5 czerwca 2011

Raport sondażowy - maj 2011

Po uśrednieniu sondaży z minionego miesiąca widzimy, jak niewielkie w gruncie rzeczy wahnięcia rzędu półtora punktu procentowego mogą znacząco wpłynąć na wygląd przyszłego parlamentu - nie ma wątpliwości, że wyborczy wyścig będzie zacięty. Wystarczy bowiem, że do Sejmu wejdzie 1-2 posłów Mniejszości Niemieckiej, by Platforma Obywatelska straciła techniczną większość, wystarczy też odpowiednio zróżnicowane terytorialnie poparcie dla poszczególnych formacji, by koalicja z PSL nie miała szans na samodzielną większość. Wyborcze wahnięcie może rzecz jasna odbyć się i w drugą stronę, na przykład poprzez duże nagromadzenie poparcia dla partii Waldemara Pawlaka w bardziej wiejskich okręgach wyborczych.

Załączony wykres mówi też coś jeszcze - proste utrzymywanie poparcia nie wystarczy do osiągnięcia zadowalającego wyniku wyborczego. Powinno to stać się szczególnie silnym bodźcem do działania w wypadku SLD, od którego miesiąc temu mogło zależeć, kto będzie kolejnym premierem, a dziś - z pomniejszoną reprezentacją - jego polityczne znaczenie znacząco się zmniejsza. W sytuacji, kiedy prawdopodobieństwo wejścia do Sejmu jakiejkolwiek formacji spoza "wielkiej czwórki" istotne znaczenie będzie miało te ok. 13%, które nie mieści się w słupkach poparcia na wykresie. Część z nich to poparcie dla mniejszych formacji, część zaś - osoby niezdecydowane, które liczone są osobno w części sondaży poparcia. Mało prawdopodobne, by małe partie w całości owe okolice 13% zagospodarowały, nadal więc w grze są dość spora część elektoratu, która będzie mogła przechylić szalę zwycięstwa w tym czy innym kierunku.

Wizyta Obamy pomogła nieco PO, zobaczymy, czy partii Tuska uda się zachować siły na podtrzymanie zwyżkowej tendencji sondażowej, na przykład poprzez granie zbliżającą się polską prezydencją. Wojna z kibicami nie osłabiła partii rządzących, ale kto wie, czy nie doprowadziła do przemieszczenia się części ich elektoratu w kierunku Prawa i Sprawiedliwości. Jarosław Kaczyński nadal jest dość daleko od rekordowych notowań swej formacji z zeszłego roku, nie da się jednak nie zauważyć, że powoli zaczyna iść w górę. Od tego, jak silny będzie to trend, zależeć będzie przyszłość PSL - choć zniknięcie tej partii z Sejmu jest mało prawdopodobne (sondaże wiecznie wskazują na niższe poparcie dla tej partii niż w rzeczywistości), to już to, czy będzie ona miała 6, czy może 8% poparcia, może mieć dla szans kontynuacji koalicji z PO kolosalne znaczenie.

1 czerwca 2011

Zieloni za referendum w sprawie prywatyzacji SPEC – przyłącz się!

Witamy – i prosimy o podpisanie się pod ponadpartyjnym wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie prywatyzacji Stołecznego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej.

Dlaczego zachęcamy do tego kroku?

− Dla Twojej kieszeni: Ceny ciepła w Warszawie są aktualnie niższe niż w innych miastach – dlatego, że przedsiębiorstwo komunalne nie jest nastawione wyłącznie na zysk. Ekipa Hanny Gronkiewicz-Waltz podwyższyła już między innymi ceny biletów komunikacyjnych oraz opłaty za wodę, w planach jest też wzrost opłat za żłobki. Dość już tego!

− Dla kieszeni miasta: Sprzedaż majątku miasta nie może być podstawą planowania jego budżetu. Co z będzie, kiedy Platforma Obywatelska sprzeda wszystkie miejskie spółki? Solidne finanse Warszawy powinno osiągać się bez wyprzedaży kluczowej dla mieszkanek i mieszkańców infrastruktury! SPEC przynosi stały dochód w wysokości kilkudziesięciu milionów złotych. Czy opłaca się sprzedawać firmę przynoszącą stały i pewny zysk?

− Dla ekologii: Firmę publiczną łatwiej wciągnąć w skoordynowane działania na rzecz działań przyjaznych środowisku, takich jak oszczędzanie ciepła, termoizolacja budynków, bardziej ekologiczna produkcja energii. Wystarczy chcieć!

− Dla przejrzystości: Ratusz odmawia podania do publicznej informacji szczegółów negocjacji prywatyzacyjnych, takich jak warunki sprzedaży SPEC czy podmiotów zainteresowanych jego kupnem. Nie zgadzamy się na układy za zamkniętymi drzwiami!

− Dla demokracji: W ważnych dla rozwoju miasta sprawach warszawianki i warszawiacy mają prawo do powiedzenia własnego zdania. Demokracja to coś więcej niż wrzucenie kartki do urny raz na 4 lata!

− Dla zasady: Uważamy, że ważne usługi publiczne, takie jak zdrowie, edukacja czy infrastruktura, powinny pozostać w rękach państwa i samorządów.

Dziękujemy za złożenie podpisu pod wnioskiem o referendum – dziękujemy za oddanie głosu na demokrację! Zapraszamy do zapoznania się z działalnością Zielonych w Warszawie.

Zachęcamy do odwiedzenia strony „STOP prywatyzacji SPEC”, na której możesz znaleźć wzór formularza do zbierania podpisów wśród Twoich znajomych.

30 maja 2011

Co dziś może dać nam etyka protestancka?

W ramach egzaminacyjnych przygotowań emocje rosną - czasu coraz mniej, a roboty tak jakby niekoniecznie. W przerwie między lekturami zostaje mi nieco czasu na zastanowienie się, jakim cudem zmieszczę się czasowo w wymaganiach, stawianych mi przez mój kierunek (a ponoć humanistyka to synonim przyjemnego nieróbstwa...), a pisanie czegokolwiek samemu z siebie, po czterech pracach rocznych i w tle szykowania bibliografii do licencjatu, idzie mi cokolwiek opornie. Odmówić notki Maxowi Weberowi, niezależnie od ilości czasu, jakim dysponuję, nie sposób. Być może dlatego, że zawsze zdawał mi się interesującą postacią, a jego owiane legendą tezy o pozytywnym sprzężeniu między etyką protestancką a narodzinami kapitalizmu były przedmiotem wielu analiz i polemik. Dziś, kiedy nadal nie do końca wiadomo, co ze światową gospodarką będzie (wystarczy wspomnieć osiągnięcie przez Stany Zjednoczone ustawowego limitu zadłużenia tegoż kraju i szykujące się tam cięcia wydatków publicznych), można by zadowolić się prostą tezą, jakoby opiewana przez niemieckiego socjologa etyka wprost odpowiadała za obecny stan rzeczy. A jeśli nie jest to takie proste?

Globalne wyzwania, przed którymi stoimy, nie są rzecz jasna takie same, jak w XVI, XVII i XVIII wieku, trudno zatem, by proste przeniesienie protestanckiej etyki do współczesności miało nam zapewnić powszechną szczęśliwość. Co najmniej jedno założenie - potrzeby akumulacji jako wyznacznika dobrego, pełnego łaski życia, w świecie coraz bardziej kurczących się zasobów naturalnych byłoby wręcz receptą na globalną niesprawiedliwość, wiodącą w prostej linii do katastrofy. Zważmy jednak, że etyka ta ewoluowała, i to w kierunkach, co do których sam Weber mógłby być zaskoczony. Jeszcze w kalwińskiej Genewie powstawały pierwsze nowoczesne instytucje polityki społecznej, o czym socjolog zdaje się zapominać w natłoku informacji na temat odrzucenia przez społeczności protestanckie chwalebnego wymiaru jałmużny oraz podjęcia przez nie walki z żebractwem. To, że spora część z nich wyewoluowała w stronę państwa opiekuńczego, również jest ciekawą sprawą - z jednej strony możemy bowiem przychylić się do twierdzenia webera, że protestantyzm ascetyczny nie obejmował za bardzo głównego nurtu luteranizmu, co niejako "załatwiałoby" nam kwestię Skandynawii czy Niemiec, z drugiej strony jednak warto wspomnieć o przywiązaniu Lutra do hierarchicznej wizji społeczeństwa, która niekoniecznie musiałaby wspierać stworzenie systemu państwa dobrobytu - dużo bardziej adekwatny byłby tu wolnorynkowy leseferyzm.

To, co w Weberze ciekawe i co może być aktualne, znajduje się nieco na uboczu wywodu, przez co łatwo jest to przeoczyć. Przede wszystkim interesująca wydaje się tu koncepcja pracy jako powołania i jej dobrego wykonywania jako miernika łaski. Można się rzecz jasna patrzeć na ideę tą jako na przykład konserwatywnej, organicznej wizji społeczeństwa, dławiącej mobilność, ale czy nie mamy aktualnie do czynienia raczej z czymś zgoła odmiennym? Trudno o etykę pracy, kiedy fabryka firmy X w jednym roku znajduje się w Wielkiej Brytanii, w drugim - w Polsce, a w trzecim - w Chinach? O jakiej społecznej mobilności możemy mówić w kraju, w którym bieda i rozwarstwienie społeczne zmusza ludzi do przyjmowania śmieciowego, niestabilnego zatrudnienia? I pytanie - kto właściwie sprzeniewierza się dziś protestanckiej etyce pracy - osoby niepracujące z powodu braku nowych miejsc pracy (bo umówmy się, dziś, w świecie kapitalizmu raczej wielkich koncernów niż drobnych, wolnych przedsiębiorców własna działalność gospodarcza synonimem niezależności czy bogactwa często nie jest), czy może budujący sobie pozłacane pałace milionerzy, spekulujący wirtualnymi narzędziami finansowymi?

Wydaje mi się, że to nie przypadek, że idea płacy maksymalnej zdobyła sobie popularność wśród Zielonych w takich krajach, jak Anglia czy Australia. Ważnym komponentem protestanckiej etyki jest według Webera poczucie stosowności, oznaczające dobre wypełnianie swojej życiowej roli, bez materialistycznych ekscesów. Dziś ciężar tego zobowiązania, moim zdaniem, nie ponoszą osoby aspirujące do godnego życia, lecz właśnie elity polityczne i finansowe, pompujące kolejne bańki spekulacyjne. Inwestowanie w realną gospodarkę (pojawia się tu motyw "radości z dawania ludziom miejsc pracy" przez przedsiębiorcę - konia z rzędem temu, kto udowodni, że dziś jest to powszechna w tej grupie motywacja), umiar w konsumpcji, która ma dziś przemożny wpływ na stan naszej planety - to wszystko wartości, których w naszym życiu społecznym i ekonomicznym bardzo brakuje.

Wydaje się zatem, że "etyka protestancka po przejściach" nie jest wcale takim przestarzałym pomysłem, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Kiedy popatrzymy chociażby na opisywaną przez Sennetta kulturę późnego kapitalizmu, dostrzegamy, że pozornie emancypujące hasła o większej elastyczności i kreatywności nie muszą kończyć się emancypująca praktyką. Podobnie zatem może być z pokrytymi kurzem, w sumie dość konserwatywnymi wartościami. Przywołana przez Webera na końcu książki metafora, uznająca protestantyzm za styl życia klasy średniej skierowany przeciwko arystokracji może być dziś panaceum zarówno na rosnące rozwarstwienie społeczne, jak i - w polskich warunkach - uwolnić nas od kulturowej zależności od rzekomo chlubnego, szlacheckiego dziedzictwa historycznego. Jak na razie w wizji tej widzę tylko dwie, ale za to dość poważne wady. Po pierwsze, dominujący w Polsce katolicyzm. Po drugie, przywołany niedawno przez Krzysztofa Nawratka brak klasy średniej z prawdziwego zdarzenia. Zobaczymy, czy niczym w Ziemi Obiecanej uda się z tego "nic" zrobić "coś".

27 maja 2011

Obywatelski czerwiec Zielonego Instytutu

Konferencja "Europejska inicjatywa obywatelska w Polsce"

13 czerwca 2011 - międzynarodowa konferencja "Europejska inicjatywa obywatelska w Polsce", Warszawa siedziba OPZZ, Kopernika 36/40

Serdecznie zapraszamy na konferencję zorganizowaną przez Zielony Instytut, przy wsparciu Green European Foundation i OPZZ.

Konferencja stanowi kontynuację projektu poświęconego europejskiej inicjatywie obywatelskiej. Czerwcowe wydarzenia - konferencja i warsztaty - dotyczyć będą polskiego wydania „Podręcznika europejskiej inicjatywy obywatelskiej. Przewodnika po zasadach pierwszego ponadnarodowego narzędzia demokracji bezpośredniej na świecie”.

Program obejmuje dwie debaty panelowe, gdyż zależy nam na interakcji między uczestni(cz)kami panelu i konferencji. Prelegenci i prelegentki podejmą kwestie demokracji bezpośredniej, partycypacji społecznej i budowania społeczeństwa obywatelskiego. Druga część konferencji poświęcona będzie z kolei mechanizmom europejskiej inicjatywy obywatelskiej, najlepszym praktykom kampanijnym czy lekcjom wyniesionych z dotychczas przeprowadzanych inicjatyw.

PROGRAM – KONFERENCJA 13 czerwca 2011 roku

10.30 – 11.00 Rejestracja

11.00 – 11.10 Powitanie: Daniela Graf, Green European Foundation

11.10 – 13.00 Debata panelowa i dyskusja: Demokracja bezpośrednia – formy, potencjał, perspektywy

Dariusz Szwed, Zielony Instytut
Prof. Andrzej Harasimowicz, Uniwersytet Warszawski
Hanna Gill-Piątek, Krytyka Polityczna
Daniela Musiol, parlamentarzystka austriackiej partii Zielonych

Moderacja: Adam Ostolski, Uniwersytet Warszawski

13.00 – 14.00 Przerwa kawowa

14.00 -16.30 Debata panelowa i dyskusja: Europejska inicjatywa obywatelska - mechanizmy, praktyka, oczekiwania

Bruno Kaufmann, Initiative and Referendum Institute Europe
Małgorzata Tkacz-Janik, Stowarzyszenie Kongres Kobiet
Joanna Miś, Greenpeace Polska
Daniela Musiol, parlamentarzystka austriackiej Partii Zielonych

Moderacja: Daniela Graf, Green European Foundation

Konferencja w języku polskim i angielskim z tłumaczeniem symultanicznym.

Program projektu EIO po polsku - Program projektu EIO po angielsku

Więcej informacji o projektach GEF związanych z EIO na stronie.

***

14 czerwca 2011 - warsztaty o europejskiej inicjatywie obywatelskiej, Warszawa siedziba OPZZ, Kopernika 36/40

PROGRAM – Warsztaty 14 czerwca 2011 roku

9.00 – 11.00 Europejska inicjatywa obywatelska w 10 krokach

11.00 – 12.00 Najlepsze praktyki

12.00 – 12.30 Przerwa kawowa

12.30 – 13.00 Prowadzenie kampanii na rzecz inicjatywy

13.00 – 14.00 Symulacja inicjatywy

14.00 – 15.00 Dyskusja – szanse dla Polski, ekspert: Bruno Kaufmann, Initiative and Referendum Institute Europe

Warsztaty będą prowadzone w języku angielskim i adresowane do NGOsów, działaczy/czek społecznych, lokalnych polityczek/ków.

Prosimy o zgłaszanie udziału do 10 czerwca 2011 roku poprzez formularz lub mailowo na adres biuro(at)zielonyinstytut.pl.

26 maja 2011

Stanowisko Zielonych w sprawie planowanych podwyżek cen biletów komunikacji zbiorowej w Warszawie

W związku z ujawnionym ostatnio przez media projektem podwyżki cen biletów komunikacji zbiorowej – Zieloni postulują podjęcie wszelkich możliwych działań w celu wstrzymania podwyżki i utrzymania dotychczasowych cen.

Jesteśmy zdania, że:

1) Podwyżka cen biletów jest sprzeczna z dokumentem nadrzędnym - Strategią Zrównoważonego Transportu Miejskiego, która zdecydowanie promuje transport zbiorowy i pieszy w stosunku do indywidualnej komunikacji samochodowej. Oznacza to, iż komunikacja zbiorowa powinna być konkurencyjna w stosunku do samochodu pod względem ceny i komfortu jazdy. Coraz droższe bilety to zaprzeczenie konkurencyjności – taki krok nieuchronnie doprowadzi do zmniejszenia liczby pasażerów, a tym samym cel podwyżki - zwiększenie wpływów za bilety do kasy ZTM - najprawdopodobniej nie zostanie osiągnięty.

2) Przy próbie zbilansowania budżetu transportu miejskiego należy brać pod uwagę nie tylko bezpośrednie koszty i zyski, ale także te bardziej odległe. W przypadku wprowadzenia podwyżki przepływ pasażerów nastąpi niewątpliwie w kierunku korzystania z samochodu indywidualnego, co oznacza:

- dalsze zwiększanie i tak już znacznego zatłoczenia ulic, a tym samym – wzrost nakładów na utrzymanie dróg

- dalsze pogarszanie się i tak fatalnego stanu powietrza w stolicy, a tym samym – wzrost wydatków na służbę zdrowia, czyli przerzucenie kosztów na inny sektor publiczny.

Poza kosztami finansowymi równie ważne są względy ekologiczne i społeczne – ograniczenie emisji CO2, jakość życia w mieście oraz dostępność transportu również dla uboższych mieszkańców. Podwyżka cen biletów oznacza wzrost również tych kosztów – wzrośnie emisja spalin i zatłoczenie jezdni, przemieszczanie się w mieście stanie się jeszcze trudniejsze, a skutki podwyżki najbardziej boleśnie odczują mieszkańcy o niskich dochodach.

3) ZTM nie wykorzystał innych dostępnych sposobów poprawy bilansu budżetowego. Są to:

- marszrutyzacja linii transportu publicznego w celu lepszego wykorzystania istniejącego taboru, tak by linie autobusowe nie dublowały się z tramwajowymi i kolejowymi – co obecnie nierzadko ma miejsce;

- wprowadzenie realnego priorytetu dla transportu publicznego w sterowaniu i zarządzaniu ruchem (sygnalizacja świetlna), co zwiększy prędkość przejazdu tramwajów i autobusów, a tym samym obniży koszty ich eksploatacji;

- pozyskanie nowych źródeł finansowania transportu aglomeracyjnego - zaangażowanie powiatów podwarszawskich w proces dofinansowania linii strefowych uruchamianych przez ZTM;

- skuteczniejsza egzekucja opłat za bilety oraz parkowanie w strefie płatnego parkowania;

- poszerzenie płatnej strefy parkowania oraz wprowadzenie opłat za wjazd do centrum. Ponieważ to auta odpowiadają za większość transportowych kosztów zewnętrznych, to one – zgodnie z zasadą ekologicznej reformy podatkowej – powinny w pierwszej kolejności przyjmować na siebie odpowiedzialność za finansowanie bardziej przyjaznych dla środowiska środków transportu.

Jak wynika z szacunków, wszystkie te sposoby zastosowane łącznie mogą przynieść oszczędności rzędu co najmniej kilkunastu – kilkudziesięciu, a docelowo nawet kilkuset milionów złotych rocznie. (Rozwinięcie większości z tych zagadnień zawiera list Stowarzyszenia SISKOM, skierowany do Prezydenta m.st. Warszawy H. Gronkiewicz-Waltz w dn. 9 marca b.r.)

Jesteśmy zdania, że zanim sięgnie się do kieszeni użytkowników, co jest środkiem najprostszym, ale może się okazać przeciwskuteczne, należy przeprowadzić dokładną analizę nakładów i kosztów (bezpośrednich i długofalowych, wewnętrznych i zewnętrznych) każdego ze wskazanych sposobów. Dopiero wtedy należy podjąć decyzję co do utrzymania cen biletów bądź ich zmiany.

Uważamy także, że w dalszej perspektywie należy przeanalizować celowość eksperymentalnego wprowadzenia bezpłatnego przejazdu na określonych liniach autobusowych i tramwajowych. Jak wynika z doświadczeń miast europejskich, prowadzi to do wielokrotnego wzrostu liczby pasażerów, z czego znaczną część stanowią użytkownicy samochodów. Traktujemy to jako kolejny krok w kierunku racjonalizacji transportu miejskiego, a co za tym idzie – w perspektywie długofalowej – obniżki jego globalnych kosztów.

Koło warszawskie Zielonych 2004
Warszawa, 25 maja 2011
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...