Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewa Grotek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewa Grotek. Pokaż wszystkie posty

17 czerwca 2013

Ewa Grotek: Ile nierówności w edukacji

Fot. Ewa Grotek
Relacja z debaty „Samorządy wobec nierówności edukacyjnych” w czasie 2 Kongresu Edukacji 15 czerwca 2013 r. Dyskusję prowadził dr Przemysław Sadura (Instytut Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego).

O tym, na ile szkoły się różnią, mówił prof. Roman Dolata (Instytut Badań Edukacyjnych) na podstawie wyników badań. Okazuje się, że w Polsce mamy dwa różne progi selekcyjne: na wsi dopiero po gimnazjum, a w dużych miastach już po szkole podstawowej. Różnice między ofertą i poziomem gimnazjów na wsiach są niewielkie, im większe zaś miasto, tym większe różnice

O tym, jak wielkie mogą być te różnice już na starcie, gdy dzieci rozpoczynają edukację, mówiła Dorota Rybarska-Jarosz, dyrektor Regionalnego Ośrodka Polityki Społecznej Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego, które jest przykładem ogromnych skrajności w tym zakresie

Mirosław Sielatycki, zastępca dyrektora Biura Edukacji Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy, powiedział o tym, co robi Biuro Edukacji w Warszawie, aby wspomniane nierówności niwelować. Wymienił program unijny „Indywidualizacja nauczania”, program wyrównywania szans skierowany na niektóre dzielnice, program „Lato i zima w mieście”.

Bardzo ciekawą, ale równie przerażającą wizję przedstawił socjolog, prof. Tomasz Szkudlarek (Instytut Pedagogiki Uniwersytetu Gdańskiego). Twierdzi on, że występujący w Polsce bardzo wysoki współczynnik nierówności ekonomicznych prowadzi do tworzenia gett, izolacji grup społecznych. Współczynnik ten to różnica pomiędzy najmniej a najwięcej zarabiającymi. Rośnie on w Polsce szybko w ostatnich latach, co jest bardzo niepokojące. Zdaniem prof. Szkudlarka państwo powinno zacząć od niwelowania nierówności ekonomicznych poprzez odpowiednio ustawione podatki, wspieranie biednych, państwowe emerytury, uznanie różnic i szacunek dla nich oraz partycypację polityczną.

Kolejnym etapem dyskusji były głosy kilku uczestników z sali. Przedstawicielka Federacji Inicjatyw Oświatowych postulowała o wsparcie dla szkół małych, środowiskowych. Rektor wyższej uczelni skrytykował wprowadzanie nieprzemyślanych reform, które niosą ze sobą ogromną biurokrację. Przedstawicielka Forum Rad Rodziców z Krakowa zwróciła uwagę na ogromne znaczenie roli wychowawczej i opiekuńczej szkoły oraz na bardzo istotny udział edukacji pozaszkolnej w wyrównywaniu szans – z niepokojem mówiła o likwidacji domów kultury.

Było jednak zbyt mało czasu, aby dyskusja mogła się rozwinąć i aby więcej osób z sali mogło zabrać głos. Nie wspomniano o tym, że samorządy wprowadzają ostre cięcia w edukacji. Cięcia, które zamiast zapobiegać nierównościom – powiększają je. Mam tu na myśli np. likwidację nauki drugiego języka w niektórych szkołach. Mam wrażenie, że ta dyskusja była jedynie muśnięciem tematu, który jest bardzo ważny. Podobne spotkania powinny odbywać się częściej na gruncie lokalnym. Powinni brać w nich czynny udział nauczyciele i rodzice, którzy najlepiej wiedzą, co dzieje się w szkołach.

Ewa Grotek, Mokotowskie Porozumienie Nauczycieli

10 czerwca 2013

Ewa Grotek: Fakty i mity o pracy nauczyciela

Na temat raportu IBE dotyczącego czasu i warunków pracy nauczycieli pisze Ewa Grotek z Mokotowskiego Porozumienia Nauczycieli.

Raport podsumowujący czas i warunki pracy nauczyciela miał się ukazać w marcu 2013 roku. Tymczasem stało się to dopiero 3 miesiące później. Dlaczego? Czy dlatego, że jego wyniki zaskoczyły badających i Ministerstwo Edukacji?

Do tej pory trwała społeczna i medialna nagonka na nauczycieli. Wytykano magiczną liczbę 18 godzin dydaktycznych na etat oraz wysoką średnią pensję brutto, odpowiadającą faktycznie zarobkom nauczyciela dyplomowanego pracującego znacznie ponad etat.

Skąd brano takie dane? Nadal pozostaje to tajemnicą. Jest faktem, że nieprawdziwe, wypaczone informacje otrzymywało społeczeństwo. Nikt nie pokusił się o to, aby wspomnieć o innych obowiązkach nauczycieli. Nie pisano o 2 godzinach zajęć dodatkowych w ramach pensum; o radach pedagogicznych; pracy w komisjach; o dokształcaniu; zebraniach z rodzicami; o rozmowach indywidualnych z innymi nauczycielami, rodzicami, uczniami; o wycieczkach, dyskotekach, dekoracjach; wreszcie o sprawdzaniu i ocenianiu prac i ogromie dokumentacji.

Nie wspominano o tym nie bez powodu. Tworzono celowo atmosferę zmierzającą do wprowadzenia zmian w Karcie Nauczyciela. Takich zmian, które miałyby nałożyć na nauczycieli jeszcze więcej obowiązków, zredukować etaty i odebrać im mityczne „przywileje”. Przede wszystkim miał służyć wprowadzeniu cięć finansowych w edukacji.

Tymczasem raport o pracy nauczyciela, przedstawiony przez IBE, który wczoraj po wielomiesięcznej analizie badaczy ujrzał wreszcie światło dzienne, całkowicie zniweczył dotychczas przedstawiany obraz. Pokazuje czarno na białym, że praca nauczyciela to nie tylko godziny pensum. Ujawnia, że przeciętny nauczyciel poświęca na pracę 46 godzin tygodniowo. Co więcej, ukazuje prawdę o braku nakładów na podstawowe wyposażenie szkoły, w której zazwyczaj brak jest papieru, zepsute jest xero, do drukarki brak tonera, a w pokoju nauczycielskim jest jeden komputer do dyspozycji wszystkich nauczycieli. Nic więc dziwnego, że większość z nas wiele pracy, zwłaszcza tej dotyczącej przygotowania materiałów do zajęć, wykonuje w domu.

O raporcie można byłoby długo pisać, ma on bowiem ponad 100 stron i jest bardzo szczegółowy. Myślę jednak, że najistotniejsze jest to, że jego wyniki wyraźnie zmieniają rysowany dotychczas, całkowicie oderwany od realiów, obraz pracy nauczyciela. Uświadamiają dobitnie, że każdy zawód ma swoją specyfikę i swoje uwarunkowania, a praca nauczyciela nie polega tylko na prowadzeniu zajęć. Wskazują również na poważne zaniedbania ze strony władz spowodowane tym, że w Polsce nie inwestuje się w edukację, a traktuje ją jako obciążające państwo koszty.

Ewa Grotek, Mokotowskie Porozumienie Nauczycieli
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...