Pokazywanie postów oznaczonych etykietą program. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą program. Pokaż wszystkie posty

20 października 2014

"Warszawa ma być miastem, o którego kształcie decydują mieszkańcy i mieszkanki". Podsumowanie cyklu ERBEL ROZMAWIA.

W miniony czwartek na trzecim piętrze Domu Towarowego Braci Jabłkowskich odbyło się wydarzenie podsumowujące cykl spotkań ERBEL ROZMAWIA, w ramach którego Joanna Erbel konsultowała swój program wyborczy z mieszkańcami 18 dzielnic Warszawy.



Spotkanie rozpoczęli Adam Ostolski i Agnieszka Grzybek, przewodniczący Partii Zieloni. Ostolski podkreślał, że pomysły Joanny Erbel i Partii Zieloni na Warszawę są odważne i niesztampowe, a jednocześnie odpowiedzialne. - Decyzja o kandydowaniu zarówno ze strony Joanny, ale też ze strony Partii była niewątpliwie odważna. Wiele osób mówiło nam – jak to, taka młoda, niedoświadczona, czy ona da radę? Jednak była to decyzja niesztampowa i odpowiedzialna. Bo od początku wiedzieliśmy, że Joanna jest osobą doskonale przygotowaną do pełnienia funkcji prezydentki Warszawy.  Jest doskonale przygotowana  do tego, by zmieniać to  miasto, bo już zmienia to miasto – swoją wiedzą, swoim doświadczeniem, swoją energią, zaangażowaniem i zdolnością  zjednywania sobie ludzi -  rozpoczął Ostolski. Przewodniczący Partii wyliczył szereg propozycji programowych, które jako pierwsi wysunęli Zieloni, i które zostały następnie podjęte przez innych kandydatów, mimo że początkowo wydawały się zbyt odważne – budowa mieszkań komunalnych na wynajem, budżet partycypacyjny, zwężanie jezdni czy tańszy transport zbiorowy. - Na 116 stronach naszego programu są wyłącznie takie postulaty, które można zrealizować lub zacząć realizować w ciągu najbliższych czterech lat - podkreślał. - Zieloni radni i radne będą pilnować tego, aby zrealizowano ich jak najwięcej.

Po tym wstępie Joanna Erbel przedstawiła nowy program wyborczy, po poprawkach i zmianach będących wynikiem szerokich konsultacji społecznych. Chcę, żeby Warszawa nie była miastem, które wygrywa w rankingach inwestycyjnych, miastem dla turystów, ale miastem zrównoważonym przede wszystkim dla mieszkanek i mieszkańców. Taka Warszawa, o której marzymy, to Warszawa lokalna – mówiła. Joanna Erbel. Kandydatka podkreślała, że poprzez coraz bliższą współpracę z mieszkańcami i mieszkankami można stworzyć lokalną Warszawę - Zauważyliśmy, że ludzie chcą się organizować, chcą wspierać swoją lokalną okolicę i swych sąsiadów – zaznaczyła Erbel. Do budowania lokalnej tożsamości przyczynia się ochrona zabytków  dziedzictwa historycznego Warszawy. – Nie myśli się o zabytkach jak o czymś, co jest dla nas bardzo ważne, co tworzy naszą lokalną tożsamość, co sprawia, że jesteśmy warszawiakami i warszawiankami związanymi z daną, konkretną dzielnicą. Dlatego tak ważna jest ochrona i dbanie o zabytki, a nie oddawanie ich np. w ręce deweloperów, tylko dlatego, że znajdują się na bardzo atrakcyjnej działce – zaznaczała kandydatka.



W swoim programie Joanna Erbel kładzie nacisk rozwój transportu publicznego, ułatwienia dla rowerzystów i pieszych. Kandydatka chce, aby miasto zachęcało mieszkańców i mieszkanki do przesiadania się do komunikacji miejskiej, czy na rowery. Postuluje także powołanie Biura ds. Mobilności, które koordynowałoby rozwój transportu zbiorowego skupiając się na potrzebach transportowych mieszkanek i mieszkańców miasta, a nie potrzebach i planach drogowców, czy urzędników, jak jest do tej pory. Erbel chce, aby wszystkie warszawianki i wszyscy warszawiacy bez względu na zdrowie i zasoby mieli zapewnioną wygodną podróż po mieście - Musimy mieć możliwość pokonania drogi pieszo bez utrudnień, labiryntów i dziur w chodnikach, musimy mieć możliwość wygodnego skorzystania z komunikacji miejskiej lub np. roweru bez obawy o swoje zdrowie i  bez problemów w postaci barier architektonicznych, z którymi chcemy walczyć – zapewniała Erbel.

Kolejnym priorytetem programu kandydatki jest polityka mieszkaniowa, która obecnie niemal w ogóle nie istniej. Nowa polityka mieszkaniowa według Erbel ma obejmować wszystkie grupy społeczne. – Chcemy, żeby Warszawa budowała więcej mieszkań komunalnych, w tym momencie buduje się około 300 i tyle samo tracimy na skutek reprywatyzacji, a pięć tysięcy osób czeka w kolejce, według nas jest to rzecz karygodna i chcemy to zmienić – tłumaczyła. Erbel zauważyła też konieczność uregulowania kwestii reprywatyzacji, która jak bumerang powraca, najczęściej przy okazji wyborów.  - Hanna Gronkiewicz-Waltz podczas kampanii zapowiada, że zajmie się reprywatyzacją, że ustawa reprywatyzacyjna powstanie, i że poradzimy sobie z tym problemem. Nie wierzę w te zapewnienia, ponieważ,  jako przedstawicielka rządzącej partii, w ciągu ostatnich  ośmiu lat  nie była w stanie tego zrobić – punktowała kandydatka.

Erbel w swym programie stawia także na ogólnodostępną edukację. Podczas czwartkowego spotkania Erbel zauważyła, że  ważną rzeczą jest dotowanie publicznych szkół, które nie będą dzielić uczniów na lepszych i gorszych. Kandydatka postuluje też utrzymanie małych klas w szkołach publicznych, darmowe przejazdy dla uczniów między miejscem zamieszkania a szkołą, a także powrót szkolnych stołówek należących do szkół, a nie firm kateringowych. Erbel kładła także nacisk  na dbanie o zdrową żywność w szkołach.  Ważnym elementem w rozbudowanym punkcie edukacyjnym kandydatki Partii Zieloni, jest także ochrona zdrowia w szkole i powrót dentystów do placówek edukacyjnych.

Program kandydatki Partii Zieloni na prezydentkę Warszawy nie pomija także zagadnień dotyczących kultury, sportu i rekreacji. Jak zauważyła podczas spotkania Erbel, kultura w mieście ma być bardziej dostępna dla mieszkanek i mieszkańców i nie skupiać się jedynie na wielkich imprezach masowych skupiających tysiące widzów. Według Erbel warszawiacy i warszawianki mają mieć możliwość korzystania z kultury wysokiej nie tylko od święta. – Chcę, żeby kultura w mieście była czymś, co jest codziennym doświadczeniem, a nie pójściem raz na miesiąc na dużą imprezę masową – zaznaczyła Erbel. Kultura ma stać się integralnym elementem miejskich programów, takich jak tworzony obecnie program rewitalizacji.

Program kandydatki Partii Zieloni obejmuje także zagadnienia dotyczące dobrego planowania i zarządzania przestrzenią publiczną, którego według Erbel w tej chwili brakuje. – Obecnie Warszawa pokryta jest planami miejscowymi zaledwie w niecałych trzydziestu trzech procentach, czyli  istnieją one zaledwie dla jednej trzeciej terenów Warszawy, a  to zdecydowanie za mało - mówiła kandydatka.  Erbel stwierdziła także, że Warszawie potrzebne jest przywrócenie funkcji Architekta Miejskiego, który czuwałby nad ładem architektonicznym w mieście. Według Erbel potrzebne jest także stworzenie społecznego studium zagospodarowania przestrzennego. Kandydatka postuluje, aby przed zrealizowaniem przez miasto planu, odbywały się spotkania z mieszkańcami i mieszkankami, konsultacje, z których powstałby wspólny pomysł na zabudowanie danego terenu.

Joanna Erbel podczas spotkania zaznaczyła także, że bardzo ważnym punktem w programie miejskim jest zieleń. Zieleń w mieście podnosi komfort naszego życia i ma ogromny wpływ na zdrowie mieszkanek i mieszkańców. Ale miejska zieleń to nie tylko sterylne parki jak Ogród Krasińskich,  ale również inne miejsca, gdzie pojawiają się  dzikie rośliny. – Warszawska zieleń nie może być zielenią salonową, donicową,  zielenią nie przyjazną mieszkankom i mieszkańcom – mówiła. Erbel zauważyła, że w mieście powinno być miejsce zarówno dla ogrodzonych historycznych ogrodów, otwartych ogródków działkowych, ogródków prowadzonych przez miejskich ogrodników, dużych parków czy miejskich lasów, ale też szczególnie ważna jest drobna zieleń na osiedlach - skwery, przyuliczne drzewa. Im więcej różnorodnej, lokalnej i rozproszonej zieleni w mieście, tym zdrowsze i piękniejsze miasto, a co za tym idzie – zdrowsi mieszkańcy i mieszkanki.



Erbel opowiada się za rozwijaniem zielonego  przemysłu, który ma stworzyć w mieście nowe miejsca pracy. -Chcemy powrotu fabryk, ale nie tych dymiących, zatruwających środowisko naturalne, tylko zielonych fabryk. Chcemy  nowego zielonego i lokalnego  przemysłu w nowoczesnych zakładach produkcyjnych - tłumaczyła Erbel. Przedstawiony nowy program Joanny Erbel,  obejmuje  również darmowy dostęp do bezprzewodowego Internetu w całym mieście oraz możliwość rozwoju małych firm, często zakładanych przez absolwentów i absolwentki warszawskich uczelni.

Udoskonalony program miejski Joanny Erbel zawiera także postulaty dotyczące większej partycypacji mieszkanek i mieszkańców w życiu miasta. –Chcemy, żeby Warszawa była miastem, gdzie my  - mieszkanki i mieszkańcy – możemy decydować o jej kształcie -  mówiła kandydatka. Erbel postulowała także zwiększanie partycypacji mieszkańców w ustalaniu budżetu, czy  tworzeniu dokumentów strategicznych.

Ostatnie spotkanie z cyklu ERBEL ROZMAWIA zakończyło się po ponad dwóch godzinach spędzonych na prezentacji poprawionego po konsultacjach z mieszkankami i mieszkańcami programu, ale także na dyskusji z zebranymi. Osoby, które pojawiły się jako pierwsze  na spotkaniu,  mogły otrzymać papierową wersję programu Joanny Erbel, który rozszedł się na pniu. Pozostali mogą zapoznać się z programem na stronie: joannaerbel.pl. Joanna Erbel podsumowując spotkanie i dziękując przybyłym za uwagę zaprosiła wszystkich do udziału w wyborach i wprowadzenia jej programu w życie.

Zespół Zielonej Warszawy

15 sierpnia 2014

Samolińska: Zmiana priorytetów!

Hanna Gronkiewicz-Waltz przyzwyczaiła nas do tego, że pieniądze miejskie wydaje się na “eventy” i nieprzemyślane inwestycje, a nie na codzienne potrzeby mieszkańców. Joanna Erbel chce to zmienić.
 
Paweł Krulikowski z Polityki Warszawskiej przeczytał program Joanny Erbel i program ten mu się nie spodobał. “Joanna Erbel postanowiła jednak doprowadzić miasto do agonii” pisze, z przerażeniem komentując pomysły, żeby polepszyć stan zasobu mieszkań komunalnych i socjalnych, zwiększać kwoty inwestowane w edukację (przypomnę Krulikowskiemu, że wydatki na edukację to inwestycja, jedna z najważniejszych i najbardziej opłacalnych). Emocjonalnie wzywa Erbel do tego, żeby zeszła z drogi prospołecznych przemian, bo budżet się nie zepnie i polska stolica skończy jak Detroit. Krytykując program kandydatki Zielonych, Krulikowski zdaje się milcząco zakładać, że Hanna Gronkiewicz-Waltz wydaje obecnie publiczne pieniądze w sposób najlepszy z możliwych.

Neoliberalna biedaarytmetyka

Krulikowski oczekuje liczb. Mają sumować się już w zamknięty budżet nawet w projekcie programu, przedstawiającym priorytety kandydatki na prezydentkę. Zauważa, że zadłużenie miasta wzrasta, choć ekipa Gronkiewicz-Waltz obcięła wydatki na edukację czy podniosła czynsze. Krulikowski nie wspomina o wzroście cen biletów komunikacji miejskiej - ale nad tym też pewnie przeszedłby do porządku dziennego.

W końcu wszystkim nam żyje się lepiej i śpimy spokojniej, wiedząc, że - jak pisze Krulikowski - “agencje finansowe oceniają stolicę na najwyższym poziomie wiarygodności”. Jeśli, rzecz jasna, wystarcza nam na czynsz. Jeśli stać nas na to, żeby dojechać następnego dnia do pracy, jeśli właśnie nie zamknięto szkoły, do której chodziło nasze dziecko, albo opłaty za obiady w sprywatyzowanych stołówkach nie wzrosły o tyle, że dziecko nie będzie mogło zjeść tam ciepłego posiłku. Albo jeśli nie jesteśmy rodzicami dwulatka, który właśnie nie dostał się do jednego z dwóch publicznych żłobków, znajdujących się w dzielnicy Bemowo. Mieszka tam 114 tys. ludzi. Jednym słowem - jeśli jesteśmy ludźmi na tyle zamożnymi, żeby nie potrzebować od miasta ani mieszkania, ani żłobka, przedszkola czy szkoły, ani autobusu.

6 mln - lekcja matematyki czy Naprawdę Luksusowa Toaleta?

W swoich matematycznych rozważaniach Krulikowski zapomina jednak o innych liczbach. Budowa Trasy Świętokrzyskiej, absurdalna inwestycjai, w wyniku której w już nieprzejezdnym centrum Warszawy znajdzie się jeszcze więcej aut, kosztowała 18 mln zł, a to dopiero jej pierwszy etap, docelowo na ten cel ma zostać wydane ponad 400 mln. W Poznaniu dodatkowa lekcja matematyki, na którą Warszawy ponoć nie stać, kosztowała ok. 3 mln rocznie. Ile by to było w stolicy, 6 mln zł? Jak to się ma do absurdalnego wydatku na Trasę Świętokrzyską? 33 mln zł kosztuje z kolei poszerzenie ul. Prostej - kolejny wydatek, w dodatku niezgodny z deklaracjami władz miasta, z pewnością bowiem nie uspokoi ruchu w Śródmieściu.

Multimedialny Park Fontann, dzięki któremu Warszawa miała się stać polską Barceloną, kosztował 11,5 mln, a jego roczne utrzymanie to 800 tys. Fakt, fontanny są atrakcją dla mieszkańców. Czy również dla tych, którzy mieszkają w miejskich lokalach bez łazienki czy z trującym grzybem na ścianie? Przypomnijmy, że takie problemy dotyczą jednej trzeciej lokatorów mieszkań komunalnych, tyle bowiem nie spełnia podstawowych wymogów techniczno-sanitarnych. Warszawa nie stara się też o pieniędze na nowe mieszkania, choć mogłaby - w latach 2007-2013 złożono zaledwie trzy wnioski do budżetu państwa o dofinansowanie budowy mieszkalnictwa społecznego. Stolica wypada słabo nawet w porównaniu do znacznie mniejszych miast, takich jak Toruń czy Białystok.
 
Idźmy dalej - 15 mln kosztowała “rewitalizacja” Parku Krasińskich - wbrew woli mieszkańców wycięto tam za miejskie pieniądze ponad 300 drzew. Remont ulicy Próżnej, który zmienił ja w pustynię z kostki brukowej kosztował 1,2 mln. Niecałe 1,4 mln kosztował Woonerf - miejski podwórzec na ul. 6 sierpnia w Łodzi, która to ulica tak jak Próżna leży w centrum miasta. Różnica jest taka, że na 6 sierpnia są tłumy, bo pamiętano o drzewach i ławkach, a na Próżnej pustki.
5 mln - tyle z kolei kosztowała miasto toaleta przy Stadionie Narodowym oraz towarzysząca jest klubokawiarnia Plażowa. Hipsterkom i hipsterom wystarczą inne kontenery nad Wisłą, więc zupełnie nie rozumiem tej inwestycji, którą różni od innych tylko to, że ponoć podnosi się podczas powodzi.

Strefa Kibica czy Mieszkańca?

A propos Stadionu Narodowego - zupełnie nie rozumiem, czemu licząc wydatki i patrząc wstecz na politykę finansową miasta, Krulikowski nie przypomniał sobie o Euro 2012. Zróbmy to za niego - sama Strefa Kibica kosztowała 27 mln zł, 17 mln zostało wydane na transport i organizację ruchu, był jeszcze program artystyczny, ochrona, sprzątanie - w sumie na tę imprezę warszawiacy i warszawianki wydali 88 mln zł. Dużo, jak na miasto, które musi oszczędzać na edukacji i którego nie stać na zapewnienie ubogim mieszkańcom wyłącznego dostępu do toalety w lokalach socjalnych.

Wydaje się więc, że to “spięcie się” budżetu wcale nie jest dla Krulikowskiego tak istotne, jak próbuje nam to powiedzieć. Zdaje się on akceptować groteskowe sumy wydawane na imprezy, na wizerunek, na zawłaszczanie coraz większej przestrzeni miasta przez (coraz zresztą większe) samochody. Czym zatem Joanna Erbel tak bardzo podpadła publicyście Polityki Warszawskiej, że straszy nas dekoniukturą, agonią miasta i epidemią cholery zarazem? Dlaczego planowane przez nią wydatki są groźne, a drogich zabaw Hanny Gronkiewicz-Waltz się Krulikowski nie obawia? Można by z łatwością wysnuć wniosek, że tym, co naprawdę gniecie Autora w kandydaturze Erbel, poza oczywiście słowem “prezydentka”, które z wątpliwą grzecznością pisze w cudzysłowiu, nie są zbyt duże wydatki - tylko zmiana priorytetów budżetowych. To, że kandydatka Zielonych chce występować w imieniu wszystkich mieszkańców i mieszkanek, a nie tylko najlepiej sytuowanych, którzy przyzwyczaili się, że władza dba o ich interes. Że na pierwszym miejscu stawia zaspokajanie podstawowych potrzeb seniorów, dzieci i tysięcy zwykłych ludzi, a nie nadmuchiwanie balonu z napisem “Zakochaj się w Warszawie”. 

autorka: Justyna Samolińska

11 sierpnia 2014

Joanna Erbel w Kici Koci

Kicia-Kocia to kultowa warszawska klubokawiarnia, będąca centrum życia społecznego, intelektualnego i kulturalnego na Grochowie. Właśnie tam 7 sierpnia miało miejsce spotkanie z Joanną Erbel, kandydatką Partii Zielonych na prezydentkę stolicy. Wydarzenie to inauguruje cykl 18 spotkań prowadzonych pod hasłem „Erbel rozmawia”, w ramach których mieszkańcy każdej z warszawskich dzielnic będą mogli zadać kandydatce pytania i przedstawić uwagi do jej programu.


            

To nie przypadek, że pierwsze spotkanie odbyło się właśnie na Grochowie. Joanna Erbel przekonywała, że chce w ten sposób dowartościować prawobrzeżną Warszawę. Jej zdaniem stolica rozwija się bardzo dynamicznie, ale beneficjentem tego rozwoju jest głównie centrum miasta. Wcale nie musi tak być. W swoim programie Joanny Erbel stawia na lokalność. Sklepy, bazary, żłobki, przedszkola i instytucje kultury – wszystko to powinna być dostępne mieszkańcom w pobliżu ich miejsca zamieszkania. Zadaniem władz miejskich jest umiejętne wspieranie aktywności lokalnej. Służyć temu może m. in. dofinansowanie przez miasto projektów artystycznych, przyczyniających się do budowania tożsamości dzielnicy. Warszawa pod rządami Joanny Erbel będzie miastem policentrycznym, w którym sprawnie funkcjonujące Centra Aktywności Lokalnej sprzyjać będą integracji mieszkańców zamieszkujących daną okolicę. 


                                                 fot. Marek Matczak

W programie Joanny Erbel nie brakuje też postulatów socjalnych. Zdaniem kandydatki narzędziem realizacji polityki społecznej miasta powinny być klauzule socjalne. Przykładowo, jednym z warunków niezbędnych do wygrania przetargu na budowę siedziby Sinfoni Varsovi na Grochowskiej może być stworzenie przez wykonawcę projektu lokalnych miejsc pracy. Kluczową kwestią dla mieszkańców jest tani transport, dlatego jednym z postulatów kandydatki jest bilet ZTM w cenie 2 złotych. Zdaniem Erbel miasto powinno odgrywać aktywną rolę w polityce gospodarczej, wspierając tworzenie nowych miejsc pracy przy termomodernizacji budynków.

Podczas spotkania wybrane postulaty z programu Joanny Erbel zostały skonsultowane z mieszkańcami. Z największym uznaniem spotkał się pomysł stworzenia wykazu warszawskich pustostanów, z których część można przeznaczyć na mieszkania dla osób bezdomnych.

Maciej Kassner

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...