7 czerwca 2008

Seks... ekhem, rower w wielkim mieście

Jazda rowerem w środku wielkiego, środkowoeuropejskiego miasta może nie być za prosta. Niestety, rowerzystki i rowerzystów się nie lubi, nawet jeśli samemu pedałuje się w miejscach innych niż rzeczone miasto. Takie przynajmniej odnoszę wrażenie obserwując sytuacje, kiedy kończy sie ścieżka rowerowa i nagle jednoślad musi sobie radzić w dzikiej, betonowej dżungli współdzielonej z pieszymi. Płacz i zgrzytanie zębów - tyle rzec można, bo do wyboru ma się zejście z pojazdu i grzeczne prowadzenie go ulicami Warszawy (co mija się z jego powołaniem), bądź też zabawę w tor przeszkód, przy czym owe przeszkody najczęściej krzyczą i potrafią wykonać nawet najbardziej nieoczekiwane ruchy. Nie tylko ludzie zresztą - których i tak należy pochwalić za wybór zdrowej i przyjaznej dla środowiska metody ruchu, jaką jest chodzenie - ale też i pieski, kotki i inne cuda zdecydowanie nie ułatwiają życia osobie, która chce sobie pojeździć. Jak to zmienić?

W sytuacji, kiedy porządny, miejski rower da się nabyć na giełdzie za 100-200 złotych (OK, wielki góral to to nie jest, ale do poruszania się z pewnością starczy) promocja roweru jako środka transportu odciążającego ruch drogowy powinna być na porządku dziennym. Tak jednak za bardzo nie jest - ostatnie doniesienia medialne wskazują raczej na to, że zmienia się nawierzchnię ścieżek na mniej przyjazną, a cała sieć jest porozrzucana po całym mieście, fizycznie się ze sobą nie łącząc. Trudno jest nam być "drugą Holandią" nie tylko w kwestiach otwartości światopoglądowej, ale w tak zdawałoby się prozaicznej i nie budzącej kontrowersji kwestii, jaką są ścieżki rowerowe. Chociaż czemu się dziwić - skoro podnosi się rękę na Park Świętokrzyski, to czemu wymagać od Hanny Gronkiewicz-Waltz zrozumienia dla miłośniczek i miłośników jednośladów?

Mamy zatem korki. Nie daj Boże, żeby w głównych arteriach były remonty dajmy na to trakcji tramwajowej - wtedy miasto stoi. Może też dlatego, że ludzie kochają swoje auta czcią świętą a nabożną. Chociażby byli jedyną osobą w danym samochodzie często nie przechodzi przez myśl opcja, że może gdyby więcej osób wsiadło do autobusu albo zabierało z pracy kolegów i koleżanki tych wielkich sznurów stojących automobili byłoby nieco mniej i byłyby nieco krótsze. Władze Warszawy jakoś ich do tego nie zachęcają, a to podwyższając ceny biletów, powodując totalne zamieszanie w miejscach, gdzie są one dostępne, a to wstrzymując się z podwyżką opłat za parkowanie i rozszerzeniem strefy płatnej, kierując się rzekomym "dobrem społecznym"... Nic to, że owo działanie z tym dobrem nie ma nic wspólnego, a jest jedynie fałszywym miłosierdziem niszczącym naszą wspólną przestrzeń - wyborcze głosy są tu dla niektórych bezcenne...

O rowerach nie ma co się rozpisywać - wynalazek to przydatny. Szczęśliwie coraz więcej osób odkrywa ich uroki i widzi, że łatwiej nim dojechać w różnie ciekawe zakamarki niż jakiemuś samochodowi. Jednocześnie staje się synonimem życia zgodnego z naturą, mniej jej szkodzącego, za to bardzo socjalizującego. Przykład Mas Krytycznych pokazuje, że ludzie preferujący dwa kółka potrafią się ze sobą zintegrować i wspólnie pokazać swoje przekonania w dziedzinie komunikacji. I bardzo dobrze - takiej integracji auta nie dają, ba, wręcz alienują nas jeszcze bardziej. Kto zatem ma siły w nogach, niech jeździ i głosi dobrą ekonowinę, najlepiej przy akompaniamencie Lecha Janerki i jego hymnu na cześć jednośladów.

6 czerwca 2008

Frontex – przestańcie dzielić, zacznijcie łączyć!

Koło warszawskie Zielonych 2004 wyraża swoje zaniepokojenie powtarzającymi się doniesieniami prasowymi dotyczącymi sytuacji osób pochodzących spoza Polski, które nierzadko padają ofiarą ludzkiej chciwości oraz rządowej i samorządowej bezmyślności.

„Wymownym przykładem jest sytuacja ukraińskich kierowców autobusów, zatrudnianych przez niektóre stołeczne firmy przewozowe” – wskazuje
Bartłomiej Kozek, przewodniczący koła warszawskiego Zielonych. „W doniesieniach prasowych pojawiają się szokujące informacje o tym, że pracują po 16 godzin dziennie, a miesięcznie od 20 do nawet 50 godzin więcej niż ich polscy koledzy. Tego typu traktowanie może już wkrótce doprowadzić do tragedii. Mieliśmy już pierwszy przypadek – zasłabnięcie kierowcy linii 505, który uderzył w drzewo w al. Lotników.” – przestrzega Kozek.

„Ten przypadek to nic w porównaniu z opisanym dziś przez „Gazetę Wyborczą” procederem zatrudniania chińskich robotników do budowy luksusowych apartamentowców na Mierzei Wiślanej. Pracują oni nielegalnie, w koszmarnych warunkach, pod okiem chińskiej służby bezpieczeństwa i za grosze, bo „pośrednicy” zabierają większość ich pensji. Lokalna służba bezpieczeństwa nęka też Wietnamczyków, czeczeńscy uchodźcy nie mogą liczyć na dostateczne wsparcie, przypadki można by mnożyć. ” – zauważa
Aleksandra Kretkowska z koła warszawskiego Zielonych.

„Dodatkowo sytuacja obcokrajowców, którzy próbują zalegalizować swój pobyt i pracę w Polsce, wcale nie jest lepsza” – przypomina Kretkowska. „Legendarne są już ustawiające się w środku nocy kolejki pod wojewódzkim Wydziałem Spraw Cudzoziemców przy ul. Długiej w Warszawie. Ci, którzy nie zapłacą haraczu kolejkowym staczom, nie dopchną się do okienka. Procedury przeciągane są w nieskończoność, na roczną kartę czasowego pobytu czeka się nierzadko 10 miesięcy, co jest parokrotnym przekroczeniem ustawowych terminów. Kontakt z urzędem jest dla mieszanych małżeństw, zagranicznych studentów i pracowników męką. Urząd Wojewódzki wie o nieprawidłowościach w Wydziale i nie reaguje – wskazuje Kretkowska.

Domagamy się, aby m. st. Warszawa oraz Województwo Mazowieckie poświęciło więcej uwagi sytuacji mieszkających tu obcokrajowców!

Domagamy się bardziej inkluzywnej polityki wobec imigrantów zarówno rządu polskiego, jak i całej Unii Europejskiej!
Zapraszamy wszystkich do wzięcia udziału w demonstracji, która odbędzie się w piątek, 6 czerwca, o godz. 14.00 pod rondem ONZ i o godz. 16.30 pod Pałacem Prezydenckim.

Ostatnio obrodziło u nas w zaproszenia i oświadczenia prasowe - ale chyba widać tego efekty. Żeby nie być gołosłownym, parę linków do artykułów i relacji TVP Warszawa o Parku Świętokrzyskim, w których odegraliśmy poczesną rolę:

Polska Agencja Prasowa - Gazeta Wyborcza - Życie Warszawy - TVP Warszawa

5 czerwca 2008

Ratujmy Park Świętokrzyski!

Nie amputujmy płuc miasta! – Zieloni przeciw zmniejszaniu Parku Świętokrzyskiego

Koło warszawskie Zielonych 2004 wyraża oburzenie wobec planów zagospodarowania Placu Defilad, które wiążą się z ograniczeniem powierzchni Parku Świętokrzyskiego. Uważamy za niedopuszczalne, by w imię doraźnych interesów zmniejszano miejską przestrzeń zieloną, jedną z nielicznych w ścisłym centrum miasta.

- Deklaracja pani prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz wskazuje wyraźnie, że nie reprezentuje ona swoimi działaniami wizji „miasta dla ludzi”, o które walczymy – mówi Bartłomiej Kozek, przewodniczący koła warszawskiego Zielonych. – Opór wobec prospołecznych i proekologicznych działań Ekonu czy obecny chaos związany z podwyżką cen biletów to kolejne przykłady całego ciągu zdarzeń, które pokazują prawdziwą twarz pani prezydent. Wystarczy dodać, że od miesięcy czekamy na odpowiedź w sprawie naszych inicjatyw służących poprawie jakości transportu miejskiego, a w dniu wczorajszym nie miała 5 minut czasu, by przyjąć naszą petycję w tej sprawie – przypomina Kozek.

- To prawdziwy dramat, że 94% warszawianek i warszawiaków chce pozostawienia parku w dotychczasowych granicach, a pani Gronkiewicz-Waltz zupełnie to nie interesuje – oburza się Irena Kołodziej, przewodnicząca stołecznych Zielonych. – PO szła do wyborów pod hasłem „By żyło się lepiej. Wszystkim.” Po raz kolejny widzimy, że była to pusta demagogia – doraźny zysk z potencjalnej sprzedaży atrakcyjnej działki jest dla pani prezydent ważniejszy niż jakość życia ludzi. Przecież każdy kolejny wieżowiec w ścisłym centrum oznacza większe korki, większe zanieczyszczenie powietrza , większy hałas. Jeśli nie powstrzymamy tych zapędów już teraz, wkrótce całe miasto składać się będzie z bezdusznego betonu i szkła. Nie tędy droga!

Zieloni rozpoczynają kampanię mającą na celu obronę parku przed zakusami deweloperów i Hanny Gronkiewicz-Waltz. Już wkrótce ruszy akcja zbierania podpisów mieszkanek i mieszkańców miasta pod listem otwartym w tej sprawie; w ten sposób będzie można wyrazić swoje poparcie dla idei utrzymania zielonej tkanki miejskiej. Zdrowia, czystego powietrza i odrobiny spokoju w sercu miasta nie da się kupić!

LIST OTWARTY W SPRAWIE ZABUDOWANIA OBSZARU PARKU ŚWIĘTOKRZYSKIEGO

Szanowna Pani Prezydent!

Z zaniepokojeniem przyjęliśmy informacje prasowe na temat zagospodarowania terenów Parku Świętokrzyskiego, z których wynika, że władze Warszawy planują ograniczenie jego powierzchni (artykuł „Park Świętokrzyski idzie pod topór?”, opublikowany w „Życiu Warszawy” z dn. 3.06.2008). Jako mieszkanki i mieszkańcy miasta stanowczo protestujemy przeciwko zapowiadanej wycince drzew na tym terenie.

Miasto nie jest martwą przestrzenią – jest żywą tkanką, której rozwój powinien uwzględniać lokalne uwarunkowania, mikroklimat, a także potrzeby ludzi w nim pracujących i odpoczywających. Nie zgadzamy się z prezentowaną przez władze Warszawy wizją stolicy, w której jedyną przestrzenią publiczną stają się kolejne centra handlowe, natomiast inicjatywy, służące podniesieniu jakości życia w mieście są torpedowane przez stołecznych urzędników.

Miasto ma wystarczające możliwości pozyskania dochodów – nie musi ich czerpać kosztem zielonych miejsc, z których mają prawo korzystać wszyscy mieszkańcy i mieszkanki Warszawy. Niepokoi nas postawa władz Warszawy, kierujących się w swej działalności wyłącznie logiką zysku i mających mało zrozumienia dla tego, czym powinna być wspólna przestrzeń miejska. Warto, aby Warszawa zaczęła brać przykład z miast takich jak Berlin, gdzie inicjatywy podobne do „Dotleniacza” Joanny Rajkowskiej mogą liczyć na przychylne wsparcie miejskich urzędników.

Nie chcemy, aby Warszawa stała się betonową pustynią. Park Świętokrzyski jest jednym z ostatnich miejsc zielonych w ścisłym centrum miasta. Chcemy drzew zamiast kolejnych wieżowców. Każdy i każda z nas ma prawo do zieleni blisko miejsca zamieszkania!

Apelujemy o respektowanie woli zdecydowanej większości warszawianek i warszawiaków i rezygnację z planów zabudowy Parku Świętokrzyskiego. Domagamy się rozpoczęcia procesu konsultacji społecznych w sprawie zagospodarowania okolic Parku oraz moratorium na jakiekolwiek inwestycje, które mogłyby naruszyć jego integralność. Chcemy, aby nowe centrum miasta, podobnie jak i zabudowa brzegów Wisły, zachowały spoistość tkanki miejskiej, a nie tworzyły jeszcze większy chaos architektoniczny i komunikacyjny.

3 czerwca 2008

Chińsko, tybetańsko, europejsko, tolerancyjnie

Światowa Sztafeta Znicza Praw Człowieka

4 czerwca, ul. Bonifraterska 1 przed ambasadą ChRL w Warszawie.

Przekazywanie znicza w sztafecie:

18:00 - 19:30 - trasa sztafety: Ratusz (pl. Bankowy) - Sejm - ambasada ChRL

Akcja pod ambasadą Chińskiej Republiki Ludowej:

10:55 - 12:10 - pokojowy apel Falun Gong
17:00 - 18:00 - występy artystyczne jako support
18:00 - 19:00 - Amnesty International
19:00 - 19:30 - "Igrzyska Obłudy"
19:30 - 20:00 - przyjęcie Znicza Praw Człowieka
20:00 - 21:30 - przemówienia i występy artystyczne
a) "Snow Lions"
b) "H.I.T.S. Hair In The Sink"
c) "CIRCUS MAXIMUS I BĘBNIARZE"

22:00 - 24:00 - nocne czuwanie, modlitwy i medytacje

Od 9:00 - 24:00 przed ambasadą Chińskiej Republiki Ludowej będzie funkcjonował punkt informacyjny.

Warszawa przeciw deportacjom

Zapraszamy na konferencję o polityce granicznej Unii Europejskiej i demonstracje przeciw deportacjom. Więcej: www.frontex.info.pl

5 czerwca, czwartek, godz. 18.00, Plan B, al. Wyzwolenia 18 (konferencja)
6 czerwca, piątek, godz. 14.00 (rondo ONZ) i 16.30 (Pałac Prezydencki)

Parada Równości - sobota, godz. 14.00

Kulminacyjne wydarzenie Warszawskich Dni Równości.

Start Parady przed Ratuszem na Placu Bankowym

Dokładna trasa i przebieg parady zostaną ogłoszone przez organizatorów w najbliższych dniach.

Po Paradzie:

od 18.00 - Wszystkich, którzy chcą chwilę odpocząć i zrelaksować się po trudach paradowania zapraszamy do Naleśnikarni Bastylia, gdzie na hasło „Parada” otrzymają 10 % zniżki

oraz

na chill-out i beforkę do klubu Rasko

Klub Rasko
ul. Krochmalna 25

Fundacja Równości
ul.Marszałkowska 3/5

Więcej informacji: www.paradarownosci.pl

Bezpieczeństwo energetyczne i klimatyczne

Fundacja im. Heinricha Bölla serdecznie zaprasza do udziału w konferencji:

„Bezpieczeństwo energetyczne i klimatyczne. Wyzwania i nowe drogi w europejskiej polityce energetycznej”

10 czerwca 2008, godz. 10.00-14.00, Centrum Konferencyjne Zielna, ul. Zielna 37

Z uwagi na rosnące na całym świecie zapotrzebowanie na energię oraz malejące zasoby kopalnianych źródeł energii kwestia bezpieczeństwa energetycznego zaczyna zajmować centralne miejsce wśród strategii polityki energetycznej i zagranicznej Unii Europejskiej. Ponadto obserwowane na całym świecie zmiany klimatyczne są źródłem nowego ryzyka także dla Europy. Ochrona klimatu i bezpieczeństwo energetyczne stają się tym samym głównymi celami aktualnej politykienergetycznej Unii Europejskiej. Struktura zaopatrzenia w energię w Polsce polega obecnie na korzystaniu z rodzimych zasobów węgla kamiennego przyczyniającego się do emisji CO2 oraz gazu dostarczanego z Rosji. Z uwagi na własne bezpieczeństwo energetyczne i klimatyczne Polska stoi zatem przed wyzwaniem poważnej reformy polityki energetycznej.

Także i Unia Europejska jako całość musi opracować konkretne strategie i koncepcje polityczne w zakresie współczesnej polityki energetycznej. W tym kontekście konieczna jest intensywna dyskusja dotycząca szansy związanej z wykorzystaniem odnawialnych źródeł energii oraz wzmocnieniem efektywności energetycznej. Jedną z możliwości zainicjowania takiej dyskusji są badania zlecone przez Fundację im. Heinricha Bölla dotyczące Europejskiej Wspólnoty na rzecz Odnawialnych Źródeł Energii (ERENE).

Program konferencji

10 czerwca 2008, Centrum Konferencyjne Zielna, ul. Zielna 37

10:00 - Powitanie / Otwarcie konferencji:

Agnieszka Rochon, Fundacja im. Heinricha Bölla Warszawa

Bezpieczeństwo energetyczne i klimatyczne – wyzwania i szanse dla europejskiej polityki energetycznej Jak obecnie definiuje się pojęcia „bezpieczeństwo energetyczne“ i „bezpieczeństwo klimatyczne“? Jakie nowe ryzyko związane z polityką bezpieczeństwa wynika z wyczerpujących się zasobów energetycznych i postępujących zmian klimatycznych? W jaki sposób wspólna europejska polityka energetyczna może zagwarantować wyższy poziom bezpieczeństwa energetycznego i klimatycznego? Czy zastosowanie energii atomowej przyczyni się do wzrostu bezpieczeństwa energetycznego? Z jakim dodatkowym ryzykiem wiąże się intensywniejsze zastosowanie energii jądrowej?

Referenci i referentki:

Sascha Müller-Kraenner, The Nature Conservancy, autor książki „Energiesicherheit – Die neue Vermessung der Welt“ [„Bezpieczeństwo energetyczne – nowy pomiar świata“], Berlin

Prof. Krzysztof Żmijewski, przewodniczący Społecznej Rady Konsultacyjnej Energetyki, Warszawa

Jürgen Trittin, z-ca Przewodniczącego Klubu Parlamentarnego Zieloni/Sojusz 90 w Bundestagu, Berlin

Zbigniew Kamieński*, dyrektor Departamentu Energetyki, Ministerstwo Gospodarki, Warszawa

Moderacja:

Dariusz Szwed, ekspert ds. energii, przewodniczący partii Zieloni 2004

11:40 - Przerwa na kawę

12:00 - Europejska Wspólnota na rzecz Odnawialnych Źródeł Energii (ERENE)

Jakie są cele ERENE, jak można je zrealizować? Czy ERENE jest politycznie możliwa? Czy warto, aby Polska zabiegała o udział w ERENE? Jaką rolę mogłaby odegrać Polska w ERENE? Czy ERENE może w skuteczny sposób wspierać korzystanie z odnawialnych źródeł energii w Polsce?

Referenci i referentki:

Michaele Schreyer, autorka badań ERENE, Berlin

Lutz Mez, autor badań ERENE, Berlin

Andrzej Czerwiński, z-ca przewodniczącego Komisji Gospodarki w Sejmie RP, Platforma Obywatelska

Moderacja:

Grzegorz Wiśniewski, Instytut Energetyki Odnawialnej - (EC BREC IEO)

14:00 - Zakończenie debaty, lunch

* czekamy na potwierdzenie udziału w/w osób w konferencji

Konferencja odbędzie się w języku polskim i niemieckim, z tłumaczeniem symultanicznym. Udział prosimy potwierdzić telefonicznie tel. 022 59 42 333 lub mailowo - hbs@boell.pl

2 czerwca 2008

Co z tą akcyzą?

Coraz wyższe ceny benzyny powodują rosnącą presję na rząd Donalda Tuska, dążącą do obniżenia poziomu akcyzy na paliwa. Medialny nacisk i szantaż Jarosława Kaczyńskiego, żądający działań do najbliższej środy (swoją drogą rewelacyjny przykład na to, że nadal czuje się rozgrywającym w rodzimej polityce - i nie bez powodu) sprawia, że już tylko ministerstwo finansów broni się groźbą półtoramiliardowego wzrostu deficytu budżetowego po obniżce na poziomie... 10 groszy na litrze. Chociaż owszem, można uznać możliwość wyższej konsumpcji, a więc i wyższych wpływów finansowych z tego tytułu, to jednak sam pomysł pokazuje dość naiwną wiarę w to, że dotychczasowy model napędzania rozwoju gospodarczego poprzez rabunkową eksploatację zasobów naturalnych da się utrzymać w dłuższym czasie. Nie da się!

Straszy się nas iście apokaliptycznymi wizjami rozwoju wypadków, takimi jak wzrost inflacji i spowolnienie gospodarki. Wzrost cen żywności to w dużej mierze efekt upadku lokalnego zaopatrywania się w nią - skoro importuje się niekiedy nawet wodę mineralną z Fidżi (a tak zdarza się na zachodzie Europy), to nic zatem dziwnego, że ceny transportu, nierzadko realizowanego kosztowną metodą lotniczą, rosną. Z kolei obecne "spowolnienie" gospodarki, które objawia się przeszło 6-procentowym wzrostem PKB Polski (jeśli ktokolwiek jeszcze przejmuje się tym wskaźnikiem, a nie np. Wskaźnikiem Jakości Życia czy też Współczynnik Gini'ego) może być niczym w porównaniu do tego, co grozi nam w dalszych latach, kiedy eksploatowane do granic możliwości złoża ropy naftowej w końcu się wyczerpią. Bez nowej transformacji gospodarczej oznacza to globalny krach i niestabilność, z możliwymi konfliktami zbrojnymi włącznie. O tym mało kto chce rozmawiać, "byle polska wieś spokojna"...

Z faktami coraz trudniej dyskutować - Indonezja, niegdysiejszy eksporter ropy, dziś sam musi ją importować, a w Dżakarcie od maja paliwo jest reglamentowane. Ekspertyzy naukowe wskazują, że przy obecnym poziomie konsumpcji i wykrywania nowych złóż zasoby mogą się skończyć już około 2020 roku - a są to jedne z bardziej optymistycznych danych, zbieranych m.in. przez rząd Niemiec czy też koncern Shell. Utrzymywanie obecnego kursu polityki gospodarczej nie daje szans na uniknięcie prawdziwego szoku cywilizacyjnego, który może nastąpić już za parę lat. Prognozy, mówiące o konieczności zapłacenia nawet 200 dolarów za baryłkę pod koniec roku zdają się tę tezę potwierdzać.

Proponuje się zatem atom jako jedyną alternatywę dla "gospodarki ropą niesionej". Abstrahując już od czynników środowiskowych i zdrowotnych, zapomina się wspomnieć, że istnieją szacunki mówiące o tym, że złóż uranu wystarczy raptem na 70 lat - i to przy obecnym poziomie konsumpcji, a ten będzie raczej rósł niż spadał. Po drugie, jest to kierunek pragnący zatrzymać demokrację energetyczną - decentralizację wytwarzania energii, uniezależniającą konsumentki i konsumentów od dyktatu coraz większych i coraz bardziej agresywnych firm energetycznych.

Tymczasowym rozwiązaniem dla kierowców może być zatem spokojnie LPG - paliwo dużo czystsze i tańsze. Dziś za Pb 95 płaci się w kraju średnio 4,55 zł za litr, a za autogaz - 2,15, jak wynika z danych E-Petrol. Jest to dobra alternatywa do czasu rozpowszechnienia bardziej ekologicznych innowacji, takich jak np. auto na sprzężone powietrze. Warto też zastanowić się nad tym, czy nie lepiej zacząć inwestować więcej w sieć komunikacji publicznej, a w szczególności kolej, do tej pory lekceważonymi w planach modernizacyjnych w Polsce. Większa ilość pasażerek i pasażerów, a także przewożonych towarów, co pozwoliłoby wchłonąć rosnące ceny energii. Z kolei mówienie o potencjalnym wzroście kosztów transportu miejskiego przy braku obniżki akcyzy zadaje się nietrafne - zawsze można je powstrzymać, wymieniając tabor na gazowy lub elektryczny, a także tworząc preferencje takie jak buspasy, dzięki którym jedzie się szybciej i oszczędza się paliwo z powodu braku stania w korkach.

Już czas, by rządy całego świata, a w tym i nasz, podjęły realny wysiłek finansowy pomocy swoim obywatelkom i obywatelom w zmianie modelu energetycznego i stylu życia na przyjazny zarówno ich portfelom, jak i przyrodzie. Te półtora miliarda złotych powinno się natychmiast przeznaczyć na wsparcie finansowe dla badań naukowych nad energią odnawialną. Pomysłów jest więcej - rząd mógłby dotować wspólnoty mieszkaniowe i osoby indywidualne, chcące zainwestować w lepszą izolację swoich budynków i stawianie paneli słonecznych na dachy. W ten sposób tego typu inwestycje miałyby dużo krótszy okres zwrotu wydatków i pokazałyby, że możliwe jest pogodzenie ekologii z realnymi korzyściami dla domowych budżetów.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...