Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marek Matczak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marek Matczak. Pokaż wszystkie posty

8 stycznia 2016

MARSZ ENTÓW W OBRONIE PUSZCZY BIAŁOWIESKIEJ

Puszcza Białowieska to najstarszy w Europie i jedyny w Polsce prawdziwie pierwotny las. Ratujmy ją przed wycinaniem!

 

Rząd PiS chce drastycznie zwiększyć wycinkę drzew w Puszczy. Pod pretekstem walki z kornikami, zgnilizną i zagrożeniem pożarowowym pod siekierę trafi ich nawet ośmiokrotnie więcej niż do tej pory. Wycinka nie ominie nawet ponad 100-letnich drzew! Nie możemy do tego dopuścić!

Aby zaprotestować przeciw zniszczeniu Puszczy, w niedzielę 17 stycznia przejdziemy w Marszu Entów. Jak las do opętanego żądzą władzy Makbeta, jak entowie do mordercy lasów Sarumana, pójdziemy pod Kancelarię Premiera.

Zapraszamy wszystkich ludzi i wszelkie istoty dobrej woli! Osoby przebrane za drzewa mile widziane.



>>>DOŁĄCZ DO WYDARZENIA NA FACEBOOKU! JUŻ PONAD 1000 OSÓB!


Puszcza Białowieska jest dobrem narodowym, z której może być dumny każdy i każda z nas. Wspólnie zatrzymajmy jej bezpowrotną dewastację!

Spotykamy się w niedzielę 17 stycznia o godz. 12 przy wejściu do Parku Łazienkowskiego, od strony ul. Agrykoli. Trasa przemarszu: ul. Agrykoli - Plac na Rozdrożu - Aleje Ujazdowskie - Kancelaria Premiera.

Wszystkich przyjaciół Puszczy zainteresowanych współorganizowaniem wydarzenia zapraszamy do kontaktu z Markiem Matczakiem, sekretarzem Partii Zieloni: marek.matczak@zieloni2004.pl, 665 008 180.

Organizatorzy/Organizatorki: Partia Zieloni, Fundacja Strefa Zieleni, Ostra Zieleń, Zielone Wiadomości

30 października 2014

Marek Matczak: Wipler na strzelnicy

Wczorajsza konferencja wyborcza Przemysława Wiplera kandydata na prezydenta Warszawy zmroziła moją obywatelską krew, bo nie odniosłem wrażenia, że jest nam proponowany Biathlon.

Przemysław Wipler chce, aby przy Forcie Augustówka na Siekierkach wybudować strzelnicę i apeluje do ministra obrony narodowej żeby ten nawiązał ściślejszą współpracę z klubami strzelectwa sportowego – ta inwestycja ma przygotować nasze społeczeństwo do odparcia ataku na naszą ojczyznę, bo nastał czas niepokojów w Europie.

A zaproszony gość na konferencję Jarosław Lewandowski z Fundacji Rozwoju Strzelectwa popierający wyborczy postulat posła Wiplera, traktuje to jako element wychowania młodego pokolenia - Strzelectwo sportowe uczy dzieci i młodzież odpowiedzialności, szacunku dla życia, a nam zależy, żeby młode pokolenie było wychowywane w tych wartościach - dodał. Jak donosi Gazeta.pl na konferencji dotyczącej rewitalizacji strzelnicy na Siekierkach pojawił się także Janusz Korwin-Mikke, który posiada pozwolenie na broń, i pokazowo strzelił z broni krótkiej oraz wiatrówki.

Jako ojciec  15-letniej córki oraz wieloletni instruktor harcerski i wychowawca stanowczo sprzeciwiam się takiemu pomysłowi, aby posiadanie broni oraz strzelectwo miało wychowywać młode pokolenie w naszym mieście – to nie są wartości, które powinniśmy przekazywać dzieciom i młodzieży. Zapewniam, że samo strzelectwo nie uczy odpowiedzialności i szacunku dla życia – jest to kuriozalny postulat średniowiecznego wojownika.

Posiadanie i używanie broni jest wielką odpowiedzialnością, której nie powinniśmy i nie możemy przesunąć na społeczeństwo. Taką odpowiedzialność niosą ze sobą odpowiednie uprawnione do tego służby, takie jak np. policja i wojsko. To policjanci i żołnierze do tych czynności są odpowiednio szkoleni i to przede wszystkim oni nas bronią lub będą bronić przed ewentualnymi niepokojami, o których wspomina i straszy nas Wipler. Posiadanie w domu broni mało kogo uchroniło, a wręcz, jak pokazują wydarzenia w Stanach Zjednoczonych, tworzy okazję do wielu niepotrzebnych tragedii.
Budowa strzelnicy oraz promocja posiadania broni i wychowywania poprzez strzelectwo jest ostatnią rzeczą, jaka jest potrzebna warszawiakom i warszawiankom w mieście, które zmaga się z ciągłym brakiem przeszkoli i żłobków, z komercjalizowanymi stołówkami szkolnymi, reprywatyzacją oraz brakiem mieszkań komunalnych, już nie wspominając o braku miejskiego programu na mieszkania czynszowe. Jako mieszkaniec miasta i kandydat do Rady Warszawy stanowczo się temu postulatowi sprzeciwiam, nasze miasto powinno mieć inne prospołeczne priorytety.

I nie pisze tego ktoś, kto nigdy nie miał w ręku broni i nie strzelał, bo odbywałem służbę wojskową i miałem na stanie broń krótką i długą, czyli pistolet i karabin, ale nikomu nie życzę, aby musiał kiedykolwiek dotykać jakiejkolwiek broni. Panowie Wipler, Korwin-Mikke i Lewandowski zdają się zapominać, że broń palna to strach, ból, krew i śmierć.


Marek Matczak – współprzewodniczący warszawskiego koła Partii Zieloni

17 października 2014

Samorząd bliżej obywateli! Odpowiedź Marka Matczaka na list Andrzeja Wielowieyskiego do kandydatów w wyborach samorządowych

Szanowny Panie Andrzeju,
przeczytawszy w Gazecie Wyborczej Pana „List otwarty do kandydatów w wyborach samorządowych”, jako kandydat do Rady m.st. Warszawy z Komitetu Wyborczego Partii Zieloni pragnę w pełni zgodzić się z opisaną w Pana liście diagnozą deficytu demokracji w naszej stolicy, ale też dodać kilka swoich uwag.


Przede wszystkim wszyscy samorządowcy powinni uświadomić sobie, że dzisiaj nie wystarczy raz na cztery lata poprosić o wyborczy głos i otrzymać mandat radnego. Dzisiaj trzeba codziennie starać się o ten społeczno-polityczny mandat. Praca w samorządzie to nieustający dialog z obywatelami miasta  - służy do tego wiele narzędzi, które w Warszawie bywają bardzo zardzewiałe – należy je przeczyścić i naoliwić.

Między innymi takimi narzędziami demokracji są rady osiedla, czyli organizacje samorządowe najniższego szczebla. Rady osiedla bardzo dobrze funkcjonują w Śródmieściu oraz na Grochowie, ale pozostają niezauważane przez władze miasta, a ich działania mało kiedy brane są pod uwagę. Najwyższa pora, aby rady osiedli zaistniały we wszystkich dzielnicach miasta, i żeby dla wszystkich było jasne, jak można założyć radę i na jakich zasadach ten obywatelski organ funkcjonuje. Społeczna działalność rad powinna być wspierana przez urzędy dzielnicowe oraz przez warszawski ratusz. Jako radny zamierzam utrzymywać kontakty ze wszystkimi radami, bo to są miejsca, gdzie spotykam się bezpośrednio z problemami obywateli, ale też znajduje tam bardzo dobre rozwiązania.

Innym ważnym narzędziem demokracji społecznej są miejskie Komisje Dialogu Społecznego, które skupiają organizacje pozarządowe zajmujące się konkretnymi tematami, np. ochroną środowiska albo miejscowymi planami zagospodarowania – tu jest potrzebne silne wsparcie i zainteresowanie radnych miejskich pracami takich komisji. Dla mnie jako kandydata na radnego sensowne jest, aby komisje rady miasta raz na jakiś czas robiły wspólne z Komisjami Dialogu Społecznego posiedzenia w celu wymiany informacji oraz prawdziwego załatwiania spraw i kontroli miejskich urzędów. W dzielnicach też istnieją Dzielnicowe Komisje Dialogu – te powinny zostać zreformowane poprzez rozszerzenie ich formuły tak, by uwzględniała wszystkich zainteresowanych sprawami dzielnicy. Proponuję na przykład, aby do udziału w pracach komisji dopuścić pojedyncze (niezrzeszone) osoby, przedsiębiorców, urzędników ZGN, spółdzielców oraz przedstawicieli wspólnot mieszkaniowych. Nie byłaby to żadna nowość, bo taki ciekawy projekt już wystartował na Woli. Jako miejski radny będę też lobbował za zmianą statutu miasta, tak aby radni dzielnicowi otrzymali większe kompetencje, a ich głos był słyszany i naprawdę brany pod uwagę przez radę i warszawski ratusz.

Uczestniczyłem w wielu posiedzeniach komisji oraz sesjach rad dzielnicowych i wielokrotnie słyszałem, że radni dzielnicy jedynie wydają opinie, które następnie nie są brane pod uwagę ani przez Radę Warszawy, ani przez urzędników ratusza. Najwyższa pora z tym skończyć, bo obecna sytuacja to nie tylko niegospodarność finansowa, ale też objaw kulejącej demokracji. Często prowadzi to w Warszawie do frustracji, bo lokalna społeczność oczekuje innych decyzji niż te, które uważa za słuszne ratusz. Należy też dać większe i bardziej elastyczne kompetencje dzielnicowym burmistrzom, ponieważ, jak Pan zauważył, zarządzają sporymi miejscowościami.

Wielokrotnie w swojej aktywistycznej działalności w mieście słyszałem od ludzi, którzy zwracali się do mnie o pomoc, że nie znają oni swoich radnych. W Warszawie jest to wielki problem, ale do rozwiązania. Miedzy innymi dlatego kandyduję na radnego Warszawy – uważam, że radnymi powinni być nasi sąsiedzi, liderki i liderzy z podwórka, osiedla i dzielnicy, ludzie, którzy pracują na przysłowiowej ulicy, na podwórku - bezpośrednio znają sytuację i problemy mieszkanek i mieszkańców. Tak jak już wyżej pisałem, radni z Rady Miasta powinni brać czynny udział w pracach DKDS-ów i KDS-ów i organizować wspólne komisje. Powinni też być w ciągłym kontakcie z radami osiedli oraz z radymi dzielnicy swojego okręgu wyborczego.  Bardzo ważny jest przepływ informacji pomiędzy organizacjami społecznymi oraz zainteresowanymi mieszkańcami a Radą miasta, bo to właśnie jego brak powoduje wszystkie społeczne niepokoje w naszym mieście, których przez ostatnie lata jest coraz więcej.

Warszawski ratusz to przedziwny mechanizm urzędniczych pionów i poziomów, które bardzo często ze sobą nie współpracują, a silniejsze jego komórki wiodą prym w przebudowie naszego miasta, narzucając innym swoja wizję. Tak jak mówi Joanna Erbel, nasza zielona kandydatka na prezydentkę Warszawy: „Znam wielu kompetentnych i sprawnych urzędników, ale nie ma politycznej woli, aby działali. Wielokrotnie nie wiedzą, jaką decyzję powinni podjąć i w którym kierunku ma rozwijać się miasto.”  I to właśnie jest źródło wielu problemów miasta – trzeba sobie zadać dramatyczne pytanie: Kto właściwie rządzi w stolicy?

Najwyższa pora zmienić styl zarządzania miastem – rozejrzeć się i zauważyć ludzi, obywateli i obywatelki, którzy mają swoje potrzeby, poglądy, i porozumieć się z nimi. Z takiego porozumienia zrodzą się nowe plany rozwoju społecznego, ale też urbanistyczne plany dla miasta, które teraz tonie, pozbawione miejscowych planów zagospodarowania, z permanentnie niszczonymi zabytkami  i bez planu rozwoju komunikacji miejskiej. Mógłbym długo wyliczać przykłady niezgody społecznej na działania ratusza, poczynając od kolejnych wycinek drzew po wydawanie milionów na miejskie gadżety, gdy jednocześnie zamyka się szkolne stołówki albo twierdzi, że nie ma pieniędzy na publiczne biblioteki, itd. 

Jako przyszły radny m. st. Warszawy będę zajmował się tymi zagadnieniami, abyśmy my wszyscy, jako miasto, bo miasto to przecież my, mieszkanki i mieszkańcy, zasłużyli na miano prawdziwie demokratycznej metropolii.

Pozdrawiam,
Marek Matczak 
- współprzewodniczący Warszawskiego Koła Partii Zieloni
- były członek Unii Demokratycznej, Unii Wolności 
oraz wiceprzewodniczący Partii Demokratycznej.



22 września 2014

Partia Zieloni: Domagamy się Okrągłego Stołu Śmieciowego!

- Czas rozwiązać problem segregowania śmieci na poważnie. Ekipa Hanny Gronkiewicz-Waltz wprowadziła w tym obszarze chaos. Roszady personalne przesłaniają nam to, co najważniejsze. Czyli dobro wspólne - Joanna Erbel, kandydatka Partii Zieloni na prezydentkę Warszawy, mówiła na konferencji prasowej razem z przedstawicielami organizacji pozarządowych o stołecznych kłopotach z odpadami.

W spotkaniu udział wzięli: Barbara Różewska ze stowarzyszenia Grunt to Warszawa i Adam Dobrowolski ze stowarzyszenia Wola Zmian oraz Marek Matczak - współprzewodniczący warszawskiego koła Partii Zieloni.

- Mieszkańcy przede wszystkim chcą zrozumiałych zasad i przejrzystych kosztów opłat za wywóz i segregację śmieci - mówiła Barbara Różewska z Grunt to Warszawa - W chwili obecnej MPO już nas straszy, że od 15 września będą podwyżki z tytułu niesegregowania śmieci. Bo wiemy, że prawie nikt ich nie segreguje.

Adam Dobrowolski ze stowarzyszenia Wola Zmian tłumaczył: - Chcemy aby mieszkańcom przysparzano mniej problemów. Mamy nowa ustawę śmieciową, która ma uporządkować wszystko, a chodząc po okolicznych podwórkach - chociażby na Woli - można się zorientować, że ze śmieciami jest jeszcze gorzej niż było. Np. na przełomie lipca i sierpnia śmieci nie były wywożone przez miesiąc. Brak odpowiedniej ilości pojemników na konkretne odpady, a przecież można to policzyć, korzystając chociażby z danych zebranych z deklaracji mieszkańców.

Joanna Erbel skrytykowała politykę obecnych władz: - Nie jesteśmy informowani my jako mieszkańcy, mieszkanki i wspólnoty mieszkaniowe, o tym dlaczego mamy taki system śmieciowy, nagłe obniżanie opłat za wywóz śmieci pokazuje, że nie ma żadnych wyliczeń. Nie ma także żadnej akcji edukacyjnej. Ludzie nie wiedzą np. jak wywozić tak zwane odpady gabarytowe. Chcemy rozmawiać o tym, jak skutecznie segregować śmieci, jak robić to najlepiej i najtaniej, a nie zastanawiać się, kto się tym w ratuszu zajmuje. Bo dziś roszady personalne przesłaniają nam to, co w tej debacie najważniejsze. Czyli dobro wspólne.

Kandydatka Partii Zieloni zaapelowała: - Razem z różnymi organizacjami i podmiotami ekonomii społecznej musimy zastanowić się, jaki będzie optymalny sposób segregacji śmieci. Obecne władze miasta muszą przestać ignorować, to że istniejemy, i to że chcemy żeby śmieci były ważnym tematem.

Marek Matczak z Partii Zieloni mówił: Przez wiele miesięcy przed wejściem obecnego systemu wywożenia i segregacji śmieci zwracaliśmy uwagę, że jest on niedopracowany i nieprzygotowany. Miasto nie przygotowało ani urzędników, ani mieszkanek i mieszkańców. Nie było żadnej edukacji dotyczącej tego jak segregować, jak to będzie wywożone. Ratusz kompletnie nie słucha organizacji społecznych.

4 września 2014

Stanowisko warszawskich Zielonych w sprawie koalicji z Twoim Ruchem w wyborach samorządowych

W związku z publikacjami prasowymi na temat rozmów między Partią Zieloni a Twoim Ruchem w sprawie wspólnego startu w wyborach do warszawskiego samorządu informujemy, że koalicja taka nie będzie miała miejsca.

Partia Zieloni ogłosiła start swojej kandydatki – działaczki miejskiej Joanny Erbel - jako pierwsza w Warszawie. Dopracowujemy obecnie program samorządowy w ramach bezprecedensowego cyklu otwartych spotkań - konsultacji społecznych.  Współpracujemy z ruchami miejskimi, inicjatywami lokatorskimi, związkami zawodowymi i organizacjami pozarządowymi. Te  środowiska społeczne są dla nas strategicznym partnerem.

Doceniamy pracę poszczególnych działaczy lokalnych Twojego Ruchu dla samorządu warszawskiego i ich propozycję. Mieliśmy też okazję współpracować z radnymi TR przy akcjach społecznych. Jednak strategia zarządu partii Janusza Palikota, jej programowe niedookreślenie i sposób prowadzenia rozmów nie budzi zaufania członków i członkiń Partii Zieloni. Nie możemy być dla TR drugim wyborem po Sojuszu Lewicy Demokratycznej – cichym koalicjancie Platformy Obywatelskiej w Radzie m.st. Warszawy i miejskich spółkach.

Celem Partii Zieloni jest realna zmiana polityczna i budowa rzeczywistej alternatywy dla partyjnego establishmentu. Wszystkich, którzy chcą faktycznie działać na rzecz tej zmiany – zapraszamy na nasze listy.



Marcelina Zawisza, Marek Matczak – współprzewodniczący koła warszawskiego Partii Zieloni

Rada koła warszawskiego Partii Zieloni

6 czerwca 2014

Stanowisko w sprawie wykorzystania przez polityków reklamy zewnętrznej

W dniu dzisiejszym "Gazeta Wyborcza" poinformowała, że Piotr Guział korzysta z nielegalnych billboardów do reklamowania swojej osoby w kontekście listopadowych wyborów samorządowych. W reakcji na lekceważące podejście do prawa prezentowane przez burmistrza Ursynowa i jednego z kandydatów na stanowisko Prezydenta Warszawy, pragniemy wyrazić głębokie zdziwienie i jednocześnie zmartwienie tą sytuacją. Wybory są okazją do pokazania w praktyce, jak można zadbać o przestrzeń publiczną, zwłaszcza, że warszawiacy i warszawianki są już wystarczająco umęczeni i sfrustrowani wszechobecnością przekazu reklamowego. Dla kandydata na tak ważne stanowisko nie powinno być żadnej wymówki dla zaniechania starań o poprawę jakości życia w mieście.
W Warszawie można doliczyć się ponad 20 000 billboardów. Do tego dochodzą setki siatek wielkoformatowych na budynkach, tysiące banerów na balkonach, płotach, barierkach, a także setki tysięcy plakatów i ulotek rozklejonych po słupach, latarniach, przystankach i w innych nieprzeznaczonych do tego miejscach. Ilość i różnorodność reklamy zewnętrznej nie jest najbardziej palącym problemem stolicy, ale niewątpliwie jest jednym z wielu problemów do rozwiązania. Można to zrobić bez zaangażowania dużych środków finansowych, a jedynie posiadając wolę polityczną i tworząc odpowiednie narzędzia. Rozumieją to mieszkańcy i mieszkanki, rozumieją organizacje społeczne, wydawałoby się, że powinni rozumieć politycy i polityczki. Jednak ci ostatni, mimo wzniosłych deklaracji i pozorowanego zaangażowania, sami chętnie korzystają z „outdooru”, i to nie tylko w czasie kampanii. Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz potrafi wydać zarządzenie o uporządkowaniu billboardów na terenach placówek oświatowych, chwilę później godząc się na wywieszanie siatek reklamowych na Pałacu Kultury i Nauki. Z kolei Piotr Guział jest kolejnym po Sebastianie Wierzbickim kandydatem, który prowadzi swoją kampanię wizerunkową z wykorzystaniem reklamy zewnętrznej, a do tego poza kampanią wyborcza. Do tego korzysta z nielegalnie ustawionego nośnika, mimo że sam deklaruje zaangażowanie w walkę z sytuacjami tego typu. Teraz każdy obywatel i każda obywatelka mogą sami ocenić, ile prawdy jest w tych zapewnieniach.
Zieloni od dawna podkreślają potrzebę uporządkowania rynku reklamy zewnętrznej, co przełoży się na poprawę estetyki i ograniczenie wizualnego chaosu, a pośrednio na zwiększenie komfortu życia w mieście. Nasza kandydatka na stanowisko Prezydentki Warszawy – Joanna Erbel, a także potencjalni kandydaci i kandydatki na radnych miejskich i dzielnicowych, deklarują zainteresowanie skutecznym rozwiązaniem reklamowego problemu Stolicy. A wiarygodność swoich deklaracji udowodnią podczas kampanii wyborczej, nie korzystając z nielegalnych nośników, nie zamawiając płacht reklamowych, a także nie obklejając miasta swoimi podobiznami w miejscach do tego nieprzeznaczonych.

Marcelina Zawisza i Marek Matczak
Współprzewodniczący koła warszawskiego Partii Zieloni

23 kwietnia 2014

Warszawa to nie folwark!


Warszawskie koło Zielonych z satysfakcją przyjmuje wiadomość o dymisji Jarosława Dąbrowskiego z funkcji wiceprezydenta Warszawy. Jednocześnie domaga się podjęcia dalszych kroków mających na celu wyjaśnienie zarzutów korupcyjnych i nieprawidłowości. Zieloni żądają transparentności procesu kontroli w ratuszu oraz ujawnienia wyników toczącego się postępowania, dymisji burmistrza Bemowa, Alberta Stomy oraz zwolnienia szefowej Biura Audytu Wewnętrznego, Bożeny Stomy.
Wielokrotnie podkreślaliśmy, że Jarosław Dąbrowski od dawna nie powinien piastować żadnej funkcji politycznej. “Awans Jarosława Dąbrowskiego na funkcję wiceprezydenta Warszawy – mówi Joanna Erbel, kandydatka na prezydenta Warszawy z ramienia Zielonych, świadczy tylko o tym, że warszawska Platforma dawno utraciły poczucie przyzwoitości. Dąbrowski powinien złożyć urząd jeszcze w czasie, gdy był burmistrzem Bemowa m.in. za zaproszenie klaunów na sesję rady dzielnicy, aby ośmieszyć rodziców protestujących przeciwko prywatyzacji szkolnych stołówek, czy za pomysł budowania kontenerów socjalnych.” Tym bardziej, że afera wokół Bemowa nie jest jedyną. Wystarczy wspomnieć o podejrzeniu nieprawidłowości związanych z podpisywaniem fikcyjnych umów w ratuszu na Woli. Platforma całkowicie ignoruje te nadużycia. Należy się zatem domagać, aby do publicznej wiadomości podane zostały wyniki kontroli prowadzonej przez odpowiednie organy.
Żądamy również wyjaśnień, dlaczego pomimo ciążących od wielu lat podejrzeń o nieprawidłowości w funkcjonowaniu ratusza władze miasta dopiero dziś podejmują działania w tej sprawie. Zachodzi uzasadnione podejrzenie, że afera wokół Jarosława Dąbrowskiego jest jedynie wierzchołkiem góry lodowej, a jego dymisja stanowić może próbę zamiecenia sprawy pod dywan.
„Wątpliwości wokół pracy ratusza w Bemowie jest wiele – mówi Marek Matczak, współprzewodniczący warszawskiego koła Zielonych. - Nie jest jasne, czy sprzęt elektroniczny zakupiony przez władze Bemowa nie został przekazany osobom trzecim oraz na jakich zasadach podpisywano umowy cywilnoprawne. Niejasne są sprawy związane z działaniem bemowskiego radia, którego zasięg obejmuje wyłącznie okolica najbliższe ratusza. Zachodzi podejrzenie, że same radio to fikcja mająca na celu wyłudzanie publicznych pieniędzy. Znana jest sprawa fikcyjnego zatrudnienia Barbary Lewandowskiej oraz bezprawnego przyznawania mieszkań komunalnych. Można wymieniać dalej, ale już jedno oskarżenie powinno spowodować kontrolę odpowiednich organów. Z nieznanych nam przyczyn takiej kontroli nie prowadzono. Domagamy się zatem dymisji kierownictwa organów kontrolujących pracę ratusza”.
Niejasna jest również postawa burmistrza Bemowa, Alberta Stomy, który nie tylko powinien wiedzieć o nieprawidłowościach w funkcjonowaniu ratusza, ale który ponosi również polityczną odpowiedzialność za te nieprawidłowości.
Nie jest możliwe, żeby burmistrz Bemowa nie wiedział o tym, co się dzieje w jego urzędzie – twierdzi Marcelina Zawisza, współprzewodnicząca warszawskiego koła Zielonych. – Tym bardziej, że jego żona jest szefową Biura Audytu Wewnętrznego. Jeżeli zaś nie wiedział, to źle wykonywał swoje obowiązki zawodowe. W obu przypadkach tak Albert Stoma, jak i jego żona, powinni podać się do dymisji. Tu nie chodzi już nawet o ewentualne zarzuty, ale o przyzwoitość i uczciwe traktowanie mieszkańców. Warszawa to zbyt poważna sprawa, żeby sprawowali w niej władze ludzie, traktujący miasto jak prywaty folwark”.

7 grudnia 2013

Zaproszenie: Wieczór poetycki - CISZA


Zapraszamy do Zielonego Centrum M1 na grudniowy wieczór poetycki
Marka Matczaka - CISZA

niewymierna, niepokojąca

Cisza jest bardzo wymagająca,
jest przestrzenią ukojenia,
ale i bywa przestrzenią krzyku
echem duszy powtarzających się szeptów

delikatna w pierwszym dotyku,
ale szorstka w dłużącym się czasie
niewymierna, niepokojąca
a jednak potrzebna

powraca i się chowa.

Warszawa, 22 kwietnia 2013r.

Marek Matczak
- ur. 31 marca 1975r. w Warszawie na Pradze
- przez wiele lat mieszkał na Ursynowie a teraz od kilku mieszka na Solcu w części Powiśla
- mąż Magdy, ojciec Julii
- wieloletni warszawski aktywista społeczno-polityczny, współprzewodniczący warszawskiego Koła Partii Zieloni

ale przede wszystkim poeta - prowadzi blog Skrzypnięta Szafa ze swoimi wierszami.

Wiersze publikuje: w Zielonych Wiadomościach
oraz na internetowych portalach: TopKultura.pl, egminy.eu, emultipoetry.eu

Spotkanie poprowadzi Marcelina Zawisza - przewodnicząca warszawskich Zielonych.

ZAPRASZAMY!

Zielone Centrum M1,
ul. Marszałkowska 1 lok.160
12 grudnia, czwartek, godz. 19.00

Swój udział w wydarzeniu można potwierdzić na fb.

2 grudnia 2013

Marcin Wrzos: Przyszłość Placu Powstańców wciąż w zawieszeniu


Plac Powstańców Warszawy to miejsce, o przyszłości którego należy rozmawiać. Nie tylko dlatego, że jest to jeden placów w ścisłym centrum stolicy, ale również dlatego, że obecnie służy on raczej samochodom niż ludziom. Stąd konieczność organizowania spotkań takich, jakie miało miejsce w Zielonym Centrum M1 w poniedziałek 25 listopada. Debata poświęcona Placowi Powstańców Warszawy spotkała się z bardzo dużym zainteresowaniem. Pozwoliła nie tylko na poznanie planów władz miejskich i oczekiwań mieszkańców co do przebudowy tego ważnego punktu na mapie miasta, ale dała również szansę na szerszą dyskusję co do koncepcji  organizacji przestrzeni publicznej w centrum Warszawy.

Spotkanie poprowadził Marek Matczak, inicjator akcji "Konsultacje społeczne w sprawie Placu Powstańców" i przewodniczący warszawskich Zielonych. W panelu udział wzięli: Andrzej Rokiciński (przewodniczący rady osiedla Centrum), Grzegorz Piątek (były naczelnik ds. estetyki przestrzeni publicznej), Jarosław Jóźwiak (dyrektor Centrum Komunikacji Społecznej) oraz Joanna Erbel (socjolożka miasta, aktywistka miejska).

Marek Matczak omówił powody, które doprowadziły do skorzystania z nowo uchwalonego prawa o inicjatywie lokalnej. W jego opinii władze miasta nie interesowały się zupełnie zgłaszanymi przez mieszkańców postulatami remontu i przebudowy Placu Powstańców Warszawy. Na odpowiedź na list napisany do Pani prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz trzeba było czekać aż pół roku. Niewiele mniej zajęło władzom miejskim odpowiedzenie na interpelację w Radzie Miasta. W lakonicznej odpowiedzi oprócz zapewnień, że „problem jest dostrzegany” i „zostaną przedsięwzięte odpowiednie działania” nie znalazły się żadne konkrety. Zbieranie podpisów pod inicjatywą konsultacji jest jego zdaniem doskonałym sposobem na wymuszenie podjęcia działań na władzach miejskich. Zwrócił również uwagę na fakt, że władze dzielnicy często swoją bierność uzasadniają tym, że za daną część miasta odpowiadają władze miejskie. Władze Śródmieścia chętnie uczestniczyły w konsultacjach dotyczących Placu Małachowskiego, ale nie chciały się angażować w konsultacje dotyczące Placu Powstańców Warszawy.

Andrzej Rokiciński  zaczął od przypomnienia od jak dawna mieszkańcy starają się o zainteresowanie władz miejskich przebudową Placu Powstańców. Pierwsze inicjatywy, w których uczestniczył miały miejsce w 2008 roku.  Jego zdaniem budowa II linii metra i w konsekwencji wymuszona przebudowa ulicy Świętokrzyskiej to doskonały moment, by zająć się również remontem Placu Powstańców Warszawy. W tej chwili jest to martwe miejsce. Mieszkańcy chcieliby by stał się on miejscem rozpoznawalnym, w którym tętni życie. Hałas, na który zazwyczaj skarżą się mieszkańcy, nie byłby problemem ponieważ w bezpośrednim sąsiedztwie placu nie ma niemal budynków mieszkalnych. Zaletą jest również położenie, znajduje się on w bliskiej odległości od obu linii metra. Jego zdaniem nie trzeba dużych nakładów na remont. Ważne, by władze miejskie miały koncepcję na zagospodarowanie tego terenu i stworzyły warunki to jej realizacji.

W odczuciu Rokicińskiego remont Placu Powstańców Warszawy powinien być przeprowadzony na tyle szybko, by w 2014 roku mogły się odbyć na nim obchody 60 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Ponieważ jest to miejsce ważne dla Warszawy, warto by w planach ewentualnej rewitalizacji wziąć pod uwagę jego przedwojenny wygląd. Rokiciński  zapewnił również, że ruszyło już zbieranie podpisów pod wnioskiem o konsultacje.

Grzegorz Piątek zauważył, że trudno mówić o zagospodarowaniu na nowo Placu Powstańców bez informacji o tym, czy władze miejskie zamierzają wybudować podziemny parking, czy też nie. Jeśli inwestycja miałaby być zrealizowana w krótkim czasie, to sensowna wydaje się tylko powierzchowna estetyzacja. Jeśli parking byłby budowany za 10 lat, to zmiany mogą być bardziej gruntowne. Wyraził obawę, że będzie miał miejsce trzeci wariant: zostanie przeprowadzona estetyzacja, a parking mimo planów budowy szybko nie powstanie.

Jego zdaniem należy przemyśleć na nowo zasadność tej inwestycji. Z jednej strony miasto planuje ograniczenie ruchu samochodowego w centrum miasta, a z drugiej chce wybudować duży parking. Jeśli za 8 lat zostanie wprowadzona opłata za wjazd do Centrum, to może się okazać, że jest on niepotrzebny. Jego zdaniem być może jest to ostatni moment na zablokowanie jego budowy. Ulica Świętokrzyska zostanie po remoncie zwężona, pojawi się dodatkowy pas dla rowerzystów. Budowa parkingu w tym miejscu przeczy logice wprowadzanych zmian. Jego zdaniem na Placu powinno pojawić się dużo zieleni, ta część miasta cierpi na jej deficyt. Wyraził jednak obawę, że nie zawsze wszystko da się architektonicznie zaplanować. Czasem trudno przewidzieć jak zachowają się ludzie. Dlatego tak ważne jest prowadzenie konsultacji. Problemem dla placu są budynki instytucji publicznej, które nie generują aktywności.

Joanna Erbel zgodziła się, że Plac Powstańców sam z siebie nie wygeneruje aktywności i dlatego należy się zastanowić nad realną przestrzenią rekreacji w Warszawie. Nie jest nią ciąg Krakowskie Przedmieście - Nowy Świat z uwagi na natężenie ruchu autobusowego. Brakuje takich miejsc, pozytywnym przykładem jest tylko Plac Zbawiciela. Jej zdaniem ideałem byłaby policentryczna Warszawa. Lokalna wspólnota same chce ożywić Plac Powstańców i należy ją w tym wesprzeć. Tym bardziej, że jest to precedens. Dotąd mieszkańcy pragnęli przede wszystkim ciszy i spokoju. Jej zdaniem może być to dowód na to, że dorośliśmy do wielkomiejskości.

W jej ocenie w realizowanych przez miasto inwestycjach nie widać kompleksowego myślenia o przestrzeni miejskiej. Dotyczy to również centrum, gdzie inwestycje mają punktowy charakter. Myślenie kompleksowe pozwoliłoby łączyć poszczególne inwestycje i uniknąć sytuacji, w której dąży się do zmniejszenia ruchu samochodowego i jednocześnie buduje duży podziemny parking. Ułatwiłoby również kontakt z mieszkańcami, którym łatwiej byłoby ocenić zasadność podejmowanych przez miasto działań. Jej zdaniem konsultacje są czymś szalenie istotnym. Ścieżka rowerowa nie jest atrakcyjna dla kogoś, kto nie jeździ na rowerze. Jeśli jednak pokaże się, że nie chodzi tylko o rowery ale również o ciszę pod oknami i mniej zanieczyszczone powietrze, to ludzie poprą jej budowę.

Jarosław Jóźwiak wskazał, że miasto podejmuje liczne działania, stara się na bieżąco wychwytywać miejsca wymagające remontów. Zaprzeczył również, że nie ma pomysłu zagospodarowania centrum. Ulica Marszałkowska ma być bardziej przyjazna dla pieszych i rowerzystów. Ma powstać szereg nowych przejść dla pieszych, co będzie połączone z jej zabudową od strony Placu Defilad. Najważniejszą inwestycją będzie Muzeum Sztuki Współczesnej. Miasto często ma jednak związane ręce. Aleje Jerozolimskie do niedawna były drogą krajową i miasto nie miało wpływu na to co się na niej działo. Teraz będzie można zacząć wprowadzać zmiany.

Odnosząc się do Placu Powstańców powiedział, że miasto planuje remont jego północnej części. Potwierdził również, że powstanie tam parking podziemny. Powołał się na analizy finansowe, które potwierdziły opłacalność tej inwestycji. Jego zdaniem wybudowanie parkingu pozwoli zmniejszyć liczbę miejsc parkingowych na powierzchni. Zaprzeczył jednocześnie, że miasto będzie dopłacało firmie prowadzącej parking tak, by ceny parkowania tam były takie same jak na powierzchni. Jego zdaniem za 2,5-3 lata, kiedy parking już powstanie, Plac Powstańców powinien być poddany rewitalizacji. Teraz jest więc najlepsza pora na rozpoczęcie konsultacji. Dotąd miasto najpierw przygotowywało projekty, a potem poddawało je konsultacjom. Teraz ma być odwrotnie i koncepcje mają być przygotowywane zgodnie z oczekiwaniami mieszkańców. Ograniczeniem są plany miejscowe, które ogólnie określają, co można zrobić, a co nie. Pewnym problemem jest to, że bardzo często nie są one jeszcze uchwalone.

Jarosław Jóźwiak przyznał, że być może inwestycje mają na razie charakter punktowy ale wkrótce będzie można mówić o pewnej całości. Celem nadrzędnym jest zmniejszenie ruchu samochodowego w centrum. Ciekawostką są plany wprowadzenie wypożyczania samochodów (elektrycznych) na wzór Veturilo, co mogłoby zniechęcić ludzi do posiadania własnych samochodów.

Michał Dobrzański (Instytut Obywatelski) stwierdził, że miasto ma całkiem sensowną strategię transportową. Zasadniczym problemem jest to, że nie zawiera ona horyzontów czasowych, a bez tego wszelkie planowanie jest niemożliwe. Na Placu Powstańców należy jego zdaniem nawiązać do rozwiązań znanych choćby w Nowym Jorku i zdecydować się na tymczasową organizację przestrzeni. Oddanie jej mieszkańcom pozwoli zobaczyć, jak będą z niej korzystać. Ludzie przyzwyczaili się już do zamknięcia ulicy Świętokrzyskiej, jego zdaniem nie należy jej oddawać do ruchu samochodowego.

Marcin Wrzos

28 listopada 2013

Ogród Krasińskich: Apel do Ambasadora Norwegii

Warszawscy Zieloni wraz z innymi społecznikami zaapelowali do Ambasadora Norwegii o sprawdzenie, czy środki z Norweskiego Mechanizmu Finansowego wydatkowane przez Ratusz m.st. Warszawy na przeprowadzenie konsultacji społecznych, m.in. konsultacji w sprawie Ogrodu Krasińskich, zostały wydane zgodnie z przeznaczeniem.


Jego Ekscelencja,

Karsten Klepsvik
Ambasador poselstwa
Królestwa Norwegii w Warszawie

Warszawa, 26.11.2013

Szanowny Panie Ambasadorze,

Z wielkim zdziwieniem odkryliśmy, że część fasadowych konsultacji społecznych w sprawie rewaloryzacji Ogrodu Krasińskich, podczas których zatajono przed mieszkańcami i mieszkankami Warszawy rzeczywistą skalę wycinki drzew w tym parku (wycięto ich aż 505!), finansowało Królestwo Norwegii w ramach funduszy norweskich („Norway Grants”).

Konsultacje społeczne prowadzono na „stronie platformy internetowej do konsultacji społecznych” w okresie od 18.02 do 11.03.2011 roku, gdzie można było zgłaszać swoje uwagi on-line.
To oznacza, że za pieniądze norweskich podatniczek i podatników przeprowadzono „konsultacje społeczne” wycinki 505 drzew w parku, który liczył 1247 drzew. Jak to określił prof. Marcin Ryszkiewicz z Muzeum Ziemi PAN: „Barbarzyńcy weszli do ogrodu”.

Podczas konsultacji społecznych mieszkańców i mieszkanki Warszawy informowano m.in., że „(…) przy odtwarzaniu historycznych osi widokowych obowiązuje zasada etapowości usuwania drzew koniecznych do odsłonięcia widoku. (…) wśród drzew (…) do usunięcia z powyższego powodu znajdzie się egzemplarz cenny, należy go pozostawić do jego naturalnej śmierci i nie zastępować nowym drzewem” (strona internetowa konsultacji - sekcja „Zapraszamy do składania uwag”).

Ludzie rozumieli, że zostaną usunięte wyłącznie drzewa naprawdę zagrażające bezpieczeństwu, a inne zostaną pozostawione aż „do naturalnej śmierci”. Warto podkreślić, że Stołeczny Konserwator Zabytków, który wydał zgody na wycinkę drzew i krzewów, otrzymał nieodpłatnie inwentaryzację od Narodowego Instytutu Dziedzictwa (dawnego Krajowego Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków) oraz wytyczne, zalecające jedynie prześwietlenie, a nie wycinkę starodrzewu. Mimo to zlecono przeprowadzenie nowej inwentaryzacji na kwotę 95 tys. zł.

Ostatecznie na przełomie listopada i grudnia 2012 roku, z dnia na dzień wycięto nie 337 drzew, jak do dziś twierdzą władze, w tym dyrektorka ZTP, pani Renata Kaznowska, ale aż 505 drzew i 6 200 m² krzewów (prawie wszystkie krzewy), czyniąc w ten sposób spustoszenie w pięknym, zabytkowym Ogrodzie Krasińskich . Rzecz to niespotykana w ogrodach zabytkowych, gdzie drzewostan zastępuje się przez dziesięciolecia. Spustoszono w ten sposób piękny, zabytkowy Ogród Krasińskich, co spotkało się z potępieniem Głównego Konserwatora Zabytków.

Strona internetowa, na której prowadzono konsultacje społeczne, powstała dzięki wsparciu udzielonemu przez Norwegię w ramach Norweskiego Mechanizmu Finansowego w okresie od czerwca 2009 do kwietnia 2011 roku.

Z badań wynikało, że 60 proc. mieszkańców i mieszkanek sprzeciwiało się budowie ogrodzenia parku (Raport z badań psychologów środowiskowych, s. 12), natomiast za jego postawieniem opowiedziało się 37 proc. Mimo to burmistrz dzielnicy Śródmieście, pan Wojciech Bartelski, 13.04.2011 roku, w okólniku skierowanym do dyrektor ZTP Renaty Kaznowskiej, podjął decyzję o „bezwzględnym nakazie zaprojektowania ogrodzenia całego obiektu” – wbrew wynikom konsultacji społecznych.

Za 2 mln zł zbudowano bezsensowne bizantyjskie ogrodzenie, pomimo powszechnych protestów mieszkańców i mieszkanek, interpelacji poselskich i wariantu alternatywnego proponowanego przez Niezależną Radę Ochrony Zabytków, zapewniającego ciszę żywopłotu zamiast żelaza i betonu.

Z niewiadomych przyczyn konkurs wygrała firma, która zaprojektowała „rewitalizacje” Ogrodu Krasińskich za 8 milionów. Obecnie ten sam projekt jest realizowany za 16 milionów.
Teraz Centrum Komunikacji Społecznej prowadzi konsultacje dotyczące regulaminu użytkowania Ogrodu Krasińskich (m.in. zamykanie parku na noc, wpuszczanie zwierząt do parku).

Pragniemy podkreślić, że konsultacje społeczne w sprawie Ogrodu Krasińskich już się odbyły i większość osób chciała Ogrodu otwartego dla wszystkich, bez wykluczania kogokolwiek. Władze dzielnicy próbują forsować za wszelką cenę swoją wizję Ogrodu Krasińskich, nie licząc się z opinią mieszkanek i mieszkańców, ignorując wyniki konsultacji społecznych i nie bacząc na to, że w ten sposób podważają zaufanie obywatelek i obywateli do idei konsultacji społecznych.

W związku z zaistniałą sytuacją zwracamy się do Pana Ekscelencjo z zapytaniem, czy środki wydatkowane przez Ratusz m.st. Warszawy na konsultacje społeczne w ramach Norweskiego Mechanizmu Finansowania, m.in. na przeprowadzenie konsultacji społecznych w sprawie rewaloryzacji Ogrodu Krasińskich, zostały wydane zgodnie z celami programu i jego przeznaczeniem?

Bardzo liczymy na zajęcie stanowiska w tej sprawie. Konsultacje społeczne są bardzo ważnym narzędziem włączania mieszkanek i mieszkańców w proces podejmowania decyzji, angażowania ich w sprawy miasta. Finansowanie fasadowych konsultacji społecznych jest marnotrawieniem publicznych pieniędzy.

Zależy nam bardzo na tworzeniu miasta przyjaznego mieszkankom i mieszkańcom, w którym ich głos będzie się rzeczywiście liczył.

Z wyrazami głębokiego szacunku,

Ewa Sufin-Jacquemart, prezeska Fundacji Strefa Zieleni;
Marcelina Zawisza i Marek Matczak, przewodniczący warszawskiego koła Zielonych;
Karol el Kashif, grupa Zielona Moc;
Jan Śpiewak, Miasto Jest Nasze;
Marcin Budzyński, Stowarzyszenie na rzecz Krajobrazu Kulturowego, Zrzeszenie Studentów Polskich UW;
Joanna Mazgajska, Towarzystwo Ochrony Herpetofauny Tryton;
Bogumił Kolmasiuk, Ostra Zieleń

11 listopada 2013

Warszawscy Zieloni: Żądamy dymisji ministra Sienkiewicza i komendanta głównego policji

Apelujemy do władz państwowych o stanowcze działania zapobiegające dalszym bandyckim zachowaniom na ulicach Warszawy. Żądamy skutecznego pociągnięcia do karnej odpowiedzialności zarówno sprawców ataków na mieszkańców, podpaleń i niszczenia mienia, jak również pociągnięcia do odpowiedzialności przywódców narodowego Marszu Niepodległości i osób zarządzających miastem. Brak odpowiedniego zabezpieczenia marszu i spóźniona reakcja zarządzających miastem doprowadziły do sytuacji zagrażającej zdrowiu i życiu mieszkańców i mieszkanek Warszawy i pozostawiły za sobą zdewastowane budynki i ulice.

Mimo iż doświadczenia poprzednich lat pokazały, że neonaziści i faszyści są nieodłącznym elementem Marszu Niepodległości, nie podjęto żadnych kroków eliminujących potencjalne niebezpieczeństwo

Nie zgadzamy się,  aby pod płaszczykiem troski o patriotyzm pozwalano na szerzenie się ideologii skrajnie prawicowych, których główną bronią jest przemoc. Chcemy żyć w kraju, w którym ludzie nie obawiają się o swoje życie i zdrowie niezależnie od wyznawanej religii, koloru skóry, orientacji seksualnej czy preferowanego stylu życia.

Nie możemy tolerować bezczynności służb bezpieczeństwa w sytuacji ataku niezwykle agresywnych "prawdziwych patriotów" na mieszkanki i mieszkańców stolicy. Usuwając policję z miejsca, które z oczywistych przyczyn było narażone na atak nacjonalistów, władza ochroniła policjantów, ale naraziła na utratę zdrowia i życia obywateli i obywatelki. To zachowanie, które w demokratycznym  państwie prawa nigdy nie powinno mieć miejsca. Dlatego domagamy się dymisji Komendanta Głównego Policji Marka Działoszyńskiego.

Domagamy się również dymisji ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza, który po objęciu stanowiska zapowiedział walkę ze skrajnie nacjonalistycznymi środowiskami. Brak działań pana ministra doprowadził do wydarzeń z 11 listopada.

Jesteśmy zdruzgotani postawą tych mediów, które dążąc do fałszywego obiektywizmu, raz jeszcze próbują zrównać bandytów z ich ofiarami, podpalaczy z desperacko broniącymi się mieszkańcami podpalanych budynków, faszystów brutalnie dążących do wyeliminowania całych grup społecznych z wciąż nielicznymi odważnymi ludźmi, którzy w swojej codziennej działalności stawiają faszyzmowi czynny opór. Liczne w mediach głównego nurtu próby rozmycia odpowiedzialności za zorganizowany bandycki napad nacjonalistycznych bojówek na skłoty w centrum Warszawy uważamy za tyleż podłe, co niebezpieczne.

Dzisiejsze wydarzenia są w jakimś stopniu owocem podobnych kłamstw i niedomówień serwowanych przez media od lat. Owocem dopatrywania się na siłę symetrii tam, gdzie jej nie ma: pomiędzy działaczami społecznymi a bandytami, pomiędzy faszystowskim zagrożeniem a antyfaszystowską odpowiedzią.

Domagamy się rozpatrzenia sprawy przez Radę Etyki Mediów. Pora powiedzieć stop bezkarności i bandytyzmowi!

Marcelina Zawisza i Marek Matczak,
przewodniczący koła warszawskiego Partii Zieloni

7 listopada 2013

Warszawscy Zieloni przeciwko likwidacji szkół

Warszawskie koło Partii Zieloni w trosce o zapewnienie najwyższego poziomu stołecznej oświaty wyraża sprzeciw przeciwko planom likwidacji SP nr 40 im. A. Grubby oraz przeniesienia Gimnazjum nr 42 z ulicy Twardej na ulicę Żywnego. Gorąco solidaryzujemy się z nauczycielami i rodzicami od wielu miesięcy walczącymi o utrzymywanie funkcjonowania placówek. Uważamy próby likwidacji i przenosin szkół za nieusprawiedliwione i krzywdzące dla uczniów i rodziców.

– Szkoła Podstawowa nr 40 oraz Gimnazjum na ulicy Twardej to wizytówki Śródmieścia. Nie wyobrażam sobie, żeby Warszawa bez walki oddawała placówki, z których przez wiele lat mogła być dumna. Likwidujemy szkoły, podczas gdy w przyszłym roku do warszawskich podstawówek ma trafić o 25 tys. więcej dzieci niż w roku poprzednim. Zamiast likwidować, budujmy szkoły  – podkreśla przewodnicząca warszawskiego koła Partii Zieloni Marcelina Zawisza.

Bulwersuje przede wszystkim fakt, że zmiany dokonują się ze szkodą dla uczniów i rodziców. Dzieci ze zlikwidowanej podstawówki mają zostać przeniesione na ulicę Sempołowską, do budynku, który nie ma odpowiedniej infrastruktury sportowej. Z kolei gimnazjum ma zostać przeniesione do budynku, którego przystosowanie będzie wymagało nakładów sięgających 8 mln zł. W obu przypadkach rodzice zostali poinformowani o zmianach bez przeprowadzenia wcześniejszych konsultacji. Niepokoi również los pracowników oświaty oraz pracowników administracyjnych.

– Pamiętajmy, że likwidacja oraz przenosiny obu szkół będą związane z redukcją etatów nauczycielskich. Z pewnością rozwiązane zostaną umowy z pracownikami administracyjnymi. Zieloni nigdy nie zgadzali się i nie zgodzą się na antypracowniczą politykę władz miasta. Nie zgadzamy się również z polityką cięć w edukacji. Wielokrotnie protestowaliśmy przeciwko oszczędzaniu na szkołach. Problemy finansowe dzielnic nie mogą być wytłumaczeniem dla nieracjonalnej i niesprawiedliwej polityki edukacyjnej – mówi Marek Matczak, przewodniczący koła warszawskiego.

Partia Zieloni uważa, że roszczenia byłych właścicieli do budynków nie są wystarczającym uzasadnieniem dla likwidacji i przenosin szkół.

– Jeżeli partia, która od prawie dekady dzierży władzę w kraju, twierdzi, że nic się nie da zrobić w sprawie roszczeń, to ja się pytam, co ta partia robi w Sejmie? – pyta Piotr Kozak, członek zarządu warszawskiego koła Partii Zieloni. – Od prawie dekady posłom i posłankom PO nie udaje się uchwalić ustawy reprywatyzacyjnej. Niech więc wywodzące się z PO stołeczne władze nie zasłaniają się koniecznością zwracania budynków ich poprzednim właścicielom. Władza, która nic nie może, a wszystko musi, to żadna władza.

Zob. też wcześniejsze stanowiska warszawskich Zielonych w sprawach edukacyjnych: http://zielonawarszawa.blogspot.com/2013/05/warszawscy-zieloni-stop-cieciom-w.html, http://zielonawarszawa.blogspot.com/2013/06/piotr-kozak-dlaczego-protestujemy.html.

6 listopada 2013

Nowe władze koła warszawskiego

Dziś warszawscy Zieloni wybrali nowe władze koła. Nową przewodniczącą została Marcelina Zawisza, przewodniczącym ponownie wybrany został Marek Matczak. Dotychczasowa przewodnicząca Elżbieta Hołoweńko, która pełniła tę funkcję przez trzy kadencje w latach 2010-2013, postanowiła tym razem nie kandydować, będzie jednak członkinią zarządu koła. W zarządzie koła będzie ponadto Piotr Kozak (już po raz drugi) i Filip Szklarz, który niedawno zasilił nasze szeregi. Gratulujemy i życzymy wielu sukcesów!


19 października 2013

Zieloni: Mieszkańcy Placu Powstańców mają prawo do ładu przestrzennego

W dniu 17 października 2013 r. przewodniczący warszawskiego koła Partii Zieloni Marek Matczak wystąpił na sesji Rady m.st. Warszawy, aby wyrazić poparcie dla inicjatywy mieszkanek i mieszkańców Śródmieścia – radnych Osiedla Centrum – zorganizowania konsultacji społecznych na temat zagospodarowania Pl. Powstańców Warszawy.

W swoim wystąpieniu Matczak opisał sytuację Pl. Powstańców Warszawy i wnioskował, aby na najbliższej sesji Rady m.st. Warszawy (według kalendarza prac rady: 7 listopada 2013 r.) w agendzie posiedzenia został zapisany i zrealizowany punkt: Informacja Prezydent m.st. Warszawy o sytuacji planistycznej Pl. Powstańców Warszawy. Chodzi o to, aby mieszkańcy mogli się w końcu dowiedzieć, na jakim etapie są prace i co jest przeszkodą w ich realizacji.

Podsumowując wystąpienie, Matczak zaproponował Radzie Warszawy podjęcie uchwały umożliwiającej przeprowadzenie konsultacji społecznych wśród mieszkanek i mieszkańców Śródmieścia. Władze miasta powinny zainteresować się tym, jakie zdanie w sprawie zagospodarowania Placu Powstańców Warszawy mają mieszkańcy najbliższej okolicy.

Pełny tekst wystąpienia Marka Matczaka:
Plac Powstańców Warszawy mieści się w Śródmieściu u zbiegu skrzyżowań bardzo uczęszczanych ulic stolicy: Wareckiej, Moniuszki, Szpitalnej oraz Świętokrzyskiej. Ale ktoś, kto przyjechałby dzisiaj do Warszawy i przeszedł się przez plac, nigdy by nie zgadł, że to centrum stolicy.

Przez wiele lat plac służył jako wielki parking, a dzisiaj również jako zaplecze budowy metra. Zadziwiające jest, że żadnej państwowej instytucji – a wokół placu jest ich wiele, np. Narodowy Bank Polski – najwyraźniej nie przeszkadzał ten mocno pokiereszowany krajobraz, jakby to była jakaś samochodowa giełda.

Może dlatego, że jesteśmy przyzwyczajeni w Warszawie, że u nas miejskie place to przede wszystkim skrzyżowania, ronda i jakieś dziwne przejazdy, a nie piękne place?

Zaniepokojeni mieszkańcy Śródmieścia postanowili zwrócić się do władz miasta o odpowiednie uporządkowanie placu oraz o konsultacje społeczne dotyczące tego, jak ten plac ma w przyszłości wyglądać.

A co jest również istotne w tej sprawie, wielkimi krokami zbliża się ukończenie budowy drugiej nitki metra pod ulicą Świętokrzyską, która bezpośrednio graniczy z placem. Ulica Świętokrzyska jest jedną z tych ulic bardziej okazałych w naszym mieście. Gdy ona zostanie zrealizowana, plac Powstańców będzie wielkim wstydem dla Stolicy i tego radni osiedla chcą bardzo uniknąć.

Zbliżający się koniec budowy tego odcinka II linii metra jest najlepszym momentem konsultacji społecznych wokół zagospodarowania Placu Powstańców Warszawy, jest to moment na przyjęcie i wdrożenie planu zagospodarowania placu. Jako Zieloni w pełni popieramy żądania mieszkańców i będziemy bacznie śledzić dalsze działania Ratusza w tej sprawie.

Historia sprawy: tutaj.

15 października 2013

Zieloni: Nie odkładajmy szabel, zacznijmy pracę nad wspólnym programem dla Warszawy

Drogie Warszawianki, drodzy Warszawiacy!

Dziękujemy wszystkim tym, którzy wzięli udział w niedzielnym referendum. Bez względu na to, czy głosowaliście za odwołaniem Hanny Gronkiewicz-Waltz, czy za pozostawieniem jej na stanowisku prezydentki Warszawy, najważniejsze jest to, że nie daliście sobie odebrać Waszego – i naszego – obywatelskiego święta, święta demokracji. Żałujemy, że nie udało się odwołać pani prezydent, ale jeszcze bardziej cieszy nas, że mimo intensywnej kampanii zniechęcającej do udziału w głosowaniu wzięło w nim udział aż 340 tysięcy osób. Kampania referendalna sprawiła, że sposób rządzenia miastem na naszych oczach z każdym tygodniem zmieniał się na lepsze. Fakt, że tak niewiele zabrakło do odwołania pani prezydent, pozwala liczyć na to, że ta zmiana utrzyma się dłużej. To jest wspólne osiągnięcie nas wszystkich, mieszkańców i mieszkanek Warszawy.

Pani prezydent Hannie Gronkiewicz-Waltz gratulujemy tego, że udało jej się utrzymać stanowisko prezydentki miasta i życzymy, aby przez najbliższy rok – mamy nadzieję, że już ostatni jej rok na tym stanowisku – rządziła rozważniej, lepiej wsłuchując się w potrzeby warszawianek i warszawiaków.

W kampanii referendalnej Partia Zieloni podkreślała merytoryczne powody do odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz: prywatyzację SPEC i gwałtowne podwyżki cen ciepła (wbrew obietnicom Ratusza, że po prywatyzacji ceny nie wzrosną), komercjalizację warszawskich szpitali, likwidację stołówek szkolnych, lekceważenie zieleni miejskiej i konsultacji społecznych, skąpienie informacji publicznej, kreowanie bezdomności za pomocą eksmisji na bruk, walkę z drobnym handlem, podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej, pozbawioną wyobraźni politykę w sferze kultury. Od lat działamy i nadal będziemy działać na rzecz rozwiązania tych problemów. Referendum było dla nas kolejnym etapem walki o te ważne dla nas sprawy.

Kampania referendalna obnażyła rzeczywiste oblicze wszystkich partii politycznego establishmentu. Platforma – Obywatelska już tylko z nazwy – po raz kolejny pokazała swoje głębokie lekceważenie dla instytucji referendum jako jednego z podstawowych narzędzi demokracji. Prawo i Sprawiedliwość po raz kolejny zademonstrowało swoje oderwanie od codziennych życiowych bolączek Polek i Polaków, budując kampanię wokół historycznych symboli, zamiast wskazywać rzeczywiste szkody, jakie przynoszą Warszawie rządy PO. Sojusz Lewicy Demokratycznej, zajmując pozycję okrakiem na barykadzie, prawdopodobnie ocalił pozycję Hanny Gronkiewicz-Waltz. Tym samym dowiódł, że nie jest gotów na serio zająć roli opozycji, i że głos na Millera w kolejnych wyborach będzie w istocie głosem na Tuska. Ważnym wnioskiem wypływającym z warszawskiego referendum jest to, że demokrację miejską w Warszawie blokuje dziś nie tylko osoba Hanny Gronkiewicz-Waltz, ale cały polityczny establishment.

Najbardziej budującym aspektem kampanii referendalnej jest wzmocnienie środowiska miejskich aktywistek i aktywistów, oddolnych ruchów społecznych i organizacji obywatelskich. Świeża energia i nowo nawiązane kontakty pozwalają z większym optymizmem spoglądać w przyszłość. Dlatego apelujemy do wszystkich działaczek i działaczy miejskich ruchów na rzecz demokracji, sprawiedliwości społecznej, ekologii i innych doniosłych spraw – nie odkładajmy szabel! Już dziś zacznijmy pracę nad wspólnym programem dla Warszawy, nad wyłonieniem wspólnej kandydatki na prezydentkę miasta oraz nad stworzeniem komitetu wyborczego, który rzetelnie i wiarygodnie reprezentować będzie naszą wizję zmiany w następnej Radzie Miasta. Uzasadnione rozczarowanie postawą „zawodowców” z lewa i z prawa niech stanie się dla nas powodem do tego, by wziąć w końcu miasto we własne ręce.

Z poważaniem i szacunkiem,

Elżbieta Hołoweńko i Marek Matczak, przewodniczący koła warszawskiego Partii Zieloni

Agnieszka Grzybek i Adam Ostolski, przewodniczący Partii Zieloni

7 października 2013

Marek Matczak: Historia pewnego pisma

Kilka dni temu niespodziewanie otrzymałem odpowiedzi na pismo, które zostało złożone do warszawskiego Ratusza 22 marca 2013 r. Chodzi o Plac Powstańców Warszawy. Ale zacznijmy od początku...

Plac Powstańców mieści się w Śródmieściu, ale ten, kto przyjechałby dzisiaj do Warszawy i przeszedł się przez plac, nigdy by nie zgadł, że to centrum stolicy.

Przez wiele lat plac służył jako wielki parking a dzisiaj również jako zaplecze budowy metra. Zadziwiające jest, że żadnej państwowej instytucji – a wokół placu jest ich wiele m.in. NBP – najwyraźniej nie przeszkadzał ten mocno pokiereszowany krajobraz, jakby to była jakaś samochodowa giełda.

Może, dlatego że jesteśmy przyzwyczajeni w Warszawie, że u nas miejskie place to przede wszystkim skrzyżowania, ronda i jakieś dziwne przejazdy, a nie piękne place, które można oglądać np.  w Rzymie – z pachnącymi kolorowymi bazarami, wspaniałymi rzeźbami i fontannami, gdzie mieszkańcy się spotykają, aby spacerować, odpoczywać, pić kawę, a jak trzeba to protestować, bo miejskie place po prostu do tego służą.

Na początku maja miałem przyjemność wziąć udział w audycji radiowej Radia dla Ciebie, podczas której poznałem radne i radnego z Osiedla Centrum. Podczas audycji mieszkańcy śródmieścia opowiedzieli o Placu Powstańców o jego historii oraz dzisiejszym fatalnym wyglądzie. Dowiedziałem się również o ich problemach z dotarciem z tym tematem do władz miasta – aby pokazać problem, ale również rozwiązania dla zagospodarowania placu. Zaniepokojeni mieszkańcy Śródmieścia postanowili zwrócić się do władz miasta o odpowiednie uporządkowanie placu oraz o konsultacje społeczne, jak ten plac ma w przyszłości wyglądać.

A co jest również istotne w tej sprawie, wielkimi krokami zbliża się ukończenie budowy drugiej nitki metra pod ulicą Świętokrzyską, która bezpośrednio graniczy z placem. Ulica Świętokrzyska jest jedna z tych ulic bardziej okazałych w naszym mieście i po wszystkich budowach będzie wyglądała jeszcze wspanialej i funkcjonalnie – jest wiele pomysłów oraz planów już narysowanych dla tej inicjatywy. Gdy ona zostanie zrealizowana, plac Powstańców będzie wielkim wstydem dla Stolicy i tego radni osiedla chcą bardzo uniknąć.

Z tego, co się dowiedziałem, państwo radni zdążyli już w marcu spotkać się z wiceprezydentem Jackiem Wojciechowskim oraz wysłać do niego pismo w tej sprawie – pismo jest datowane na 22 marca 2013 r.

Ale pod koniec maja jeszcze nie było żadnej odpowiedzi na ich pismo! Postanowiłem interweniować u radnych miasta i poprosiłem radnego Jarosława Szostakowskiego o pomoc w tej sprawie. Radny złożył 31 maja interpelację, w której nawiązał do wcześniejszego pisma wysłanego do wiceprezydenta.

W międzyczasie temat był poruszany przez prasę oraz podczas jednego z posiedzeń Komisji Dialogu Społecznego ds. Architektury i Planowania Przestrzennego. Dyrektor Mikos był obecny, ale nie raczył udzielić żadnej odpowiedzi.

Czekaliśmy, czekaliśmy mijały miesiące czerwiec, lipiec, sierpień, wrzesień...

Radni osiedla napisali apel w tej sprawie do Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego i zebrali wiele podpisów znanych osób pod tym apelem.

A ja postanowiłem wystąpić w tej sprawie na sesji Rady Warszawy i złożyć z mównicy skargę na ratusz za brak odpowiedzi na pismo radnych śródmieścia z 22 marca oraz interpelację radnego miasta z 31 mają. Kiedy oznajmiłem urzędnikom swoje postanowienie, po 2-3 godzinach znalazło się pismo z odpowiedzią (wystawione 23 września) i podobno również jest odpowiedź na interpelację. Przy czym muszę tu podkreślić, że pismo do radnych osiedla do dzisiaj nie dotarło pod wskazany adres, a odpowiedzi na interpelację nie ma w systemie BIP.

Doprawdy sprawa jest kuriozalna, brakuje słów...

A o Plac Powstańców będziemy dalej walczyć! Bo wczorajsza odpowiedź Ratusza nic nie wnosi do sprawy.

Trzeba koniecznie plac uporządkować, wyremontować i od nowa zagospodarować, ale o tym, jak on ma wyglądać, muszą publicznie się wypowiedzieć mieszkanki i mieszkańcy Warszawy w drodze konsultacji społecznych.

Marek Matczak

24 września 2013

Marek Matczak: Wojna na politycznych sztandarach

Z niepokojem obserwuję kampanię referendalną w moim mieście, bo widzę jak chętnie zamienia się demokratyczne, obywatelskie wydarzenie, jakim jest referendum – w pole walki i to dosłownie używając wojennej retoryki. Kosztem ignorowania tego, czym była i jest wojna.

W komentarzach o referendalnym plakacie Prawa i Sprawiedliwości z literą „W” dowiadujemy się, że to nie tylko oznacza Warszawę, ale też godzinę W, walkę o wolność i honor. Pomysłodawcy wyraźnie wskazują i sugerują, że to ciąg dalszy walki wyzwoleńczej z II wojny światowej, a przede wszystkim Powstania Warszawskiego.

„Rozpoczynamy bitwę o Warszawę” – ogłaszają politycy PiS. Nawiązywanie do takiej historycznej symboliki jest nieuczciwe wobec wojennych ofiar oraz bohaterów, bo to oni oddali życie, abyśmy my dzisiaj mogli żyć w wolnym kraju. To nadużycie w demokratycznych czasach, w których nie musimy przelewać krwi i ginąć, a tylko obywatelsko się zaangażować, udać się do urny i zagłosować.

Nie wiecie, jakim strasznym czasem jest wojna? A tak chętnie do niej nawołujecie w naszym kraju, w naszej stolicy.

Już zapomniano, czym jest wojna – pełna ludzkich nieszczęść gdzie giną dzieci, matki i ojcowie gdzie niszczy się podwórka i domy, a marzenia stają się popiołem! – przyjrzyjcie się Syrii.

Marek Matczak

26 sierpnia 2013

Zieloni: Tani i dostępny transport publiczny dla wszystkich, nie tylko dla wybranych!

Warszawskie koło Partii Zieloni, będące częścią Inicjatywy Obywatelskiej Stop Podwyżkom Cen Biletów ZTM, domaga się jak najszybszego wprowadzenia pod obrady Rady Miasta obywatelskiego projektu uchwały przywracającego ceny biletów z 2012 roku. Projekt powinien być rozpatrywany wspólnie z ogłoszoną w miniony czwartek przez Ratusz propozycją nowej taryfy cen biletów komunikacji miejskiej, przewidującą tańsze bilety dla osób uprawnionych do Karty Warszawiaka, czyli płacących podatki w stolicy.

- Propozycję Ratusza traktujemy jako desperacką próbę ratowania wizerunku w obliczu zapowiedzianego na 13 października referendum, a jednocześnie manewr mający oddalić debatę o postulacie Inicjatywy Obywatelskiej Stop Podwyżkom Cen Biletów ZTM, aby przywrócić ceny biletów z 2012 roku – powiedziała Agnieszka Grzybek, przewodnicząca Partii Zieloni, członkini Komitetu Obywatelskiego Stop Podwyżkom Cen Biletów ZTM. – Do tej pory Ratusz ucinał wszelkie dyskusje o możliwości obniżki cen biletów, teraz otwiera się pole do rozmowy i najlepszym do tego miejscem będzie najbliższa sesja Rady Miasta 29 sierpnia.

- Propozycja Ratusza nie rozwiązuje problemu drogiego transportu w Warszawie. Nowoczesny, sprawny, przyjazny środowisku transport kosztuje, ale jest to usługa publiczna, która powinna być dotowana z budżetu miasta – powiedział Marek Matczak, przewodniczący warszawskiego koła Partii Zieloni. – Tegoroczna podwyżka była na tyle dotkliwa, że wiele osób przestało korzystać z komunikacji miejskiej i przesiadło się do samochodów, co zwiększyło korki, zanieczyszczenie powietrza i będzie miało skutki ekologiczne i zdrowotne.

- Karta Warszawiaka przewidująca ulgi nawet nie dla osób mieszkających na stałe w Warszawie, ale wyłącznie dla tych, którzy płacą tu podatki, będzie pogłębiała nierówności i wprowadzała podziały – oceniła Elżbieta Hołoweńko, przewodnicząca warszawskiego koła Partii Zieloni. – Z komunikacji miejskiej korzystają przede wszystkim osoby o niższych dochodach, które dojeżdżają do pracy w Warszawie, bo stolica jest dla nich jedyną szansą na pracę, ale także studentki i studenci. Tani i dostępny transport publiczny powinien być dla wszystkich, a nie tylko dla wybranych.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...