasto wykłada 5 milionów na kawiarnię Plażowa, która jest ładnym budynkiem, ale nie wpływa na to, że dzieci na Pradze nie muszą bawić się na ulicy. To są absurdy – wyliczała Erbel. - Niestety jest ich więcej. Całą debatę o transporcie miejskim i dużych inwestycjach zdominowała drugą linię metra. A o tym, że do roku 2020 mamy ostatnia szansę na 80-procentową dopłatę unijną do tramwajów, w ogóle się nie mówi. Jedyne co robi Ratusz to szafowanie liczbami – „wydaliśmy taką kwotę na taką inwestycję.” A czy przypadkiem nie było to za dużo, czy przypadkiem te pieniądze nie powinny iść gdzie indziej? My proponujemy całkowitą zmianę logiki. Zrezygnowanie z dużych, niepotrzebnych inwestycji i zadbanie o to, żeby Warszawa była miastem do życia. Nie „miastem-bombonierką”, ale policentryczną metropolią, która rządzi się polityką dnia codziennego. 



Na pytanie na temat samorządności i większego udziału mieszkańców i mieszkanek w życiu miasta, Erbel podkreśliła, że chce wreszcie dopuścić ich do głosu - Jestem za większą decentralizacją, warszawiacy i warszawianki powinni móc uczestniczyć w życiu politycznym. Żeby to robić, muszą być bliżej swoich radnych dzielnicowych, którzy z kolei powinni mieć większe kompetencje. Powoli odradzają się Rady Osiedli – coraz więcej osób chce startować do istniejących i zawiązywać nowe – podkreślała Erbel. - Ludzie zaczynają brać sprawy w swoje ręce. Jesteśmy w momencie przełomowym i musimy teraz angażować wszystkie nasze siły, aby tę demokracje na poziomie miejskim realizować.

Duże poruszenie wywołał aspekt reprywatyzacji, temat tak istotny w Warszawie. – Władze Warszawy omijają reprywatyzację dość dużym łukiem - zaczęła Erbel. – Ratusz nie robi nic, mimo że Hanna Gronkiewicz-Waltz jest wiceprzewodniczącą rządzącej partii, nie była w stanie przeprowadzić ani jednego z przygotowanych przez jej urzędników projektów ustaw, skądinąd niedoskonałych. Miasto nie pomaga lokatorom zwracanych kamienic, nie sprawdza czy zwrot takiej nieruchomości się należy, a jeśli sprawy ocierają się o prokuraturę to o prawa mieszkańców walczą organizacje lokatorskie, a nie samorządowcy. My chcemy pokazać, że Ratusz nie troszczy się o nasze dobro wspólne –  zauważyła kandydatka. – Dopóki reprywatyzacja dotykała tylko lokatorów, była przedmiotem zainteresowania wąskiej grupy ludzi. Ale gdy okazuje się, że do zwrotu jest np. Królikarnia, przedszkola tracą swoje tereny, oddaje się boiska szkolne to uświadamiamy sobie, że problem ten dotyczy ogółu mieszkańców. – zwróciła uwagę Erbel. – Nie ma planów miejscowych, jest bardzo dużo zaniedbań po tej stronie. Nie ma żadnej kontroli, brakuje pomysłu, aby w kompleksowy sposób śledzić i sprawdzać proces zwrotowy. Miasto nie negocjuje ze spadkobiercami, tylko od razu z automatu oddaje nieruchomości. Część tych zwrotów odbywa się na podstawie nielegalnych dokumentów. -  punktowała Erbel - My chcemy dążyć do uchwalenia ustawy reprywatyzacyjnej, ale też dokładnie kontrolować dokumenty zwrotowe  – stwierdziła kandydatka.



W dalszej części oddano głos zgromadzonej publiczności. Pojawiły się pytania dotyczące obrony lokalnego handlu, oczywiście w kontekście przejęcia przez dyskont Biedronka kina Femina. – Rozprzestrzenianie się takich sklepów bardzo mnie martwi – przyznała Erbel. - Miasto powinno temu przeciwdziałać i chronić małe sklepy. Szczególnie, gdy tracimy miejsca symboliczne, takie jak wspomniana już Femina. Władze według mnie powinny interweniować. To jest wielkie wyzwanie dla miasta. Bo oprócz strategii rozwoju handlu, władzom brakuje świadomej polityki lokalowej. Przecież Warszawa ma wiele lokali komunalnych, które stoją puste, a można je wykorzystać na lokalny handel czy rzemiosło. Są to bowiem lokalne miejsca pracy, a ich właścicieli nie można doprowadzać do tego, żeby stawali się pracownikami na kasie w dyskontach.Trzeba pomóc lokalnym przedsiębiorcom. – przekonywała goszcząca na Chłodnej kandydatka na prezydentkę. 


Kandydatka Partii Zieloni zadeklarowała także, że zadba o estetykę przestrzeni publicznej – Jeśli chodzi o reklamy w mieście, możemy skutecznie egzekwować ich zgodność z planem miejscowym, usuwać te pojawiające się w pasie drogowym, a także dawać dobry przykład, nie korzystając z reklamy zewnętrznej w promocji miasta. Druga kwestia to mała architektura. Mimo że mamy sprawnego Naczelnika ds. Estetyki, to wiele przestrzeni zostało zaprojektowanych przez drogowców – mówiła. - Postulujemy również przywrócenie stanowiska Naczelnego Architekta Warszawy -  zakończyła Erbel. Kandydatka zadeklarowała, że nie zamierza w kampanii korzystać z bilboardów reklamowych i zachęca do tego swoich kontrkandydatów.  Na tym, między innymi, polega dbanie o estetykę przestrzeni publicznej. – Poza tym, dopóki nie będziemy mieć ustawy o ochronie krajobrazu, to możemy jedynie wywierać taką miękką presję. Ale zamierzamy to robić - konkludowała Erbel.




Na koniec padło pytanie dotyczące planów na przyszłość Joanny Erbel i jej ewentualnego startu w wyborach parlamentarnych – Nastawiam się na konsekwentny marsz do samorządu, a nie skakanie od wyborów do wyborów. Wiem, że na okoliczność wyborów parlamentarnych w Partii Zieloni jest dużo osób bardziej kompetentnych w sprawach krajowych niż ja. Każdy z tych poziomów rządzenia ma inna specyfikę. Inną specyfikę ma Rada Osiedla, a inne decyzje podejmuje się na poziomie parlamentarnym. Ja się najlepiej czuję na poziomie samorządowym, na poziomie miasta -  zakończyła Joanna Erbel. 

Zespół Zielonej Warszawy

16 kwietnia 2013

Spór o Smoleńsk w Zielonym Centrum M1

W czwartek 11 kwietnia w Zielonym Centrum Marszałkowska 1 odbyła się kolejna debata z cyklu „Konfrontacje Młodych” pt. „Trzy lata po katastrofie smoleńskiej”. Do dyskusji zaproszono publicystki i publicystów przez 30. rokiem życia, zabierających głos ws. wpływu katastrofy smoleńskiej na polskie społeczeństwo: Dawida Wildsteina (Gazeta Polska Codziennie), Krzysia Pacewicza (Lewica.pl, kiedyś „Przekrój” Kurkiewicza), Olę Bilewicz (m.in. „Nowe Peryferie”, kiedyś „Przekrój”) i Łukasza Drozdę (Lewica.pl) oraz młodych działaczy z zainteresowanych ugrupowań i organizacji społecznych. Spotkanie poprowadziła Agata Czarnacka, redaktorka naczelna portalu Lewica24.pl.

Relację ze spotkania można przeczytać na stronie Zielonapolityka.pl.


22 marca 2013

Światowy Dzień Wody: Twój podpis może zmienić historię


Światowy Dzień Wody 2013: Podpisz się pod Europejską Inicjatywą Obywatelską „Woda jest prawem człowieka”

Światowy Dzień Wody, przypadający na 22 marca został zainicjowany przez Organizację Narodów Zjednoczonych, 20 lat temu, w celu zwiększenia świadomości ważności świeżej, pitnej wody i promocji zrównoważonego zarządzania zasobami wody pitnej.

Federacja Młodych Europejskich Zielonych (Federation of Young European Greens, FYEG) i jej organizację członkowskie (w tym Ostra Zieleń – Młodzi Zieloni) świętują Światowy Dzień Wody, prosząc o poparcie Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej „Woda jest prawem człowieka”. Inicjatywa ta wzywa do uspołecznienia zarządzania zasobami wodnymi i sprzeciwia się uczynienia usług wodociągowych elementem europejskich wewnętrznych zasad rynkowych (co de facto oznacza komercjalizację i prywatyzację obrotu wodą pitną).

FYEG wyraża zadowolenie, że już ponad 1 milion obywateli podpisało petycję. Pomimo to nie spełniono jeszcze kryterium zebrania podpisów z co najmniej 7 krajów członkowskich UE, stąd akcja zbierania podpisów będzie kontynuowana, aż do osiągnięcia liczby 2 milionów.

Terry Reintke, współprzewodnicząca FYEG powiedziała: „Wzywamy wszystkich obywateli UE do podpisania europejskiej inicjatywy obywatelskiej „Woda jest prawem człowieka” na stronie internetowej www.right2water.eu. Szeroka, europejska debata nt. kwestii dostaw wody jest potrzebna. Dostępność wody pitnej jest podstawową potrzebą każdego człowieka. Gwarancję dostaw wody pitnej można uzyskać tylko, jeżeli pozostanie ona częścią usług publicznych. Do tej pory debata na ten temat toczyła się głównie w niemieckich mediach, dziś oczekujemy że rozpocznie się ona również w innych krajach”.

Jacob Schwarz, współprzewodniczący FYEG dodaje: „FYEG zdecydowania sprzeciwia się polityce triumwiratu („Troika” – chodzi o Unię Europejską, Europejski Bank Centralny i Międzynarodowy Fundusz Walutowy), która zmusza kraje z problemami finansowymi takie jak Grecja i Portugalia, do prywatyzacji dostaw wody. Firmy prywatnych nie interesuje oferowanie niskich cen, inwestowanie w infrastrukturę czy ekologię, lecz ich własny zysk. Wzrost cen uderza przede wszystkim w ludzi, cierpiących w wyniku kryzysu gospodarczego w krajach południowej Europy, np. w Portugalii, gdzie w niektórych regionach ceny wody skoczyły nawet trzykrotnie”.

Przekład: Bogumił Kolmasiak

Źródło: Ostra Zieleń

19 marca 2013

Konfrontacje młodych w M1

W ubiegłym tygodniu w Zielonym Centrum Marszałowska 1 odbyło się pierwsze spotkanie z cyklu pod roboczą nazwą "Konfrontacje Młodych", gdzie politycy i polityczki oraz aktywiści i aktywistki z młodzieżówek i organizacji pozarządowych, mieli szansę porozmawiać o polityce, palących problemach społecznych i przyszłości Polski i świata. I choć brzmi to górnolotnie, to wydarzenie nie ustępowało poważnym panelom eksperckim, pokazując jednocześnie różnorodność punktów widzenia, wśród młodych lokujących się na lewo od Platformy.

Pierwotnie do debaty zaproszono również organizacje konserwatywne i konserwatywno-liberalne, jednak z racji innych zobowiązań, tym razem nie pojawili się u nas ani przedstawiciele Forum Młodych PIS, ani Młodych Demokratów. Mimo to do dyskusji zasiadło aż ośmioro panelistek i panelistów, co z głosami publiczności sprawiło, że usłyszeliśmy głosy prawie 20 osób.

Debata rozpoczęło pytanie o to, dlaczego jesteś aktywny w tym miejscu, w którym działasz oraz czemu dziś młodych bardziej przyciągają ruchy konserwatywno-liberalne jak Nowa Prawica czy nacjonalistyczne jak Ruch Narodowy. Piotr Ulman, reprezentujący Federację Młodych Socjaldemokratów i SLD, mówił o tym, że nie odpowiadają mu stosunki społeczno-gospodarcze, panujące w Polskę. Po flircie ze społeczną lewicą (Młodzi Socjaliści) trafił do SLD, pozostając jednak bardzo krytyczny wobec swojej macierzystej formacji.

Beata Krawiec do liberalnego think-do-tanku Projektu:Polska trafiła przez politykę; organizacja ta, jeszcze pod nazwą Młode Centrum była młodzieżówką Unii Wolności. Do aktywności przyciągnęły ją wielkie nazwiska takie jak np. Władysław Frasyniuk i fakt, że UW była zbudowana przez ludzi, którzy zrobili rewolucję Solidarności. Dziś Projekt:Polska robi kampanie profekwencyjne (ostatnio skierowaną do kobiet), promuje radosną politykę historyczne, w Warszawie współtworzy klubokawiarnię Państwomiasto. I choć Beata Krawiec nie odżegnuje się od poglądów politycznych (jest liberałką), to dziś nie odnalazłaby się w żadnej partii.

Tomasz Jankowski, rzecznik Samoobrony RP przed 30.-tką, był zafascynowany Andrzejem Lepperem, jako pierwszym politykiem, który był w stanie wyprowadzić tysiące ludzi na ulice. Jest człowiekiem lewicy, choć unika słowa socjalizm ze względu na, jego zdaniem, negatywne konotacje w Polsce. Nie ukrywa, że jego głównym celem jest likwidacja kapitalizmu, czym zaskarbił sobie sympatię lewicowej części publiczności (Piotr Nowak: "Mamy do czynienia z przemianą wizerunkową i jakościową. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony") Jankowski uważa ponadto, że lewica nie powinna wystrzegać się symboliki narodowej, choć wspólnotę narodową postrzega szeroko, nikogo z niej nie wykluczając.

Barbara Bielawska jest polityczką Partii Kobiet, działaczką stowarzyszenia Kobiety dla Małopolski, współpracowniczką Fundacji Polska jest Kobietą. W Krakowie współorganizowała manify i dni świeckości, jest też przekonana, że feminizm będzie zawsze potrzebny.

Justyna Samolińska, aktywistka miejska i współorganizatorka arszawskiej akcji zbierania podpisów przeciwko podwyżce cen biletów ZTM, zaczynała swoją przygodę z aktywizmem od Młodych Kampanii Przeciwko Homofobii (jej zdaniem aktywizm bierze się z wkurzenia, ją do zaangażowania skłoniły akty dyskryminacji i agresji wobec osób LGBT), działała również w Młodych Socjalistach. Obecnie nie należy do żadnej organizacji, choć angażuje się aktywnie m.in. w Ruch Lokatorski. Na pytanie Darka Szweda, polityka Zielonych, jaką ustawę forsowałaby, gdyby weszła do Sejmu, powiedziała, że byłały to ustawa o lokatorach, która dziś, de facto, dopuszcza wyrzucanie ludzi na bruk. Biorąc udział w blokadach eksmisji napatrzyła się na wiele ludzkich dramatów.

Marcin Budzyński działa w Zrzeszeniu Studentów Polskich, jest również członkiem FMS i SLD. Marzy mu się w Polsce koalicja na wzór SPD-Grunen w Niemczech. Sam angażuje się w różne akcje na rzecz ochrony środowiska m.in. w ochronę drzew w Parku Krasińskich. Nie podoba mu się, że państwo polskie wspiera transport indywidualny, kosztem zbiorowego.

Paulina Wawrzyńczyk z Ruchu Palikota trafiła do polityki, będąc najpierw edukatorką seksualną. To właśnie wprowadzenie solidnej edukacji seksualnej i zmianę systemu edukacji na mniej autorytarny uznała za kwestię, którą załatwiłaby po wejściu do Sejmu. Dodała, że projekty, którymi się zajmowała, spotykała na mur ze strony państwa i samorządu, co pokazuje, że temat jest polityczny, a podejście do niego - konserwatywne.

Bogumił Kolmasiak z Zielonych stwierdził, że dziś priorytetem jest zmiana proporcji w wydatkach państwa: mniej pieniędzy na projekty wizerunkowe jak stadiony czy militaria, więcej na poprawę jakości życia. Ocenił Polskę, jako państwo dość bogate, choć prowadzące antyspołeczną politykę, również w kontekście szkodliwej koncepcji rozwoju polaryzacyjno-dyfuzyjnego.

Główne osie sporu, jakie zarysowały się podczas debaty, to ocena PRL-u (krytyczna ze strony Zielonych i liberałów, pozytywna u części lewicowych panelistów), kwestie uboju rytualnego (Samoobrona uważa, że jego zakaz pozbawi pracy 5 tysięcy osób), wagę kwestii ekologicznych (czy wycinka drzew jest rzeczywiście ważna - pytał rzecznik Samoobrony), stosunku do transformacji (wielki sukces zdaniem Projektu: Polska, wzrost rozwarstwienia i pozbawienie ludzi praw socjalnych, według części pozostałych panelistów). Ponadto zastanawiano się czy państwo powinno wspierać przedsiębiorców (Wojciech Cegielski z fundacji "Zielone Światło" mówił, że państwo i tak odbiera dotacje na firmy w inny sposób - biorąc 40 tys. na założenie firmy, traci się prawo do liniowego CIT, Samolińska wspominała, że wsparcie dla przedsiębiorców jest kosztem społeczeństwa) oraz oceny stanu polskiej demokracji (zarówno paneliści jak i publiczność zgodnie twierdzili, że wiele spraw pozostaje poza jakąkolwiek kontrolą społeczną). Ania, zabierając głos z sali, spierała się z reprezentantem Samoobrony: jej zdaniem lewica musi być internacjonalistyczne. Podobnie argumentowali Ewa Sufin-Jacquemart i Darek Szwed z Zielonych - sprawy takie jak zanieczyszczenie środowiska nie znają granic narodowych i trzeba nad nimi deliberować wspólnie, nie na poziomie innego kraju. Wspomniana już Ewa Sufin mówiła o spirali długu, w jaką wpadają młodzi ludzie, przywołując przykład Francji i dodając, że czeka to też Polskę.

Pierwsze "Konfrontacje młodych" były niezwykłą szansą spotkania się i dyskusji młodych osób z różnych środowisk, dlatego projekt będzie kontynuowany. Zapowiadają się też reperkusje w kulturze: dramaturg, Jerzy Masłowski napisał na facebooku: "Była, naprawdę, ciekawa. Jako że obecnie piszę widowisko muzyczne będące rodzajem rock opery - debata zainspirowała mnie do dodania kilku ekowątków. Jak widać OSTRA ZIELEŃ zapładnia intelektualnie".

Bogumił Kolmasiak

Relacja ukazała się na blogu autora na TOK FM.

16 marca 2013

Czy zielona modernizacja może być rozwiązaniem dla Polski i Europy?

 Parlamentarny Zespół "Społeczeństwo FAIR", Zielony Instytut, Fundacja im. Heinricha Bölla w Polsce oraz Green European Foundation z przyjemnością zapraszają na międzynarodową konferencję:

Jak wyjść z kryzysu?  Czy zielona modernizacja może być rozwiązaniem dla Polski i Europy?

20 marca 2013 r., Fundacja im. Stefana Batorego, ul. Sapieżyńska 10 a Warszawa                        Obowiązkowa rejestracja do 18 marca: http://www.jakwyjsczkryzysu.evenea.pl/


Program konferencji:

10:00 Otwarcie debaty:
Anna Grodzka - przewodnicząca Zespołu Parlamentarnego "Społeczeństwo FAIR", Posłanka na Sejm RP, wiceprzewodnicząca Klubu Parlamentarnego Ruchu Palikota;  
Dariusz Szwed - przewodniczący Rady Programowej Zielonego Instytutu, członek Rady Krajowej partii Zieloni, współredaktor publikacji pt. "Zielony Nowy Ład społeczny";  
Wolfgang Templin - dyrektor Fundacji im. Heinricha Bölla - Biuro w Warszawie, były działacz opozycji demokratycznej w NRD

10:15 Panel "Zielona modernizacja = zielone miejsca pracy + sprawiedliwość społeczna"
Anna Grodzka - przewodnicząca Zespołu Parlamentarnego "Społeczeństwo FAIR", posłanka na Sejm RP, wiceprzewodnicząca Klubu Parlamentarnego Ruchu Palikota; Jacek Kochanowski - socjolog, wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego; Benoit Lechat - redaktor naczelny Green European Journal (tbc); Beata Maciejewska - przewodnicząca Rady Fundatorów Zielonego Instytutu, współredaktorka publikacji pt. "Zielony Nowy Ład społeczny"; Marcin Popkiewicz - fizyk, koordynator zespołu ds. zmian klimatu w Fundacji Nasza Ziemia, autor książki pt. "Świat na rozdrożu"; Edwin Bendyk (moderacja) - członek Rady Programowej Zielonego Instytutu, wykładowca Collegium Civitas, szef Ośrodka Badań nad Przyszłością.

12:15 Panel Panel "Zielony Nowy Ład społeczny - perspektywy dla młodych"
Bogumił Kolmasiak - współprzewodniczący Stowarzyszenia "Ostra Zieleń"- młodzieżówki partii Zieloni; Patryk Kosela - rzecznik prasowy Wolnego Związku Zawodowego Sierpień 80 oraz Polskiej Partii Pracy; Bartłomiej Kozek - publicysta "Zielonych Wiadomości" współredaktor publikacji pt. "Zielony Nowy Ład społeczny"; Paulina Piechna-Więckiewicz - wiceprzewodnicząca Sojuszu Lewicy Demokratycznej; Phil Schockweiler - działacz społeczny i ekologiczny, członek Federacji Młodych Zielonych Europejskich, Luksemburg; Grzegorz Sikora - koordynator krajowy Ruchu Młodych; Hanna Gill-Piątek (moderacja) - koordynatorka Świetlicy Krytyki Politycznej w Łodzi, publicystka, działaczka społeczna

14:15 Panel "Demokracja energetyczna w niskowęglowej, zielonej gospodarce"
Wacław Czerkawski - wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Górników; Adam Ostolski - przewodniczący partii Zieloni; Hermann E. Ott - poseł Zielonych w Bundestagu, koordynator ds. polityki klimatycznej (tbc); Kamila Pronińska - wykładowczyni akademicka, adiunkt w Instytucie Spraw Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego, ekspertka ds. bezpieczeństwa energetycznego; Dariusz Szwed - przewodniczący Rady Programowej Zielonego Instytutu, członek Rady Krajowej Partii Zieloni, współredaktor publikacji pt. Zielony Nowy Ład społeczny, koordynator kampanii "Zielona energia"; Marta Śmigrowska (moderacja) - autorka programu Eko Reporter w telewizji Polsat News, dziennikarka publikująca m.in. w Metrze, Rzeczpospolitej, prowadzi blog http://smigrowska.salon24.pl/

Konferencja będzie tłumaczona na język angielski. Udział w konferencji jest bezpłatny.

9 lutego 2013

Ostra Zieleń: Protest przeciw promocji nacjonalizmu na Uniwersytecie Warszawskim

Informacja o tym, że 20 lutego br. odbędzie się na Uniwersytecie Warszawskim spotkanie z przywódcami Ruchu Narodowego - Robertem Winnickim, Krzysztofem Bosakiem i Marianem Kowalskim, wywołuje nasze stanowcze oburzenie.

Ruch Narodowy, odwołujący się do przedwojennych tradycji narodowej demokracji i narodowego radykalizmu, stanowi zagrożenia dla społeczeństwa otwartego i liberalnej demokracji w Polsce. Liderzy organizacji głoszą poglądy nacjonalistyczne, ksenofobiczne, antysemickie i homofobiczne. Ponadto dopuszczają używanie przemocy jako narzędzia walki politycznej. Jednocześnie docierają informację o powstawaniu paramilitarnej organizacji, Straż Marszu Niepodległości, która może stać się narzędziem terroryzowania tej części społeczeństwa, która nie przystaje do lansowanego przez ruch obrazu "Polaka".

W Europie ruchy nacjonalistyczne są odpowiedzialne za pobicia, ataki na mienie, w skrajnych przypadkach zabójstwa, których ofiarami padają m.in. imigranci czy społeczność romska. Organizacja nacjonalistyczne są często powiązane z faszyzującymi subkulturami młodzieżowymi, ponadto bojówki narodowców, przyciągają pospolitych przestępców, których kusi perspektywa możliwości rozprawienia się z przeciwnikami politycznymi, mając jednocześnie polityczną osłonę.

Nacjonalizm na Uniwersytecie Warszawskim nie przejdzie! Również dlatego, że to na tej uczelni miały miejsce haniebne zjawiska takie jak numerus clausus czy getto ławkowe. Ponadto w 1968 roku studenci i profesorowie UW stali się ofiarami antysemickiej nagonki, zorganizowanej przez nacjonalistyczne skrzydło PZPR. Jesteśmy przekonani, że władze uczelni zareagują nim będzie za późno.

Apelujemy do władz Uniwersytetu Warszawskiego o cofnięcie zgody na udostępnienie sali organizatorom spotkania.

Zachęcamy wszystkie osoby (a w szczególności studentki i studentów Uniwersytetu Warszawskiego) do podpisania naszego listu.

Bogumił Kolmasiak - współprzewodniczący stowarzyszenia Młodzi Zieloni 2004 - Ostra Zieleń, student Katedry Studiów Interkulturowych UW
Katarzyna Dmochowska - współprzewodnicząca stowarzyszenia Młodzi Zieloni 2004 - Ostra Zieleń, absolwentka Wydziału Geologii UW

Podpisz petycję tutaj. Twoja wiadomość zostania wysłana bezpośrednio do organizatorów (NZS UW). Po zebraniu odpowiedniej liczby podpisów przekażemy ją również władzom UW (nie chcemy zaspamowywać uczelni).

Strona protestu na fb.

18 czerwca 2012

Pokolenie Le Madame w epoce frytek

Film Joanny Rajkowskiej „Le Ma!” opowiada o wydarzeniach z marca 2006 r., kiedy decyzją władz miasta eksmitowano klub Le Madame – miejsce kultowe, łączące mainstream z alternatywą, seks z polityką, twórców z odbiorcami. Na ówczesnej mapie Warszawy było to miejsce wyjątkowe – w atmosferze konserwatywnego przesilenia pod hasłami „rewolucji moralnej” i „IV Rzeczpospolitej” tworzyło przestrzeń różnorodności, kulturalnych eksperymentów, otwartej debaty. 15 kwietnia 2012 r. w Zielonym Centrum Marszałkowska 1 odbyła się projekcja dokumentu „Le Ma!” i dyskusja z udziałem Kingi Dunin, Macieja Gduli, Magdaleny Mosiewicz i Katarzyny Szustow.

Kadr z filmu "Le Ma" Joanny Rajkowskiej
Szustow w obrazie Rajkowskiej mówi, że Le Madame było otwarte na artystów, że każdy mógł przyjść z własną propozycją i miał szansę zrealizować swój pomysł. Podkreślała również, że Le Ma była polityczna – zarówno w sensie partyjnym (klub był zarazem siedzibą Partii Zieloni), jak i realizacji wartości nowej lewicy: otwarcia na mniejszości i osoby wykluczone. Było to miejsce otwarte na alternatywne poglądy i tożsamości – lesbijki, ekologów, feministki, ale też przestrzeń rozrywki. Przyciągało tych, którym było duszno w prawicowej Polsce.

Nie dziwi więc, że obrona Le Madame przyciągnęła tych wszystkich, którzy poszukiwali oddechu. „To jest wasza demokracja!”, „Przyjdzie pora na Kaczora”, „Zaspawana demokracja”, „Demokracja – okupacja” – krzyczeli obrońcy Le Madame. Zdawali się nie uznawać autorytetu władzy, wynikającego z samej władzy. Dyskutowali z emocjami komornika: „Czy Pan wierzy w to, co robi?”. Asystującym przy eksmisji policjantom śpiewali ówczesny klubowy hit „We are your friend, you never be alone again, so come on”. Krystian Legierski, wtedy właściciel klubu, a dziś warszawski radny, mówi w filmie, że Le Ma nie pasuje do „ich spójnej wizji społeczeństwa polskiego”.

Debatę po projekcji prowadziła Magda Mosiewicz, w 2006 r. przewodnicząca Zielonych, obecnie twórczyni filmów dokumentalnych i inicjatorka Departamentu Propozycji w ramach festiwalu „Warszawa w budowie”. Mosiewicz wspomniała pierwszą debatę, którą zorganizowała w Le Madame: o liberalnej inteligencji. Wówczas taka debata w klubie czy kawiarni była czymś niezwykłym, dziś takie debaty odbywają się w Warszawie codziennie, choćby w Nowym Wspaniałym Świecie. Mosiewicz zaznaczyła, że dziś ludzie dawnego Le Ma są zawodowo spełnieni: Katarzyna Szustow pracuje w Teatrze Dramatycznym – najważniejszej scenie Warszawy, Krystian Legierski został stołecznym radnym, Bartek Lech pracuje w OBWE, Joanna Rajkowska dostała Paszport Polityki. Mamy też dziś własne instytucje, silniejsze niż 6 lat temu.

Katarzyna Szustow, w 2006 r. kierowniczka artystyczna Le Ma, dziś pracownica Teatru Dramatycznego, stwierdziła, że przez te lata wiele się nie zmieniło. Zmieniła się władza z PiS na PO, ale obecna ekipa cały czas chce mieć poukładaną kulturę. Stwierdziła również, że dla niej obrona Le Ma jako 23-latki była okrutną szkołą życia. Cała przygoda z klubem trwała 18 miesięcy. Dodała, że Le Madame było też miejscem zaznaczania swojej tożsamości seksualnej i rodziło większe emocje niż wszystko, co robimy dziś. PiS był bardziej oczywistym wrogiem, a obecna władza jest bardziej sprytna.

Według Macieja Gduli Le Madame było ważnym miejscem, ponieważ przełamywało bariery. Chociażby homoseksualność stała się polityczna, znalazła się w mainstreamie. Ruch obrońców Le Madame miał swoją kontynuację, której najnowszym wcieleniem była Kolorowa Niepodległa. Gdula przypomniał felieton Kingi Dunin z 2006 r. „Kartofle i frytki”, w którym porównywała PiS do kartofli, a PO do frytek (chociaż niektórzy myślą, że między kartoflami a frytkami jest olbrzymia różnica, tak naprawdę jedne i drugie robi się z ziemniaków). Podkreślił, że wtedy był to pogląd nowatorski i dla wielu osób trudny do przyjęcia, ale dziś zaczynają to dostrzegać również ludzie centrum, jak chociażby Agnieszka Holland. Jego zdaniem nowa lewica jest dziś inna niż 6 lat temu – odważniejsza, bardziej pewna własnych racji, podejmuje nowe tematy, takie jak obrona stołówek szkolnych czy walka o budownictwo komunalne.

Kinga Dunin zdefiniowała Le Madame jako miejsce spotkań. Spotkanego przypadkiem członka młodzieżówki PO, który przyszedł do Le Ma na piwo, zwerbowała do Zielonych. Było to również miejsce, w którym w końcu doszło do spotkania lewicy kulturowej i ekonomicznej.

Dalsza część debaty oscylowała wokół teraźniejszości, zwłaszcza polityki obecnych władz warszawy wobec niezależnej kultury. Lista problematycznych miejsc i instytucji jest długa: Chłodna 25 nie dostała koncesji na alkohol, zamiast Muzeum Sztuki Nowoczesnej na Placu Defilad stoi tymczasowy MacDonald's, Nowy Wspaniały Świat ma się wyprowadzić pod pretekstem reprywatyzacji, Krytyce Politycznej mimo wygrania konkursu nie przyznano lokalu na Placu Grzybowskim z powodu niespełnienia „niepisanych oczekiwań” urzędników, Macieja Nowaka pozbawiono funkcji dyrektora Warszawskich Spotkań Teatralnych. Zdaniem Mosiewicz pokazuje to, że władza paradoksalnie przejmuje się tym, co mówimy i robimy.

Według Szustow miasto poniosło dramatyczne koszty w związku z organizacją Euro 2012. Jej zdaniem władza jest świadoma tego, co robi. „Wybiera się ludzi, którzy uparcie dążą do władzy, są przewidywalni, bezpieczni”. Dunin uważa, że to po prostu wygodnictwo: „Władza też ma swoją kulturę, boją się naszych idei”. Dlaczego ma coś dawać obcym, skoro można dać kolegom.

Dyskutanci zgodzili się, że środowisko, które w 2006 r. broniło Le Madame, dziś tworzy szereg własnych instytucji i wciąż zmienia Polskę swoją pracą i działalnością. Także Warszawa jest już zupełnie innym miastem niż jakieś 10 lat temu – pojawiły się w niej nowe przestrzenie spotkań, dyskusji, niezależnej kultury. Mimo że w Polsce wciąż rządzą – jak mówiła w filmie Rajkowskiej Magda Raczyńska – „mniej lub bardziej szare bądź brunatne odcienie konserwatyzmu”, nowa lewica nie zmarnowała tego czasu.

Bogumił Kolmasiak
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...