Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jerzy Masłowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jerzy Masłowski. Pokaż wszystkie posty

17 marca 2013

Zaproszenie: Allegro kontra antyfaszyści


Partia Zieloni zaprasza na debatę: 

"Czy prawa człowieka kończą się tam, gdzie zaczyna się wartość rynkowa korporacji?"
Poniedziałek, 25 marca, godz 18.30; Zielone Centrum M1, ul. Marszałkowska 1, lok. 160.



Inspiracją do debaty jest wyrok sądu okręgowego w sprawie Allegro vs. Fundacja Zielone Światło. Sąd orzekł, że krytyka była za ostra, niewspółmierna do zarzucanych korporacji czynów, a prowokacja artystyczna ma swoje granice.

W debacie chcemy się skupić na kwestii granic wolności słowa i prowokacji artystycznej oraz dopuszczalności krytyki w słusznym interesie społecznym. Czy reputacja, wartość rynkowa korporacji powinna stać wyżej niż prawa człowieka? Czy w sprawach krytyki dotyczącej dużych korporacji nie powinny one podlegać takim samym zasadom jak władze publiczne, które muszą się liczyć nawet z ostrą krytyką, co stwierdził w kilku swoich wyrokach Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu?. Jakie mamy możliwości działania - jako obywatelki i obywatele - jeśli protestujemy przeciwko szkodliwej - z punktu widzenia interesu społecznego - działania wielkich korporacji? Czy art. 23 kodeksu cywilnego dotyczący ochrony dóbr osobistych powinien być rzeczywiście stosowany w odniesieniu do osób prawnych? Czy nie powinny one bronić swoich interesów wyłącznie w sądzie gospodarczym?

Do debaty zaprosiliśmy: Mirosława Wróblewskiego z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich; Adama Bodnara z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, Ewę Siedlecką z "Gazety Wyborczej", Romana Kurkiewicza, dziennikarza i publicystę oraz Jerzego Masłowskiego i Wojciecha Cegielskiego z Fundacji Zielone Światło, 

Moderacja: Agnieszka Grzybek

27 lutego 2013

Antyfaszyści przed sądem

100 tysięcy zł kary za krytykę Allegro?

27 lutego 2013 zapadnie bardzo ważny wyrok określający granice dopuszczalnej krytyki, wolności słowa i ekspresji artystycznej. Chodzi o głośną sprawę Allegro kontra Fundacja Zielone Światło i Jerzy Andrzej Masłowski (Fundacja Zielone Światło jest wydawcą "Zielonych Wiadomości").

Przypomnijmy, że wszystko zaczęło się od tego, iż Jurek Masłowski przerobił logo Allegro zastępując dwie litery "ll" znakiem "SS". Był to artystyczny protest przeciw Allegro, które pomimo apeli, próśb i pikiet ciągle pośredniczyło w sprzedaży wytworzonych współcześnie nazistowskich gadżetów (m.in. breloczków z wizerunkiem Hitlera, flag ze swastyką, itp.).

Allegro oburzone krytyką zażądało przeprosin w prasie (za sumę ok. 100 tys. zł) i usunięcia przerobionego logo ze stron internetowych, ale Jurek Masłowski odmówił tłumacząc, że walkę z handlem nazistowskimi gadżetami na Allegro traktuje bardzo osobiście.

27.02.2013 r. (środa) w Sądzie Okręgowym w Warszawie, Al. Solidarności 127, o godz. 13.00, w sali 214 ogłoszenie wyroku. Przybywajcie! Powiadomcie znajomych i media!

-------------------------------

PS Wyrok zostanie ogłoszony 13.03.2013, godz. 15.20, sala 214. 

8 stycznia 2010

TAO polityki - cz.1, W poszukiwaniu duchowości

W polskiej polityce najbardziej brakuje mi duchowości. Ale nie chodzi tu o duchowość o jakiej pisał Paweł, nazywany przez niektórych świętym, albowiem duchowość, ta prawdziwa, wykracza daleko poza ograniczenia religijne. Trudno jednoznacznie sprecyzować czym jest duchowość, tak jak trudno opisać zapach róży. Wszelkie próby uściślenia tego pojęcia przypominają zdanie z książki o najsłynniejszym Kubusiu świata: „A im bardziej Puchatek zaglądał do norki, tym bardziej nie było tam Prosiaczka.” Spróbuję jednak (po raz pierwszy w życiu), określić czym jest ta niezwykła cecha. Dla mnie duchowość to empatia pozwalająca postawić siebie na równi z innymi i innych na równi z sobą. To umiejętność patrzenia na siebie z perspektywy innych. Wreszcie: to świadomość nie tylko zachodzących zdarzeń ale też czasu i miejsca.

Pewien zażywny jegomość uwielbiał rauty nie tylko dlatego, że mógł na nich skosztować różnych specjałów, ale też dlatego, iż na każdym załatwiał jakiś drobny ale opłacalny geszeft. Któregoś razu, będąc na przyjęciu, wyjął notes i zaczął nerwowo go kartkować kipiąc przy tym ze złości.

– Czy mogę panu jakoś pomóc? – spytał jeden z gości.
– Będę bardzo wdzięczny – zasapał jegomość. – Zaplanowałem na dziś dziesięć przyjęć…
– I z pewnością patrzy pan, gdzie ma się później udać?
– Nie – jegomość potrząsnął głową. – Próbuję ustalić, gdzie się teraz znajduję.

W dobie szybkiego rozwoju techniki i patrzenia na wszystko poprzez „szkiełko i oko” słowo duchowość w wielu uszach brzmi niczym wykopalisko archeologiczne i kojarzy się głównie z natchnionymi mistykami wieków minionych lub – co gorsza – ze współcześnie żyjącymi duchownymi, którzy powołując się na owych mistyków robią na nich zwyczajny interes. To dlatego wielu twierdzi, że słowo to należy uznać za archaizm i próbować je uwspółcześnić, a zamiast niego mówić raczej o psychologii. Dodają oni, że jeśli ktoś chce się doskonalić, może czytać książki lub udać się do psychoterapeuty. Jednak wizyty u nawet najlepszego terapeuty nie sprawią, że nagle przeżyjemy oświecenie (cokolwiek by ono nie znaczyło), co najwyżej sprawią, że staniemy się bardziej czujni, wyćwiczymy się w pewnych zachowaniach, nauczymy technik… Bowiem duchowość można posiąść ale wyćwiczyć jej nie sposób. Nauczyć jej mogą wyłącznie nauczyciele duchowi, których na Wschodzie nazywa się oświeconymi lub przebudzonymi i którzy, choć żyją w określonym otoczeniu religijnym, zwykle nie są osobami religijnymi (już nie). Słuchając ich, obserwując ich działania staje się jasne, że duchowość to słowo, które znaczy właśnie to co znaczy, ani mniej ani więcej. Nie trzeba go ani zmieniać, ani uwspółcześniać, bo jest niepodatne na czas i modę.

Świeżo upieczony student medycyny rozczarowany księgozbiorem w bibliotece rzekł do bibliotekarza:

- Czy nie macie jakichś nowych pozycji z anatomii? Te które są wydano kilkanaście lat temu.
- Posłuchaj synu – odparł zapytany. – W ciągu ostatnich kilkunastu lat nie przybyło nowych kości w ludzkim ciele.

Z każdą dekadą czujemy się coraz bardziej samotni i pogubieni. Coraz nowsze narzędzia komunikacji tylko pozornie przybliżają nas do siebie. Często jesteśmy bezradni wobec tego co przynosi życie. Brakuje nam mistrzów duchowych, autorytetów. Nic więc dziwnego, że mniej lub bardziej świadomie poszukujemy duchowości i kochamy tych, u których dostrzegamy choćby iskierkę tej niezwykłej cechy. To dlatego wciąż pamiętamy o księżnej Dianie, podziwiamy Dalajlamę, trzymamy kciuki za Annę Dymną i jej fundację…

Kościół katolicki pilnie odrabia wszystkie prace domowe i wie, że duchowość jest towarem deficytowym. Dlatego robi co może, by zaszczepiać swoją, katolicką „duchowość”. Wychodzi bowiem ze słusznego skądinąd założenia, że z braku innych propozycji maluczcy zadowolą się erzacem. W efekcie, Watykan wynosi na ołtarze kolejnych gierojów skracając procesy beatyfikacyjne; tym samym słabnący katolicyzm dostaje kolejne zastrzyki „świeżej krwi” dzięki którym utrzymuje się w jakiej takiej kondycji. I choć statystyczny Kowalski w zaciszu domowym kontestuje politykę Kościoła, lęk nie pozwala mu na przeciwstawienie się instytucji, w której przeczuwa ramię Najwyższego. Poza Najwyższym, boi się też piekiełka, które mogliby mu zgotować sąsiadujący z nim parafianie.

Politycy – także ci z lewej strony sceny – podobni są do przeciętnego Kowalskiego: wolą ulegać Kościołowi, byle tylko się nie narazić. W innych zaś cechach owego Kowalskiego przerastają: są o niebo lepsi w cwaniactwie, arogancji i najzwyklejszej głupocie. Sięgają po władzę dla samej władzy, bo, tak naprawdę, nie zamierzają zrobić nic dla swych ziomków (co najwyżej dla kilku ziomali). Bywa jednak, że naciskani przez opinię społeczną zaczynają działać. Wówczas obserwujemy ich niezwykłe wyczyny…

Stonoga udała się do mądrej sowy, by poskarżyć się na podagrę. Bolała ją każda ze stu nóg. Sowa pokiwała głową i poradziła:

- Zostań wiewiórką. Będziesz miała tylko cztery nogi więc ból zmniejszy się aż o 96 procent.
- Niezły pomysł – ucieszyła się stonoga. – Ale jak mogę stać się wiewiórką?
- A skąd ja mam to wiedzieć? Pytałaś co zrobić, by ból się zmniejszył. I dostałaś odpowiedź.

Polityka jest jak palec, którym przywódcy powinni wskazywać kierunek rozwoju. Tymczasem jedni politycy z zachwytem podziwiają ów paluszek, inni zajęci są ssaniem go, jeszcze inni używają go pogrożenia albo przeliczenia pieniążków. Prawie żaden z nich nie wie i nawet nie przypuszcza, że nowoczesny polityk, w nowoczesnym państwie powinien pamiętać, iż człowiek ma nie tylko prawo do miski krupniku, ale także do szczęścia.

Spyta ktoś: po co ta cała gadka o duchowości? Czy nie wystarczy, by politycy skupili się na powierzonym im zadaniu i zaczęli traktować swych wyborców po ludzku? Ale co to znaczy „po ludzku”? W końcu zwierzęta mieszkające w schroniskach też staramy się traktować „po ludzku”, lecz – zdaniem wielu – to im nie wystarcza. To dlatego zabieramy je do domu i dajemy im kawałeczek miejsca w naszym sercu. Skoro więc zwierzęta zasługują na miłość to czyż nie zasługują na nią ludzie? Powie ktoś: pewnie zasługują, ale czy polityk powinien być: mamką, przyjacielem i nauczycielem? A czemu, nie? Jeśli poświęcił swe życie tak trudnej służbie, powinien być z jednej strony opiekunem i druhem, z drugiej – guru, jednak nie związanym z jakimkolwiek sekciarstwem. Ot, nauczycielem jakich znamy ze starych, chińskich opowiastek.

Niestety, o choćby jednego prawdziwego guru w polskiej polityce jest równie trudno jak o wygraną w toto-lotka (choć jedno i drugie nieraz się zdarza). Co więc robić? To proste: nauczyć polityków duchowości. I tu otwiera się pole dla osób będących przebudzonymi lub uduchowionymi. Tacy mistrzowie, pojawiając się w przestrzeni publicznej mogą nauczyć polityków empatii, dystansu i wielu innych, pożytecznych cech, które powinien mieć nowoczesny mąż stanu. Należy znaleźć takich guru i zachęcić ich do działania. I – co najważniejsze – nie przeszkadzać im, a przyniesie to niezwykłe efekty.

Cesarz usłyszał, że w niedalekim eremie jest najpiękniejszy w całym państwie krzak różany, który akurat zaczął kwitnąć tysiącem kwiatów. Postanowił go obejrzeć. Po przybyciu zobaczył, że na krzewie jest tylko jedna róża.

- A gdzie reszta? – spytał Mistrza
- Ściąłem dziś rano.
- Czemu to zrobiłeś? – oburzył się cesarz.
- Gdybym zostawił je wszystkie na krzaku, nie zobaczyłbyś ani jednej z nich. Przyzwyczaiłeś się do tłumów, panie. Powiedz, kiedy po raz ostatni widziałeś człowieka?

Jerzy Andrzej Masłowski – poeta, prozaik, członek Zielonych 2004

31 sierpnia 2009

Zielone Światło wygrywa konkurs na plakat o GMO

Grupa Artystyczna Zawleczka - Wojtek Cegielski i Jurek Masłowski czyli ludzie z naszej Partii wygrali Ogólnopolski Konkurs na Plakat STOP GMO zorganizowany przez ICPPC (Międzynarodową Koalicję dla Ochrony Polskiej Wsi). Zwycięski projekt pojawi się w ulotkach, gazetach i na ulicznych billboardach w ramach akcji Polska Wolna od GMO. Zaprzyjaźniona z naszą Partią Fundacja Zielone Światło wydrukuje pocztówkę, na której, poza projektem znajdą się najnowsze informacje na temat modyfikowanej żywności. Pocztówka będzie rozdawana na terenie całego kraju. Pod spodem zwycięski plakat Zawleczki.

20 września 2008

Zielone Światło ociepla Wilanów!

Skoro problemy z reklamą w przestrzeni publicznej przyjmują tak monstrualne rozmiary, czemu zatem nie pójść na całość i skomercjalizować wygląd pałacu w Wilanowie - rzecz jasna w sposób demokratyczny? Brzmi kontrowersyjnie? I tak ma być - w końcu za tą intelektualną prowokacją stoi nasze radykalne artystycznie skrzydło - Jerzy Masłowski i Wojciech Cegielski. O sprawie już napisało "Życie Warszawy", teraz zatem czas na to, by sami autorzy pokrótce opowiedzieli, o co im chodzi. Będzie się działo - mamy nadzieję, że tak szokujący pomysł wpłynie na otrzeźwienie nas wszystkich i na przywrócenie przestrzeni publicznej nam wszystkim. No i dodajmy - to prowokacja, więc o pałac nie drżyjcie.

Mając na celu ochronę Pałacu w Wilanowie, Fundacja Zielone Światło wraz z inwestorem TZG Projekt postanowiła ocieplić zabytkowy budynek metodą sidingu. Dzięki tej metodzie, Pałac już nigdy nie będzie trawiony wilgocią i nie będzie podlegał erozji wywołanej czynnikami atmosferycznymi; mikroklimat wewnątrz budynku s
tworzony dzięki tej metodzie pozwoli przedłużyć żywot bezcennym zbiorom. Dzięki zaangażowaniu prywatnego inwestora mamy nadzieję, że projekt uda się zrealizować w terminie. Jako że istnieje możliwość pozyskania funduszy unijnych na termomodernizację, byłoby błędem nie skorzystanie z nich. Mamy nadzieję, że pomysł zyska aprobatę mieszkańców Warszawy. Należy podkreślić, że Warszawiacy mogą zdecydować o przyszłym kolorze elewacji (do wyboru osiem kolorów) - mają temu służyć konsultacje społeczne; punkt konsultacyjny znajduje się w wilanowskiej kawiarni Break Cafe znajdującej się obok budynku Poczty. Zachęcamy do odwiedzenia punktu. Wynik głosowania zostanie ogłoszony 20 października w Break Cafe oraz w mediach.

Tekst i zdjęcia - Fundacja Zielone Światło

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...