Zieloni wspierają działania Greenpeace ws. technologii wychwytywania i przechowywania CO2
Kryzys klimatyczny wymaga podjęcia natychmiastowych działań. Abyśmy mogli zapobiec katastrofie, globalne emisje gazów cieplarnianych muszą osiągnąć punkt szczytowy do roku 2015, a następnie zacząć spadać o co najmniej 50% do roku 2050 w porównaniu z poziomem notowanym w roku 1990.
Sektor energetyczny odpowiada za około dwie trzecie całkowitych światowych emisji, z których ponad 60% stanowi dwutlenek węgla (CO2). Lwia część zanieczyszczeń powodujących niebezpieczne ocieplenie klimatu emitowanych przez ten sektor pochodzi z węgla. Jego spalanie powoduje uwalnianie do atmosfery największych ilości szkodliwego dwutlenku węgla spośród wszystkich paliw kopalnych. A jednak rządy wielu państw planują wybudowanie w ciągu nadchodzącego dziesięciolecia kolejnych 250 elektrowni zasilanych węglem. Szczególnie dotyczy to Stanów Zjednoczonych i Europy. Jeżeli plany te zostaną zrealizowane, rządom tych państw nie uda się obniżyć emisji gazów cieplarnianych w stopniu wystarczającym do skutecznego przeciwdziałania zmianom klimatycznym.
Zaproponowano wprowadzenie instalacji do wychwytywania i przechowywania dwutlenku węgla (tzw. carbon capture and storage, CCS) jako sposób na powstrzymanie szkodliwych zmian klimatycznych powodowanych przez emisje tego związku z elektrowni do atmosfery. Wychwycony dwutlenek węgla trafi do podziemnych repozytoriów. Jednakże, wg UNDP (Program Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju) „CCS pojawi się na placu boju o wiele za późno, aby pomóc nam uniknąć niebezpiecznej zmiany klimatu”. Obecnie żadna duża elektrownia węglowa nie stosuje tego rozwiązania w zakresie wychwytywania dwutlenku węgla, nie mówiąc już o jego bezpiecznym przechowywaniu.
Jedyne realistyczne rozwiązanie kwestii niebezpiecznych zmian klimatycznych polega na stosowaniu energii odnawialnej oraz technologii służących do podnoszenia wydajności energetycznej. Istnieją rozwiązania w zakresie zwiększenia wydajności energetycznej pozwalające znacznie obniżyć zapotrzebowanie energetyczne, które na dodatek zapewniają oszczędności finansowe przekraczające koszty wdrożenia. Technicznie dostępne źródła energii odnawialnej, np. wiatr, fale morskie, czy promienie słoneczne, mogą dostarczać ilość energii sześciokrotnie przekraczającą obecne zużycie światowe - i to na zawsze.
Każda podejmowana dziś decyzja dotycząca nowych elektrowni może przyczynić się do zmiany sytuacji klimatycznej na przestrzeni dwóch następnych pokoleń. Potencjalne korzyści CCS odwracają uwagę od zrównoważonych rozwiązań energetycznych i pociągają za sobą ryzyko wpadnięcia w globalną pułapkę przyszłości pozbawionej szans na ocalenie klimatu naszej planety.
My, niżej podpisani, wierzymy, że zarówno rządy państw, jak i firmy energetyczne na całym świecie, winny przyjąć priorytety w postaci inwestycji opartych na rozwiązaniach, które oferują najwyższy potencjał bezpieczeństwa energetycznego połączony z możliwością obniżenia szkodliwych emisji. Te rozwiązania to energia odnawialna i efektywność energetyczna.
Silna Europa Szansą dla Polski - apel do ludzi lewicy i jej przywódców
Zbliża się dzień kolejnej Parady Schumana. W sobotę, 10-go maja, ulicami Warszawy ponownie przejdzie barwny korowód, manifestując swoje poparcie dla idei zjednoczonej, tolerancyjnej i wielokulturowej Europy. Niestety, cztery lata po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej sens i zadania naszego członkostwa zostały zafałszowane. Na czoło polskiej strategii unijnej wysunęły się zadania uzyskania gwarancji blokowania, wetowania i odwlekania decyzji. Taka ksenofobiczna, prawicowa wizja europejskiej integracji jest nam obca. Tylko w silnej, sprawnie i szybko działającej Europie mamy szansę na skuteczna obronę wykluczonych, bezrobotnych, pracujących za niegodna ich ciężkiej pracy pensje, dyskryminowanych i bezdomnych. Głęboka integracja europejska to szansa dla wszystkich, bez względu na płeć, zawartość portfela, religię czy jej brak, orientacje seksualną, kolor skory, przynależność etniczną. To szansa dla wszystkich Polek i Polaków, Europejek i Europejczyków.
W XXI wieku, wieku Globalizacji, znowu staje się aktualne hasło: „Proletariusze Wszystkich Krajów, Łączcie się!”. Tak – alterglobalistki i alterglobaliści, pracownice supermarketów i wielkich korporacji, ekolożki i ekolodzy, związki zawodowe, feministki i feminiści, ci, którzy działają w ruchach wolnego oprogramowania, humanistki i humaniści - łączmy się! Wszyscy ci, którzy chcą innej, lepszej Europy - łączmy się! Silna Europejskiej to szansa na sprawiedliwość społeczną, godną płacę, europejskie standardy socjalne i kulturowe, skuteczna ochronę praw pracowniczych i ochronę praw człowieka. Naprawdę zjednoczona Unia Europejska to dla nas szansa na przeciwstawienie się dyktatowi globalnych korporacji. To także szansa na przeciwstawienie się wpływom kościołów i religii na prawa człowieka, szansa na osobistą wolność świadomego wyboru w solidarnym społeczeństwie.
Apelujemy do polityków polskiej Lewicy o poparcie naszej wizji silnej, federacyjnej Unii Europejskiej. W interesie świata pracy i reprezentującej go Lewicy leży umocnienie, a nie osłabienie Unii. W interesie Lewicy leży przezwyciężenie deficytu demokracji. Prawicowi eurosceptycy ze swoim hasłem „Europy Ojczyzn” tylko umacniają krzykliwie krytykowaną przez nich biurokrację brukselską. Tak – dziś jest ona zbyt silna, gdyż jest główną siłą sprawczą tworzonego w Brukseli i Strasburgu prawa. Dziś staje się ona zbyt łatwym łupem korporacyjnych działań lobbystycznych. Dla przezwyciężenia tego mechanizmu konieczne jest więc rzeczywiste zdemokratyzowanie Unii Europejskiej. Konieczne jest wyłanianie Komisji Europejskiej przez Parlament Europejski a nie, tak jak dotychczas, w oparciu o niejasny przetarg międzyrządowy.
Wierzymy, że dla takiej wizji Unii Europejskiej Polska Lewica budować będzie polityczne poparcie w kraju i wśród siostrzanych formacji europejskich.
Jachranka k/Warszawy: „Przeciwdziałanie zmianom klimatycznym – walka z problemem ludzkości czy niezły biznes?”
Dyskusja jest elementem otwierającym Akademię Odpowiedzialnego Biznesu 2008 – studencką konferencję poświęconą CSR – która odbywa się w dniach 17-18 maja w Jachrance k/Warszawy. Organizatorem wydarzenia jest Liga Odpowiedzialnego Biznesu.
Wydaje się, że znajomość koncepcji odpowiedzialnego biznesu, zasad jej funkcjonowania i wdrażania stanie się wkrótce niezbędnym składnikiem w zarządzaniu firmami i organizacjami. Dlatego tak ważne jest, aby już dziś przygotowywać studentów do roli odpowiedzialnych pracodawców i pracowników oraz kompetentnych menedżerów. Ważne jest przy tym, by młodym ludziom przekazywać jak najwięcej informacji praktycznych - dobrych przykładów oraz konkretnych narzędzi, które w przyszłości pomogą im aktywnie i z pożytkiem przekształcać swoje pomysły na strategie społecznej odpowiedzialności w firmach, gdzie będą pracować. Takie zadanie stawia przed sobą Akademia Odpowiedzialnego Biznesu.
Z uwagi na popularność i znaczenie tematyki zrównoważonego rozwoju oraz zmian klimatycznych temu właśnie zagadnieniu poświęcić chcemy najwięcej uwagi w czasie konferencji. Podczas dyskusji otwierającej pragniemy wspólnie z zaproszonymi gośćmi oraz studentami zastanowić się nad tym
- Jak zrównoważony rozwój wpisuje się w strategie odpowiedzialności firm?
- Jakie działania dotyczące przeciwdziałania zmianom klimatycznym prowadzą firmy?
- W jaki sposób zachęcać pracowników do włączenia się w proekologiczne działania firmy?
- Czy prowadzenie „zrównoważonego biznesu” się opłaca?
- Jak zmiany klimatyczne wpływają na gospodarkę?
- Jak sprawić, żeby zrównoważony rozwój był bezpieczny i korzystny dla człowieka, dla środowiska i dla gospodarki?
Panel z udziałem:
Dariusza Szweda (przewodniczący Zielonych2004)
Jarosława Lepki (Fundacja Kronenberga)
Ireny Picholi (PricewaterhouseCoopers)
Przemka Pohrybieniuka (Danone Sp. z o.o.)
Dr Ewy Taylor (Katedra Geografii Ekonomicznej, Szkoła Główna Handlowa)
Termin: 17 maja (sobota)
Godzina: 12:15 – 13:30
Miejsce: Ośrodek Szkoleniowy Centrali PKP S.A. Jachranka k/Warszawy (www.jachranka.pl)
Niedawne doniesienia związane z losami żołnierzy oskarżonych o masakrę w wiosce Nangar Khel budzą we mnie pewne zdumienie. Dopiero co prasa doniosła o kulisach tej tragedii, a już żołnierze zostali zwolnieni z aresztu. Nie przesądzam o ich winie lub też niewinności, od tego jest sąd. Problemem jest za to postawa niektórych mediów, które nie potrafią dopuścić do siebie nawet myśli o tym, że polski żołnierz miałby się skalać taką zbrodnią. Wychodzi na to, że jesteśmy święci i niepokalani, zgodnie z teorią bycia Chrystusem narodów, a na Zaolzie w 1938 roku tudzież w 1968 na Czechosłowację szły tak naprawdę dywizje Wermachtu czy innej wrażej armii, jedynie przebrani za Wojsko Polskie. Taka perspektywa, podobnie jak i pomysł na stworzenie wokół siódemki oskarżonych i ich rodzin ruchu społecznego na rzecz ich uwolnienia mnie osobiście zdumiewa.
Tak na dobrą sprawę mało kto zastanawia się nad meritum tej kwestii. Co my tam robimy? Wypełniamy zobowiązania sojusznicze - powie ktoś. Cóż, Amerykanie przy tej interwencji mieli poparcie niemal całego świata, wszystko poszło gładko i na dobrą sprawę wystarczyło zacząć finansować odbudowę kraju. Rzecz jasna byłoby to za proste i tym samym zamykających kobiety w domach i wysadzających zabytkowe posągi Buddy Talibów zastąpili lokalni watażkowie, nierzadko równie rygorystyczni. Władza rządu centralnego ogranicza się li tylko do Kabulu, a radykalizacja nastrojów sprawia, że zagrożona jest tam i tak wątła wolność słowa. USA jakoś to nie obchodziło i postanowiły zaatakować Irak. Dzięki tej samobójczej strategii chaos stał się codziennością tak w jednym, jak i w drugim kraju.
Nasz rząd tymczasem, wycofując się znad Tygrysu i Eufratu, postanowił wzmocnić kontyngent WP w Afganistanie. Ba, chcemy mieć własną prowincję pod kontrolą - i mieć ją będziemy, na dodatek w jednym z mniej spokojnych obszarów. Mamy zamiar walczyć i zabijać, widocznie zazdroszcząc innym potęgom kolonialnej przeszłości. Wzmocnieniu ulega zatem tendencja, która wyklucza negocjacje z umiarkowaną frakcja Talibanu w celu wepchnięcia jej w struktury władzy i ostatecznego zmarginalizowania partyzantki. W tym samym czasie kraj, z powodu wieloletnich zniszczeń i niedorozwoju staje się światowym liderem w sprzedaży narkotyków, które stają się dla wielu jedynym źródłem utrzymania.
Ludzie, którzy podjęli decyzje o naszym udziale (wykraczającym daleko poza pierwotny udział rodzimych saperów) nadal są autorytetami w tej dziedzinie. Wielu spośród żołnierzy uczestniczących w misjach miało do czynienia z mniej lub bardziej ukrytymi naciskami, by wzięli w nich udział. Tragedii w Nangar Khel nie da się już odwrócić, ale pokazuje wyraźnie, że nasz udział w eskapadzie do Afganistanu nie służy pokojowi. Pod płaszczykiem walki z terrorem wielonarodowa koalicja ugrzęzła tam w konflikcie, który daleki jest od rozwiązania. Bez konkretnych działań dyplomatycznych sytuacja będzie tam przypominać zabawę w kotka i myszkę. Problem w tym, że to prawdziwy konflikt - z prawdziwymi ofiarami. Wygląda na to, że wiele osób traktuje to niczym grę komputerową...
***
Uchwała III Kongresu Zielonych 2004 w sprawie wycofania wojsk z Iraku i Afganistanu
Zebrani na III KONGRESIE delegaci partii Zieloni 2004 apelują do rządu RP o natychmiastowe wycofanie Wojska Polskiego z Iraku i Afganistanu. Udział żołnierza polskiego w obu tych awanturach jest nie tylko sprzeczny z prawem międzynarodowym i prawem polskim, ale przynosi również hańbę Wojsku Polskiemu i jego chlubnym wolnościowym tradycjom. Apelujemy do Rządu i Sejmu RP o wysyłanie żołnierzy polskich tylko na takie misje poza granicami Polski, które organizowane są pod flagą narodów zjednoczonych w ramach Organizacji Narodów Zjednoczonych.
Lud pisze egzamin dojrzałości - i się stresuje. Nic dziwnego, chociaż, by być zupełnie otwartym, pierwszy lepszy egzamin na studiach jest stokroć trudniejszy, co zaświadczam nie tylko ja, ale i masa moich znajomych. Nie mam zamiaru, broń Boże, deprecjonować wysiłku intelektualnego licealistek i licealistów, dodatkowo utrudnianego przez ciągłe eksperymentowanie z formami samego egzaminu. Roman Giertych zdołał zupełnie sknocić dość niezłą ideę, dają do wyboru pomiędzy wersją podstawową i rozszerzoną (a nie jak wcześniej, kiedy osoba biorąca trudniejszą pisała też i łatwiejszą), dodatkowo stosując wzięty z sufitu przelicznik punktów między formami. Tak to już jest, kiedy chce się przejść do historii...
Nie jestem bezbrzeżnym krytykiem nowej matury, ale parę jej elementów jest tak kuriozalnych, że nie sposób nie solidaryzować się z niedawnym apelem rozlicznych autorytetów w sprawie matury. Szczególnie boli ich klucz z języka polskiego, który spędza sen z powiek wszystkim tym, którzy mieli z nim do czynienia (mi też spędzał, żeby nie było). Do dziś nie jestem w stanie pojąć, jakim cudem chce się wymuszać jednostronną, schematyczną i jałową interpretację dzieł literackich, będących przecież dziełami humanistycznymi. Wszyscy zmuszeni są do porzucenia własnych przemyśleń i do strzelania na oślep, licząc, że jakimś cudem trafią w mityczny klucz - okropieństwo, pokazujące najgorszą tendencję nowej matury. Tendencję czynienia z ludzi zautomatyzowanych robotów, a nie krytycznych wobec rzeczywistości obywatelek i obywateli.
Cały czas niedocenione są prezentacje maturalne z języka polskiego. Najczęściej - niestety! - słyszy się o młodych ludziach, którzy polują w internecie na gotowce. A przecież pozornie nie ma niczego przyjemniejszego niż stworzyć coś własnego. Bardzo niepokoi, że kiedy już istnieje szansa na kreatywność, spora grupa z tej szansy nie korzysta. Pamiętam, że temat o komiksie jako pełoprawnej gałęzi sztuki wymyśliłem sobie sam, a osoby, które uczyniły podobnie, podostawały sporą ilość punktów. Cała praca zajęła mi niewiele czasu na przygotowanie (wcześniejsze sprawdzenie bibliografii w Internecie i parę godzin napisania), a jej prezentacja była nad wyraz przyjemną.
Jak widać już po doniesieniach medialnych, nie tylko uczniowie popełniają błędy - babole zjawiają się nawet na arkuszach egzaminacyjnych. Skoro tak, to na cóż jeszcze ponarzekać można? Na testy językowe chyba nie za bardzo, bo spełniają swoją rolę i uczą w miarę praktycznych umiejętności, a nie np. deklamowania z pamięci któregoś z dzieł Szekspira. Można powiedzieć trochę o monotonii tematycznej rozszerzonej historii - wybaczcie, drodzy układający i drogie układające, ale dawanie jakże odległych od siebie tematów pt. "Miasta w średniowiecznej Europie" i "Miasta w średniowiecznej Polsce" było kuriozalne, a słyszałem i jeszcze ciekawsze pomysły. Całkiem poważnie pojawiały się w arkuszach testowych pozycje typu "Dzieje Prus w którymśtam wieku" i "Dzieje Prus w XX-leciu międzywojennym". Chyba nie o to chodzi w historii...
Nie jestem przekonany do tego, czy aktualna matura do końca spełnia swoją funkcję. Z pewnością cieszy odjęcie stresu w postaci kolejnych egzaminów - tym razem wstępnych na studia. Wykładowczynie i wykładowców nieco mniej, bowiem narzekają na poziom młodzieży, jaka przybywa do nich po szkołach ponadgimnazjalnych. Różnicę poziomów odczuwa się na własnej skórze, co mogę zaświadczyć osobiście, pisząc te słowa w przerwie intensywnej nauki prawa cywilnego. Jak zatem znaleźć równowagę, uczyć praktycznych umiejętności i wdrażać w światowe dziedzictwo kulturowe? Kształcić, a nie tylko produkować zakuwaczki i zakuwaczy?
To trudne pytania, ale bez ich zadania nie ma się szans na pójście naprzód. Wydaje się, że zmiana samej formy, trybu matur będzie możliwa wtedy, gdy zmieni się filozofia liceum. Nie na teren rywalizacji i braku więzi społecznych, jak proponuje minister Hall, ale na miejsce debaty, współpracy i kształcenia obywatelskiego i kulturowego. Jeśli postawimy li tylko na praktyczne umiejętności, zostaniemy robotami. Jeśli będziemy jedynie bujać w obłokach, nie stworzymy alternatywy dla obecnego świata. Bez rozsądnego zbilansowania tych kwestii nie będzie lepszej szkoły - i lepszej matury! Czyż nie, maturzystki i maturzyści?
Zieloni 2004 apelują – zacznijmy myśleć o ludziach, nie o wieżowcach!
Koło warszawskie Zielonych 2004 z niepokojem przyjmuje wypowiedź Andrzeja Wajdy na temat pomysłów na zagospodarowanie centrum miasta.
- Dla nas liczą się ludzie i jakość życia w mieście – mówi Bartłomiej Kozek, przewodniczący koła. - Nie możemy popierać pomysłów, które spoglądając w przeszłość szykują nam zupełne zakorkowanie, zawianie i zaduszenie Warszawianek i Warszawiaków. Zachwyt wieżowcami, jaki reprezentuje reżyser, prowadzi w prostej linii do problemów, które już dziś są zmorą naszego miasta. Wyższa zabudowa automatycznie przekłada się na większy ruch drogowy i na zmianę na gorsze przepływu powietrza w mieście. Wszystko to po to, by zasłonić Pałac Kultury i Nauki.
- Idąc tym tropem należałoby zrównać z ziemią całe miasto, które miało pecha być odbudowywanym przez „nieprawomyślne” rządy. To nie ma sensu! Już teraz pojawiają się pomysły, by monumentalne budynki zajęły teren Parku Świętokrzyskiego. Już teraz widać, że wkrótce w centrum miasta pojawi się sporo wieżowców. Nie ma potrzeby, by dodatkowo powiększać tę liczbę. Jest za to potrzeba pilnego zajęcia się podwyżką opłat parkingowych, która zachęci mieszkanki i mieszkańców do przesiadania się do komunikacji miejskiej. Tymczasem w imię źle pojmowanej „troski o portfele”radne i radni wstrzymują się z tą decyzją. Jaka szkoda, że nie byli tacy troskliwi o te portfele wtedy, gdy podwyższali ceny biletów!
Zieloni apelują o to, by proces zabudowy centrum miasta odbywał się zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju i przy jak najszerszych konsultacjach społecznych. Byłoby karygodne, gdyby decyzja o wyglądzie ścisłego środka Warszawy została podjęta ponad głowami samych zainteresowanych. Domagamy się też, by w procesie planowania przestrzennego została zagwarantowana nienaruszalność przestrzeni zielonych, w szczególności Parku Świętokrzyskiego, którego wg sondażu na zlecenie „Gazety Wyborczej” pragnie 92% ludzi mieszkających w mieście. Wierzymy w to, że miasto ma spełniać rolę integrującą lokalną społeczność, a tej roli wielkie wieżowce nie spełniają.
Zieloni spotkali się z Partią Demokratyczną
Agnieszka Grzybek i Dariusz Szwed, przewodniczący Zielonych 2004, oraz Janusz Onyszkiewicz, przewodniczący, i Brygida Kuźniak, wiceprzewodnicząca Partii Demokratycznej spotkali się 9 maja b.r. w warszawskim biurze Zielonych. Spotkanie było poświęcone omówieniu aktualnej sytuacji na scenie politycznej i możliwości współpracy podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego w 2009 roku.
Przedstawiciele Zielonych i Partii Demokratycznej rozmawiali o konieczności wprowadzenia zmian demokratyzujących obowiązującą ordynację wyborczą i ograniczeń w finansowaniu kampanii wyborczych. Zdaniem obu partii na jakość polskiej demokracji negatywnie wpływa komercjalizacja kampanii wyborczych. Warto skorzystać z rozwiązań funkcjonujących we Francji czy Belgii. Zieloni i Partia Demokratyczna podkreślili potrzebę wzmocnienia roli Polski w tworzeniu polityki Unii Europejskiej, a jednocześnie rezygnację ze strategii blokowania rozwiązań, które mają służyć wszystkim obywatelkom i obywatelom UE. Polska powinna aktywniej włączyć się we wspólne działania Unii Europejskiej odpowiadające na wyzwania neoliberalnej globalizacji. Dobrym przykładem jest wspólna polityka ochrony globalnego klimatu i polityka energetyczna.
Obie partie zgodziły się na zorganizowanie wspólnego stołu programowego w czerwcu.
Spotkanie z przedstawicielami Partii Demokratycznej było kolejnym z cyklu rozmów Zielonych z innymi partiami politycznymi i środowiskami, które mają służyć stworzeniu prawdziwej alternatywy dla „szarych partii” obecnego układu rządzącego w sferze publicznej. W kwietniu Zieloni spotkali się z Partią Kobiet i SdPl.
Dla Zielonych priorytetem jest włączenie do rodzimej polityki kwestii praw człowieka, sprawiedliwości społecznej, zrównoważonego rozwoju, ekologii, faktycznego równouprawnienia i rozwijanie polityki międzynarodowej opartej na pokoju i globalnej solidarności.
Ledwo zakończyliśmy jedną debatę, a już szykuje się druga - szczegóły poniżej. W tej środowej wzięło udział ok. 20 osób, które przez ponad dwie godziny słuchały i dyskutowały z zaproszonymi gośćmi i gościniami. Prowadzący Adam Ostolski zadawał pytania o to, kto ma prawo do państwa narodowego i jak powinna wyglądać polityka zagraniczna, która nie byłaby li tylko cyniczną grą, ale dążeniem do tworzenia warunków do rozpowszechniania się praw człowieka na świecie. Wszystko to w odniesieniu do kwestii Tybetu, Czeczenii, Kosowa i Palestyny.
Alina Cała zwróciła uwagę na to, że polski kapitalizm jest endecki i na to, że poparcie prawicy dla Czeczenii było wynikiem niechęci do Rosji, a nie umiłowania prawa do samostanowienia. Adam z kolei pokazał, że o ile poparcie dla Tybetu łączy ludzi z różnego spektrum sceny politycznej, o tyle Palestyna jest "lewicowa", a Czeczenia, tak jak powiedziała Alina Cała, raczej "prawicowa". Adam Sanocki opowiedział o Tybecie i tym, że np. dopiero niedawno władze emigracyjne uznały tamtejszą pradawną religię bom, którą niegdyś zwalczali. Aleksander Smolar nie wahał się zaproponować nowy kongres, mający dokonać rewizji granic na Bałkanach. Było zatem ciekawie.
W najbliższym czasie, z powodu moich egzaminów, częstotliwość notek tymczasowo spadnie. Mimo wszystko bądźcie pewni, że aktualności z życia partii i bieżące przemyślenia będą tu miały swoje miejsce.
Po roku 68: Jak przebić głową mur?
Rok 68 przeszedł do historii jako katalizator wielkiej zmiany społecznej i politycznej. Jednak ruchy protestu w krajach zachodnich i w bloku Europy Wschodniej miały zupełnie inny charakter, choć łączyło je marzenie o wolności i zrobieniu wyłomu w systemie. W dyskusji chcemy się skupić na współczesnych ruchach protestu i ich strategiach działania. Rozmawiać będziemy o:
- ruchach protestu i o tym, co z nich wynikło na Zachodzie i Wschodzie;
- o strategii działania w sytuacji, gdy protest zderza się ze ścianą;
- o granicach kompromisu i kontestacji, która wchodzi do establishmentu, bowiem kiedy już się dokona wyłomu w systemie, ile w tym zwycięstwa, a ile porażki?
- o tym, jak system komercjalizuje bunt. Czy zjawisko odpowiedzialnego biznesu jest zwycięstwem ruchów społecznych i ekologicznych, czy tylko drenuje ich siły?
W dyskusji udział wezmą:
Daniel Cohn-Bendit – jeden z przywódców Maja ’68 w Paryżu, eksmitowany z Francji do Niemiec, twórca różnych alternatywnych projektów – pism, grup politycznych, eksperymentalnego przedszkola itd., wieloletni działacz Zielonych. Obecnie współprzewodniczący Grupy Zieloni/ Wolny Sojusz w Parlamencie Europejskim.
Józef Pinior – jeden z liderów dolnośląskiej Solidarności, więziony w stanie wojennym, po 1989 roku próbował reaktywować Polską Partię Socjalistyczną. Wykładowca akademicki, prowadził badania w Brazylii i Argentynie; w swoich publikacjach porównywał procesy demokratyzacji w Europie Wschodniej i Ameryce Łacińskiej. Obecnie jedyny polski eurodeputowany o autentycznie lewicowych poglądach: w głosowaniach rezolucji w sprawie homofobii czy tajnych więzień CIA konsekwentnie broni ludzi, nie „honoru Polski”.
Dorota Gardias – przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych, była jedną z 5 pielęgniarek okupujących Kancelarię Premiera w czerwcu 2007 roku, co doprowadziło do powstania Białego Miasteczka.
Bolesław Rok – uczestnik polskiego ruchu hippisowskiego, założyciel buddyjskiego wydawnictwa Pusty Obłok; doktor filozofii; obecnie wiceprzewodniczący Forum Odpowiedzialnego Biznesu i wykładowca w Centrum Etyki Biznesu w Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Zarządzania im. L. Koźminńskiego.
Moderacja: Agnieszka Grzybek, przewodnicząca Zielonych 2004. 16 maja, piątek, godz. 12.00, Muzeum Sztuki Współczesnej, ul. Pańska 3, Warszawa
Zielone Horyzonty Polityki to seria debat poświęconych najważniejszym sprawom Polski i świata. Dyskutantami będą znani publicyści i publicystki, osoby na co dzień komentujące wydarzenia polityczne lub aktywnie angażujące się w działalność społeczną oraz zieloni politycy. Paneliści i słuchacze zmierzą się z wyzwaniami dnia dzisiejszego i jutrzejszego. Mamy nadzieję, że w ten sposób pomogą wyodrębnić ze współczesnego pomieszania pojęć i języków stanowiska zielonych i lewicy.