W sobotę 3 listopada gościem
Zielonego Centrum Marszałkowska 1 był
Bruno Fialho, polityk francuskiej Partii Lewicy (Parti de gauche). Podczas spotkania, w którym wzięły udział
osoby z bardzo różnych środowisk, dzielił się doświadczeniami z budowania Frontu Lewicy (Front de gauche), utworzonej w 2009 r. federacji lewicowych partii politycznych i organizacji.
Spotkanie prowadziła redaktorka naczelna serwisu
Lewica24.pl Agata Czarnacka.
Od kryzysu ekonomicznego do kryzysu demokracji
 |
Bruno Fialho, Agata Czarnacka Fot. Elżbieta Hołoweńko |
Gość rozpoczął wystąpienie od usytuowania powstania i działalności Frontu Lewicy – a także podobnych federacji działających w innych krajach Europy, np. greckiej Syrizy – w kontekście obecnego kryzysu. „Żyjemy w czasach najpoważniejszego kryzysu w historii świata” – mówił. – „To jednocześnie kryzys gospodarczy, społeczny i ekologiczny”. Pęknięcie bańki na rynku nieruchomości w USA kilka lat temu wpędziło w tarapaty banki, zaś rządy zdecydowały się na ich ratowanie. To właśnie stąd wziął się dług publiczny, który dziś ciąży na budżetach państw – został wykreowany po to, aby ratować sektor finansowy przed konsekwencjami jego własnych działań. Dlatego mamy prawo powiedzieć, że to nie nasz dług i nie chcemy go spłacać.
Jednak na kryzys ekonomiczny nakłada się coraz silniejszy kryzys demokracji. Ważną przyczyną kryzysu demokracji było zignorowanie przez elity polityczne – zarówno prawicę, jak i socjaldemokratów – odrzucenia przez Francuzów traktatu konstytucyjnego w referendum w 2005 r., a traktatu lizbońskiego przez Irlandczyków w 2008 r. We Francji referendum zignorowano, podmieniając traktat konstytucyjny na lizboński, zaś Irlandczykom kazano głosować do skutku. Narzucenie wbrew woli ludzi neoliberalnego kształtu Europy „uwięziło nas w tym systemie”, przekonywał Fialho.
Buduje to jego zdaniem w Europie „swego rodzaju instytucjonalny autorytaryzm”. Tendencje te uległy pogłębieniu przy okazji wprowadzenia w ubiegłym roku „rządów eksperckich” w Grecji i we Włoszech. Władzę objęli ludzie niemający mandatu wyborców, mający za to doświadczenie na posadach dyrektorskich w prywatnym banku Goldman Sachs... Niebawem na podobny krok może zdecydować się Hiszpania i Portugalia. Wprowadzanie rządów technicznych przyspiesza marsz Europy w stronę „cezaryzmu”.
Budując alternatywę
 |
Agnieszka Grzybek, Piotr Ikonowicz
Fot. Elżbieta Hołoweńko |
Następnie Fialho opowiedział o korzeniach Partii Lewicy i Frontu Lewicy. Proponowana przez tę formację odpowiedź na kryzys – zarówno kryzys ekonomiczny, jak i kryzys demokracji – jest odmienna niż to, co proponują partie wspierające kapitalizm (do których Fialho zaliczył prawicę i socjaldemokrację). Ale jak zbudować siłę, która stanie się realną alternatywą? W przypadku Francji zaczęło się od tego, opowiadał gość, że polityk socjalistów Jean-Luc Mélenchon próbował zatrzymać swoją partię na lewicy. Kiedy to się nie udało, opuścił Partię Socjalistyczną, tworząc w 2008 r. nową formację. Partia Lewicy była od początku „partią-krzyżówką”, budowaną we współpracy ze związkami zawodowymi, ruchami społecznymi i różnymi środowiskami.
Idea była prosta: aby przezwyciężyć kapitalizm, potrzebna jest koordynacja działań i zmierzanie w tym samym kierunku, ale możliwe są bardzo różne drogi i nie trzeba się na 100 proc. zgadzać we wszystkich kwestiach. W 2009 r. Partia Lewicy połączyła się z komunistami i kilkoma mniejszymi partiami, tworząc federacyjny Front Lewicy. Pod tym szyldem wzięli udział w eurowyborach w 2009 r. i w wyborach regionalnych w 2010 r. W 2012 r. Front Lewicy wystawił Mélenchona jako swojego kandydata w wyborach prezydenckich, dowodząc, że nawet będąc w opozycji można wyznaczać tematy debaty publicznej i kierunki polityki. Jako kandydat na prezydenta Mélenchon skutecznie przesunął w lewo całą scenę polityczną, a zwłaszcza kandydata socjalistów François Hollande'a, który zmuszony był rywalizować z nim o głosy lewicowych wyborców.
Jaka jest więc ta lewicowa odpowiedź na dzisiejsze wyzwania? To przede wszystkim zasada „nie będziemy płacić za wasz kryzys”. Lewica sprzeciwia się spłacaniu bezprawnego długu i ratowaniu prywatnych banków. Apeluje do ludzi, aby przenosili oszczędności do banków spółdzielczych i państwowych. Domaga się również wprowadzenia płacy maksymalnej, likwidacji premii dla bankierów i ulg podatkowych dla bogatych, wprowadzenia podatku Tobina, a także zrównania opodatkowania pracy i dochodów z kapitału.
Współpracująca z Frontem Lewicy grupa „oburzonych ekonomistów” wyliczyła, że po wprowadzeniu postulowanych przez partię zmian w budżecie Francji znalazłoby się o 395 miliardów euro więcej. Wystarczyłoby to na zagwarantowanie wszystkim bezpłatnego dostępu do ochrony zdrowia i do edukacji na wszystkich poziomach, a także na sfinansowanie programu „planowania ekologicznego”.
Front Lewicy budował swój program przez trzy lata, nie zamykając się w zaciszu partyjnych biur, lecz rozmawiając z ludźmi na ulicy czy w kawiarniach, w grupach liczących od kilku do kilkuset osób. „To była wielka oddolna praca”, mówił Fialho. Dzięki niej udało się nie tylko stworzyć program, ale także dotrzeć do wielu ludzi bez wydawania ogromnych sum na kampanię wyborczą.
Rewolucja obywatelska
Hasłem Frontu Lewicy jest „Ekologia, Republika, Socjalizm”. Formacja praktykuje, jak to określił Fialho, „radykalność konkretną”. Np. walcząc przeciw wydobyciu gazu łupkowego, współpracują z rolnikami, którzy tradycyjnie mają poglądy raczej prawicowe lub centroprawicowe. Działacze Frontu Lewicy tworzą sieci dystrybucji żywności – budują kontakty między spółdzielniami producentów żywności ekologicznej a miejskimi spółdzielniami spożywców. Dzięki temu rolnicy mogą sprzedawać żywność drożej niż zapłaciłyby im supermarkety, a dla konsumentów i tak wychodzi to taniej. Takie skrócone sieci dystrybucji tworzą konkretną alternatywę wobec kapitalistycznego rynku, ponieważ spółdzielnie nie muszą utrzymywać akcjonariuszy.
We wszystkich miastach, gdzie we władzach są ludzie z Frontu Lewicy, dążą do rekomunalizacji dostaw wody. Kiedy wygasa kontrakt na dostarczanie wody, miasta przestawiają się ponownie na dostawy publiczne. Samorządowcy z Frontu Lewicy dbają o podnoszenie standardów ekologicznych przy utrzymywaniu parków i zieleni miejskiej. Wspólnie z inżynierami środowiska i naukowcami opracowują programy utrzymywania zieleni bez chemii i w sposób sprzyjający bioróżnorodności.
Polityka lokalna Frontu Lewicy obejmuje również tworzenie lokalnych walut, które sprzyjają lokalizacji wymiany gospodarczej. W przypadku „bandyckich firm”, które chyłkiem uciekają z produkcją z Francji, samorządy pomagają pracownikom zakładać spółdzielnie i przejąć miejsca pracy, w ten sposób przejęto np. prom w Calais, łączący Francję z Wielką Brytanią. Ponieważ Front Lewicy jest przeciwko produktywizmowi, przy okazji takich działań śrubują standardy ekologiczne produkcji.
 |
| Fot. Elżbieta Hołoweńko |
Fialho podkreślił, że większość ludzi popiera relokalizację gospodarki i kooperatyzację przedsiębiorstw. Aby głos tej większości stał się słyszalny, potrzebna jest w Europie rewolucja obywatelska. System kapitalistyczny doszedł do ściany, może albo wtrącić ludzi ponownie w poddaństwo, albo doprowadzić do wojny. Alternatywą jest głęboka zmiana społeczna. Dziś sytuacja w Europie przypomina coraz bardziej lata 30. XX wieku, przestrzegał Fialho. Prawica i socjaldemokraci nie dają sobie rady, rosną natomiast w siłę faszyści i radykalna lewica. Czasu jest mało, a prawica rośnie szybciej. Dlatego musimy współdziałać ze sobą, aby skutecznie stawić opór groźnym tendencjom i nadać światu nowy kierunek.
Adam Ostolski