6 listopada 2012

Zaproszenie: dyskusja o 11 listopada




Redakcja kwartalnika „Bez Dogmatu” zaprasza na dyskusję


Lekcja historii, czyli dlaczego 11 listopada (nie) jest naszym świętem

7 listopada, środa, godz. 18.00
Centrum im. I. Daszyńskiego, Al. Ujazdowskie 20/6 (sala główna)

W spotkaniu udział wezmą: 
* Bartosz Machalica (Centrum im. I. Daszyńskiego) 
* Agnieszka Mrozik („Bez Dogmatu”) 
* Adam Ostolski (Krytyka Polityczna) 
* Anna Zawadzka („Bez Dogmatu”)

Od kilku lat im bliżej 11 listopada, tym większy niepokój. Ulicami polskich miast przechodzą wtedy demonstracje, które na swoich sztandarach wypisują hasła tyleż miłości do ojczyzny, co niechęci do przeciwników politycznych. Święto patriotyzmu staje się okazją do eskalacji konfliktów, które narastają przez cały rok. Czym dla Polaków i Polek jest 11 listopada? Czym jest dla lewicy w Polsce? Czy warto bić się o patriotyzm, wydzierać go z rąk prawicy? A może lepiej stworzyć lewicową „wersję” patriotyzmu? Czy lewica w ogóle potrzebuje historii, a jeśli tak, to jaka jest lewicowa narracja historyczna?

Spotkanie promuje najnowszy numer kwartalnika kulturalno-politycznego „Bez Dogmatu”. Pismo do kupienia w Empikach w całym kraju, a w Warszawie dodatkowo w księgarniach MDM na Pięknej, Prus na Krakowskim Przedmieściu oraz w sklepie Bęc Zmiany na Mokotowskiej.

Strona wydarzenia na fb.

5 listopada 2012

Konkretnie i radykalnie

W sobotę 3 listopada gościem Zielonego Centrum Marszałkowska 1 był Bruno Fialho, polityk francuskiej Partii Lewicy (Parti de gauche). Podczas spotkania, w którym wzięły udział osoby z bardzo różnych środowisk, dzielił się doświadczeniami z budowania Frontu Lewicy (Front de gauche), utworzonej w 2009 r. federacji lewicowych partii politycznych i organizacji. Spotkanie prowadziła redaktorka naczelna serwisu Lewica24.pl Agata Czarnacka.

Od kryzysu ekonomicznego do kryzysu demokracji

Bruno Fialho, Agata Czarnacka
Fot. Elżbieta Hołoweńko
Gość rozpoczął wystąpienie od usytuowania powstania i działalności Frontu Lewicy – a także podobnych federacji działających w innych krajach Europy, np. greckiej Syrizy – w kontekście obecnego kryzysu. „Żyjemy w czasach najpoważniejszego kryzysu w historii świata” – mówił. – „To jednocześnie kryzys gospodarczy, społeczny i ekologiczny”. Pęknięcie bańki na rynku nieruchomości w USA kilka lat temu wpędziło w tarapaty banki, zaś rządy zdecydowały się na ich ratowanie. To właśnie stąd wziął się dług publiczny, który dziś ciąży na budżetach państw – został wykreowany po to, aby ratować sektor finansowy przed konsekwencjami jego własnych działań. Dlatego mamy prawo powiedzieć, że to nie nasz dług i nie chcemy go spłacać.

Jednak na kryzys ekonomiczny nakłada się coraz silniejszy kryzys demokracji. Ważną przyczyną kryzysu demokracji było zignorowanie przez elity polityczne – zarówno prawicę, jak i socjaldemokratów – odrzucenia przez Francuzów traktatu konstytucyjnego w referendum w 2005 r., a traktatu lizbońskiego przez Irlandczyków w 2008 r. We Francji referendum zignorowano, podmieniając traktat konstytucyjny na lizboński, zaś Irlandczykom kazano głosować do skutku. Narzucenie wbrew woli ludzi neoliberalnego kształtu Europy „uwięziło nas w tym systemie”, przekonywał Fialho.

Buduje to jego zdaniem w Europie „swego rodzaju instytucjonalny autorytaryzm”. Tendencje te uległy pogłębieniu przy okazji wprowadzenia w ubiegłym roku „rządów eksperckich” w Grecji i we Włoszech. Władzę objęli ludzie niemający mandatu wyborców, mający za to doświadczenie na posadach dyrektorskich w prywatnym banku Goldman Sachs... Niebawem na podobny krok może zdecydować się Hiszpania i Portugalia. Wprowadzanie rządów technicznych przyspiesza marsz Europy w stronę „cezaryzmu”.

Budując alternatywę

Agnieszka Grzybek, Piotr Ikonowicz
Fot. Elżbieta Hołoweńko
Następnie Fialho opowiedział o korzeniach Partii Lewicy i Frontu Lewicy. Proponowana przez tę formację odpowiedź na kryzys – zarówno kryzys ekonomiczny, jak i kryzys demokracji – jest odmienna niż to, co proponują partie wspierające kapitalizm (do których Fialho zaliczył prawicę i socjaldemokrację). Ale jak zbudować siłę, która stanie się realną alternatywą? W przypadku Francji zaczęło się od tego, opowiadał gość, że polityk socjalistów Jean-Luc Mélenchon próbował zatrzymać swoją partię na lewicy. Kiedy to się nie udało, opuścił Partię Socjalistyczną, tworząc w 2008 r. nową formację. Partia Lewicy była od początku „partią-krzyżówką”, budowaną we współpracy ze związkami zawodowymi, ruchami społecznymi i różnymi środowiskami.

Idea była prosta: aby przezwyciężyć kapitalizm, potrzebna jest koordynacja działań i zmierzanie w tym samym kierunku, ale możliwe są bardzo różne drogi i nie trzeba się na 100 proc. zgadzać we wszystkich kwestiach. W 2009 r. Partia Lewicy połączyła się z komunistami i kilkoma mniejszymi partiami, tworząc federacyjny Front Lewicy. Pod tym szyldem wzięli udział w eurowyborach w 2009 r. i w wyborach regionalnych w 2010 r. W 2012 r. Front Lewicy wystawił Mélenchona jako swojego kandydata w wyborach prezydenckich, dowodząc, że nawet będąc w opozycji można wyznaczać tematy debaty publicznej i kierunki polityki. Jako kandydat na prezydenta Mélenchon skutecznie przesunął w lewo całą scenę polityczną, a zwłaszcza kandydata socjalistów François Hollande'a, który zmuszony był rywalizować z nim o głosy lewicowych wyborców.

Lewicowa odpowiedź

Jaka jest więc ta lewicowa odpowiedź na dzisiejsze wyzwania? To przede wszystkim zasada „nie będziemy płacić za wasz kryzys”. Lewica sprzeciwia się spłacaniu bezprawnego długu i ratowaniu prywatnych banków. Apeluje do ludzi, aby przenosili oszczędności do banków spółdzielczych i państwowych. Domaga się również wprowadzenia płacy maksymalnej, likwidacji premii dla bankierów i ulg podatkowych dla bogatych, wprowadzenia podatku Tobina, a także zrównania opodatkowania pracy i dochodów z kapitału.

Współpracująca z Frontem Lewicy grupa „oburzonych ekonomistów” wyliczyła, że po wprowadzeniu postulowanych przez partię zmian w budżecie Francji znalazłoby się o 395 miliardów euro więcej. Wystarczyłoby to na zagwarantowanie wszystkim bezpłatnego dostępu do ochrony zdrowia i do edukacji na wszystkich poziomach, a także na sfinansowanie programu „planowania ekologicznego”.

Front Lewicy budował swój program przez trzy lata, nie zamykając się w zaciszu partyjnych biur, lecz rozmawiając z ludźmi na ulicy czy w kawiarniach, w grupach liczących od kilku do kilkuset osób. „To była wielka oddolna praca”, mówił Fialho. Dzięki niej udało się nie tylko stworzyć program, ale także dotrzeć do wielu ludzi bez wydawania ogromnych sum na kampanię wyborczą.

Rewolucja obywatelska

Hasłem Frontu Lewicy jest „Ekologia, Republika, Socjalizm”. Formacja praktykuje, jak to określił Fialho, „radykalność konkretną”. Np. walcząc przeciw wydobyciu gazu łupkowego, współpracują z rolnikami, którzy tradycyjnie mają poglądy raczej prawicowe lub centroprawicowe. Działacze Frontu Lewicy tworzą sieci dystrybucji żywności – budują kontakty między spółdzielniami producentów żywności ekologicznej a miejskimi spółdzielniami spożywców. Dzięki temu rolnicy mogą sprzedawać żywność drożej niż zapłaciłyby im supermarkety, a dla konsumentów i tak wychodzi to taniej. Takie skrócone sieci dystrybucji tworzą konkretną alternatywę wobec kapitalistycznego rynku, ponieważ spółdzielnie nie muszą utrzymywać akcjonariuszy.

We wszystkich miastach, gdzie we władzach są ludzie z Frontu Lewicy, dążą do rekomunalizacji dostaw wody. Kiedy wygasa kontrakt na dostarczanie wody, miasta przestawiają się ponownie na dostawy publiczne. Samorządowcy z Frontu Lewicy dbają o podnoszenie standardów ekologicznych przy utrzymywaniu parków i zieleni miejskiej. Wspólnie z inżynierami środowiska i naukowcami opracowują programy utrzymywania zieleni bez chemii i w sposób sprzyjający bioróżnorodności.

Polityka lokalna Frontu Lewicy obejmuje również tworzenie lokalnych walut, które sprzyjają lokalizacji wymiany gospodarczej. W przypadku „bandyckich firm”, które chyłkiem uciekają z produkcją z Francji, samorządy pomagają pracownikom zakładać spółdzielnie i przejąć miejsca pracy, w ten sposób przejęto np. prom w Calais, łączący Francję z Wielką Brytanią. Ponieważ Front Lewicy jest przeciwko produktywizmowi, przy okazji takich działań śrubują standardy ekologiczne produkcji.

Fot. Elżbieta Hołoweńko
Fialho podkreślił, że większość ludzi popiera relokalizację gospodarki i kooperatyzację przedsiębiorstw. Aby głos tej większości stał się słyszalny, potrzebna jest w Europie rewolucja obywatelska. System kapitalistyczny doszedł do ściany, może albo wtrącić ludzi ponownie w poddaństwo, albo doprowadzić do wojny. Alternatywą jest głęboka zmiana społeczna. Dziś sytuacja w Europie przypomina coraz bardziej lata 30. XX wieku, przestrzegał Fialho. Prawica i socjaldemokraci nie dają sobie rady, rosną natomiast w siłę faszyści i radykalna lewica. Czasu jest mało, a prawica rośnie szybciej. Dlatego musimy współdziałać ze sobą, aby skutecznie stawić opór groźnym tendencjom i nadać światu nowy kierunek.

Adam Ostolski

4 listopada 2012

Bez słów: spotkanie z Bruno Fialho

Na początku listopada w Zielonym Centrum Marszałkowska 1 gościł Bruno Fialho, polityk francuskiego Frontu Lewicy (Front de gauche).



















Więcej informacji: kliknij
Zdjęcia: Elżbieta Hołoweńko

2 listopada 2012

Spór o Trasę Świętokrzyską

Na blogu Praskiego Stowarzyszenia Mieszkańców "Michałów" pojawił się niedawno apel do radnych. Członkowie stowarzyszenia wysuwają zastrzeżenia wobec projektu budowy Trasy Świętokrzyskiej. W 12 punktach wyliczają powody, dla których sprzeciwiają się tej inwestycji. Podkreślają, że w planowanym obecnie kształcie byłaby to arteria tranzytowa, a nie ulica śródmiejska:
Realizacja Trasy według obecnego projektu utrudni rozwój i wykorzystanie terenów w okolicach Dworca Wschodniego. Trasa zaplanowana jest bowiem jak arteria tranzytowa przez Pragę tworząca barierę w przestrzeni miejskiej, a nie jak ulica śródmiejska. Wskazują na to podwyższona prędkość projektowa, duża szerokość w liniach rozgraniczających, mała liczba planowanych skrzyżowań, ekrany akustyczne.
Autorzy stanowiska wskazują, że realizacja projektu zwiększyłaby ruch samochodowy w ścisłym centrum miasta, co jest "sprzeczne z podstawowymi założeniami strategii transportowej miasta", obejmującymi m.in. "uspokojenie i ograniczenie ruchu w strefie śródmiejskiej, ograniczenie ruchu kołowego na ul. Świętokrzyskiej i na Tamce". Podkreślają, że projekt jest nieefektywny ekonomicznie i będzie miał silnie negatywne skutki ekologiczne, spowoduje zniszczenie jednego obiektu wpisanego do rejestru zabytków oraz wycięcie drzew na terenie jednego z dwóch istniejących na Pradze Północ Parków. Co szczególnie istotne, realizacja projektowanej trasy wiązałaby się zdaniem autorów z pogorszeniem konkurencyjności transportu zbiorowego:
Obecny projekt T[rasy] Ś[więtokrzyskiej] jest sprzeczny z zasadą priorytetu komunikacji zbiorowej nad komunikacją indywidualną w śródmieściu funkcjonalnym. Przewiduje bowiem w pierwszej kolejności realizację połączenia drogowego z przesunięciem na nieokreślony czas realizacji linii tramwajowej.
Jednocześnie stowarzyszenie proponuje alternatywne rozwiązania, dzięki którym Trasa Świętokrzyska miałaby charakter ulicy śródmiejskiej.

Źródło: stowarzyszeniemichalow.blogspot.com
"Gazeta Stołeczna" opisała protest w tonie jednoznacznie krytycznym. W artykule "Nie chcą Trasy Świętokrzyskiej: 'bo zniszczy park'" napisano m.in.:
Jak powód do rezygnacji z budowy podają też, że trasa "będzie służyć jako arteria dojazdowa do centrum miasta głównie mieszkańcom podwarszawskich Ząbek, Marek i Zielonki, którzy za tę inwestycję nie zapłacą" - autorzy apelu pomijają, że Trasa Świętokrzyska ma połączyć most ze 130-tysięczną dzielnicą Targówek.
"Stołeczna" linkuje również do strony SISKOM-u, który widzi same plusy tej inwestycji.

Z kolei dziennikarz "Stołecznej" Jarosław Osowski w artykule "Dziwny protest ze Szmulek" napisał:
Albo Praga ma pozostać zaściankiem Warszawy, albo sprzeciwiający się budowie prawobrzeżnego odcinka Trasy Świętokrzyskiej mieszkańcy Szmulek zrozumieją, że swoim protestem tylko szkodzą swojej dzielnicy. [...] Ratusz powinien to mieszkańcom uświadomić. Inaczej do głosu będą dochodzić grupki, które raz bronią rudery po zdewastowanym młynie Michla z XIX w. (Trasa Świętokrzyska mu nie zagraża), a innym razem zieleńca istniejącego tylko dlatego, że przez lata w jego miejscu nie powstała planowana tutaj droga.
Stowarzyszenie "Michałów" zamieściło w odpowiedzi "sprostowanie" na swoim blogu. Piszą w nim m.in.:
Przyznajemy - niegodnie przemilczeliśmy, że Trasa połączy Most Świętokrzyski z częścią Targówka, za to eksponujemy połączenie z Ząbkami. Cóż, Burmistrz Ząbek napisał nawet do władz Warszawy, że mieszkańcy powiatu posiadają już około 150 tysięcy samochodów i pragną dostać się nimi sprawnie do centrum Warszawy Trasą Świętokrzyską. O tym samym myśli zapewne duża część spośród 140 tysięcy mieszkańców Targówka. Marzenia się spełniają, więc wszyscy spotkają się na Trasie Świętokrzyskiej - w korku przy Targowej. A szczęściarze w korku na Tamce.
Na marginesie tej dyskusji warto pokusić się o kilka refleksji. Niestety wciąż pokutuje u nas przekonanie, że lanie kilometrów asfaltu i poszerzanie dróg rozwiązuje problemy transportowe. Otóż, jak się przekonały setki miast na całym świecie, nie tylko ich nie rozwiązuje, ale wręcz pogłębia. Urbaniści na świecie już wiedzą, że budowanie coraz szerszych dróg to najlepszy sposób na zwiększenie korków. Szkoda, że ta wiadomość z takim trudem dociera do Polski... Korzystanie z dorobku nauki i uczenie się na doświadczeniach innych to przecież warunek racjonalnej dyskusji. Na początek można sięgnąć choćby do klasycznej pozycji Jana Gehla - jest po polsku.

Po drugie należy się cieszyć, że zwrócono w końcu uwagę na potrzeby Pragi. To faktycznie niedoinwestowana dzielnica i dobrze, że zaczyna się o tym mówić. Ale czy tym, czego potrzebuje Praga, są drogi przelotowe i "wytyczanie nowej siatki ulic", czy raczej zaspokojenie podstawowych potrzeb mieszkaniowych? Wyremontowanie kamienic czy zapewnienie wszystkim chociaż własnej toalety w mieszkaniu, a nie wspólnej na korytarzu to wyzwania, z którymi miasto stołeczne Warszawa nie jest w stanie sobie poradzić. Czyżby takie przyziemne problemy były poniżej godności włodarzy miasta? A może chodzi o to, żeby mieszkańcy, wyglądając przez okienko wspólnej toalety na piękną, szeroką drogę, mogli się w końcu poczuć mniej zaściankowo?

1 listopada 2012

Zaproszenie: Jak wzmocnić prawdziwą lewicę?

Bruno Fialho
Zapraszamy na spotkanie z Bruno Fialho, specjalistą od polityki miejskiej i lokalnej, współpracownikiem Jean-Luca Mélenchona w Partii Lewicy. Bruno jest członkiem Rady Krajowej Partii Lewicy, w latach 1995-2008 był wiceburmistrzem XVIII dzielnicy Paryża.
Zielone Centrum Marszałkowska 1, lok. 160
Sobota, 3 listopada, godz. 19.00
Kilka miesięcy temu kampania prezydencka Jean-Luca Mélenchona zmieniła układ sił na francuskiej scenie politycznej. Mając rywala z Frontu Lewicy, także kandydat socjalistów, a obecnie prezydent Francji François Hollande przesunął się w lewo. Dziś Front Lewicy pilnuje, aby socjaliści nie wycofywali się ze składanych wówczas obietnic. Bez takich formacji jak Front Lewicy i Zieloni nie ma postępowej polityki!
Kampania Mélenchona przywróciła Francuzom i Francuzkom nadzieję. Odebrała monopol skrajnej prawicy na reprezentowanie tych, którzy coraz wyraźniej widzą, że obecny system jest nie do utrzymania.
Czy w Polsce możliwa jest federacja partii i organizacji lewicowych? Jak możemy skorzystać z doświadczeń frontów lewicowych w innych krajach? Jak powstały Partia Lewicy i Front Lewicy we Francji? Czy możliwe jest powtórzenie takiego sukcesu na skalę europejską? Lewicowe federacje rosną w siłę między innymi w Portugalii, Grecji, Hiszpanii... Czy już czas na nową Międzynarodówkę Obywatelskiej Rewolucji w Europie (MORE)?
Czy możliwa jest inna Europa - demokratyczna, ekologiczna i socjalna?
Dowiedz się więcej: 14 listopada 2012 w całej Europie strajki i demonstracje przeciwko polityce zaciskania pasa.

Swój udział w wydarzeniu można potwierdzić na fb.
Na spotkanie zapraszają warszawscy Zieloni i komitet TAK dla Kobiet.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...