Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewa Sufin-Jaquemart. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewa Sufin-Jaquemart. Pokaż wszystkie posty

8 października 2014

Co samorządy mogą zrobić w sprawie globalnego ocieplenia? Panel "Energia i Klimat" podczas Zielonego Kongresu Samorządowego


Podczas zielonego kongresu samorządowego odbył się panel dotyczący polityki klimatycznej, w którym udział wzięli dr Ludomir Duda, ekspert w dziedzinie audytu energetycznego, dr. hab. inż. Krzysztof Dębowski z Politechniki Śląskiej oraz Juan Davi Ferrer,prezes Klastra Smart ITI. Dyskusję moderowała Ewa Suffin-Jaquemart, prezeska Fundacji Strefa Zieleni.

                                                                      Fot. Ela Hołoweńko

Dr Ludomir Duda przedstawił swoje doświadczenia związane z wdrażaniem normy ISO5001. Jest to norma wykorzystywana do racjonalizacji zużycia energii poprzez termomodernizację budynków.  Termomodernizacji najczęściej dokonuje się w firmach i budynkach użyteczności publicznej. Pierwszym krokiem jest przeprowadzenie audytu energetycznego.  Zadaniem audytora jest odtworzenie struktury zużycia energii i wskazanie możliwych  oszczędności. W praktyce audytorzy napotykają wiele trudności związanych głównie z nieprawidłową instalacją liczników. Po zakończeniu audytu wprowadzane są postulowane przez audytora inwestycje termomodernizacyjne. Pełne zrealizowanie zaleceń audytora wymaga prowadzenia na bieżąco analizy planowego i rzeczywistego zużycia energii.  Proces kończy ponowny audyt energetyczny danej firmy lub instytucji publicznej, który pozwala wykazać, ile energii zaoszczędzono.  Spektakularnym przykładem sukcesu opisanej tu procedury jest termomodernizacja Urzędu Wojewódzkiego w Kielcach, w wyniku której udało się zmniejszyć zużycie energii o 90%.  Rzecz jasna, nie zawsze daje się uzyskać tak imponujące rezultaty. Tym niemniej, jak przekonywał Ludomir Duda powołując się na własne doświadczenia w charakterze audytora, inwestycje termomodernizacyjne przynoszą oszczędność energii minimum 60%.

Oprócz termomodernizacji  już istniejących konstrukcji należy też wznosić nowe budynki zgodnie z zasadami racjonalnego wykorzystania energii. Dotyczy to w równej mierze firm, budynków użyteczności publicznej i domów indywidualnych.  Według Ludomira Dudy koszt  domu pasywnego nie przekracza średniej kwoty przeznaczanej na budowę domu.  Termomodernizacja i promocja budownictwa pasywnego są  alternatywą dla ocieplania domów węglem. W ocenie doktora Ludomira Dudy na barbarzyństwo zakrawa fakt że ludzie tracą zdrowie i życie pracując w kopalniach, podczas gdy wciąż niewykorzystane pozostają możliwości oszczędzania energii, jakie daje termomodernizacja. 

Juan Davi Ferrer przedstawił działalność klastera  Smart IT. Idea klastra polega na tym, że zrzeszone w nim firmy konkurują ze sobą, ale także w pewnym zakresie współpracują, np. w obszarze prac badawczych i rozwojowych. Klaster Smart IT jest konsorcjum zrzeszającym szereg przedsiębiorstw zainteresowanych wdrażaniem inteligentnych i przyjaznych środowisku rozwiązań.   W ofercie konsorcjum są m. in. propozycje smart city (ekologicznego zarządzania miastem m. in. poprzez wykorzystanie samochodów elektrycznych), smart grid (tworzenie inteligentnych sieci energetycznych, które umożliwiają na komunikację między producentami i użytkownikami energii, a także bardziej efektywne korzystanie z wytworzonej energii np. uzależnienia oświetlenia ulic od danych przekazywanych przez czujniki ruchu) oraz smart metering (poprawa systemów mierzenia zużycia energii przy pomocy „liczników energii XXI wieku”). W ocenie prezesa Ferrera potrzebujemy nie tyle nowych rozwiązań technologicznych, co lepszego zintegrowania technologii już istniejących. Klaster Smart It, wedle słów prezesa Ferrera, zajmuje się właśnie poszukiwaniem takich synergicznych, inteligentnych i proekologicznych rozwiązań. 

Dr hab inż. Krzysztof Dębowski przedstawił funkcjonowanie Stowarzyszenia Klaster 3X20, które działa na rzecz zrównoważonego rozwoju oraz promocji energetyki prosumenckiej. Misją stowarzyszenia jest działanie na rzecz realizacji przez Polskę zobowiązań z tytułu unijnej polityki klimatyczno-energetycznej: doprowadzenie do 20% zużycia energii ze źródeł odnawialnych, przy jednoczesnej redukcji zużycia energii  i emisji CO2 odpowiednio o 20%.  W ramach klastra współpracują ze sobą jednostki badawcze, samorządy i firmy prywatne. Wiodącą instytucją jest Politechnika Śląska. Wśród podejmowanych działań należy wymienić edukację ekologiczną, budowę bazy wiedzy o odnawialnych źródłach energii, stworzenie biblioteki energetyki prosumenckiej, organizowanie targów prosumenta oraz  stworzenie „Wirtualnej Sieci Referencyjnych Prosumenckich Mikroinstalacji Energetycznych”. Klaster dostarcza samorządom oraz indywidualnym prosumentom wiedzy niezbędnej do rozwijania energetyki odnawialnej. W procesie tym duża rola przypada władzom lokalnym. Jak wskazywał  Dębowski, samorządy mogą tworzyć ogólne warunki sprzyjające rozwojowi energetyki prosumenckiej oraz kreować autonomiczne regiony energetyczne, oparte na zielonej energii.  Dębowski przekonywał, że musimy zmienić nasze myślenie o energetyce tak, aby konsument stał się zarazem współtwórcą energii. Opłacalność energetyki prosumenckiej wynika między innymi z tego, że jest produkowana lokalnie, dzięki czemu można zminimalizować straty związane z transmisją energii. 

Podsumowując dyskusję Ewa Suffin-Jaquemart stwierdziła, że nie sposób przeciwstawić się globalnym zmianom klimatycznym bez gruntownej zmiany polityki energetycznej. Jednak aby właściwe rozwiązania technologiczne zostały wdrożone w życie potrzebny jest dobry klimat polityczny.  Niestety w Polsce partie głównego nurtu nie dostrzegają konieczności transformacji energetycznej w kierunku poprawy efektywności energetycznej i rozwoju energii ze źródeł odnawialnych. W obecnej sytuacji nadzieję na transformacje energetyczną należy wiązać z władzą lokalną. Aby czysta energia miała w Polsce szanse potrzebna jest wola polityczna i zmiany prawne. Prawo o zamówieniach publicznych musi dopuszczać możliwość stosowania kryteriów pozafinansowych w przetargach, w tym kryteriów związanych z efektywnością energetyczną. Potrzebne są dokładniejsze pomiary zużycia energii, inwestycje w termomodernizację budynków i domy zeroenergetyczne. Na promocję energetyki odnawialnej należy pozyskiwać środki z UE – jest to duża szansa, z której Polska wciąż nie potrafi w wystarczającym stopniu korzystać.

Maciej Kassner

8 lipca 2014

Czy nowe rozdanie na lewicy?

Czy nowe rozdanie na lewicy?
Podczas spotkania, które odbyło się 7 lipca w barze Studio, nad kondycją polskiej lewicy debatowali: Joanna Erbel, kandydatka Partii Zielonych na prezydentkę Warszawy, Piotr Ikonowicz, założyciel Ruchu Sprawiedliwości Społecznej, Tomasz Leśniak, kandydat Inicjatywy „Kraków Przeciw Igrzyskom” na prezydenta Krakowa, Barbara Nowacka z Fundacji Izabelli Jarugi-Nowackiej oraz Piotr Szumlewicz, dziennikarz i ekspert OPZZ. Dyskusję moderowali Michał Wybieralski z „Gazety Wyborczej” oraz Witold Mrozek z „Krytyki Politycznej”.

Zdaniem Piotra Ikonowicza w Polsce obserwujemy pogłębiającą się erozję klasy politycznej. W tej sytuacji przyszłość należy do partii populistycznych, antyestablishmentowych i antysystemowych. Taką formacją chce być Ruch Sprawiedliwości Społecznej. Jako przykład sukcesu strategii populistycznej P. Ikonowicz wskazał partię hiszpańskich oburzonych – Podemos, która uzyskała dobry wynik w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Zdaniem prelegenta polskie społeczeństwo jest zdolne do buntu, bo wielu ludzi jest w trudnej sytuacji życiowej i nie może się już dalej cofać. Ikonowicz wskazał na takie zjawiska, jak eksmisje na bruk, rosnące zadłużenie dużej części społeczeństwa czy istnienie grup wykluczonych, do których nie potrafią dotrzeć lewicowe partie i związki zawodowe. Radykalna polityka polega w jego ocenie na reprezentowaniu ludu przeciwko elitom, interesów biednych przeciwko bogatym. Nowa partia powinna zdaniem Ikonowicza wystrzegać się określenia „lewica”, które kojarzy się w Polsce z SLD i Leszkiem Millerem. Ma to być formacja antykapitalistyczna, dążąca do głębokich przemian społecznych i gospodarczych. Piotr Ikonowicz wykluczył wspólny start lewicy w wyborach samorządowych w Warszawie, ale nie przekreślał szans na współpracę w przyszłości. Współpraca taka jest jego zdaniem konieczna, gdyż kapitalizm jest szkodliwy zarówno dla człowieka, jak i dla przyrody. 

Z tezami lidera Ruchu Sprawiedliwości Społecznej nie zgadzał się Piotr Szumlewicz. Ekspert OPZZ odrzucił nawiną jego zdaniem populistyczną retorykę i przekonywał, że lewicę należy budować wokół konkretnych interesów i postulatów. Przykładem sukcesu takiej polityki jest zbiorowy układ pracy w branży budowlanej, popisany przez związki zawodowe i pracodawców. Zgodnie z porozumieniem minimalna stawka za godzinę pracy w budownictwie wynosić będzie 14, 29 za godzinę pracy. Ponadto, Szumlewicz wskazał trzy projekty ustaw pilotowane przez OPZZ: ustawę o wprowadzeniu minimalnej płacy godzinowej w wysokości 11 złotych ; ustawę o ograniczeniu umów śmieciowych, na których w Polsce pracuje 27 % ogółu zatrudnionych, co jest najwyższym wskaźnikiem w UE ; oraz o ustawę o zamówieniach publicznych, stawiającą firmom wymóg etatowego zatrudnienia pracowników i odchodzącą do kryterium ceny jako rozstrzygającego w przetargach. Piotr Szumlewicz pozytywnie odniósł się też do postulatów socjalnych obecnych w programie Joanny Erbel, takich jak klauzule społeczne w miejskich zamówieniach publicznych.
W swoich wypowiedziach Barbara Nowacka tonowała emocje i podkreślała potrzebę budowy szerokiego porozumienia na lewicy. Jej zdaniem potrzebny jest konsensus w sprawie lewicowego minimum. Nowacka opowiadała się za potrzebą budowy partii antykapitalistycznej, ale jednocześnie podkreślała potrzebę współpracy z politykami SLD i Twojego Ruchu. Obecny kryzys lewicy wynika jej zdaniem przede wszystkim z niepotrzebnych podziałów między partiami i środowiskami lewicowymi. Nowacka wielokrotnie podkreślała też potrzebę aktywizacji społeczeństwa obywatelskiego i przywrócenia myślenia w kategoriach wspólnoty.
Perspektywę samorządową reprezentowała Joanna Erbel, która przedstawiła swoją wizję miasta zrównoważonego, lewicowego. Erbel mówiła, że jako aktywistka miejska początkowo interesowała się głównie przestrzenią miejską, lecz z czasem zaczęła coraz więcej uwagi poświęcać kwestiom socjalnym, takim jak walka z eksmisjami na bruk, podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej czy protesty przeciwko prywatyzacji stołówek. Zdaniem kandydatki miasto nie wykorzystuje instrumentów, jakie ma w zakresie polityki społecznej. Erbel postulowała wprowadzenie klauzul społecznych w miejskich zamówieniach publicznych oraz udostępnianie nowych lokali mieszkalnych w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego oraz budownictwa komunalnego. Kandydatka opowiedziała się również za tym, aby warszawski rower miejski był produkowany przez firmę polską. Polemizując z Ikonowiczem, Erbel podkreślała, że swój program adresuje zarówno do ludzi wykluczonych, jak i do postępowej części klasy średniej, w tym również do pracowników korporacji. Kandydatka zauważyła, że aktywiści miejscy w przeważającej mierze rekrutują się z osób młodych (ok. 30 lat), wywodzących się z klasy średniej. Erbel zwróciła też uwagę na istnienie spauperyzowanej klasy średniej, złożonej z młodych ludzi zatrudnionych na umowy śmieciowe, którzy często nie mogą zaspokoić podstawowych potrzeb mieszkaniowych. Skuteczna polityka miejska – przekonywała Erbel – musi uwzględniać wrażliwość i potrzeby wszystkich mieszkańców miasta.
O doświadczeniach Inicjatywy „Kraków przeciw igrzyskom” opowiadał Tomasz Leśniak. Zdaniem Leśnika lewica w Polsce ma nikłe szanse w wyborach parlamentarnych. Lewicową siłę polityczną trzeba budować od dołu, czyli od wyborów samorządowych. Polityka lewicowa na szczeblu lokalnym powinna być skoncentrowana na usługach publicznych. Odnosząc się do sytuacji w Warszawie, Leśniak zaapelował o to, aby Zieloni, RSS i ruchy miejskie poparły w wyborach samorządowych jedną kandydatkę. 

 
W dyskusji po wystąpieniach głównych mówców wzięli też udział przedstawiciele Partii Zielonych. Maciej Konieczny mówił o tym, że łatwiej o konkretne lewicowe rozwiązania i program niż wiarygodną lewicową alternatywę polityczną. Lewica potrzebuje egalitarnego populizmu i wiarygodnośći. Siłą rzeczy nie ma tu miejsca dla ludzi takich, jak Józef Oleksy, który wysługuje się deweloperom jako polityk, aby wylądować na posadzie JW Construction, czy Aleksander Kwaśniewski, który doradza podejrzanym biznesmenom i satrapom.
Z kolei Ewa Suffin-Jacquemart powołała się na doświadczenie francuskiego Frontu Lewicy. Zjednoczenie lewicy antykapitalistycznej powiodło się dopiero wtedy, kiedy przedstawiciele poszczególnych partii i organizacji zaczęli mówić o tym, co ich łączy, a nie o tym, co ich dzieli. E. Suffin-Jacquemart dodała też, że prawdziwa lewicowość nie polega jedynie na obronie partykularnych interesów poszczególnych grup, ale wymaga również dialogu i myślenia w kategoriach dobra wspólnego. 
 Maciej Kassner 

7 lipca 2014

Komu potrzebna druga transformacja? Debata w ramach „Wczasów ekonomicznych” na Zielonym Jazdowie.




Podczas debaty, która odbyła się w sobotę 5 lipca na Zielonym Jazdowie, na postawione w tytule pytanie odpowiadali: Ewa Suffin-Jacquemart, przewodnicząca Fundacji „Strefa Zieloni” i członkini Partii Zielonych, Agata Nosal-Ikonowicz z Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej oraz Michał Wszołek z Partii Zielonych, który reprezentował inicjatywę „Kraków Przeciw Igrzyskom”. Dyskusje prowadził redaktor Łukasz Pawłowski z „Kultury Liberalnej”, a przysłuchiwała się jej licznie zgromadzona w Jazdowie publiczność.

Dokonując oceny polskiej transformacji Ewa Suffin-Jacquemart zauważyła, że przemiany, jakie miały miejsce w Polsce, należy intepretować w kontekście globalnym. Po 1989 roku Polska realizowała neoliberalny model rozwoju, który w długim okresie jest niemożliwy do utrzymania z powodu wyczerpywania się nieodnawialnych zasobów naszej planety. Neoliberalizm preferuje interesy wielkich korporacji kosztem ochrony środowiska
i potrzeb lokalnych społeczności. Przykładem takiej polityki jest ignorowanie przez władze protestów rolników z Żurawlowa przeciwko amerykańskiemu koncernowi Chevron, który dąży do wydobywania gazu łupkowego na najbardziej żyznych terenach. E. Suffin-Jacquemart przekonywała, że niezbędna jest druga transformacja, która zerwie z dotychczasowym modelem rozwoju. Kluczem do transformacji ekonomicznej jest zdaniem prelegentki transformacja energetyczna, czyli oparcie gospodarki na odnawialnych źródłach energii. Polemizując z redaktorem Pawłowskim, E. Suffin-Jacquemart dowodziła, że wprowadzanie rozwiązań przyjaznych środowisku nie musi odbywać się kosztem konkurencyjności gospodarki. Prelegentka wskazywała przykłady Niemiec i Chin, gdzie rozwój gospodarczy szedł w parze z inwestycjami w zielone technologie i zielone miejsca pracy. Również w Polsce program termomodernizacji budynków mógłby stworzyć ok. 300 tyś. miejsc pracy. Polska nie wykorzystuje też bogatych złóż geotermalnych, które są dobrym źródłem energii odnawialnej. Wśród innych wskazanych przez prelegentkę rozwiązań należy wymienić tworzenie samowystarczalnych bioregionów, wprowadzenie cen gwarantowanych na czystą energię, czy progresywne opodatkowanie zużycia energii. Zielona transformacja gospodarki jest konieczna, gdyż – jak wielokrotnie podkreślała Ewa Suffin-Jacquemart –dotychczasowy model rozwoju postawił pod znakiem zapytania warunki dalszego trwania życia na Ziemi. 
 
Krytyczną ocenę polskich przemian z ostatnich 25 lat przedstawiła też Agata Nosal-Ikonowicz, która koncentrowała się na takich zjawiskach, jak bieda, wykluczenie społeczne, kryzys usług publicznych czy brak stabilności zatrudnienia. Prelegentka przyznała, że podobny proces erozji państwa dobrobytu dokonał się również w Europie Zachodniej. Winę za to w jej ocenie ponosi europejska socjaldemokracja, która nie potrafiła przeciwstawić się ideologii neoliberalnej. Kluczem do drugiej transformacji jest zdaniem A. Nosal-Ikonowicz odzyskanie przez państwo suwerenności fiskalnej i zmniejszenie nierówności płacowych. Ten pierwszy cel można zrealizować poprzez szereg zmian w prawie podatkowym, takich jak wprowadzenie podatku bankowego, skuteczne opodatkowanie korporacji, stworzenie bardziej sprawiedliwego i progresywnego systemu podatkowego, czy opodatkowanie obrotu osiąganego w Polsce przez międzynarodowe korporacje. Pozyskane w ten sposób środki powinny zostać przeznaczone na rozwój niedofinansowanych usług publicznych. Ograniczeniu nierówności zarobkowych służy wprowadzenie płacy maksymalnej, która nie powinna być wyższa niż dwunastokrotność płacy minimalnej. Ponadto, Agata Nosal-Ikonowicz opowiedziała się za minimalnym dochodem gwarantowanym ustalonym na poziome minimum socjalnego (ok. 1 tysiąca złotych). W przyszłości minimalny dochód gwarantowany powinien być przekształcony w znacznie wyższy dochód obywatelski, co jednak wymaga opodatkowania korporacji w całej Unii Europejskiej. Jak zauważył redaktor Pawłowski, program zarysowany przez A. Nosal-Ikonowicz przewiduje zmiany idące tak daleko, że zasługują one na miano drugiej transformacji.

Perspektywę samorządową reprezentował Michał Wszołek, który dowodził, że w inicjatywie „Kraków przeciwko igrzyskom” skupiają się jak w soczewce zarówno pozytywne, jak i negatywne przemiany ostatnich 25 lat. W ocenie prelegenta odrzucenie w referendum projektu organizacji zimowych igrzysk olimpijskich w Krakowie stanowi autentyczny sukces demokracji lokalnej. Niestety, historia referendum dowodzi również tego, że aktywność obywatelska wciąż spotyka się z niezrozumieniem i wrogością ze strony politycznego establishmentu. W krakowskim referendum – inaczej niż to było w warszawskim głosowaniu nad odwołaniem prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz – ratusz nie prowadził kampanii antyfrekwencyjnej, lecz próbował przekonywać mieszkańców do głosowania za igrzyskami m. in. poprzez ustawienie specjalnej elektronicznej bramki. Każdorazowe przejście przez bramkę było odnotowywane jako głos za igrzyskami. Pod koniec kampanii referendalnej wichura przewróciła bramkę, a mieszkańcy w głosowaniu opowiedzieli się przeciwko igrzyskom i przeciwko protekcjonalnemu traktowaniu obywateli przez miejskich włodarzy.

Podsumowując spotkanie Łukasz Pawłowski powiedział, że osoby, dla których argumenty prezentowane przez prelegentki i prelegenta są przekonujące, wiedzą już na kogo głosować.
 Maciej Kassner

3 maja 2014

Z Warszawy do Europarlamentu: nr 5 - Ewa Sufin-Jacquemart


Ewa Sufin-Jacquemart na prezentacji warszawskiej listy Partii Zieloni, 24.03.2014: „Świat stoi na rozdrożu, a gospodarka oparta na coraz szybszym przerabianiu zasobów naturalnych na odpady, z użyciem paliw kopalnych, powodując niebezpieczne dla ludzi i planety zmiany klimatu, prowadzi do nierówności, niesprawiedliwości i zniewolenia jednostek, społeczności lokalnych i regionów przez międzynarodowe korporacje i polityczne finansowe elity".

25 marca 2014

Przedstawiamy warszawską listę KW Partia Zieloni

Partia Zieloni na konferencji prasowej zaprezentowała wszystkich kandydatów i kandydatki do Parlamentu Europejskiego z listy numer 4 (Warszawa). Na liście obowiązuje suwak, czyli naprzemienne umieszczanie kobiet i mężczyzn. Z listy Partii Zieloni kandydują poza członkami i członkiniami partii również członkowie Polskiej Partii Socjalistycznej, związkowcy i związkowczynie oraz działaczki i działacze środowisk LGBT.



Z pierwszego miejsca startować będzie Agnieszka Grzybek – przewodnicząca partii, feministka, działaczka społeczna, współzałożycielka Porozumienia Kobiet 8 Marca, członkini rady programowej Kongresu Kobiet i zespołu „Krytyki Politycznej”. - W ciągu minionych dekad Polska bardzo się zmieniła, ale i Unia Europejska nie jest tą samą, do której wchodziliśmy dziesięć lat temu. Europa stoi dzisiaj na rozdrożu. Jest targana kryzysem finansowym, kryzysem gospodarczym, dotyka ją problem deficytu demokracji, nieprzejrzyste podejmowanie decyzji czego, najlepszym przykładem jest negocjowana umowa handlowa pomiędzy Unią a Stanami Zjednoczonymi, która może osłabić pozycję państw wobec wielkich korporacji i ograniczyć prawa konsumentek i konsumentów – mówiła Grzybek. - Dziś nie wystarczy powiedzieć, że chcemy więcej Europy. Ważne jest to, jakiej Europy chcemy. Czy chcemy Europy, która rządzona jest przez wielkie korporacje? Czy chcemy Europy, która nie przestrzega praw człowieka i pozwala na inwigilowanie swoich obywatelek i obywateli? My chcemy Europy solidarnej i taką Europę wybieramy. Chcemy Europy, w której obowiązują takie same standardy socjalne – tłumaczyła liderka warszawskiej listy.

Na drugim miejscu na liście znalazł się Artur Wieczorek, antropolog, trener, specjalista ds. międzynarodowej współpracy rozwojowej, sekretarz Partii Zieloni. - Zieloni jako jedyna partia patrzą w przyszłość nie tylko w perspektywie kolejnych wyborów. My patrzymy w perspektywie kilkudziesięciu lat. Dzisiaj zielona polityka, jest najbardziej postępową, najbardziej wizjonerską – mówił Wieczorek. - Trzy najważniejsze kwestie, które będziemy musieli rozwiązać w ciągu najbliższych dziesięciu lat, to, po pierwsze, kwestia bezpieczeństwa energetycznego Europy. Po drugie, kwestia zwiększenia demokratyzacji i transparencji instytucji unijnych. I po trzecie – kwestia wzmocnienia poczucia solidarności między krajami europejskimi – akcentował sekretarz Partii Zieloni.

Małgorzata Aulejtner, pielęgniarka, działaczka związkowa, Sekretarz Komisji Rewizyjnej OZZPiP V kadencji, znalazła się na trzecim miejscu zielonej listy. Uważa, że w Polsce i w Unii Europejskiej konieczne jest zmniejszenie nierówności w dostępie do opieki zdrowotnej. Jakość ochrony zdrowia powinna być priorytetem we wszystkich krajach UE. Jest przekonana, że wprowadzenie norm zatrudnienia dla pielęgniarek poprzez instytucje unijne zmniejszyłoby ryzyko zgonów i niepożądanych zdarzeń medycznych. Jest zwolenniczką podpisania Karty Praw Podstawowych w Polsce i stosowania jej w pełnym zakresie.

Z czwartego miejsca startował będzie Grzegorz Ilka, działacz lewicowy i związkowy. Współtwórca, działacz, członek władz centralnych odbudowanej Polskiej Partii Socjalistycznej. Obecnie sekretarz Prezydium Rady Naczelnej PPS. Współzałożyciel i członek centralnych władz Ogólnopolskiego Pracowniczego Związku Zawodowego „Konfederacja Pracy” działającego głównie w sektorze prywatnym. - Wtedy, gdy wstępowaliśmy do Unii Europejskiej, była to inna Europa, Europa socjalna. Niestety przez te dziesięć to się zmieniło. W tej chwili wewnątrz Unii Europejskiej trwa wojna między modelem socjalnym a dążeniem do efektywności gospodarczej. My chcemy, aby Unia Europejska została Europą dla ludzi pracy, związkowców, dla normalnych pracowników – tłumaczył w swoim przemówieniu związkowiec.

Partia Zieloni na piątym miejscu zaprezentowała kandydaturę Ewy Sufin-Jacquemart. Sufin-Jacquemart to socjolożka, absolwentka UW i paryskiej Sorbony, 25 lat spędziła we Francji, kształcąc się i pracując kolejno w różnych dziedzinach, od socjologii przez informatykę, zarządzanie organizacyjne, zrównoważony rozwój lokalny i społeczną odpowiedzialność przedsiębiorstw, jednocześnie działając społecznie, m.in. w strukturach demokracji lokalnej. W latach 2007-2011 radca w Ambasadzie RP w Luksemburgu ds. politycznych i konsularnych (Konsul RP w Luksemburgu), od 2008 r. również ds. ekonomicznych, przez osiem miesięcy jednoosobowo kierowała ambasadą. Od maja 2011 roku mieszka w Polsce, od 2012 roku działa w Partii Zieloni i kieruje Fundacją Strefa Zieleni. - Wyjechałam w 1982 roku do Francji, gdzie, odkąd nabyłam prawa wyborcze w 1986 roku, zawsze głosowałam na Zielonych, których uważałam za najbardziej postępową formację polityczną. Gdy zostałam dyplomatką w Luksemburgu, pisałam notatki służbowe o zielonej gospodarce w Luksemburgu dla ówczesnego Sekretarza Stanu w Ministerstwie Gospodarki pana Marcina Korolca, z nadzieją, że go zainspirują. Jednakże Pan Korolec, gdy został Ministrem Środowiska, zajął się przede wszystkim promocją poszukiwania gazu łupkowego z pomocą niebezpiecznej dla ludzi i środowiska technologii szczelinowania hydraulicznego. Świat stoi na rozdrożu, a gospodarka oparta na coraz szybszym przerabianiu zasobów naturalnych na odpady, z użyciem paliw kopalnych, powodując niebezpieczne dla ludzi i planety zmiany klimatu, prowadzi do nierówności, niesprawiedliwości i zniewolenia jednostek, społeczności lokalnych i regionów przez międzynarodowe korporacje i polityczne finansowe elity – mówiła. - Chcę zostać polską zieloną europosłanką, aby wprowadzać do Polski europejskie standardy społeczne i środowiskowe, których doświadczyłam za granicą, a przede wszystkim, aby stymulować w naszym kraju prawdziwą transformację energetyczną i ekologiczną opartą na efektywności energetycznej i odnawialnych źródłach energii, zapewniając mikro-regionom rozwój, a ludziom dając nadzieję dzięki tworzeniu prawdziwych, godnych miejsc pracy w energiach odnawialnych, w budownictwie zeroenergetycznym i rolnictwie ekologicznym, a przede wszystkim oddając społecznościom lokalnym głos i prawo do decydowania o własnej przyszłości – tłumaczy Ewa Sufin.

Szóste miejsce na liście przypadło działaczowi LGBT, byłemu członkowi zarządu stowarzyszenia Lambda, tłumaczowi Mateuszowi Urbanowi. - Czułem dumę, kiedy Parlament Europejski przegłosował przyjęcie tzw. raportu Lunacek, czyli rezolucji stanowiącej mapę drogową Unii w sprawie przeciwdziałania homofobii i dyskryminacji ze względu na orientację psychoseksualną i tożsamość płciową. To mapa zainicjowana przez europosłankę austriackiej partii Zielonych Ulrike Lunacek. Mimo iż rezolucja nie jest wiążąca dla krajowej legislacji, wierzę w to, że będzie stanowiła wzór promujący nowe standardy Europy solidarnej, a niedzielącej obywateli i obywatelek na grupy lepsze i gorsze. Chcę dalej uczestniczyć w podobnych pracach – tłumaczył decyzję o starcie Urban.

Na siódmym miejscu Partia Zieloni zaprezentowała kandydaturę Katarzyny Dmochowskiej, absolwentki studiów magisterskich w Katedrze Ochrony Środowiska na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2009 członkini Partii Zielonych, działaczka i aktywistka na rzecz ochrony środowiska, odnawialnej energii i zapobiegania zmianom klimatycznym. Zwolenniczka zrównoważonego rozwoju. - Jako europosłanka będę miała dwa główne cele. Pierwszym z nich jest wzmocnienie pakietu energetyczno-klimatycznego. Domagam się sprawiedliwości klimatycznej. Moim drugim celem jest zmniejszenie bezrobocia w Unii Europejskiej. To bardzo przykre, że z powodu kryzysu ekonomicznego tak dużo młodych ludzi utraciło pracę. Tak dużo młodych ludzi nie ma perspektyw – wypunktowała kandydatka.

Ósme miejsce na warszawskiej liście zajął Cezary Żurawski, członek Polskiej Partii Socjalistycznej, działacz związkowy i publicysta. Członek Związku Zawodowego Przemysłu Elektromaszynowego, przewodniczący organizacji zakładowej do 2011 roku, był Członkiem Rady Federacji ZZPE. - Polska Partia Socjalistyczna od ponad 120 lat występuje w imieniu ludzi pracy. I w ich imieniu będziemy chcieli walczyć w Parlamencie Europejskim – zapewniał kandydat PPS.

Przedostatnie miejsce przypadło Annie Zawadzkiej, lepiej znanej jako Anka Zet. Działaczce LGBT, pedagożce, dziennikarce, producentce filmowej. - Mogę was zapewnić, że będę taka, jak jestem teraz, czyli skuteczna, uparta i pragnąca przenieść standardy europejskie do Polski – tłumaczyła Anna Zawadzka.

Maciej Konieczny, ostatni na liście Partii Zieloni, wieloletni działacz ruchów alterglobalistycznych. Działał w europejskich strukturach stowarzyszenia ATTAC, a także Młodych Socjalistach. Współorganizator bojkotu LPP oraz akcji Stop Podwyżkom Cen Biletów ZTM. Zawodowo zajmował się między innymi organizacją festiwali kulturalnych oraz wdrażaniem mechanizmów partycypacji w samorządach lokalnych. - Sprzeciwiałem się dominacji rynków finansowych, zanim to było modne – zaczął Konieczny. - Nie robiłem tego sam, robiłem to wraz z ruchem alterglobalistycznym, robiłem to jako delegat ATTAC Polska w strukturach europejskich. W tych strukturach już wtedy, to było prawie dekadę temu, sprzeciwialiśmy się istnieniu rajów podatkowych. Mówiliśmy o konieczności opodatkowania transakcji kapitałowych. Mówiliśmy także o wspólnych standardach socjalnych w Europie. Mówiliśmy o tym na długo przed tym, zanim te tematy przebiły się do mediów mainstreamowych. Okazuje się, że mieliśmy rację. Kłopot polega tylko na tym, że z tych racji, które mieliśmy, niestety nic nie wynikało. Nasza racja nikomu nie pomagała. Dlatego potrzebujemy siły, wpływów, reprezentacji tak w strukturach europejskich, jak i krajowych. Jestem przekonany, że Partia Zieloni w tym momencie jest najlepszym sposobem, aby ten wpływ zdobyć. Dlatego kandyduję do Parlamentu Europejskiego – zakończył Maciej Konieczny.

28 listopada 2013

Ogród Krasińskich: Apel do Ambasadora Norwegii

Warszawscy Zieloni wraz z innymi społecznikami zaapelowali do Ambasadora Norwegii o sprawdzenie, czy środki z Norweskiego Mechanizmu Finansowego wydatkowane przez Ratusz m.st. Warszawy na przeprowadzenie konsultacji społecznych, m.in. konsultacji w sprawie Ogrodu Krasińskich, zostały wydane zgodnie z przeznaczeniem.


Jego Ekscelencja,

Karsten Klepsvik
Ambasador poselstwa
Królestwa Norwegii w Warszawie

Warszawa, 26.11.2013

Szanowny Panie Ambasadorze,

Z wielkim zdziwieniem odkryliśmy, że część fasadowych konsultacji społecznych w sprawie rewaloryzacji Ogrodu Krasińskich, podczas których zatajono przed mieszkańcami i mieszkankami Warszawy rzeczywistą skalę wycinki drzew w tym parku (wycięto ich aż 505!), finansowało Królestwo Norwegii w ramach funduszy norweskich („Norway Grants”).

Konsultacje społeczne prowadzono na „stronie platformy internetowej do konsultacji społecznych” w okresie od 18.02 do 11.03.2011 roku, gdzie można było zgłaszać swoje uwagi on-line.
To oznacza, że za pieniądze norweskich podatniczek i podatników przeprowadzono „konsultacje społeczne” wycinki 505 drzew w parku, który liczył 1247 drzew. Jak to określił prof. Marcin Ryszkiewicz z Muzeum Ziemi PAN: „Barbarzyńcy weszli do ogrodu”.

Podczas konsultacji społecznych mieszkańców i mieszkanki Warszawy informowano m.in., że „(…) przy odtwarzaniu historycznych osi widokowych obowiązuje zasada etapowości usuwania drzew koniecznych do odsłonięcia widoku. (…) wśród drzew (…) do usunięcia z powyższego powodu znajdzie się egzemplarz cenny, należy go pozostawić do jego naturalnej śmierci i nie zastępować nowym drzewem” (strona internetowa konsultacji - sekcja „Zapraszamy do składania uwag”).

Ludzie rozumieli, że zostaną usunięte wyłącznie drzewa naprawdę zagrażające bezpieczeństwu, a inne zostaną pozostawione aż „do naturalnej śmierci”. Warto podkreślić, że Stołeczny Konserwator Zabytków, który wydał zgody na wycinkę drzew i krzewów, otrzymał nieodpłatnie inwentaryzację od Narodowego Instytutu Dziedzictwa (dawnego Krajowego Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków) oraz wytyczne, zalecające jedynie prześwietlenie, a nie wycinkę starodrzewu. Mimo to zlecono przeprowadzenie nowej inwentaryzacji na kwotę 95 tys. zł.

Ostatecznie na przełomie listopada i grudnia 2012 roku, z dnia na dzień wycięto nie 337 drzew, jak do dziś twierdzą władze, w tym dyrektorka ZTP, pani Renata Kaznowska, ale aż 505 drzew i 6 200 m² krzewów (prawie wszystkie krzewy), czyniąc w ten sposób spustoszenie w pięknym, zabytkowym Ogrodzie Krasińskich . Rzecz to niespotykana w ogrodach zabytkowych, gdzie drzewostan zastępuje się przez dziesięciolecia. Spustoszono w ten sposób piękny, zabytkowy Ogród Krasińskich, co spotkało się z potępieniem Głównego Konserwatora Zabytków.

Strona internetowa, na której prowadzono konsultacje społeczne, powstała dzięki wsparciu udzielonemu przez Norwegię w ramach Norweskiego Mechanizmu Finansowego w okresie od czerwca 2009 do kwietnia 2011 roku.

Z badań wynikało, że 60 proc. mieszkańców i mieszkanek sprzeciwiało się budowie ogrodzenia parku (Raport z badań psychologów środowiskowych, s. 12), natomiast za jego postawieniem opowiedziało się 37 proc. Mimo to burmistrz dzielnicy Śródmieście, pan Wojciech Bartelski, 13.04.2011 roku, w okólniku skierowanym do dyrektor ZTP Renaty Kaznowskiej, podjął decyzję o „bezwzględnym nakazie zaprojektowania ogrodzenia całego obiektu” – wbrew wynikom konsultacji społecznych.

Za 2 mln zł zbudowano bezsensowne bizantyjskie ogrodzenie, pomimo powszechnych protestów mieszkańców i mieszkanek, interpelacji poselskich i wariantu alternatywnego proponowanego przez Niezależną Radę Ochrony Zabytków, zapewniającego ciszę żywopłotu zamiast żelaza i betonu.

Z niewiadomych przyczyn konkurs wygrała firma, która zaprojektowała „rewitalizacje” Ogrodu Krasińskich za 8 milionów. Obecnie ten sam projekt jest realizowany za 16 milionów.
Teraz Centrum Komunikacji Społecznej prowadzi konsultacje dotyczące regulaminu użytkowania Ogrodu Krasińskich (m.in. zamykanie parku na noc, wpuszczanie zwierząt do parku).

Pragniemy podkreślić, że konsultacje społeczne w sprawie Ogrodu Krasińskich już się odbyły i większość osób chciała Ogrodu otwartego dla wszystkich, bez wykluczania kogokolwiek. Władze dzielnicy próbują forsować za wszelką cenę swoją wizję Ogrodu Krasińskich, nie licząc się z opinią mieszkanek i mieszkańców, ignorując wyniki konsultacji społecznych i nie bacząc na to, że w ten sposób podważają zaufanie obywatelek i obywateli do idei konsultacji społecznych.

W związku z zaistniałą sytuacją zwracamy się do Pana Ekscelencjo z zapytaniem, czy środki wydatkowane przez Ratusz m.st. Warszawy na konsultacje społeczne w ramach Norweskiego Mechanizmu Finansowania, m.in. na przeprowadzenie konsultacji społecznych w sprawie rewaloryzacji Ogrodu Krasińskich, zostały wydane zgodnie z celami programu i jego przeznaczeniem?

Bardzo liczymy na zajęcie stanowiska w tej sprawie. Konsultacje społeczne są bardzo ważnym narzędziem włączania mieszkanek i mieszkańców w proces podejmowania decyzji, angażowania ich w sprawy miasta. Finansowanie fasadowych konsultacji społecznych jest marnotrawieniem publicznych pieniędzy.

Zależy nam bardzo na tworzeniu miasta przyjaznego mieszkankom i mieszkańcom, w którym ich głos będzie się rzeczywiście liczył.

Z wyrazami głębokiego szacunku,

Ewa Sufin-Jacquemart, prezeska Fundacji Strefa Zieleni;
Marcelina Zawisza i Marek Matczak, przewodniczący warszawskiego koła Zielonych;
Karol el Kashif, grupa Zielona Moc;
Jan Śpiewak, Miasto Jest Nasze;
Marcin Budzyński, Stowarzyszenie na rzecz Krajobrazu Kulturowego, Zrzeszenie Studentów Polskich UW;
Joanna Mazgajska, Towarzystwo Ochrony Herpetofauny Tryton;
Bogumił Kolmasiuk, Ostra Zieleń

19 lipca 2013

Ewa Sufin-Jacquemart: Drill, baby, drill

Fot. Marek Matczak
15 lipca, po pikiecie przed Ministerstwem Środowiska i w Łazienkach, delegacja mieszkańców Żurawlowa uczestniczyła w spotkaniu-debacie w Zielonym Centrum M1, połączonej z pokazem dokumentalnego filmu Lecha Kowalskiego „Drill Baby Drill”.

Pierwszy film Lecha Kowalskiego poruszający, nieco przez przypadek, problem skutków poszukiwań gazu łupkowego dla wiejskich społeczności lokalnych, powstał w 2011 r. i pokazał m.in. historię o tym, jak i dlaczego mieszkańcy Rogowa doprowadzili do porzucenia projektu wierceń na terenie tej wsi. Wyświetlony pod tytułem „Holy World, Holy War” na międzynarodowym festiwalu dokumentu FIDMarseille, zdobył tam trzy nagrody, a połączenie przez Skype na gali rozdania nagród z Lechem Kowalskim przebywającym na miejscu protestu w Żurawlowie, wywołało wielkie poruszenie wśród publiczności festiwalu.

Po przypadkowym odkryciu problemu gazu łupkowego dla obszarów wiejskich Lech Kowalski zainteresował się konsekwencjami środowiskowymi wydobycia gazu łupkowego metodą szczelinowania hydraulicznego i pojechał ze swoją „walczącą kamerą” do Pensylwanii, zbadać jak wygląda życie społeczności rolnych po kilku latach eksploatacji w rejonach masowego wydobycia. Jednocześnie pozostał w stałym kontakcie z mieszkańcami Rogowa i Żurawlowa, asystując im w działaniach, jakie podjęli skonfrontowani z tym nowym dla nich problemem. Z połączenia przeplatających się historii – tej już napisanej w Pensylwanii i tej zaczynającej się w zamojskiej gminie Grabowiec, powstał film „Drill Baby Drill”, pokazany w Zielonym Centrum M1. Jego najważniejsi polscy bohaterowie byli obecni, poza jednym, sołtysem gminy Żurawlów Emilem, który odleciał tego dnia wraz z Lechem Kowalskim do Anglii, na spotkanie wokół tego samego filmu z mieszkańcami kilku miast i miasteczek.

Film Lecha Kowalskiego nie może pozostawić widza obojętnym. Chorujący ludzie i zwierzęta, przymusowe emigracje ze względów zdrowotnych, problem zatrucia wody pitnej rozwiązywany przez firmę wydobywczą bez jakiegokolwiek poszanowania mienia i jakości życia osób poszkodowanych, niewyobrażalne ilości wody pobierane z rzek dla przemysłu wydobywczego, nieprzestrzeganie podstawowych zasad bezpieczeństwa środowiskowego przez firmy wydobywcze, dla których każdy zaoszczędzony dolar jest ważniejszy niż środowisko, niż woda, niż ludzie, niż zwierzęta – takie są realia towarzyszące wydobyciu gazu łupkowego w Pensylwanii. Dla mieszkańców oznacza to też ciągły hałas jeżdżących w obie strony wielkich ciężarówek z wodą, piaskiem i chemikaliami, oraz światło nieprzerwanie bijące z instalacji. Na to nakłada się brak przejrzystości, zakaz filmowania instalacji, trzymanie wszystkiego w tajemnicy i narzucony nakaz milczenia, nawet na lekarzy borykających się z chorobami i dolegliwościami, których dotąd nie znali. To wszystko składa się na towarzyszącą temu przemysłowi „paranoję”, o której wielokrotnie autor wspomina w swoim komentarzu w filmie. Społeczności lokalne zostają skłócone, więzi międzysąsiedzkie naderwane, gdyż temat wydobycia gazu łupkowego mocno podzielił ludzi na przeciwników i zwolenników gazu. Gdyż są też zwolennicy. Są to głównie ludzie, którzy czerpią z tej nowej działalności duże korzyści materialne. Bronią zaciekle firm wydobywczych i gazu łupkowego, dopóki nie staną się sami, oni albo ich bliscy, ofiarami chorób i dolegliwości. Albo jako pracownicy lub podwykonawcy nie staną się zbyt bliskimi świadkami tak ewidentnych szkód środowiskowych z premedytacją dokonywanych decyzjami menadżerów firmy wydobywczej, że ich sumienia nie zmuszą ich do „zmiany obozu”.

Tak wygląda sytuacja w Pensylwanii po sześciu latach wydobycia. I jest coraz gorzej, gdyż technologia wymaga stałej ekspansji, stale rosnącej liczby odwiertów. Jest coraz mniej miejsca dla ludzi, a konsekwencje środowiskowe są coraz widoczniejsze i coraz bardziej dolegliwe dla ludzi.

Przenosimy się na polską cichą, piękną i spokojną rolniczą Zamojszczyznę. Poznajemy tamtejszych ludzi i ich spokojne, pracowite życie. Zostają oni w pewnym momencie wplątani w „historię łupkową”. Czy chcą tego czy nie, nie mają wyjścia, muszą się z tym zmierzyć, mimo, że nikt ich do tego nie przygotował. Samorządy, radni, nikt nie został przygotowany. Wybory ludzi są trudne, niepewność wielka – jakie będą konsekwencje ich własnych decyzji, czy mogą jeszcze o czymkolwiek decydować, czy ktoś już zadecydował za nich, nie troszcząc się o ich los. Nie znamy końca historii, obserwujemy tylko ludzkie postawy i wybory. Niektóre ewidentnie moralnie wątpliwe. Rodzi się refleksja, że być może rozwój przemysłu łupkowego, który jak możemy się domyślać doprowadzi do tych samych zgubnych dla środowiska i dla mieszkańców konsekwencji wszędzie tam, gdzie mu na to pozwolimy, będzie źródłem rozliczeń z „przestępstwami wobec ziemi” dla przyszłych pokoleń.

Mieszkańcy Żurawlowa obecni na debacie mieli po spotkaniu z ministrem Woźniakiem pesymistyczną wizję przyszłości. Jak długo będą mogli się bronić. Ich opór jest jak walka z wiatrakami. Czy grupka obywateli może sprzeciwić się tak wielkim siłom jak globalna, bezwzględna, nieprzeciętnie bogata firma wydobywcza wspierana przez rząd kraju mający wszelkie narzędzia władzy oraz przez całą klasę polityczną, mającą wszystkie narzędzia legislacyjne. Jak długo będą mogli walczyć o przestrzegania prawa, które jest na ich oczach zmieniane w interesie firmy zagranicznej, a procedury odwoławcze rozciągane w czasie, aby obowiązujące chwilowo prawo nie mogło stać się podstawą interwencji instytucji państwowej do tego powołanej w obronie obywateli. Jaką szansę mają rolnicy z malutkiego Żurawlowa na wpłynięcie na opinię publiczną zmanipulowaną za pośrednictwem spolegliwych mediów, za miliony złotych z kieszeni podatników?

Obecni uczestnicy spotkania dodawali gościom z Żurawlowa otuchy i wsparcia, zastanawiając się wspólnie nad strategią działania dla osiągnięcia tych pozornie niemożliwych celów. Na pokrzepienie serc obecna na sali Barbara Labuda przypomniała spotkania sprzed wielu lat, w innej sprawie, kiedy cel wydawał się równie nierealny i siły równie nieproporcjonalne...

Ewa Sufin-Jacquemart

24 czerwca 2013

Ewa Sufin-Jacquemart: List z Żurawlowa

Jestem w Żurawlowie, w obozie rolników walczących z Chevronem o swoją ziemię i wodę. Zostałam bardzo ciepło przyjęta. Atmosfera jest tu wspaniała. Oglądaliśmy dziś na ekranie wyświetlane z rzutnika dwa amerykańskie filmy dokumentalne, jeden antyneoliberalny, bardzo dobry, przegram go, aby go koniecznie u nas wyświetlić, drugi o polsko-amerykańskich planach wydobycia gazu łupkowego w Polsce i o potencjalnych zagrożeniach. Również wart zobaczenia.

Na działce wynajętej przez Chevrona obozują ochroniarze opłacani przez Chevrona. Nie mają prawa rozmawiać z rolnikami. Jest ich za każdym razem kilku, zmieniają się co 12 godzin. Rolnicy zajmują prywatny teren przyległy. Od dwóch dni nie ma robotników Chevrona. Przedtem byli codziennie, próbowali grodzić działkę. Ale rolnicy na to nie pozwalają.

Ludzie Chevrona przychodzili filmować przebywające tu osoby. Policja wzywa protestujących rolników pojedynczo na komisariat, aby ich przesłuchiwać. Próbowali ich wzywać ustnie, ale żądają wezwania na piśmie, inaczej nie idą.

Rolnicy mają postawiony duży namiot gospodarczy, w którym jest stół do jedzenia z ławami, stolik do pracy (jest agregat, laptopy, internet), ława do spania. Zapasy. Teraz, w nocy agregat jest wyłączony, więc piszę na szybko z telefonu. Jest tu sporo osób, również z zewnątrz, Polaków i cudzoziemców. Rolnicy są wszyscy tutejsi, część nocuje na miejscu, inni porozjeżdżali się po domach. Jeden młody chłopak gra na gitarze i śpiewa. Na drodze stoi kilka traktorów i aut. Chevron postawił toi-toike za zgodą rolników, ale pod warunkiem, że wszyscy będą z niej korzystać.

Ja śpię w małym namiociku (przypominają mi się stare dobre czasy...). Jest spokój, cisza, księżyc w pełni. Wokół rosną piękne zboża. Jak przyjechałam, zieleń była przepiękna. Porobię jutro zdjęcia, zobaczycie, jak tu sielsko. Trudno uwierzyć, że jacyś kretyni mogli wymyślić, aby w tak pięknej rolniczej krainie wiercić w łupkach.

Andrzej i Basia pokazali mi niezwykle materiały, które zdobyli: mapę hydrogeologiczną polskich wód gruntowych. Cala Lubelszczyzna to 3 wielkie zbiorniki. Czesi „nałożyli” im dwie mapy na siebie: tę właśnie mapę hydrogeologiczną i mapę koncesji na poszukiwanie łupków. Wszystkie 4 koncesje Chevrona leżą na zbiornikach wód gruntowych, prawie dokładnie je pokrywając!

Potem pokazali mi mapę planu zagospodarowania przestrzennego Lubelszczyzny. Koncesje Chevrona znajdują się na terenach „głównego obszaru rolniczego”. Jutro będę dla nich o tym pisać do Ministra Środowiska i do innych instancji.

Zrobię też wywiad z Basią i Andrzejem do „Zielonych Wiadomości”. Wracam w poniedziałek wieczorem, ale na pewno za kilka dni znowu tu zjadę. Bardzo ważne jest, aby tu przyjeżdżali ludzie z całej Polski i skąd się da.

Ewa Sufin-Jacquemart
Żurawlów, 23 czerwca 2013 r.




4 marca 2013

Bez słów: VII Kongres Partii Zieloni

W dniach 2-3 marca 2013 odbył się w Warszawie Kongres Partii Zieloni, który wyłonił nowe władze krajowe. Na ich czele, przez następne dwa lata, stać będą Agnieszka Grzybek oraz Adam Ostolski.
















Zdjęcia: Elżbieta Hołoweńko.

13 września 2012

Zaproszenia na piątek

Plakat OZZPiP
12.00 Protest pielęgniarek
16.00 Łupki, atom czy zielona energia? - debata
20.00 Czy da się nas zazielenić? - spotkanie z ekspertem

**************************************************

PROTEST PIELĘGNIAREK W OBRONIE PUBLICZNEJ OCHRONY ZDROWIA

14 września 2012, godz. 12.00, Mazowiecki Urząd Wojewódzki, Plac Bankowy 3/5

Dnia 14 września br. o godz. 12.00 Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych organizuje pikietę w obronie publicznej ochrony zdrowia. Protesty mają nagłośnić szeroko problemy tego środowiska a przy tym także zagrożenia dla praw pracowniczych. FZZ apeluje o przyłączenie się od akcji i czynny udział w protestach i manifestacji.

Źródło: strona OZZPiP
Poparcie koła warszawskiego dla protestu: kliknij!
List przewodniczących partii: kliknij!

**************************************************

ŁUPKI, ATOM CZY ZIELONA ENERGIA?

14 września 2012, godz. 16.00, PKiN, sala Trojka

Polska stoi przed jednym z ważniejszych wyzwań związanych z polityką energetyczną i polityką klimatyczną. Nie możemy dłużej ignorować wyzwań globalnych i wetować polityki klimatycznej UE. Priorytetem powinno być przejście od gospodarki wysoko- do niskowęglowej. Jakie rozwiązania należy przyjąć? Czy energetyka jądrowa i wydobycie gazu łupkowego może być - jak proponuje rząd - filarem bezpieczeństwa energetycznego kraju? Jaki model energetyki najlepiej pozwoliłby Polsce odpowiedzieć na wyzwania globalne (wyczerpujące się zasoby paliw kopalnych, zmiany klimatu), europejskie (polityka klimatyczno-energetyczna UE) i krajowe (oparcie gospodarki w 90% na węglu, energochłonność polskiej gospodarki), tak aby zapewnić bezpieczeństwo energetyczne? Jakie warunki należy stworzyć do rozwoju zielonej energii i demokracji energetycznej?

W panelu udział wezmą:

* Agnieszka Grzybek, przewodnicząca partii Zieloni
* Lena Kolarska-Bobińska, posłanka do Parlamentu Europejskiego z ramienia PO,
* Ewa Kurdyła, Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej,
* Barbara Labuda, polityczka dawnej Unii Wolności, w latach 1995-2005 minister w kancelarii Prezydenta RP, w latach 2005-2010 ambasador RP w Luksemburgu,
* Teresa Kamińska, prezeska Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej,
* Monika Wieruszewska, komitet referendalny w Gąskach.

Prowadzenie: Ewa Sufin-Jacquemart

Źródło: Kongres Kobiet

**************************************************

CZY DA SIĘ NAS ZAZIELENIĆ?

14 września 2012, godz. 20.00, Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski

Dlaczego jedne społeczeństwa są bardziej ekologiczne, inne mniej? Czy styl życia to jednostkowe wybory, czy raczej wynik przynależności do określone grupy? Dlaczego bogatsi jeżdżą rowerem i jedzą sałatę, a biedniejsi kupują duże samochody i jedzą hamburgery? A przede wszystkim: jak wsadzić Warszawę na rowery i czego możemy się nauczyć od Bogoty?

dr Przemysław Sadura - wykłada w Instytucie Socjologii i na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego. Publicysta Krytyki Politycznej i założyciel fundacji Pole Dialogu, opublikował m.in.: Polski odcień zieleni (2008), Partycypacja. Przewodnik Krytyki Politycznej (z Joanną Erbel) i Style życia i porządek klasowy w Polsce (z Maciejem Gdulą).


Debata organizowana w ramach festiwalu "Zielony Jazdów".

10 września 2012

Ucieczka z łupkowego eldorado

18 maja 2012 r. w Zielonym Centrum Marszałkowska 1 odbyła się debata pt. „Łupki – czy gazowe eldorado jest możliwe?”. Udział wzięli: Radosław Gawlik, przewodniczący Partii Zielonych, Marek Kryda z Instytutu Spraw Obywatelskich oraz Ewa Sufin-Jacquemart, doradczyni ds. zrównoważonego rozwoju.

Francja mówi „nie”

Ewa Sufin-Jacquemart opowiedziała o tym, jak to się stało, że w tak dużym kraju jak Francja, będącym importerem ropy i gazu, doszło w lipcu 2011 r. do przegłosowania przez parlament moratorium na szczelinowanie hydrauliczne gazu łupkowego w celach przemysłowo-wydobywczych, a następnie do anulowania koncesji na wiercenia wydanych w mało transparentny sposób przez byłego Ministra Zrównoważonego Rozwoju Jeana-Louisa Borloo.

Na skutek powtarzających się interpelacji deputowanych różnych opcji reprezentujących okręgi wyborcze zagrożone wierceniami w poszukiwaniu oleju i gazu łupkowego, w lutym 2011 r. premier François Fillon zlecił radom doradczym ministerstw środowiska i gospodarki przygotowanie raportu nt. szczelinowania hydraulicznego w łupkach. Raport wstępny ukazał się w kwietniu 2011 r. i stwierdził iż „Radni oraz stowarzyszenia wyrazili silne zaniepokojenie, co do zużywania zasobów wody oraz ryzyka skażenia środowiska. Wydobywanie węglowodorów niekonwencjonalnych wydaje się szczególnie problematyczne na tych terenach, gdzie gospodarka opiera się na wizerunku markowym, rolnictwie i turystyce”.

Rady zarekomendowały m.in.:

* podjęcie programu badań naukowych, krajowych lub europejskich, nad technikami szczelinowania hydraulicznego i ich skutkami dla środowiska naturalnego;
* powołanie Krajowego Komitetu Naukowego, złożonego z ekspertów instytucjonalnych i akademickich, w tym zagranicznych, jako gwaranta jakości i przejrzystości omówionych powyżej badań naukowych i studiów, w szczególności badań geologicznych i nad warstwami wodonośnymi oraz oszacowań ryzyka prac poszukiwawczych dla środowiska naturalnego. Komitet naukowy wyda opinię o umiejscowieniu wierceń. Upewni się ponadto, iż zostaną zastosowane najlepsze znane technologie, w szczególności dla zapewnienia jakości wykonanych odwiertów. Uczestnictwo społeczeństwa obywatelskiego musi być zagwarantowane.
* Powyższe prace eksperymentalne zostaną przeprowadzone w taki sposób, aby całkowicie kontrolowano proces szczelinowania i upewniono się o niewystępowaniu jakichkolwiek zanieczyszczeń, przede wszystkim wód gruntowych, pod kontrolą Krajowego Komitetu Naukowego.
* W każdym z departamentów objętych wierceniami powstaną miejscowe komitety informacyjne, złożone z radnych i z przedstawicieli stowarzyszeń ochrony środowiska.

Kilka tygodni po ukazaniu się raportu parlament przegłosował projekt ustawy o moratorium na szczelinowanie hydrauliczne w łupkach w celach przemysłowo-wydobywczych.

Komisja parlamentarna ds. zrównoważonego rozwoju powierzyła misję opracowania niezależnego raportu dwóm deputowanym reprezentującym partię rządzącą i opozycję, którzy przeprowadzili ponad 60 godzin wywiadów z przedstawicielami różnych zainteresowanych podmiotów we Francji, w Niemczech, w Wielkiej Bretanii i w USA. W lipcu 2012 r. parlament ostatecznie przegłosował moratorium na szczelinowanie hydrauliczne w łupkach we Francji, dopuszczając jedynie wiercenia w celach badawczych. W październiku wycofano koncesje wydane przez ministra Borloo.

Więcej plusów ujemnych

Radosław Gawlik przedstawił zagrożenia dla środowiska i dla ludzi związane z technologią wydobycia gazu łupkowego, a także jednostronną informację prołupkową narzuconą przez rząd i realizowaną przez media, silnie prołupkową postawę opozycji i Kościoła, jednogłośne prołupkowe stanowisko wszystkich polskich posłów do Parlamentu Europejskiego. Partia Zielonych oraz organizacje obywatelskie i ekologiczne przestrzegają przed ryzykiem rozwoju tej technologii w Polsce i brakiem kontroli nad jej aplikacją, wspierając zagubione i niekonsultowane społeczności lokalne. Nowe prawo geologiczne nie chroni właściciela gruntów, na których firma wydobywcza chce robić odwierty, oraz ogranicza, a wręcz uniemożliwia możliwości wglądu w dokumentację przez okolicznych rolników. Poinformował też o wniosku skierowanym przez Partię Zielonych do NIK w związku z nieprawidłowościami w przyznawaniu koncesji na poszukiwanie gazu łupkowego i niedopełnianiem funkcji ochrony środowiska przez powołane do tego organy administracji państwowej.

Metoda pozyskiwania gazu z łupków opatentowana została i wypraktykowana w USA i Kanadzie. Technologia zwana hydraulicznym szczelinowaniem polega na rozsadzeniu skał łupkowych, w których uwięziony jest gaz i które znajdują się na głębokości kilku kilometrów pod ziemią. Do rozszczelnienia łupków służą ogromne ilości wody (między 10 a 20 tys. m2) z piaskiem oraz z dodatkiem różnych chemikaliów (zidentyfikowano już ponad 700 substancji), z których niektóre są mocno toksyczne. Nasze Ministerstwo Środowiska rozdzieliło już ponad 100 koncesji (na ok. 1/3 powierzchni Polski) uprawniających do poszukiwania, a później uzyskania prawa do wydobycia gazu łupkowego. W Polsce politycy dużych partii, dziennikarze głównych mediów oraz wszyscy europosłowie opisują wyraźnie jedną, pozytywną stronę wydobycia gazu. Widzą w przyszłości nasz kraj jako nowy gazowy Kuwejt Europy, który uniezależnia się od gazu rosyjskiego oraz staje się z importera eksporterem gazu. Tymczasem, jeśli wczytać się uważnie z doświadczenia z USA i Kanady wydobycie gazu łupkowego budzi bardzo poważne obawy związane ze skażeniem środowiska i zagrożeniem zdrowia ludzi.

W gminie Grabowiec na Lubelszczyźnie okazało się przy postępowaniu i odwołaniu od decyzji wójta o środowiskowych uwarunkowaniach realizacji przedsięwzięcia, iż operująca tam firma Chevron wydzierżawiła od rolników grunty przylegające do działki k. wsi Żurawlów, gdzie prowadzi prace wiertnicze, odbierając ludziom prawo do protestu. Okazało się przy tym, iż zgodnie z prawem lub jego interpretacją inni mieszkańcy okolicy nie mają takiej możliwości: ponad 20 rolników odwołało się do SKO w Zamościu, ale tylko jednego uznano za stronę np. z prawem wglądu w dokumenty.

Łupkowe eldorado po polsku: chaos i dezinformacja

Marek Kryda przedstawił działania Instytutu Spraw Obywatelskich, które doprowadziły m.in. do powstania reportażu TVN pokazującego bardzo niepokojące realia w terenie w Rogowie na Lubelszczyźnie: brak informacji i konsultacji z mieszkańcami, zanieczyszczenia wody, pęknięcia budynków na skutek wstrząsów, manipulacje i arogancję ze strony Geofizyki, brak informacji u samorządowców i urzędników powołanych zarządzania procesem i do jego kontroli.


W trakcie debaty okazało się, że niektóre z osób obecnych przyjechały z bardzo daleka (kilkaset kilometrów) specjalnie po to, aby się czegoś dowiedzieć, gdyż wszyscy wokół nich są zastraszeni, samorządy nie chcą podejmować tematu i trudno o wiarygodną informację, nie wiadomo, jak reagować i jak można się sprzeciwić odwiertom w swoim miejscu zamieszkania.

27 czerwca 2012

Razem będziemy zazieleniać Polskę

Postanowiliśmy porozmawiać z nowymi członkami Partii Zieloni o tym co skłoniło ich do zaangażowania się w ruch polityczny. Wyszła nam bardzo spontaniczna rozmowa. Pytają Elżbieta Hołoweńko i Przemysław Wiśniewski, odpowiadają Ewa Sufin-Jacquemart (koło warszawskie partii, członkini od marca) oraz Michał Simon (koło lubelskie partii, członek od lutego).

Dlaczego dołączyliście do Zielonych? Jesteśmy partią ideową, obecnie niewielką, budowaną mrówczą robotą od podstaw. Chce Wam się?


Michał Simon: Ja od dawna jestem zielony, choć nie do końca uważałem za potrzebne formalizowanie swojej przynależności. Moja współpraca z lubelskim kołem partii była jednak na tyle bliska, że często nawet występowałem w jego imieniu (śmiech) i w końcu przyszedł czas na sformalizowanie naszego związku. Pewnie, że mi się chce. Zielone idee siedzą mi w głowie, a nadawanie kształtu naszemu projektowi przynosi mi wielką satysfakcję.


Ewa Sufin-Jacquemart: Ja również jestem zielona, choć droga dochodzenia do tej zieloności była długa i przebiegała przez różne etapy kształcenia czy zdobywania doświadczeń zawodowych. Jak najbardziej chce mi się zazieleniać, zwłaszcza, że tworzenie zielonego ruchu to, jak powiedział Michał, świetne doświadczenie. Uczymy się przez całe życie i to jest świetna lekcja. Jej efektem nie będzie ocena w dzienniczku, lecz lepszy świat.


Każde z nas ma za sobą kompletnie różną historię. Ty, Michale, jesteś miejskim i zielonym aktywistą świeżo po studiach. Ty, Ewo, masz za sobą karierę naukową i dyplomatyczną. Trzydzieści lat spędziłaś we Francji, a po powrocie do Polski założyłaś firmę zajmującą się społecznym i ekologicznym uwrażliwianiem biznesu...

Ewa: Pytasz o to, czy my w ogóle jesteśmy w stanie ze sobą rozmawiać i działać, skoro dzieli nas wiek i doświadczenie?

Nie, chciałbym Was zapytać o dochodzenie do bycia zielonym/zieloną. Michał dołączył do nas niedawno, ale za to w momencie ustabilizowania się zielonego ruchu politycznego w Europie. A Ty dojrzewałaś do „zieloności” na bieżąco, wraz z kształtowaniem się europejskich partii zielonych w latach 80. i 90.

Ewa: Tak, to co dziś nazywamy zielonym ruchem politycznym wciąż ewoluowało w ostatnich trzydziestu latach i miałam okazję tą ewolucję obserwować. Dzięki temu dziś mogę popierać Zielonych rękami i nogami. Wiem, jaki jest program, wiem, czego mogę się spodziewać. To zupełnie inaczej niż w przypadku wielu wykwitających ruchów „postępowych”, bardzo często efemerycznych, nierzadkoi bez wyraźnej tożsamości...

Michał: Zielony ruch polityczny wywodzi się z organizacji ekologicznych, obywatelskich. Był tworzony przez środowiska alternatywne, które długo poszukiwały. To wspaniałe doświadczenie, i zazdroszczę Ewie, że świadkowała temu, móc obserwować proces zmian, który w końcu doprowadza do tego, że Zieloni w Niemczech stają się drugą-trzecią siłą polityczną, Zieloni we Francji są w stanie utrzymać klub parlamentarny itp. Prowadziła do tego długa droga. Mówi się, że my w Polsce po ośmiu latach niewiele jeszcze osiągnęliśmy. Ja się z tą opinią nie zgadzam, bo uważam, że udało nam się zmienić bardzo wiele w postrzeganiu wielu spraw, doprowadzić do wprowadzenia wielu elementów naszego programu do agendy politycznej kilku partii parlamentarnych. Mamy za sobą dopiero kilkuletnią historię i w tym czasie wypracowaliśmy sobie tożsamość. Teraz musimy już tylko zbudować realną siłę! Jestem niecierpliwy i nie będę czekał dekady czy dwóch (śmiech).

Ewo, opowiedz o swoim życiu zawodowym. Mam wrażenie, że to, czym się zajmowałaś, sprzyjało przechodzeniu na zieloną stronę mocy. Chodzi mi o postrzeganie polityki, spraw społecznych i ekonomii w bardziej innowacyjny sposób, z większą wrażliwością.

Ewa: Wyjechałam do Francji na początku lat 80., czyli zaraz po studiach socjologicznych. Na miejscu nie było mi dane spełnić się jako socjolożka z powodu drastycznych cięć w systemie nauki podejmowanych przez prawicowy rząd Balladura. Pod koniec lat 80. byłam już więc informatyczką wdrażającą najnowocześniejsze systemy, a potem skuteczną specjalistką od reorganizacji. Te zajęcia pozwoliły mi patrzeć na pewne kwestie bardziej systemowo, w szerokim horyzoncie. Potem przeżyłam moje najpiękniejsze lata, koordynując projekty w wielkiej narodowej organizacji sportowo-turystycznej, która jest znana niemal każdemu mieszkańcowi Francji i która w każdym swoim działaniu była nastawiona na rozbudowę więzi społecznych, co jest zupełnie zbieżne z poglądami Zielonych. W połowie lat 90. odkryłam, że biznes nie musi się kierować wyłącznie zyskiem, a może być społecznie użyteczny. Zaczęłam więc zajmować się projektami CSR-owymi (społeczna odpowiedzialność biznesu – przyp. red.), skupiającymi się zwłaszcza na obszarze środowiska naturalnego i równowagi ekologicznej. Współpracowałam m.in. z firmą turystyczną Club Med. No a potem zaproponowano mi stanowisko dyplomatyczne w ambasadzie RP w Luksemburgu, u boku wspaniałej szefowej i nauczycielki Barbary Labudy. Po czterech latach tam postanowiłam wrócić do Polski i pomóc w jej zazielenianiu.

Michał: Od kiedy glosujesz na Zielonych?

Ewa: We Francji głosowałam na Zielonych, odkąd zdobyłam francuskie obywatelstwo. Szło to w parze z działalnością w organizacjach ekologicznych na poziomie lokalnym, angażowałam się w prace Rady Mieszkańców w podparyskim miasteczku Palaiseau, gdzie mieszkałam, oraz jako aktywny członek stowarzyszenia Palaiseau Autrement, które miało swoich pięciu radnych.

Skoro staliście się aktywistami politycznymi to zapewne macie swoją wizję Polski i świata. O jakiej Polsce, o jakim świecie marzycie?

Michał: Marzę o Polsce „fajnej”. Takiej, w której wszyscy będziemy się czuli dobrze. Kobiety i mężczyźni, wierzący i niewierzący, tubylcy i goście. Jak mówi Tomek Kitliński – „gość-innej”. Polsce rozwijającej się, niewykluczającej, dającej szanse. Takim też chciałbym widzieć świat. Zapisałem się do Zielonych, by o realizację tych wizji zabiegać. Nie mogą być tylko marzeniem. Muszą się ziścić!

Ewa: Ja marzę o Polsce ze wszech miar zielonej, więc również o Polsce, w której silny jest zielony ruch polityczny! Wracając do kraju, wiedziałam, że wcześniej czy później trafię do partii, aby wspierać jej działalność na tyle, na ile potrafię. Fakt, że w polskim Sejmie nie ma ani jednego posła kompetentnego w sprawach środowiska wydaje mi się bowiem wielką czarną plamą na polskiej demokracji i powodem archaicznej, nieprzystosowanej do wyzwań dzisiejszego świata polityki rządu.

Jakie hasła i obszary działań Zielonych są dla Was najważniejsze?

Michał: Jest jedno, które dla mnie jest kwintesencją – zrównoważony rozwój. Rozumiany jednak szerzej, nie tylko ekologicznie, ale i społecznie. Specyfika miejsca, w którym mieszkam, sprawia, że to właśnie zrównoważony rozwój miasta i samorządność (również w bardziej ogólnym znaczeniu) są głównymi obszarami mojego zainteresowania.

Ewa: Myślę, że Zieloni w Polsce muszą być szczególnie aktywni w obszarze ochrony środowiska. Tutaj musimy wnosić również wiedzę użyteczną społecznie. Luki w edukacji środowiskowej społeczeństwa najlepiej widać w polskiej polityce energetycznej: destrukcyjna, ideologiczna i nieracjonalna polityka energetyczna Polski oparta na węglu, gazie łupkowym i energetyce jądrowej... Beznadziejne prawo budowlane, brak troski o efektywność energetyczną, wspieranie energii odnawialnych sprowadzone do absurdu poprzez współspalanie zasobów leśnych z węglem. W innych tematach środowiskowych jest niewiele lepiej, np. dopuszczenie do rozplenienia się w Polsce GMO pozbawi Polskę szansy na stanie się europejskim spichlerzem żywności ekologicznej. Całe szczęście, że Unia pcha nas do poprawy gospodarki odpadami i zmusza do ochrony przyrody poprzez strefy Natura 2000.

Co lubicie robić w czasie wolnym, wolnym być może nawet od polityki..?

Michał: Specyfika mojego trybu życia sprawia, że czas wolny i „nie-wolny” przenikają się. Łatwiej byłoby mi określić, co robię dla przyjemności. Lubię gdy jest „fajnie”. Otaczają mnie ludzie, których towarzystwo lubię. Może być to spotkanie ze znajomymi, ale i kontakt z dobrą sztuką, lub z czyjąś mądrością.

Ewa: Ostatnie moje hobby wynika z zajmowanej przeze mnie funkcji wiceprzewodniczącej luksemburskiego stowarzyszenia Art Made in Luxembourg, w ramach którego staram się organizować polsko-luksemburskie wydarzenia kulturalne. Aktualnie koordynuję projekt realizowany wraz z Galerią Mostra, na marginesie IV Kongresu Kobiet i w partnerstwie z Ambasadą Luksemburga w Warszawie, zatytułowany „Kobiety dla jutra”. Wszystkie działania w ramach projektu ilustrować mają wkład kobiet różnych narodowości, pokoleń i dyscyplin sztuki w budowę lepszego świata opartego na współpracy i solidarności oraz na trosce o naszą planetę, czyli to, czemu chcę poświęcić całą moją energię.

Jakie postaci z polskiej i światowej sceny politycznej cenicie i dlaczego?

Michał: Cenię ludzi mądrych i odważnych. Ogromnym szacunkiem darzę Kuronia i Mazowieckiego – relikty czasów, gdy w polityce robiło się rzeczy duże. W światowej polityce niedościgłymi wzorcami są dla mnie Ghandi i Mandela – autorzy wielkich pokojowych rewolucji. Osób takiego formatu brakuje mi na naszej scenie politycznej. W obecnej, demokratycznej rzeczywistości nie widzę wielu polityków odważnych, przełamujących ograniczenia własnych koterii i grup interesu. Zarówno socjaldemokracja i liberalna gospodarczo prawica zajęte były w ostatnich latach ubezpieczaniem hazardowych transakcji grup kapitałowych, za które płaci tylko i wyłącznie społeczeństwo. Na szczęście jest jeszcze inna, zielona droga. To zielonym politykom europejskim ufam dziś najbardziej.

Ewa: Wymieniłabym setki kobiet – zielonych aktywistek, obywatelek, matek, ale najbardziej podziwiam Barbarę Labudę, moją byłą szefową, cenię jej uczciwość intelektualną i odwagę, a także duchową dojrzałość.

Czym zajmujecie się w swoich kołach?

Michał: W naszym kole staramy się współdzielić się pracą – tak, że większość działań angażuje wszystkich „dostępnych” członków. Jeśli zaś chodzi o obszar, na którym koncentruje się moja osobista uwaga, to jest to, jak wspominałem, szeroko rozumiana samorządność, zielone miasto i ekonomia społeczna. Wynika to po części z moich doświadczeń, a po części ze specyfiki Lublina, gdzie ta dziedzina wydaje mi się najbardziej godna upowszechnienie.

Ewa: W partii zajmuję się zmianami klimatycznymi i polityką energetyczną, a zwłaszcza problemami związanymi z eksploatacją gazu łupkowego. W kwestiach społecznych leżą mi na sercu sprawy wykluczenia z rynku pracy i biedy, kwestie niesprawiedliwości społecznej oraz dyskryminacja kobiet. Dlatego też uczestniczę w lokalnych, rozwijanych przez koło warszawskie, projektach edukacyjnych i uświadamiających. Kiedyś chciałabym rozwijać współpracę z Zielonymi frankofońskimi, w szczególności francuskimi i luksemburskimi.

Czego Wam życzyć?

Ewa: Skutecznego zazieleniania polskiej polityki!

Działajcie więc z zieloną energią! Po naszej rozmowie widać, że nie macie problemów ze współdziałaniem.

Michał: W Zielonych są bardzo różne osoby. Tworzymy kolorową mozaikę. Razem będziemy zazieleniać Polskę!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...