11 listopada 2012

O jeden wieniec za daleko

Dzisiaj podczas zorganizowanego przez kancelarię Prezydenta marszu "Razem dla Niepodległej" Prezydent Komorowski złoży wieniec pod pomnikiem Romana Dmowskiego. Intencją Prezydenta było podobno łączenie różnych środowisk i świętowanie ponad podziałami. Prezydent tłumaczył, że Piłsudskiego "kocha", a Dmowskiego jedynie "szanuje" i że wieniec nie będzie przecież za antysemityzm, tylko za zasługi dla Polski. Uhonorowanie postaci Dmowskiego na pewno włącza w ową "jedność ponad podziałami" zwolenników nacjonalistycznej prawicy. Ale równie skutecznie, a nawet skuteczniej wyklucza z takiej wspólnoty wszystkich tych, którzy nie godzą się na budowanie polskości na ksenofobii i antysemityzmie.

W historii Polski i Europy jest wiele postaci, które miały na swym koncie antysemickie wypowiedzi, a które mimo to cenimy. Ale Dmowskiego nie można zaliczyć do tej kategorii, ponieważ w jego przypadku antysemityzm nie był po prostu czymś, co można "wziąć w nawias". Był jednym z filarów jego działalności politycznej i jego realnym wkładem w polską kulturę - wkładem, którego dziś winniśmy się wstydzić. Wziąć w nawias przewiny Dmowskiego to tyle, co odebrać głos i prawo do pamięci tym, których jego polityka skrzywdziła.

To zresztą znamienne, że w programie dnia nie znalazło się miejsce na uhonorowanie Gabriela Narutowicza, pierwszego prezydenta niepodległej Polski, zamordowanego przez politycznych wychowanków Dmowskiego.

Aby budować jedność, trzeba nazwać i naprawić krzywdy. Tymczasem od lat mamy do czynienia z wysiłkami, by owe krzywdy przemilczeć bądź zrelatywizować. Kiedy stawiano Dmowskiemu pomnik, groziło to realnie "zamknięciem sprawy". Dlatego 1 września 2006 r. ogłosiliśmy list otwarty przeciwko pomnikowi Dmowskiego. Pisaliśmy w nim:
Do władz miasta stołecznego Warszawy:

Z oburzeniem przyjmujemy wiadomość, że w Warszawie przy Trakcie Królewskim ma stanąć pomnik Romana Dmowskiego.
Nie zgadzamy się na wprowadzanie do polskiego panteonu człowieka, którego program polityczny opierał się na nienawiści. Nazwisko Dmowskiego nierozerwalnie wiąże się z ideologią rasizmu, szowinizmu, "egoizmu narodowego" a nade wszystko antysemityzmu.
Podczas rewolucji 1905 r. bojówki endeckie wspierały siły carskie przeciwko polskim robotnikom. W okresie światowego kryzysu gospodarczego Dmowski propagował nienawiść do mniejszości narodowych jako polityczne panaceum. Otwarcie, a często z entuzjazmem, nawiązywał do włoskiego, a potem niemieckiego faszyzmu. Stworzony pod jego wpływem program endecji w swoich rozwiązaniach wyprzedzał nawet rasistowskie ustawy norymberskie. Postulowano w nim m.in. pozbawienie Żydów praw wyborczych, zakaz małżeństw polsko-żydowskich, zakaz studiowania i nakaz mieszkania na wyznaczonym terenie. W latach 30. antysemickie bojówki inspirowane ideologią Dmowskiego na ulicach i uczelniach szeroko stosowały przemoc i agresję. Koncepcje Dmowskiego odpowiadają też za zaostrzenie konfliktów z mniejszościami narodowymi, zwłaszcza z Ukraińcami, i za eskalację antyżydowskiej przemocy, która przygotowała społeczny grunt pod te polskie postawy wobec Zagłady, za które trzeba się wstydzić. Symbolami tej polityki są pogrom w Kielcach i zbrodnia w Jedwabnem.
W okresie PRL niechlubnym dziedzictwem ideologii Dmowskiego był Marzec 1968 - ostatnie w Europie antysemickie prześladowania pod egidą państwa.
Nie zgadzamy się na stawianie pomnika człowiekowi, którego polityka polegała na propagowaniu nienawiści i gloryfikacji przemocy.
Nie widzimy różnicy między stawianiem pomnika Dmowskiemu a propagowaniem faszyzmu. Nie zgadzamy się na finansowanie takiego pomnika z publicznych pieniędzy. Wnosimy obywatelski wniosek, aby władze Warszawy cofnęły zgodę na ten pomnik, a pieniądze przeznaczone na jego budowę przeznaczyły na rzeczywiste potrzeby miasta.
Alina Cała
Adam Ostolski
Bożena Umińska
Marek Edelman

prof. Maria Janion

Odsłonięcia pomnika nie udało się już powstrzymać, ale list uruchomił pomysłowość osób, którym ta sprawa nie była obojętna. Jan Gebert wynajął w pobliżu pomnika słup ogłoszeniowy, na którym umieszczał drastyczne cytaty pokazujące, jaką postacią był Dmowski. Ktoś inny oblał w nocy pomnik Dmowskiego różową farbą. Warszawskie koło Zielonych zorganizowało dwie akcje przeciw kultowi Dmowskiego. 3 listopada 2006 r. przemianowaliśmy rondo Dmowskiego na rondo Gombrowicza (zob. relację Katarzyny Szumlewicz na Lewica.pl oraz fotorelację Joanny Erbel).
Alina Cała, fot. Joanna Erbel
Dlaczego Gombrowicz zamiast Dmowskiego? – mówiła Alina Cała – Bo Gombrowicz był demokratą, a Dmowski podziwiał Hitlera. [...] Bo Gombrowicz przewietrzył w głowach wielu ludziom, a Dmowski tylko wietrzył spiski. Bo Gombrowicz miał poczucie humoru, a Dmowski nie miał nawet poczucia rzeczywistości. Bo Gombrowicz był wrażliwy i czuł, a Dmowski nienawidził i szczuł.

Piotr Działak odsłania tablicę
Fot. Joanna Erbel
Kilka dni później, 9 listopada, a więc jeszcze przed oficjalnym odsłonięciem pomnika, dokonaliśmy jego uroczystego zasłonięcia. Ustawiliśmy się przed pomnikiem z zielonym transparentem z napisem "NOC KRYSZTAŁOWA PAMIĘTAMY" (zob. relację Katarzyny Szumlewicz na Lewica.pl). Dzięki tym działaniom pomnik Dmowskiego nigdy nie był nieproblematyczny. Zaczęła się kształtować tradycja protestowania przeciw ksenofobii właśnie pod tym pomnikiem. W kolejnych latach akcje pod pomnikiem organizowała m.in. grupa Żelbeton. Pomnik Dmowskiego miał gwarantować, że pewne wstydliwe i trudne karty polskiej historii zostaną "pozamiatane". Ale stało się odwrotnie: dla wielu osób ten pomnik zaczął oznaczać, że nie wolno nam zapominać o etnicznym i rasistowskim szaleństwie XX wieku. Dmowski nie stał się bohaterem narodowym, ani nawet bohaterem całej prawicy. Jak z żalem zauważył parę dni temu na portalu Prawica.net Jan Engelgard:
Prezydent RP Lech Kaczyński omijał pomnik szerokim łukiem, dając w licznych wywiadach wyraz swojej niechęci do „tradycji endeckiej”. Wytworzyła się niebezpieczna sytuacja – w której Roman Dmowski był traktowany jako postać „drugiej kategorii”.
Tabu, którego nie naruszył nawet Lech Kaczyński, nie jest już nieprzekraczalnym problemem dla Bronisława Komorowskiego. Złożenie wieńca pod tym pomnikiem niewątpliwie oznacza jego "awans". Pokazuje to, jak daleko na prawo przesunęła się Polska pod rządami Platformy Obywatelskiej.

Kryzys gospodarczy sprzyja szczuciu jednych ludzi na innych - a wszystko wskazuje na to, że kryzys będzie się pogłębiał. Dla nas - wszystkich tych, którzy chcą żyć w kraju i świecie wolnym od rasizmu i ksenofobii - to przede wszystkim wezwanie do pracy. Już raz przecież udało nam się wspólnym wysiłkiem pozbawić ten pomnik - i samą postać Dmowskiego - aury "oczywistości".

Adam Ostolski

1 komentarz:

Kamil Piechaczyk pisze...

Mądrze napisane, bardzo mądrze. Niestety to, że PO przesuwa się cały czas na prawo było widać już od dawna. Sam gest wręczenia kwiatów pod pomnikiem zbrodniarza ma znaczenie jedynie symbolicznie.

Byłoby ignorancją nie pamiętać, że Dmowski faktycznie bardzo przyczynił się do odzyskania przez Polskę niepodległości, ale jego późniejsze działania w kraju powinny go dyskwalifikować jako "bohatera narodowego"

Tak samo jak w zakresie choćby gospodarki Niemcy i Włochy, sporo zyskały dzięki rządom Hitlera i Mussoliniego. Czy jednak ktoś normalny patrzy na postać tylko przez pryzmat zasług, przymykając oczy na zbrodnie?

No nie. I nie buduje takim postaciom pomników. Źle się dzieję w państwie polskim.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...