Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wybory samorządowe 2014. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wybory samorządowe 2014. Pokaż wszystkie posty

26 listopada 2014

Stanowisko w sprawie drugiej tury wyborów prezydenckich w Warszawie

Dziękujemy wszystkim osobom, które oddały swój głos w wyborach samorządowych na kandydatów i kandydatki Partii Zieloni. Zaufało nam ponad piętnaście tysięcy warszawiaków i warszawianek. Cieszy nas dobry wynik aktywistów i aktywistek miejskich startujących do rad dzielnic – pozwoli to lepiej kontrolować realizację wspólnej nam wszystkim wizji Warszawy. Jednocześnie podkreślamy, że w drugiej turze nie udzielamy poparcia żadnemu z kandydatów na fotel prezydenta miasta. Pomimo iż doceniamy przejęcie przez kandydatów wielu postulatów Partii Zieloni oraz ruchów miejskich, uważamy, że ani zwycięstwo kandydata Prawa i Sprawiedliwości ani kandydatki Platformy Obywatelskiej nie jest gwarantem realizacji tych postulatów. Dlatego decyzję zostawiamy naszym sympatykom i sympatyczkom. Zapewniamy jednocześnie, że niezależnie od ostatecznego wyniku wyborów, zobowiązujemy się do kontroli oraz lobbowania na rzecz realizacji zielonej wizji Warszawy – miasta do życia.

Rada Warszawskiego Koła Partii Zieloni
Joanna Erbel, kandydatka Partii Zieloni na stanowisko prezydentki miasta stołecznego Warszawy

30 października 2014

Marek Matczak: Wipler na strzelnicy

Wczorajsza konferencja wyborcza Przemysława Wiplera kandydata na prezydenta Warszawy zmroziła moją obywatelską krew, bo nie odniosłem wrażenia, że jest nam proponowany Biathlon.

Przemysław Wipler chce, aby przy Forcie Augustówka na Siekierkach wybudować strzelnicę i apeluje do ministra obrony narodowej żeby ten nawiązał ściślejszą współpracę z klubami strzelectwa sportowego – ta inwestycja ma przygotować nasze społeczeństwo do odparcia ataku na naszą ojczyznę, bo nastał czas niepokojów w Europie.

A zaproszony gość na konferencję Jarosław Lewandowski z Fundacji Rozwoju Strzelectwa popierający wyborczy postulat posła Wiplera, traktuje to jako element wychowania młodego pokolenia - Strzelectwo sportowe uczy dzieci i młodzież odpowiedzialności, szacunku dla życia, a nam zależy, żeby młode pokolenie było wychowywane w tych wartościach - dodał. Jak donosi Gazeta.pl na konferencji dotyczącej rewitalizacji strzelnicy na Siekierkach pojawił się także Janusz Korwin-Mikke, który posiada pozwolenie na broń, i pokazowo strzelił z broni krótkiej oraz wiatrówki.

Jako ojciec  15-letniej córki oraz wieloletni instruktor harcerski i wychowawca stanowczo sprzeciwiam się takiemu pomysłowi, aby posiadanie broni oraz strzelectwo miało wychowywać młode pokolenie w naszym mieście – to nie są wartości, które powinniśmy przekazywać dzieciom i młodzieży. Zapewniam, że samo strzelectwo nie uczy odpowiedzialności i szacunku dla życia – jest to kuriozalny postulat średniowiecznego wojownika.

Posiadanie i używanie broni jest wielką odpowiedzialnością, której nie powinniśmy i nie możemy przesunąć na społeczeństwo. Taką odpowiedzialność niosą ze sobą odpowiednie uprawnione do tego służby, takie jak np. policja i wojsko. To policjanci i żołnierze do tych czynności są odpowiednio szkoleni i to przede wszystkim oni nas bronią lub będą bronić przed ewentualnymi niepokojami, o których wspomina i straszy nas Wipler. Posiadanie w domu broni mało kogo uchroniło, a wręcz, jak pokazują wydarzenia w Stanach Zjednoczonych, tworzy okazję do wielu niepotrzebnych tragedii.
Budowa strzelnicy oraz promocja posiadania broni i wychowywania poprzez strzelectwo jest ostatnią rzeczą, jaka jest potrzebna warszawiakom i warszawiankom w mieście, które zmaga się z ciągłym brakiem przeszkoli i żłobków, z komercjalizowanymi stołówkami szkolnymi, reprywatyzacją oraz brakiem mieszkań komunalnych, już nie wspominając o braku miejskiego programu na mieszkania czynszowe. Jako mieszkaniec miasta i kandydat do Rady Warszawy stanowczo się temu postulatowi sprzeciwiam, nasze miasto powinno mieć inne prospołeczne priorytety.

I nie pisze tego ktoś, kto nigdy nie miał w ręku broni i nie strzelał, bo odbywałem służbę wojskową i miałem na stanie broń krótką i długą, czyli pistolet i karabin, ale nikomu nie życzę, aby musiał kiedykolwiek dotykać jakiejkolwiek broni. Panowie Wipler, Korwin-Mikke i Lewandowski zdają się zapominać, że broń palna to strach, ból, krew i śmierć.


Marek Matczak – współprzewodniczący warszawskiego koła Partii Zieloni

20 października 2014

"Warszawa ma być miastem, o którego kształcie decydują mieszkańcy i mieszkanki". Podsumowanie cyklu ERBEL ROZMAWIA.

W miniony czwartek na trzecim piętrze Domu Towarowego Braci Jabłkowskich odbyło się wydarzenie podsumowujące cykl spotkań ERBEL ROZMAWIA, w ramach którego Joanna Erbel konsultowała swój program wyborczy z mieszkańcami 18 dzielnic Warszawy.



Spotkanie rozpoczęli Adam Ostolski i Agnieszka Grzybek, przewodniczący Partii Zieloni. Ostolski podkreślał, że pomysły Joanny Erbel i Partii Zieloni na Warszawę są odważne i niesztampowe, a jednocześnie odpowiedzialne. - Decyzja o kandydowaniu zarówno ze strony Joanny, ale też ze strony Partii była niewątpliwie odważna. Wiele osób mówiło nam – jak to, taka młoda, niedoświadczona, czy ona da radę? Jednak była to decyzja niesztampowa i odpowiedzialna. Bo od początku wiedzieliśmy, że Joanna jest osobą doskonale przygotowaną do pełnienia funkcji prezydentki Warszawy.  Jest doskonale przygotowana  do tego, by zmieniać to  miasto, bo już zmienia to miasto – swoją wiedzą, swoim doświadczeniem, swoją energią, zaangażowaniem i zdolnością  zjednywania sobie ludzi -  rozpoczął Ostolski. Przewodniczący Partii wyliczył szereg propozycji programowych, które jako pierwsi wysunęli Zieloni, i które zostały następnie podjęte przez innych kandydatów, mimo że początkowo wydawały się zbyt odważne – budowa mieszkań komunalnych na wynajem, budżet partycypacyjny, zwężanie jezdni czy tańszy transport zbiorowy. - Na 116 stronach naszego programu są wyłącznie takie postulaty, które można zrealizować lub zacząć realizować w ciągu najbliższych czterech lat - podkreślał. - Zieloni radni i radne będą pilnować tego, aby zrealizowano ich jak najwięcej.

Po tym wstępie Joanna Erbel przedstawiła nowy program wyborczy, po poprawkach i zmianach będących wynikiem szerokich konsultacji społecznych. Chcę, żeby Warszawa nie była miastem, które wygrywa w rankingach inwestycyjnych, miastem dla turystów, ale miastem zrównoważonym przede wszystkim dla mieszkanek i mieszkańców. Taka Warszawa, o której marzymy, to Warszawa lokalna – mówiła. Joanna Erbel. Kandydatka podkreślała, że poprzez coraz bliższą współpracę z mieszkańcami i mieszkankami można stworzyć lokalną Warszawę - Zauważyliśmy, że ludzie chcą się organizować, chcą wspierać swoją lokalną okolicę i swych sąsiadów – zaznaczyła Erbel. Do budowania lokalnej tożsamości przyczynia się ochrona zabytków  dziedzictwa historycznego Warszawy. – Nie myśli się o zabytkach jak o czymś, co jest dla nas bardzo ważne, co tworzy naszą lokalną tożsamość, co sprawia, że jesteśmy warszawiakami i warszawiankami związanymi z daną, konkretną dzielnicą. Dlatego tak ważna jest ochrona i dbanie o zabytki, a nie oddawanie ich np. w ręce deweloperów, tylko dlatego, że znajdują się na bardzo atrakcyjnej działce – zaznaczała kandydatka.



W swoim programie Joanna Erbel kładzie nacisk rozwój transportu publicznego, ułatwienia dla rowerzystów i pieszych. Kandydatka chce, aby miasto zachęcało mieszkańców i mieszkanki do przesiadania się do komunikacji miejskiej, czy na rowery. Postuluje także powołanie Biura ds. Mobilności, które koordynowałoby rozwój transportu zbiorowego skupiając się na potrzebach transportowych mieszkanek i mieszkańców miasta, a nie potrzebach i planach drogowców, czy urzędników, jak jest do tej pory. Erbel chce, aby wszystkie warszawianki i wszyscy warszawiacy bez względu na zdrowie i zasoby mieli zapewnioną wygodną podróż po mieście - Musimy mieć możliwość pokonania drogi pieszo bez utrudnień, labiryntów i dziur w chodnikach, musimy mieć możliwość wygodnego skorzystania z komunikacji miejskiej lub np. roweru bez obawy o swoje zdrowie i  bez problemów w postaci barier architektonicznych, z którymi chcemy walczyć – zapewniała Erbel.

Kolejnym priorytetem programu kandydatki jest polityka mieszkaniowa, która obecnie niemal w ogóle nie istniej. Nowa polityka mieszkaniowa według Erbel ma obejmować wszystkie grupy społeczne. – Chcemy, żeby Warszawa budowała więcej mieszkań komunalnych, w tym momencie buduje się około 300 i tyle samo tracimy na skutek reprywatyzacji, a pięć tysięcy osób czeka w kolejce, według nas jest to rzecz karygodna i chcemy to zmienić – tłumaczyła. Erbel zauważyła też konieczność uregulowania kwestii reprywatyzacji, która jak bumerang powraca, najczęściej przy okazji wyborów.  - Hanna Gronkiewicz-Waltz podczas kampanii zapowiada, że zajmie się reprywatyzacją, że ustawa reprywatyzacyjna powstanie, i że poradzimy sobie z tym problemem. Nie wierzę w te zapewnienia, ponieważ,  jako przedstawicielka rządzącej partii, w ciągu ostatnich  ośmiu lat  nie była w stanie tego zrobić – punktowała kandydatka.

Erbel w swym programie stawia także na ogólnodostępną edukację. Podczas czwartkowego spotkania Erbel zauważyła, że  ważną rzeczą jest dotowanie publicznych szkół, które nie będą dzielić uczniów na lepszych i gorszych. Kandydatka postuluje też utrzymanie małych klas w szkołach publicznych, darmowe przejazdy dla uczniów między miejscem zamieszkania a szkołą, a także powrót szkolnych stołówek należących do szkół, a nie firm kateringowych. Erbel kładła także nacisk  na dbanie o zdrową żywność w szkołach.  Ważnym elementem w rozbudowanym punkcie edukacyjnym kandydatki Partii Zieloni, jest także ochrona zdrowia w szkole i powrót dentystów do placówek edukacyjnych.

Program kandydatki Partii Zieloni na prezydentkę Warszawy nie pomija także zagadnień dotyczących kultury, sportu i rekreacji. Jak zauważyła podczas spotkania Erbel, kultura w mieście ma być bardziej dostępna dla mieszkanek i mieszkańców i nie skupiać się jedynie na wielkich imprezach masowych skupiających tysiące widzów. Według Erbel warszawiacy i warszawianki mają mieć możliwość korzystania z kultury wysokiej nie tylko od święta. – Chcę, żeby kultura w mieście była czymś, co jest codziennym doświadczeniem, a nie pójściem raz na miesiąc na dużą imprezę masową – zaznaczyła Erbel. Kultura ma stać się integralnym elementem miejskich programów, takich jak tworzony obecnie program rewitalizacji.

Program kandydatki Partii Zieloni obejmuje także zagadnienia dotyczące dobrego planowania i zarządzania przestrzenią publiczną, którego według Erbel w tej chwili brakuje. – Obecnie Warszawa pokryta jest planami miejscowymi zaledwie w niecałych trzydziestu trzech procentach, czyli  istnieją one zaledwie dla jednej trzeciej terenów Warszawy, a  to zdecydowanie za mało - mówiła kandydatka.  Erbel stwierdziła także, że Warszawie potrzebne jest przywrócenie funkcji Architekta Miejskiego, który czuwałby nad ładem architektonicznym w mieście. Według Erbel potrzebne jest także stworzenie społecznego studium zagospodarowania przestrzennego. Kandydatka postuluje, aby przed zrealizowaniem przez miasto planu, odbywały się spotkania z mieszkańcami i mieszkankami, konsultacje, z których powstałby wspólny pomysł na zabudowanie danego terenu.

Joanna Erbel podczas spotkania zaznaczyła także, że bardzo ważnym punktem w programie miejskim jest zieleń. Zieleń w mieście podnosi komfort naszego życia i ma ogromny wpływ na zdrowie mieszkanek i mieszkańców. Ale miejska zieleń to nie tylko sterylne parki jak Ogród Krasińskich,  ale również inne miejsca, gdzie pojawiają się  dzikie rośliny. – Warszawska zieleń nie może być zielenią salonową, donicową,  zielenią nie przyjazną mieszkankom i mieszkańcom – mówiła. Erbel zauważyła, że w mieście powinno być miejsce zarówno dla ogrodzonych historycznych ogrodów, otwartych ogródków działkowych, ogródków prowadzonych przez miejskich ogrodników, dużych parków czy miejskich lasów, ale też szczególnie ważna jest drobna zieleń na osiedlach - skwery, przyuliczne drzewa. Im więcej różnorodnej, lokalnej i rozproszonej zieleni w mieście, tym zdrowsze i piękniejsze miasto, a co za tym idzie – zdrowsi mieszkańcy i mieszkanki.



Erbel opowiada się za rozwijaniem zielonego  przemysłu, który ma stworzyć w mieście nowe miejsca pracy. -Chcemy powrotu fabryk, ale nie tych dymiących, zatruwających środowisko naturalne, tylko zielonych fabryk. Chcemy  nowego zielonego i lokalnego  przemysłu w nowoczesnych zakładach produkcyjnych - tłumaczyła Erbel. Przedstawiony nowy program Joanny Erbel,  obejmuje  również darmowy dostęp do bezprzewodowego Internetu w całym mieście oraz możliwość rozwoju małych firm, często zakładanych przez absolwentów i absolwentki warszawskich uczelni.

Udoskonalony program miejski Joanny Erbel zawiera także postulaty dotyczące większej partycypacji mieszkanek i mieszkańców w życiu miasta. –Chcemy, żeby Warszawa była miastem, gdzie my  - mieszkanki i mieszkańcy – możemy decydować o jej kształcie -  mówiła kandydatka. Erbel postulowała także zwiększanie partycypacji mieszkańców w ustalaniu budżetu, czy  tworzeniu dokumentów strategicznych.

Ostatnie spotkanie z cyklu ERBEL ROZMAWIA zakończyło się po ponad dwóch godzinach spędzonych na prezentacji poprawionego po konsultacjach z mieszkankami i mieszkańcami programu, ale także na dyskusji z zebranymi. Osoby, które pojawiły się jako pierwsze  na spotkaniu,  mogły otrzymać papierową wersję programu Joanny Erbel, który rozszedł się na pniu. Pozostali mogą zapoznać się z programem na stronie: joannaerbel.pl. Joanna Erbel podsumowując spotkanie i dziękując przybyłym za uwagę zaprosiła wszystkich do udziału w wyborach i wprowadzenia jej programu w życie.

Zespół Zielonej Warszawy

17 października 2014

Samorząd bliżej obywateli! Odpowiedź Marka Matczaka na list Andrzeja Wielowieyskiego do kandydatów w wyborach samorządowych

Szanowny Panie Andrzeju,
przeczytawszy w Gazecie Wyborczej Pana „List otwarty do kandydatów w wyborach samorządowych”, jako kandydat do Rady m.st. Warszawy z Komitetu Wyborczego Partii Zieloni pragnę w pełni zgodzić się z opisaną w Pana liście diagnozą deficytu demokracji w naszej stolicy, ale też dodać kilka swoich uwag.


Przede wszystkim wszyscy samorządowcy powinni uświadomić sobie, że dzisiaj nie wystarczy raz na cztery lata poprosić o wyborczy głos i otrzymać mandat radnego. Dzisiaj trzeba codziennie starać się o ten społeczno-polityczny mandat. Praca w samorządzie to nieustający dialog z obywatelami miasta  - służy do tego wiele narzędzi, które w Warszawie bywają bardzo zardzewiałe – należy je przeczyścić i naoliwić.

Między innymi takimi narzędziami demokracji są rady osiedla, czyli organizacje samorządowe najniższego szczebla. Rady osiedla bardzo dobrze funkcjonują w Śródmieściu oraz na Grochowie, ale pozostają niezauważane przez władze miasta, a ich działania mało kiedy brane są pod uwagę. Najwyższa pora, aby rady osiedli zaistniały we wszystkich dzielnicach miasta, i żeby dla wszystkich było jasne, jak można założyć radę i na jakich zasadach ten obywatelski organ funkcjonuje. Społeczna działalność rad powinna być wspierana przez urzędy dzielnicowe oraz przez warszawski ratusz. Jako radny zamierzam utrzymywać kontakty ze wszystkimi radami, bo to są miejsca, gdzie spotykam się bezpośrednio z problemami obywateli, ale też znajduje tam bardzo dobre rozwiązania.

Innym ważnym narzędziem demokracji społecznej są miejskie Komisje Dialogu Społecznego, które skupiają organizacje pozarządowe zajmujące się konkretnymi tematami, np. ochroną środowiska albo miejscowymi planami zagospodarowania – tu jest potrzebne silne wsparcie i zainteresowanie radnych miejskich pracami takich komisji. Dla mnie jako kandydata na radnego sensowne jest, aby komisje rady miasta raz na jakiś czas robiły wspólne z Komisjami Dialogu Społecznego posiedzenia w celu wymiany informacji oraz prawdziwego załatwiania spraw i kontroli miejskich urzędów. W dzielnicach też istnieją Dzielnicowe Komisje Dialogu – te powinny zostać zreformowane poprzez rozszerzenie ich formuły tak, by uwzględniała wszystkich zainteresowanych sprawami dzielnicy. Proponuję na przykład, aby do udziału w pracach komisji dopuścić pojedyncze (niezrzeszone) osoby, przedsiębiorców, urzędników ZGN, spółdzielców oraz przedstawicieli wspólnot mieszkaniowych. Nie byłaby to żadna nowość, bo taki ciekawy projekt już wystartował na Woli. Jako miejski radny będę też lobbował za zmianą statutu miasta, tak aby radni dzielnicowi otrzymali większe kompetencje, a ich głos był słyszany i naprawdę brany pod uwagę przez radę i warszawski ratusz.

Uczestniczyłem w wielu posiedzeniach komisji oraz sesjach rad dzielnicowych i wielokrotnie słyszałem, że radni dzielnicy jedynie wydają opinie, które następnie nie są brane pod uwagę ani przez Radę Warszawy, ani przez urzędników ratusza. Najwyższa pora z tym skończyć, bo obecna sytuacja to nie tylko niegospodarność finansowa, ale też objaw kulejącej demokracji. Często prowadzi to w Warszawie do frustracji, bo lokalna społeczność oczekuje innych decyzji niż te, które uważa za słuszne ratusz. Należy też dać większe i bardziej elastyczne kompetencje dzielnicowym burmistrzom, ponieważ, jak Pan zauważył, zarządzają sporymi miejscowościami.

Wielokrotnie w swojej aktywistycznej działalności w mieście słyszałem od ludzi, którzy zwracali się do mnie o pomoc, że nie znają oni swoich radnych. W Warszawie jest to wielki problem, ale do rozwiązania. Miedzy innymi dlatego kandyduję na radnego Warszawy – uważam, że radnymi powinni być nasi sąsiedzi, liderki i liderzy z podwórka, osiedla i dzielnicy, ludzie, którzy pracują na przysłowiowej ulicy, na podwórku - bezpośrednio znają sytuację i problemy mieszkanek i mieszkańców. Tak jak już wyżej pisałem, radni z Rady Miasta powinni brać czynny udział w pracach DKDS-ów i KDS-ów i organizować wspólne komisje. Powinni też być w ciągłym kontakcie z radami osiedli oraz z radymi dzielnicy swojego okręgu wyborczego.  Bardzo ważny jest przepływ informacji pomiędzy organizacjami społecznymi oraz zainteresowanymi mieszkańcami a Radą miasta, bo to właśnie jego brak powoduje wszystkie społeczne niepokoje w naszym mieście, których przez ostatnie lata jest coraz więcej.

Warszawski ratusz to przedziwny mechanizm urzędniczych pionów i poziomów, które bardzo często ze sobą nie współpracują, a silniejsze jego komórki wiodą prym w przebudowie naszego miasta, narzucając innym swoja wizję. Tak jak mówi Joanna Erbel, nasza zielona kandydatka na prezydentkę Warszawy: „Znam wielu kompetentnych i sprawnych urzędników, ale nie ma politycznej woli, aby działali. Wielokrotnie nie wiedzą, jaką decyzję powinni podjąć i w którym kierunku ma rozwijać się miasto.”  I to właśnie jest źródło wielu problemów miasta – trzeba sobie zadać dramatyczne pytanie: Kto właściwie rządzi w stolicy?

Najwyższa pora zmienić styl zarządzania miastem – rozejrzeć się i zauważyć ludzi, obywateli i obywatelki, którzy mają swoje potrzeby, poglądy, i porozumieć się z nimi. Z takiego porozumienia zrodzą się nowe plany rozwoju społecznego, ale też urbanistyczne plany dla miasta, które teraz tonie, pozbawione miejscowych planów zagospodarowania, z permanentnie niszczonymi zabytkami  i bez planu rozwoju komunikacji miejskiej. Mógłbym długo wyliczać przykłady niezgody społecznej na działania ratusza, poczynając od kolejnych wycinek drzew po wydawanie milionów na miejskie gadżety, gdy jednocześnie zamyka się szkolne stołówki albo twierdzi, że nie ma pieniędzy na publiczne biblioteki, itd. 

Jako przyszły radny m. st. Warszawy będę zajmował się tymi zagadnieniami, abyśmy my wszyscy, jako miasto, bo miasto to przecież my, mieszkanki i mieszkańcy, zasłużyli na miano prawdziwie demokratycznej metropolii.

Pozdrawiam,
Marek Matczak 
- współprzewodniczący Warszawskiego Koła Partii Zieloni
- były członek Unii Demokratycznej, Unii Wolności 
oraz wiceprzewodniczący Partii Demokratycznej.



11 października 2014

Joanna Erbel w Ursusie: „Warszawa potrzebuje zmiany zarządzania.”


Ostatnie spotkanie z cyklu ERBEL ROZMAWIA odbyło się w środowy wieczór (08 października) w Ursusie. Podczas spotkania Joanna Erbel tradycyjnie już omówiła najważniejsze zagadnienia swego programu miejskiego, który przedstawiła w siedmiu punktach: 1) Wszystko, co ważne blisko ciebie; (2) Warszawa bez korków. Bilet za 2 zł; (3) Nowa polityka mieszkaniowa; (4) Planty warszawskie; (5) Start-up Warszawa! WiFi w całym mieście; (6) Sprawny urząd z wizją oraz (7) Straż miejska pomaga słabszym. Cały program kandydatki Partii Zieloni zawiera ponad osiemdziesiąt stron wypełnionych pomysłami na Warszawę. Erbel podkreśliła, że zdecydowała się nie rzucać paru chwytliwych haseł wyborczych jak ”przedłużymy wam linię metra” czy „tramwaj na Wilanów”. Zamiast przedwyborczych obietnic kandydatka zamierza pokazać kompleksową wizję zmiany miasta – Warszawa przede wszystkim potrzebuje zmiany logiki w zarządzaniu. Potrzebuje odejścia od dużych inwestycji, skupionych centrum miasta, inwestycji drogich, ale dobrze wyglądających z PR-owego punktu widzenia, na rzecz inwestycji lokalnych, mniejszych, ale bardziej potrzebnych mieszkańcom – tłumaczyła. 

                                             Fot. Ralph Dadura

Erbel zwróciła również uwagę na problem korków w Warszawie. – Jeżeli miasto swymi inwestycjami daje mieszkańcom i mieszkankom sygnał, że jedynym środkiem komunikacji w mieście jest samochód i tylko nim mają się przemieszczać, to siłą rzeczy miasto będzie się korkować coraz bardziej – zauważyła kandydatka. Lekiem na transportowe bolączki miasta powinno być doinwestowanie komunikacji miejskiej oraz stworzenie zintegrowanego systemu kolei miejskiej. – Za wzór stawiamy sobie takie miasta jak Hamburg czy Helsinki, które na przestrzeni najbliższych dwudziestu, trzydziestu lat chcą całkiem wyeliminować potrzebę posiadania samochodu w mieście. Ten proces dzieje się stopniowo. Inwestuje się w transport publiczny, usprawnia się go do tego stopnia, że przemieszczanie się nim staje się najwygodniejszą formą komunikacji, a także uspokaja się ruch samochodowy –wyjaśniała kandydatka. Erbel zauważyła także, że jednym z postulatów, który wyłonił się w ramach dzielnicowych konsultacji programu, jest powołanie Biura ds. Mobilności. Biuro to koordynowałoby rozwój transportu zbiorowego, skupiając się na potrzebach transportowych mieszkanek i mieszkańców miasta. 

Podczas spotkania na Ursusie Erbel poruszyła także ważną kwestię polityki mieszkaniowej i reprywatyzacji. Erbel  zauważyła, że od początku transformacji  polityka mieszkaniowa w Warszawie praktycznie nie istniała. Jedyną propozycją władz są dopłaty w ramach rządowych programów jak Rodzina na Swoim, czy Mieszkanie dla  Młodych, które przynoszą korzyści głównie firmom deweloperskim. Erbel chce zmiany logiki działania na rzecz wsparcia budownictwa czynszowego. Według kandydatki ważny jest także rozwój budownictwa na wynajem, powrót TBS-ów i wprowadzenie mikrospółdzielni, które zaczną już niedługo działać we Wrocławiu. Kolejnym bulwersującym tematem jest reprywatyzacja, która dotyczy również nieruchomości użyteczności publicznej, takich jak boiska szkolne, przedszkola czy parki. Erbel stwierdziła, że obecne władze miasta nie robią nic, aby pomagać lokatorom i lokatorkom reprywatyzowanych kamienic, nie mają także pomysłu na rozwiązywanie problemu roszczeń, a ustawa, która powstaje od lat, wciąż nie jest gotowa. 

                                                             Fot. Ralph Dadura

Prawie dwugodzinne spotkanie z kandydatką zakończyło się serią pytań od zgromadzonych. Większość pytań dotyczyła finansowania postulatów pojawiających się w programie Joanny Erbel. Kandydatka stwierdziła, że przede wszystkim chciałaby zmienić priorytety budżetowe. Jej zdaniem miasto wydaje ogromne pieniądze na duże i „ozdobne” inwestycje jak np. bezmyślne rozbudowy dróg ( jak chociażby trzypasmowej ul. Światowida), budowanie za 5 milionów złotych budynku kawiarni Plażowa, czy stawianie drogich atrakcji w stylu fontanny multimedialnej na Podzamczu. Według Erbel, zamiast takich kosztownych inwestycji, pieniądze z nich można oddać dzielnicom na realizowanie ich potrzeb, jak budowa centrów aktywności lolalnej, czy  tak bardzo potrzebny w Warszawie rozwój zintegrowanego transportu szynowego (z pomocą może przyjśc wizja integracji warszawskiego systemu transportu, przedstawiona przez Mariusza Różyckiego w ramach konkursu Futuwawa) - Miasto, które my proponujemy, to miasto wolne od niepotrzebnych wydatków, a nie miasto, które wyrzuca w błoto grube miliony na rzeczy kompletnie niepotrzebne. Ogromne środki są wydawane na reprywatyzację, na odszkodowania, nad którymi nie mamy kontroli. I tu są pieniądze – zaznaczyła Erbel. 

Fot. Ralph Dadura 


Zgromadzeni na spotkaniu zauważyli, że dużym problemem dotyczącym ich dzielnicy jest transport. Mieszkańcy i mieszkanki Ursusa skarżyli się na to, iż  dojazd do centrum miasta, gdzie większość z nich pracuje, jest utrudniony. Według zgromadzonyh sytuacja pogorszy się, gdy powstanie nowe megaosiedle na 38 tys. osób budowane na terenie dawnych zakładów ZPC Ursus. Według mieszkanek i mieszkańców bardzo dogodnym rozwiązaniem dla ich dzielnicy byłoby lepsze wykorzystanie istniejącej już infrastruktyry kolejowej, która jest „jedynym ratunkiem dla Ursusa”. Dzięki zintegrowanemu systemowi transportu szynowego, który postuluje w swym programie Erbel, Ursus zyskałby połączenie z resztą miasta – nie tylko ze stacją Warszawa-Śródmieście.   

                                                 Fot. Ralph Dadura

Największe poruszenie wśród zebranych wywołał jednak temat, z którym pojawił się na spotkaniu Mirosław Obarski ze Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Ursusa. A mianowicie  budowa przez Dalkię Warszawa (francuską firmę, która przejęła sprywatyzowany SPEC) nowej elektrociepłowni na terenie dawnych ZPC Ursus. Inwestycja, która kosztować będzie  300 milionów złotych,  ma według firmy zaspokoić dostarczyć mieszkańcom i mieszkankom tańsze, przyjazne dla środowiska i bezpieczne ciepło. Przeciwnicy tego rozwiązania wskazują jednak  na wysokie koszty przesyłania energii z Ursusa do Warszawy. Jak zauważył Mirosław Obarski, na terenie byłych ZPC Ursus, gdzie Dalkia Warszawa zamierza zbudować elektrociepłownię, można już dostarczać tanie ciepło ze źródeł miejskich (polska firma PGNiG Termika), a w odległości ok. pół kilometra od projektowanej inwestycji, funkcjonuje od lat elektrociepłownia o podobnych parametrach w zakresie produkcji ciepła (polska firma Energetyka Ursus). Budowanie nowej elektrociepłowni naraża na koszty nie tylko mieszkańców i mieszkanki Ursusa, ale całą Warszawę. Według analiz wykonanych przez Instytut Techniki Cieplnej przy Politechnice Warszawskiej i Komitet Obrony Lokatorów podwyżki cen wyniosą ok. 17 proc. w Warszawie - w tym przypadku oznacza to w sumie podwyżkę o 220 mln zł rocznie, co w przeliczeniu na 4. osobową rodzinę daje blisko 490 zł w skali roku. 

Na koniec spotkania Joanna Erbel zachęciła mieszkańców i mieszkanki Ursusa do przyjścia 16 października na ostatnie spotkanie z cyklu ERBEL ROZMAWIA, na którym zostanie zaprezentowany program w pełnym kształcie z uwzględnionymi pomysłami mieszkańców i mieszkanek wszystkich 18 dzielnic. 

Zespół Zielonej Warszaway

3 października 2014

Joanna Erbel na Targówku: „Warszawa o jakiej myślę, to miasto zielone, przyjazne i lokalne.”

Cykl spotkań ERBEL ROZMAWIA powoli dobiega końca. W środowy wieczór odbyło się już szesnaste spotkanie z mieszkankami i mieszkańcami Warszawy. Tym razem kandydatka na prezydentkę z ramienia Partii Zieloni, Joanna Erbel odwiedziła Targówek, gdzie w „Naszym Klubie” spotkała się z wyborcami. Szesnaste spotkanie było inne niż wszystkie, ponieważ odbyło się w bardzo kameralnej atmosferze w przyjaznych wnętrzach osiedlowego klubu. 



Podczas prawie dwugodzinnej rozmowy Joanna Erbel przedstawiła zebranym  główne założenia swego obszernego programu - Przedstawiam skróconą wersję opowiedzianą wokół siedmiu punktów programowych: 1) Wszystko, co ważne blisko ciebie; (2) Warszawa bez korków. Bilet za 2 zł; (3) Nowa polityka mieszkaniowa; (4) Planty warszawskie; (5) Start-up Warszawa! WiFi w całym mieście; (6) Sprawny urząd z wizją oraz (7) Straż miejska pomaga słabszym. Mój program jest taką kompleksową wizją zmiany miasta. Zdecydowaliśmy się na to, aby nie dawać kilku obietnic przedwyborczych, które są bardziej chwytliwe, tylko pokazujemy jak inaczej można myśleć o Warszawie – tłumaczyła zebranym Erbel. - Na ostatnim, podsumowującym spotkaniu ERBEL ROZMAWIA, które planujemy na 16 października, przedstawimy ostateczną wersję programu.

Zebrani mieszkańcy i mieszkanki Targówka mogli usłyszeć od kandydatki, co według niej powinno zostać zmienione w Warszawie i jaki Erbel ma pomysł na miasto. Według kandydatki Warszawa przede wszystkim powinna być lokalna, powinno się w niej dbać o mieszkańców i mieszkanki, o ich dobrobyt i dobrostan – Warszawa powinna być miastem do życia. Poza tym, Warszawa według Erbel to miasto, w którym chroni się lokalny handel, małe lokalne firmy i bazary. To miasto do życia, a nie miasto wypchane centrami handlowymi. To miasto, w którym jego mieszkanki i mieszkańcy cenią swój czas, dlatego żyją lokalnie. 

Erbel wypunktowała także uchybienia obecnej władzy dotyczące chociażby transportu  – Ostatnio w debacie publicznej dotyczącej transportu w mieście, jedynym wielkim tematem jest druga linia metra. Inwestycja potwornie kosztowna, problematyczna i w dodatku oddawana z opóźnieniami. Według mnie, druga linia nie jest  rozwiązaniem warszawskich problemów z transportem, a tak jest obecnie traktowana. Nikt nie mówi o tym, że mamy szanse na ponad osiemdziesięcioprocentowe dopłaty ze środków unijnych na rozwój transportu szynowego – czyli tramwajów i kolei miejskiej. To jest temat, którego Ratusz w tym momencie unika, cała energia zostaje skupiona na metrze – wytkała błędy kandydatka. Mówiąc o transporcie publicznym zapomina się o tym, że powinien on służyć do tego, żeby ludzie wygodnie mogli się przemieszczać po mieście. Joanna Erbel proponowała utworzenie Biura ds. Mobilności, które koordynowałoby rozwój transportu zbiorowego skupiając się na potrzebach transportowych mieszkanek i mieszkańców miasta, a nie potrzebach drogowców, czy urzędników, jak jest do tej pory. 

Oprócz rozmów o transporcie w mieście i pomyśle na jego usprawnienie Joanna Erbel, poruszyła także kwestie bardzo ważną z jej punktu widzenia, czyli kwestię polityki mieszkaniowej – Kwestia polityki mieszkaniowej została oddana praktycznie w całości w ręce deweloperów. Co pokazują także wszelkie rządowe programy wsparcia – czy Rodzina na Swoim, czy Mieszkanie dla  Młodych – one wszystkie wspierają de facto deweloperów, którzy stawiają na obrzeżach miasta źle zaprojektowane osiedla bez szkół, przedszkoli czy lokalnego handlu. A osoby kupujące takie mieszkania są zmuszone po pierwsze, wszędzie dojeżdżać samochodem, gdyż osiedla te nie są nawet skomunikowane, a po drugie brać kredyt na 30 lat. A to niestety wiąże się z ryzykiem, bo przecież nikt nie ma umowy z pracodawcą na 30 lat – mówiła Erbel. Według kandydatki pomysłem na rozwiązanie tego problemu jest rozwój budownictwa na wynajem, powrót TBS-ów, rozwój budownictwa komunalnego i wprowadzenie mikrospółdzielni. 

Kolejnym poruszanym na spotkaniu tematem była zieleń w mieście, która według Erbel zanika, zostaje zabetonowana i powkładana w pseudo eleganckie donice. Erbel chce, aby zieleń w mieście odgrywała ważną rolę – Moja wizja zielonego miasta, to wizja, gdzie zieleń jest bardzo różnorodna, gdzie jej wzorem nie jest Ogród Krasińskich, czyli ogrodzony zielony salon, do którego nie można wprowadzać psów, a np. ogrody społeczne, otwarte ogródki działkowe czy parki dostępne dla wszystkich. Miasto powinno dbać o zieleń, powinno sadzić drzewa, a nie rachityczne rośliny w donicach jak na Pl. Powstańców Warszawy, czy na nowo otwartej Świętokrzyskiej – mówiła. Kandydatka Partii Zieloni zapowiedziała także, że chce walczyć o drzewa w mieście, bo według niej niedopuszczalne jest wycinanie starego drzewostanu, po to aby zrobić miejsce na szerokie, betonowe arterie dla aut, jak to miało miejsce ostatnio np. przy ul. Prostej. 

Warszawa innowacyjna, Warszawa otwarta na małe przedsiębiorstwa to kolejny temat poruszany podczas spotkania na Targówku. Miasto, według Erbel, ma nie przeszkadzać w zakładaniu własnych firm i drobnych przedsiębiorstw, a pomagać. Erbel postuluje, aby miasto ułatwiało swym mieszkańcom i mieszkankom swych własnych firm, chociażby poprzez łatwiejszy dostęp do informacji na temat wolnych lokali z zasobu miejskiego, czy organizowanie profilowanych konkursów na lokalne rzemiosło. Postulat ten wywołał głosy z sali. Jedna z obecnych na spotkaniu mieszkanek opowiedziała swą historię dotyczącą wielomiesięcznych poszukiwań lokalu z zasobów miejskich, które niestety zakończyły się fiaskiem, gdyż według niej „Miasto nie ma w tym interesu, żeby pomagać w zakładaniu firmy. Miasto utrudnia i miastu nie zależy.”   - Walczyłam z ZGNem szukając lokalu użytkowego na wynajem, ale zostałam oszukana przez ZGN, straciłam pieniądze i zostałam bez lokalu, a mój pomysł na biznes został w fazie marzeń – żaliła się rozgoryczona mieszkanka. Erbel zauważyła, że trzeba to zmienić, bo takich historii jak ta przytoczona, jest więcej. Według kandydatki jednym ze sposobów jest ujednolicenie systemu dotyczącego informacji o wolnych lokalach z zasobów miejskich, ale także stworzenie swego rodzaju mapy pustostanów miejskich, które mogłyby zostać wystawione na wynajem komercyjny. 

  Podczas spotkania z kandydatką na prezydentkę miasta, uczestnicy i uczestniczki  mogli także podzielić się z Joanną Erbel swymi przemyśleniami dotyczącymi życia w dzielnicy. Pojawiły się głosy z sali na temat problemów, które trapią mieszkańców i mieszanki Targówka. Jednym z nich  była kwestia spowodowanego przez budowę II linii metra, przeniesienia lokalnego bazaru. Mieszkańcy i mieszkanki zauważyli, że mimo, iż bazar na Trockiej nie jest najładniejszym i najbardziej estetycznym miejscem na Targówku, to warto go zatrzymać, gdyż większość osób woli korzystać z niego, niż robić zakupy w pobliskim markecie. Zaniepokojeni zebrani tłumaczyli, iż bazar ma zostać przeniesiony w mniej dogodne dla mieszkańców miejsce. Jak zauważyła Erbel, problem z bazarami w Warszawie istnieje. A jego rozwiązaniem może być pokazanie, że są to miejsca, które tworzą tkankę danego osiedla. Trzeba dbać o nie, a nie przenosić czy likwidować, gdyż służą lokalnej społeczności. Pojawiły się również zaniepokojone głosy mieszkanek i mieszkańców na temat Parku Wiecha, który według zebranych jest zaniedbany, zarośnięty i brak w nim śmietników i worków na psie odchody. Mieszkanki i mieszkańcy twierdzili, że to, co im przeszkadza na Targówku, to tak naprawdę drobne rzeczy,  które miasto mogłoby  łatwo rozwiązać, ale nie robi tego. 

  Spotkanie z cyklu ERBEL ROZMAWIA na Targówku było okazją  nie tylko do zapoznania się z programem kandydatki Partii Zieloni, ale także szansą na podzielenie się z Erbel problemami dotyczącymi dzielnicy, i w szerszej perspektywie, miasta. 

Zespół Zielonej Warszawy

30 września 2014

Erbel na Chłodnej: „Nie chcę „miasta-bombonierki”.


W niedzielny wieczór w klubokawiarni Chłodna 25 odbyło się kolejne z cyklu spotkań z kandydatami i kandydatkami na najwyższe stanowisko w stołecznym samorządzie. Tym razem gościnią Jana Fusieckiego i Bogumiła Kolmasiaka była kandydatka na prezydentkę Warszawy z ramienia Partii Zieloni - Joanna Erbel. 



Rozmowa rozpoczęła się od wyjaśnienia sytuacji ruchów miejskich. Fusiecki zapytał, czy brak wspólnej listy wyborczej ruchów miejskich jest porażką. Erbel stwierdziła, iż na pewno nie można tak tego nazwać. - Udało nam się uniknąć sytuacji, w której gramy przeciwko sobie. Zawarliśmy kiedyś swego rodzaju pakt o nieagresji. Zieloni startują na do Rady Miasta i na fotel Prezydenta, a ruchy miejskie - do dzielnic. Nie ma więc, wbrew temu, co piszą media, dziesięciu konkurencyjnych list społecznych. Poza tym Janek Śpiewak, reprezentujący Miasto Jest Nasze, pomimo tego że jego organizacja oficjalnie mnie nie popiera, ostatnio zadeklarował w jednym z wywiadów, że odda na mnie głos. Oczywiście dla wyborcy byłoby łatwiej, gdyby była jedna lista, ale tak się nie stało. Przez najbliższe kilka tygodni będziemy udowadniać, że nasze postulaty są zbliżone, że mamy wspólne cele – tłumaczyła Erbel.



- Tym, co mi przeszkadza w tej kampanii, jest brak prawdziwej debaty o mieście - kontynuowała. - Jestem jedyną osobą, która przedstawiła kompleksowy pomysł na Warszawę. Bardzo ubolewam nad tym, że tylko ja mam opracowany program i nie mam z kim rozmawiać i debatować. Co jakiś czas pojawia się jakiś wywiad lub prowadzi się rozmowę na poziomie serwisów plotkarskich – kto, z kim i kogo gdzie widziano. Hanna Gronkiewicz-Waltz nie pokazała swojego programu, odmawia też udziału w debatach. Zamiast tego, zgodnie z podpowiedziami PRówców, jeździ na rowerze. W ogóle ścieżek rowerowych jest więcej i są bardziej czerwone niż wcześniej, jakby Ratusz chciał wszystkim pokazać, że nie warto głosować na kandydatkę na rowerze, bo wszystko załatwią oni - podkreśliła Erbel. - Panuje takie przekonanie, że wystarczy zrobić jakieś wydarzenie, coś otworzyć, czy gdzieś się pokazać, aby dać do zrozumienia, że nasze postulaty zostały wchłonięte przez rządzących.

- Gdy obserwuję, jak szybko się to miasto zmienia, to jest to „dobra-zła wiadomość”. Dobra, ponieważ w mieście się coś poprawia, a zła, gdyż istnieje duże zagrożenie, że po wyborach ten kierunek zmian zostanie zmieniony. Może zdarzyć się tak, że kierunek prospołeczy obrany przez Hannę Gronkiewicz-Waltz jest realizowany tylko teraz, a  po wyborach zostanie nam już tylko ten drugi kierunek, czyli drogie i niepotrzebne inwestycje, wydatki i zanik partycypacji – mówiła kandydatka.  



Podczas debaty padło pytanie dotyczące sondaży, w których Erbel od rządzącej Prezydent dzieli spory dystans – Czy zamierzacie coś zrobić z tym, żeby tę sytuację zmienić?- pytał Fusiecki. - Oczywiście, że planujemy różne działania, ale na razie nie będę o nich mówić. Poza tym na początku października zostaną ogłoszone listy. Wtedy też kandydaci oraz kandydatki na radne i radnych będą mogli rozpocząć właściwą kampanię. Jeśli chodzi o sondaże, to z jednej strony można powiedzieć, że wydają się korzystne dla PO, ale z drugiej strony pokazują, że PiS praktycznie „odpuścił” sobie Warszawę. To akurat działa na moją korzyść. Osoby, które dotychczas głosowały na PO tylko po to, żeby głosować przeciw PiS-owi, mogą teraz pozwolić sobie na wybór pozytywny - za postulatami, a nie przeciw konkretnej partii z obawy o jej wygraną. Ludzie mogą głosować bezpiecznie za swoją wizją miasta i mam nadzieję, że poprą nas. – przekonywała Erbel.  - Poza tym planujemy przeprowadzić dużą akcję profrekwencyjną, żeby ukazać ludziom łatwość dopisania się do rejestru wyborców. 



Podczas spotkania padło pytanie o Piotra Guziała, kontrkandydata Joanny Erbel, który goszcząc na Chłodnej wspomniał o korzystnym porozumieniu, jakie proponował Zielonym, aby skonsolidować głosy przeciwników Hanny Gronkiewicz-Waltz. Wiadomo, że Partia Zieloni jest partią bardzo profesjonalną, ekspercką, ale nie posiada takiego zaplecza biznesowego i może być jej ciężko walczyć o wynik, który zapewni wejście do głównej stawki. Zatem czy propozycja Guziała nie była słuszna? – pytał jeden z prowadzących. - Piotr Guział nie powiedział, jak wyglądała jego propozycja – odparła Erbel - Chciał, abym całkowicie się wycofała z kampanii i stanęła za nim. Co dla mnie, jako osoby, która idzie do wyborów z własnym programem, z własna wizja miasta, z konkretnymi przekonaniami, było nie do przyjęcia. Poza tym pójście z Guziałem zmuszałoby mnie to do podpisania się pod jego programem, który zawiera się w dwóch postulatach: „Hanna Gronkiewicz-Waltz musi odejść” i „Piotr Guział na Prezydenta”. Propozycje WWS były dla nas nie do zaakceptowania, nie byliśmy traktowani jak partner. Nie było dalszej wizji współpracy, wizji miasta. Były to rozbieżne strategie – odpowiadała Joanna Erbel. 

Prowadzący spotkanie pytali o ruchy miejskie i ich brak doświadczenia menedżerskiego i samorządowego.  - Wychodzi się z założenia, że osoba, która kandyduje na radnego lub radną z ramienia dużej partii w magiczny sposób nabywa kompetencje – ironizowała Erbel. Jak się jednak okazuje na przykładzie wielu projektów, społecznicy i społeczniczki bardzo szybko się uczą i mają pokaźne zaplecze eksperckie, często większe niż niejeden radny czy radna – kontynuowała kandydatka. – Gdy pisałam swój program w gronie kilkudziesięciu ekspertów, były wśród nich osoby, które pisały Społeczną Strategię Warszawy, prowadziły projekty na rzecz miasta. Jak się okazuje, pracuję z tymi samymi specjalistami, co Ratusz. Współpracuję z ekspertami od ekonomii społecznej, takimi jak Krzysztof Cibor, czy od zieleni, jak dr Krzysztof Herman. Moim zapleczem eksperckim, jeśli chodzi o transport, jest między innymi Zielone Mazowsze czy SISKOM. Miasto rozwija się niespójnie, ponieważ nie ma jednej jego wizji. Hanna Gronkiewicz-Waltz unika teraz debat, bo sama nie wie, w jakim kierunku idzie Warszawa – uderzyła w urzędującą prezydentkę Erbel. - Jest takie przekonanie, że to miasto jest bardzo dobrze zarządzane, ponieważ była prezeska NBP musi podejmować najlepsze decyzje. A takich „najlepszych decyzji”, które są na granicy absurdu, jest bardzo dużo –punktowała Joanna Erbel.


Kandydatka wytknęła także obecnej administracji brak pomysłu  na rewitalizację Pragi  - Z jednej strony brakuje 160 tysięcy na remont i urządzenie dwóch lokali użytkowych dedykowanych lokalnej społeczności Pragi, z drugiej - miasto wykłada 5 milionów na kawiarnię Plażowa, która jest ładnym budynkiem, ale nie wpływa na to, że dzieci na Pradze nie muszą bawić się na ulicy. To są absurdy – wyliczała Erbel. - Niestety jest ich więcej. Całą debatę o transporcie miejskim i dużych inwestycjach zdominowała drugą linię metra. A o tym, że do roku 2020 mamy ostatnia szansę na 80-procentową dopłatę unijną do tramwajów, w ogóle się nie mówi. Jedyne co robi Ratusz to szafowanie liczbami – „wydaliśmy taką kwotę na taką inwestycję.” A czy przypadkiem nie było to za dużo, czy przypadkiem te pieniądze nie powinny iść gdzie indziej? My proponujemy całkowitą zmianę logiki. Zrezygnowanie z dużych, niepotrzebnych inwestycji i zadbanie o to, żeby Warszawa była miastem do życia. Nie „miastem-bombonierką”, ale policentryczną metropolią, która rządzi się polityką dnia codziennego. 



Na pytanie na temat samorządności i większego udziału mieszkańców i mieszkanek w życiu miasta, Erbel podkreśliła, że chce wreszcie dopuścić ich do głosu - Jestem za większą decentralizacją, warszawiacy i warszawianki powinni móc uczestniczyć w życiu politycznym. Żeby to robić, muszą być bliżej swoich radnych dzielnicowych, którzy z kolei powinni mieć większe kompetencje. Powoli odradzają się Rady Osiedli – coraz więcej osób chce startować do istniejących i zawiązywać nowe – podkreślała Erbel. - Ludzie zaczynają brać sprawy w swoje ręce. Jesteśmy w momencie przełomowym i musimy teraz angażować wszystkie nasze siły, aby tę demokracje na poziomie miejskim realizować.

Duże poruszenie wywołał aspekt reprywatyzacji, temat tak istotny w Warszawie. – Władze Warszawy omijają reprywatyzację dość dużym łukiem - zaczęła Erbel. – Ratusz nie robi nic, mimo że Hanna Gronkiewicz-Waltz jest wiceprzewodniczącą rządzącej partii, nie była w stanie przeprowadzić ani jednego z przygotowanych przez jej urzędników projektów ustaw, skądinąd niedoskonałych. Miasto nie pomaga lokatorom zwracanych kamienic, nie sprawdza czy zwrot takiej nieruchomości się należy, a jeśli sprawy ocierają się o prokuraturę to o prawa mieszkańców walczą organizacje lokatorskie, a nie samorządowcy. My chcemy pokazać, że Ratusz nie troszczy się o nasze dobro wspólne –  zauważyła kandydatka. – Dopóki reprywatyzacja dotykała tylko lokatorów, była przedmiotem zainteresowania wąskiej grupy ludzi. Ale gdy okazuje się, że do zwrotu jest np. Królikarnia, przedszkola tracą swoje tereny, oddaje się boiska szkolne to uświadamiamy sobie, że problem ten dotyczy ogółu mieszkańców. – zwróciła uwagę Erbel. – Nie ma planów miejscowych, jest bardzo dużo zaniedbań po tej stronie. Nie ma żadnej kontroli, brakuje pomysłu, aby w kompleksowy sposób śledzić i sprawdzać proces zwrotowy. Miasto nie negocjuje ze spadkobiercami, tylko od razu z automatu oddaje nieruchomości. Część tych zwrotów odbywa się na podstawie nielegalnych dokumentów. -  punktowała Erbel - My chcemy dążyć do uchwalenia ustawy reprywatyzacyjnej, ale też dokładnie kontrolować dokumenty zwrotowe  – stwierdziła kandydatka.



W dalszej części oddano głos zgromadzonej publiczności. Pojawiły się pytania dotyczące obrony lokalnego handlu, oczywiście w kontekście przejęcia przez dyskont Biedronka kina Femina. – Rozprzestrzenianie się takich sklepów bardzo mnie martwi – przyznała Erbel. - Miasto powinno temu przeciwdziałać i chronić małe sklepy. Szczególnie, gdy tracimy miejsca symboliczne, takie jak wspomniana już Femina. Władze według mnie powinny interweniować. To jest wielkie wyzwanie dla miasta. Bo oprócz strategii rozwoju handlu, władzom brakuje świadomej polityki lokalowej. Przecież Warszawa ma wiele lokali komunalnych, które stoją puste, a można je wykorzystać na lokalny handel czy rzemiosło. Są to bowiem lokalne miejsca pracy, a ich właścicieli nie można doprowadzać do tego, żeby stawali się pracownikami na kasie w dyskontach.Trzeba pomóc lokalnym przedsiębiorcom. – przekonywała goszcząca na Chłodnej kandydatka na prezydentkę. 


Kandydatka Partii Zieloni zadeklarowała także, że zadba o estetykę przestrzeni publicznej – Jeśli chodzi o reklamy w mieście, możemy skutecznie egzekwować ich zgodność z planem miejscowym, usuwać te pojawiające się w pasie drogowym, a także dawać dobry przykład, nie korzystając z reklamy zewnętrznej w promocji miasta. Druga kwestia to mała architektura. Mimo że mamy sprawnego Naczelnika ds. Estetyki, to wiele przestrzeni zostało zaprojektowanych przez drogowców – mówiła. - Postulujemy również przywrócenie stanowiska Naczelnego Architekta Warszawy -  zakończyła Erbel. Kandydatka zadeklarowała, że nie zamierza w kampanii korzystać z bilboardów reklamowych i zachęca do tego swoich kontrkandydatów.  Na tym, między innymi, polega dbanie o estetykę przestrzeni publicznej. – Poza tym, dopóki nie będziemy mieć ustawy o ochronie krajobrazu, to możemy jedynie wywierać taką miękką presję. Ale zamierzamy to robić - konkludowała Erbel.




Na koniec padło pytanie dotyczące planów na przyszłość Joanny Erbel i jej ewentualnego startu w wyborach parlamentarnych – Nastawiam się na konsekwentny marsz do samorządu, a nie skakanie od wyborów do wyborów. Wiem, że na okoliczność wyborów parlamentarnych w Partii Zieloni jest dużo osób bardziej kompetentnych w sprawach krajowych niż ja. Każdy z tych poziomów rządzenia ma inna specyfikę. Inną specyfikę ma Rada Osiedla, a inne decyzje podejmuje się na poziomie parlamentarnym. Ja się najlepiej czuję na poziomie samorządowym, na poziomie miasta -  zakończyła Joanna Erbel. 

Zespół Zielonej Warszawy

25 września 2014

Joanna Erbel na Bielanach: „Warszawa to miasto, które planują drogowcy.”



Wieczorem 22 września, w międzynarodowym Dniu bez Samochodu odbyło się na Bielanach piętnaste spotkanie z cyklu ERBEL ROZMAWIA. Mieszkańcy i mieszkanki dzielnicy mogli spotkać się z kandydatką Partii Zieloni na prezydentkę miasta i poznać jej program wyborczy, a także porozmawiać o problemach trapiących ich dzielnicę. Na początku spotkania kandydatka przedstawiła najważniejsze punkty swojego programu wyborczego - (1) Wszystko, co ważne blisko ciebie; (2) Warszawa bez korków. Bilet za 2 zł; (3) Nowa polityka mieszkaniowa; (4) Planty warszawskie; (5) Start-up Warszawa! WiFi w całym mieście; (6) Sprawny urząd z wizją oraz (7) Straż miejska pomaga słabszym. Joanna Erbel podkreślała, że Warszawa ma być przede wszystkim „miastem do życia”. Zaznaczyła także, że mimo, iż przy programie pracowało kilkudziesięciu wybitnych ekspertów i ekspertek, to często z poziomu eksperckiego nie widać tego, co jest najważniejsze dla lokalnych społeczności –„Czasem możemy coś pominąć, dlatego konsultujemy program z mieszkańcami i mieszkankami dzielnic. Dlatego przyjechałam do Państwa na Bielany” dodała.



Dla Joanny Erbel jednym z ważniejszych postulatów jej programu jest lokalność. Jak stwierdziła –„W tym momencie Warszawa jest tak planowana, że największe inwestycje i największa uwaga ratusza skupiona jest na centrum. Często powstają całkiem niepotrzebne i bardzo drogie inwestycje - jak np. budynek kawiarni przy Stadionie Narodowym. Niepotrzebnie wydaje się 5 milionów złotych na hispterską kawiarnię „Plażowa”, w momencie, kiedy brakuje 140 tysięcy złotych, żeby wyremontować centrum aktywności lokalnej na Pradze, które mogłoby być ważnym elementem procesu rewitalizacji tej części miasta. To co ja proponuję, to zmiana priorytetów. Jeśli Warszawa ma być miastem o europejskich standardach, przyjaznym i takim, w którym dobrze się mieszka, to powinno być w niej więcej miejsc dla ludzi, parków gdzie są miejsca na pikniki, miejsca do odpoczynku, czy instytucji kulturalnych i centrów aktywności lokalnej .” 



Kolejnym ważnym punktem dotyczącym lokalności poruszonym podczas spotkania na Bielanach, była ochrona lokalnego handlu. Erbel stwierdziła, że chronić lokalny handel można na kilka sposobów – „Można np. wprowadzać  świadomą politykę lokalową – miasto nadal ma pustostany komunalne, lokale użytkowe, które mogłoby wykorzystać w ten sposób. Można przeprowadzać konkursy profilowane np. na warzywniaki, albo sklepy spożywcze, lub na rzemiosło.”.  
Erbel zauważyła także, że innym sposobem na ochronę handlu lokalnego jest walka z dużymi centrami handlowymi i  sklepami wielkopowierzchniowymi np. poprzez świadome planowanie przestrzenne, które jest jednym z postulatów wyborczych kandydatki –„ Warszawa w tym momencie jest pokryta jedynie w 33% planami miejscowymi, więc daje to niestety dużą dowolność, jeśli chodzi o stawianie takich dużych inwestycji. Nie ma jasnej polityki, wspierającej głosy mieszkańców i mieszkanek, którzy mówią: chcemy żyć lokalnie, chcemy mieć lokalny handel, chcemy wspierać tę drobną przedsiębiorczość.”



 Jak zauważyli zebrani mieszkańcy i mieszkanki Bielan, brakuje lokalnych sklepów czy  szkół i przedszkoli, do których można posyłać dzieci bez konieczności np. jeżdżenia do innych dzielnic, gdzie taka infrastruktura jest dostępna.  – „Wszystkie nowe osiedla, które się budują praktycznie nie mają planów zagospodarowania przestrzennego. Tam nie tylko nie ma zieleni, ale nie ma też gdzie np. wysłać dziecka do przedszkola czy zaprowadzić do szkoły. A  wszystko powinno być w zasięgu ręki.” odpowiedziała Erbel. 

Bardzo ważnie miejsce w programie Joanny Erbel zajmuje także polityka mieszkaniowa. Podczas spotkania Erbel przybliżyła ten problem mieszkańcom i mieszkankom Bielan. -„ Praktycznie od 25 lat polityka mieszkaniowa jest tematem traktowanym po macoszemu, spychanym na dalszy plan. My chcemy pokazać, że nie można myśleć o polityce miejskiej bez myślenia o polityce mieszkaniowej. I to na wielu poziomach. Np. takim ważnym tematem w skali Warszawy jest oczywiście reprywatyzacja. Władze nie robią nic, mimo że pani prezydentka jest przedstawicielką rządzącej partii, aby pomóc lokatorom reprywatyzowanych kamienic, którzy są po prostu pozostawieni sami sobie. Jeśli sprawy ocierają się o prokuraturę to o prawa mieszkańców walczą  organizacje lokatorskie, a nie miasto, które według mnie powinno przede wszystkim bronić lokatorów. „  mówiła Erbel.  Jak zauważyła kandydatka, kwestia reprywatyzacji dotyka także gruntów publicznych –„ I tu powraca temat braku planowania przestrzennego – jeśli nie wiadomo, że dany teren w planie miejscowym zapisany jest jako teren zielony, to staje się łakomym kąskiem dla osób, które skupują roszczenia, a tak nie może być!”.


- „ Gdy zostanie Pani prezydentką, to czy postępowania reprywatyzacyjne już zakończone będą badane ponownie pod kątem prawidłowego ich przeprowadzenia? I  czy w wypadku zaistnienia jakiś nieprawidłowości odrzuci Pani te decyzje, czy zostawi?” – padło pytanie z sali. 
- „Jeśli będą kwestie, które będą ocierać się o prokuraturę i okaże się, że są jakieś nieścisłości, np. kamienice zostały zwrócone na podstawie fałszywych dokumentów, albo niezgodnie z prawem, to trzeba będzie podważać ten proces zwrotowy.”  odparła Erbel. Zaznaczyła także, że chciałaby, aby dokumenty na podstawie, których dokonywane są zwroty mienia  musiały by być dokładnie sprawdzane – „W tym momencie się to nie dzieje, one praktycznie są zwracane z automatu. Rozmawialiśmy z organizacjami lokatorskim o tym, że potrzebny jest nam Okrągły Stół Reprywatyzacyjny, który dokładnie badałby to,  jak wyglądają procesy zwrotowe.”
Joanna Erbel zauważyła również, że panuje w kraju  przekonanie, że reprywatyzacja to problem warszawski, a tak nie jest – „dekret Bieruta był dekretem krajowym dotyczącym Warszawy i w sytuacji, gdy płacimy „janosikowe” i jeszcze jesteśmy obciążeni reprywatyzacją, to potrzebujemy wsparcia ze strony budżetu państwa na wypłacanie odszkodowań.” .



Ważnym tematem, który według Erbel jest obecnie przez miasto zaniedbywany, a istotny szczególnie w takiej dzielnicy jak Bielany,  to polityka śmieciowa. – „W Warszawie - stwierdziła Erbel – nie ma w ogóle pomysłu co zrobić z tym, że produkujemy  za dużo śmieci, brakuje pomysłów dotyczących tego co mamy z tymi śmieciami zrobić, czy je odzyskiwać, czy np. zainwestować w sortownie.  A my chcemy zaproponować nowe rozwiązania” mówiła Joanna Erbel. 
-„Jest też bardzo ważna kwestia śmietniska na Radiowie” odezwała się jedna z przybyłych na spotkanie mieszkanek Bielan – problem jest taki, że miasto obiecywało, że wysypisko nie będzie powiększane, a okazało się, że to guzik prawda, bo jest powiększane.  A mieszkańcom się mówi, że w 2016 roku nie będzie już tak śmierdzieć, że zostanie zmniejszona „odorowość” – swoją drogą niezły eufemizm, bo tam naprawdę bardzo śmierdzi. Ale tak naprawdę nie wiadomo czy ten 2016 to jest taka data, kiedy naprawdę coś się zmieni, czy nie. Nie ma odpowiedzi na protesty mieszkańców. A przecież tu nie chodzi o to, że brzydko pachnie w ogródku. Tu przede wszystkim chodzi o zdrowie mieszkańców!”  denerwowała się mieszkanka. Joanna Erbel zauważyła, że ciężko jest mówić o jakiejś konsekwentnej polityce w sprawie śmieci. Bo to jest coś, z czym się trzeba zmierzyć –„Niestety w Warszawie nie ma myślenia na temat śmieci, nie ma rozwiązań, takich jak w Europie – np. oddawania tzw. „gabarytów” czyli np. mebli,  potrzebującym czy np. popularnych w innych krajach wystawek. Nie ma pomysłu co robić z biomasą – w tej chwili wszystkie śmieci organiczne lądują w tym samym miejscu gdzie zużyte artykuły higieniczne, brudne butelki, a przecież to wszystko można odzyskać na przykład na kompost.”


                                              Fot. Tadeusz Baranowski
  
Joanna Erbel podczas spotkania opowiedziała zebranym także o potrzebie dbania o zieleń w mieście. Zauważyła, że powinno się traktować miejską przyrodę nie tylko jako ozdobę miasta, ale również jako przestrzeń życiową. Zieleń w mieście podnosi komfort naszego życia i ma ogromny wpływ na zdrowie mieszkanek i mieszkańców. Ale miejska zieleń to nie tylko parki, ale również inne miejsca, gdzie pojawiają się rośliny. Zgodnie ze swoim programem Erbel zauważyła, że w mieście powinno być miejsce zarówno dla ogrodzonych historycznych ogrodów, dużych parków czy miejskich lasów, ale też szczególnie ważna jest drobna zieleń na osiedlach - skwery, przyuliczne drzewa. Im więcej różnorodnej, lokalnej i rozproszonej zieleni w mieście, tym zdrowsze i piękniejsze miasto. 
-„ Bielany były znane z tego, że są bardzo zielone i to nie tylko ze względu na Las Bielański, ale ze względu na różne mikroprzestrzenie, gdzie można posiedzieć wśród zieleni - zauważyła jedna z zebranych – teraz jest taka tendencja, żeby zielone  powierzchnie zmniejszać – tak jak na ul. Kasprowicza między stacjami metra Stare Bielany, a Wawrzyszew jest piękna betonowa dwu czy trzypasmowa ulica. Jest też Serek Bielański, który ma być zabudowany według nowego planu zagospodarowania. Niestety nie ma tam słowa o tym, że oprócz zabudowy handlowo-usługowej i mieszkalnej ma być wydzielona część na zieleń. Dla mnie bardzo istotną sprawą jest, aby ta zieleń została zachowana. Wizytówką Bielan nie powinien być 70metrowy wieżowiec, który chcą tam postawić, tylko park, albo kino czy teatr. To jest coś co nas boli” – skarżyła się mieszkanka Bielan. - „Rzeczywiście Warszawa to miasto, które planują drogowcy- stwierdziła Joanna Erbel  - wygląda to tak , jakby najpierw projektowało się drogi, a potem dopiero myślało się o tym, jak do tego dołożyć plan zagospodarowania. Tak nie może być! Dlatego proponujemy instytucję społecznego studium zagospodarowania przestrzennego. Chcemy, żeby przed zrealizowaniem przez miasto planu, odbywały się spotkania z mieszkańcami i mieszkankami, konsultacje, z których powstanie wspólny pomysł. A jak już będzie plan miejscowy, to ma się  pojawić  wizualizacja. Brakuje nam takiej możliwości składania uwag co do planów zabudowy naszej dzielnicy.”.

Jako, że spotkanie odbywało się podczas Dnia bez Samochodu, na koniec padło z sali pytanie do kandydatki Partii Zieloni na prezydentkę miasta  – „Jak wyglądałby Twój idealny Dzień bez Samochodu?”  –„ Idealny Dzień bez Samochodu, to każdy mój dzień! - odparła z uśmiechem Erbel – poza tym chciałabym, aby wszyscy naprawdę świętowali Dzień bez Samochodu, żeby z tej okazji spróbowali przesiąść się do komunikacji miejskiej na dłużej. Chciałabym też,  żeby w Warszawie pojawiało się więcej  przestrzeni dla pieszych. Poza tym, Dzień bez Samochodu jest takim dobrym momentem, żeby mówić o tym jak wygląda hierarchia transportowa w mieście, o tym, że samochody zabierają nam przestrzeń, że miasto podporządkowane jest ruchowi kołowemu, a wcale tak nie musi być. Można je odzyskać dla pieszych. Z okazji Dnia bez Samochodu życzę sobie, żeby z czasem nie był on potrzebny”  odpowiedziała na koniec Erbel.  

Zespół Zielonej Warszawy


22 września 2014

Partia Zieloni: Domagamy się Okrągłego Stołu Śmieciowego!

- Czas rozwiązać problem segregowania śmieci na poważnie. Ekipa Hanny Gronkiewicz-Waltz wprowadziła w tym obszarze chaos. Roszady personalne przesłaniają nam to, co najważniejsze. Czyli dobro wspólne - Joanna Erbel, kandydatka Partii Zieloni na prezydentkę Warszawy, mówiła na konferencji prasowej razem z przedstawicielami organizacji pozarządowych o stołecznych kłopotach z odpadami.

W spotkaniu udział wzięli: Barbara Różewska ze stowarzyszenia Grunt to Warszawa i Adam Dobrowolski ze stowarzyszenia Wola Zmian oraz Marek Matczak - współprzewodniczący warszawskiego koła Partii Zieloni.

- Mieszkańcy przede wszystkim chcą zrozumiałych zasad i przejrzystych kosztów opłat za wywóz i segregację śmieci - mówiła Barbara Różewska z Grunt to Warszawa - W chwili obecnej MPO już nas straszy, że od 15 września będą podwyżki z tytułu niesegregowania śmieci. Bo wiemy, że prawie nikt ich nie segreguje.

Adam Dobrowolski ze stowarzyszenia Wola Zmian tłumaczył: - Chcemy aby mieszkańcom przysparzano mniej problemów. Mamy nowa ustawę śmieciową, która ma uporządkować wszystko, a chodząc po okolicznych podwórkach - chociażby na Woli - można się zorientować, że ze śmieciami jest jeszcze gorzej niż było. Np. na przełomie lipca i sierpnia śmieci nie były wywożone przez miesiąc. Brak odpowiedniej ilości pojemników na konkretne odpady, a przecież można to policzyć, korzystając chociażby z danych zebranych z deklaracji mieszkańców.

Joanna Erbel skrytykowała politykę obecnych władz: - Nie jesteśmy informowani my jako mieszkańcy, mieszkanki i wspólnoty mieszkaniowe, o tym dlaczego mamy taki system śmieciowy, nagłe obniżanie opłat za wywóz śmieci pokazuje, że nie ma żadnych wyliczeń. Nie ma także żadnej akcji edukacyjnej. Ludzie nie wiedzą np. jak wywozić tak zwane odpady gabarytowe. Chcemy rozmawiać o tym, jak skutecznie segregować śmieci, jak robić to najlepiej i najtaniej, a nie zastanawiać się, kto się tym w ratuszu zajmuje. Bo dziś roszady personalne przesłaniają nam to, co w tej debacie najważniejsze. Czyli dobro wspólne.

Kandydatka Partii Zieloni zaapelowała: - Razem z różnymi organizacjami i podmiotami ekonomii społecznej musimy zastanowić się, jaki będzie optymalny sposób segregacji śmieci. Obecne władze miasta muszą przestać ignorować, to że istniejemy, i to że chcemy żeby śmieci były ważnym tematem.

Marek Matczak z Partii Zieloni mówił: Przez wiele miesięcy przed wejściem obecnego systemu wywożenia i segregacji śmieci zwracaliśmy uwagę, że jest on niedopracowany i nieprzygotowany. Miasto nie przygotowało ani urzędników, ani mieszkanek i mieszkańców. Nie było żadnej edukacji dotyczącej tego jak segregować, jak to będzie wywożone. Ratusz kompletnie nie słucha organizacji społecznych.

16 września 2014

Joanna Erbel na Ochocie: ”Warszawa marzeń to miasto gdzie realny wpływ na jego kształt mają mieszkańcy i mieszkanki. ”


W czwartkowy wieczór (11 września) na Ochocie odbyło się kolejne spotkanie z cyklu ERBEL ROZMAWIA. Tym razem mieszkańcy i mieszkanki spotkali się z kandydatką Partii Zielonych na prezydentkę w kawiarni „Co nas kręci, co nas podnieca”. Rozmowa dotyczyła programu Erbel, ale także o codziennych problemów nurtujących ochocianki i ochocian. 

                                              Fot. Piotr Stasiak


Tradycją podczas rozmów z kandydatką Partii Zielonych jest szczegółowe omówienie najważniejszych postulatów programu wyborczego Joanny Erbel. Mieszkańców i mieszkanki dzielnicy Ochota najbardziej zaciekawiły aspekty dotyczące Warszawy lokalnej, w której władze dzielnic mają większe kompetencje. „Warszawa marzeń to Warszawa maksymalnie zdecentralizowana, gdzie większe kompetencje oddaje się w ręce rad dzielnic i wszystko można załatwić nie ruszając się  z miejsca. To miasto gdzie realny wpływ na jego kształt mają mieszkańcy i mieszkanki, a nie o wszystkim decyduje się w zaciszu gabinetów”- wyjaśniała Erbel. 

Postulat lokalności wywołał zainteresowanie zebranych i od razu pojawiły się pytania z sali – np. te dotyczące finansowania dzielnic, w tym tak potrzebnego finansowania oświaty w danych dzielnicach. „ Chcemy zmienić priorytety budżetowe. Nie może tak być, że wydajemy pieniądze na ogromne inwestycje, na które idą miliardy złotych, a mieszkaniówka czy oświata jest niedofinansowana. Dlatego będziemy musieli po prostu przesuwać priorytety” - odpowiedziała Joanna Erbel. 

                                             Fot. Piotr Stasiak

Kolejnym zagadnieniem poruszonym przez mieszkańców, a dotyczącym również postulatu o lokalności, było oddanie większej władzy w ręce burmistrzów dzielnic, aby to oni byli realnie gospodarzami terenu oraz. Jednen z uczestników spotkania zauważył, że na Ochocie „są instytucje w dzielnicach, które w nazwie maja nazwę dzielnicy i większość mieszkańców uważa, że podlegają one burmistrzowi, a w rzeczywistości podlegają pod panią prezydent. Przydałoby się, żeby  tę dysfunkcjonalną strukturę ulepszyć, aby te instytucje jak np. Zarząd Gospodarowania Nieruchomościami Ochota czy spółka miejska Gminna Gospodarka Komunalna Ochota podlegały dzielnicom, żeby mieszkańcy byli zorientowani do kogo mogą się zwrócić.”. Ten postulat wpisuje się, jak najbardziej w program wyborczy Erbel, który mówi o wspieraniu lokalności i lokalnych urzędów – według Joanny Erbel miasto ma lepiej odpowiadać na potrzeby lokalnej wspólnoty. Kandydatka Partii Zieloni stwierdziła także, że bardzo cieszy ją to, że jest coraz więcej osób zaangażowanych lokalnie, które troszczą się o swoją okolicę i chcą poświęcić swój wolny czas, na to żeby wszystkim żyło się lepiej i takie ruchy trzeba wspierać. „I jeśli nawet nie zostanę prezydentką, to wciąż będę działać w ruchach miejskich i pracować z takimi właśnie zaangażowanymi w swoją społeczność ludźmi” - dodała Erbel. 

                                                      Fot. Piotr Stasiak

Kolejnym istotnym punktem programu Joanny Erbel, który wywołał zainteresowanie zebranych, był transport w mieście. „Często jestem przedstawiana jako przeciwniczka samochodów, a ja jestem zwolenniczką zrównoważenia tej hierarchii" - wyjasniała kandydatka Zielonych na prezydenkę stolicy. "Nie chcę, żeby nie było jak jest teraz, że samochody zajmują około 80% ulicy, a pieszym i rowerzystom zostaje tego miejsca coraz mniej” - kontynowała Erbel. 

Joanna Erbel i Partia Zielonych chcą, aby przestrzeń publiczna była bardziej przyjazna dla ludzi – zarówno rowerzystów jaki i pieszych. Erbel zaznaczyła także, że Warszawa jak większość polskich miast, boryka się z zanieczyszczeniem powietrza. Aż 70% pyłów zanieczyszczających powietrze, którym oddychają mieszkańcy i mieszkanki Warszawy pochodzi z ruchu kołowego. Dlatego według Erbel uspokojenie ruchu, promowanie transportu publicznego i  zmniejszenie ilości aut na ulicach miasta nie jest fanaberią grupy rowerzystów, ale wręcz odwrotnie – postulat ten ma realny wpływ  na nasze samopoczucie i zdrowie. A złe samopoczucie wynikające z zanieczyszczonego powietrza wpływa nie tylko na zdrowie, ale też np. na efektywność w pracy. 

W związku z poruszaną kwestia transportu pojawiły się głosy zaniepokojonych mieszkańców i mieszkanek, którzy chcą rozwiązania problemów z organizacją ruchu w ich dzielnicy. Ochocianie opowiedzieli kandydatce o istotnym dla ich dzielnicy Placu Zawiszy i pomysłach na jego przebudowę. Chcą, żeby wyprosować Aleje Jerozolimskie wyprostować i zrobić dodatkowy wlot na Plac. To rozwiązanie ma jednak swoje wady: „Jak się zrobi dodatkowy wlot i wjadą tam samochody, to Plac Zawiszy się całkiem zakorkuje, bo będzie pięć wlotów!” - żalił się jeden z mieszkańców. 

Zainteresowanie zebranych wzbudził też postulat „Bilet za 2 złote”.  „Budzi moja wątpliwość postulat „Bilet za 2 złote”. Zastanawiam się czy rzeczywiście i czy mamy takie przykłady, czy są takie kalkulacje, że obniżka cen biletów spowoduje zwiększenie wpływów?”- pytał jeden z zainteresowanych mieszkańców.  Joanna Erbel odpowiadała: - „Podwyżki cen biletów w Warszawie nie sprawiły, że są większe wpływy z biletów do budżetu. To znaczy, że mieszkańcy i mieszkanki przestali jeździć komunikacją publiczną, albo przestali za nią płacić. I rzeczywiście większość miast w Polsce poszła taką drogą, że podniesiemy ceny biletów, to będziemy mieć więcej pieniędzy w kasie miasta. Bo ludzie nie mają innej alternatywy wobec transportu publicznego, więc będą musieli i tak te bilety kupować. Jak się okazuje, tak nie jest. Są rowery, są samochody. Jeśli chodzi o miasta, które obniżyły ceny biletów, to takim przykładem jest Rzeszów. Według ich symulacji wyszło, że gdy zostaną obniżone ceny biletów, to wzrosną wpływy i z komunikacji zacznie korzystać więcej osób. I co ciekawe ludziom nie będzie się opłacało np. jeździć na gapę, czy oszukiwać w inny sposób. Dodatkowo wprowadzono to, że bilet aglomeracyjny jest biletem miejskim – inaczej niż w Warszawie, gdzie Karta Warszawiaka tak naprawdę wyklucza tych, którzy mieszkają poza jej granicami, a np. pracują w mieście i narażeni są na większe koszty. Wracając do Rzeszowa: tam po obniżce cen wpływy wzrosły".

Kolejnym pytaniem od zebranych mieszkanek i mieszkańców było zagadnienie dotyczące zintegrowanego transportu szynowego. „Czy jesteście za tym, aby budować trzecią linię metra, czy raczej chcecie inwestować w kolej miejską?” - pytano z sali. „Chciałabym, aby linia średnicowa była trzecią linią metra, bo jeśli mamy w coś inwestować,  to najlepiej  w to, co już istnieje. Kopanie linii metra jest zapewne spektakularną inwestycją, i dobrze sprzedaje się taką informację w mediach, ale na takie inwestycje wydaje się bardzo dużo pieniędzy, które można użyć po to, aby połączyć istniejący już system transportu szynowego. Jest też takie mityczne przekonanie, że prawdziwe metro jeździ pod ziemią. A przykłady z innych miast europejskich pokazują, że nie koniecznie jest to prawda – metro po prostu jeździ tam, gdzie jest najwygodniej, czasem linie puszczone są po liniach kolejowych – jak w Berlinie S-Bahn, lub po estakadach. U nas też tak mogłoby być. Niemiecki S-Bahn to przecież odpowiednik naszej SKM-ki, a tak naprawdę między funkcjonowaniem metra, a tej kolejki nie ma żadnej różnicy.” - odpowiadała kandydatka. Według Joanny Erbel Warszawa może dążyć do stworzenia wspólnego zarządu komunikacji dla całej aglomeracji oraz do rozwijania sieci połączeń kolejowych. Dobrą praktyką jest rozbudowa linii kolei miejskich lub rewitalizacja tych dawno nieużywanych. Kilka dni wcześnie wyobraźnie wielu osób obecnych na spotkaniu poruszył Metram – wizja integracji warszawskiego systemu transportu, przedstawiona przez Mariusza Różyckiego w ramach konkursu Futuwawa.

Na koniec spotkania Joanna Erbel zachęciła mieszkańców i mieszkanki Ochoty do współtworzenia programu i zgłaszania swych uwag. Uchylając rąbka tajemnicy Erbel wyjaśniła, że  program w pełnym kształcie z uwzględnionymi pomysłami mieszkańców i mieszkanek wszystkich 18 dzielnic zostanie przedstawiony już niedługo. 

Zespół Zielonej Warszawy



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...