16 lipca 2014

Anna Grodzka na Chłodnej: przywróćmy w Polsce solidarność!


Podczas spotkania w klubokawiarni przy ulicy Chłodnej Anna Grodzka odpowiadała na pytania dotyczące jej politycznej przeszłości, obecnych działań oraz planów na przyszłość. Posłanka Zielonych tłumaczyła, że pozostaje w klubie parlamentarnym Twojego Ruchu, aby pilotować zgłoszone przez siebie projekty ustaw dotyczące uzgadniania płci, ochrony lokatorów i zmian w prawie pracy zmierzających do ograniczenia umów śmieciowych. Zdaniem Grodzkiej najtrudniej będzie uchwalić proponowane zmiany w kodeksie pracy. „PO boi się prawa pracy jak diabeł święconej wody” – tłumaczyła posłanka. Mimo to politycy mają obowiązek proponowania dobrych  rozwiązań, które – nawet jeśli nie zostaną uchwalone przez Sejm – wejdą do debaty publicznej i będzie można je ponownie podnieść w bardziej sprzyjającej sytuacji politycznej.
Fot. Chłodna 25

Anna Grodzka jest nie tylko posłanką, ale również szefową stowarzyszenia „Społeczeństwo Fair”, które działa w kilkunastu polskich miastach. Stowarzyszenie to próbuje łączyć organizacje pozarządowe i ruchy obywatelskie we wspólnej walce o realizacje ważnych celów społecznych. Główna idea polega na tym, aby wszyscy uczestnicy porozumienia solidarnie opowiadali się za postulatami zgłaszanymi przez każdą organizację, co pozwala stronie społecznej skuteczniej pertraktować z władzami. Jak przekonywała Anna Grodzka, misją „Społeczeństwa Fair” i Partii Zieloni jest wzmocnienie głosu społeczeństwa obywatelskiego i przywrócenie w Polsce solidarności.

Wiele pytań dotyczyło transferu posłanki do Partii Zieloni. Anna Grodzka zauważyła, że Zieloni są jednocześnie partią polityczną i ruchem społecznym, co jest ich wielkim atutem. Odpowiadając na pytanie, dlaczego wybrała Zielonych, a nie Ruch Sprawiedliwości Społecznej, posłanka Grodzka wskazała na to, że Zieloni mają za sobą 10 lat tradycji oraz komponent ekologiczny, którego brakuje w partii Piotra Ikonowicza. W jej ocenie najpilniejszym zadaniem, przed jakim stoi dziś Partia Zieloni, jest tworzenie struktur lokalnych. Zieloni nie powinni budować partii w oparciu o model niemiecki, gdyż w Niemczech istnieje silna socjaldemokracja, której brakuje na polskiej scenie politycznej. Anna Grodzka przekonywała, że w Polsce jest miejsce na autentyczną lewicą społeczną, która rzuci wyzwanie neoliberalnemu establishmentowi.  Jej zdaniem nadchodzące wybory samorządowe, prezydenckie i parlamentarne trzeba wykorzystać do promocji marki Zielonych. Posłanka opowiedziała się za wspólnym startem Zielonych, Ruchu Sprawiedliwości Społecznej i innych organizacji niezależnej lewicy w wyborach parlamentarnych. Jej zdaniem Zieloni w wyborach 2015 roku mają szansę przekroczyć próg wyborczy i wejść do parlamentu. Posłanka poparła też kandydaturę Joanny Erbel w warszawskich wyborach samorządowych.  

Spotkanie zostało zakłócone przez agresywnie zachowujących się młodych narodowców, których z sali wyprowadziła policja.

Maciej Kassner

Zielona demokracja


Oklaski na sali plenarnej i oklaski na stojąco po przemówieniu posłanki Anny Grodzkiej. Niepowtarzalne emocje, gęsia skórka i poczucie wspólnoty ideałów. – Zwyciężymy, zwyciężymy!  - słowa te uskrzydlały członkinie i członków Zielonych, zebranych na sali obrad partyjnego kongresu.

Kongres ten był wyjątkowy pod wieloma względami. Partia, ciesząca się z powodu rosnących szeregów, opowiedziała się wyraźnie za samodzielnym startem, nie wykluczając porozumienia z innymi środowiskami lewicy społecznej. Na tym Kongresie zostały postawione mocne fundamenty budowy politycznej niezależności, oparte na sprzeciwie wobec establishmentu, działającego w polskim parlamencie.

Jako nowy sympatyk Zielonych i uczestnik Kongresu po powrocie z pierwszego dnia obrad zacząłem się zastanawiać nad tym, w czym tkwi siła Zielonych.

Niewątpliwie ich mocną stroną są ludzie: członkinie i członkowie partii, których umysły są otwarte na nowe, lepsze, zielone jutro. Ludzie, którzy mają wiele do zaproponowania społeczeństwu, którzy chcą zmian. Niewątpliwie wszyscy posiadają nowy pierwiastek, którego trudno poszukiwać w tablicy Mendelejewa – pierwiastek „lewicowej wrażliwości” na sprawy społeczne, gospodarcze oraz tak ważne i podkreślane w trakcie dyskusji środowisko naturalne. 

Innym ich walorem jest moim zdaniem wizja „zielonej demokracji”, oparta na takich wartościach jak tolerancja, szacunek dla rozmówcy, który ma inne zdanie, a także kultura dyskusji, której obecnie tak brakuje w życiu publicznym. Nie możemy na to dłużej pozwalać i akceptować braku merytorycznej debaty w sferze publicznej.
Fot. Elżbieta Hołoweńko.

To właśnie na Kongresie po raz pierwszy zobaczyłem demokrację, która została wypracowana w atmosferze pluralizmu i poczucia tożsamości. Taki model działania niewątpliwie pozwoli na dalszy rozwój partii.

Na co dzień za pośrednictwem mediów widzimy, że obecni nasi przedstawiciele w różnych organach zamienili demokrację w prosty rachunek arytmetyczny, w którym liczy się ilość posiadanych radnych, posłów czy senatorów. Nie da się zatrzeć wrażenia skupiania się przez nich przede wszystkim na poszukiwaniu większości w celu załatwiania politycznych interesów, korzyści dla partii i określonych środowisk. Należy zdać pytanie, gdzie w tym rachunku znajdziemy prawa  kobiet, mniejszości seksualnych, etnicznych, osób wykluczonych, starszych? Polityczny koniunkturalizm zabija społeczeństwo.

Nadszedł czas na „zielony pierwiastek”, który trzeba wprowadzić do życia społecznego. Czas, aby po 25 latach usłyszano głos ludzi, którzy reprezentują nowy sposób myślenia o nas – społeczeństwie, Polsce, Europie, świecie oraz środowisku naturalnym, bez którego nie ma przyszłości.

Grzegorz

15 lipca 2014

Przyszłość kooperatyw, kooperatywy przyszłości


Czy spółdzielczość ma jeszcze sens? Twierdzącej odpowiedzi na to pytanie udzieli uczestnicy debaty o kondycji polskiego ruchu spółdzielczego, która odbyła się w piątek 7 lipca w Zielonym Jazdowie.

Marta Anczewska łączy pracę w korporacji z zaangażowaniem w działalność kooperatywy spożywców „Dobrze”. Zdaniem Marty Anczewskiej spółdzielnie mają inne cele niż przedsiębiorstwa nastawione na zysk. Praca w kooperatywach uskrzydla, pozwala poznać ludzi z różnych środowisk, uczy tolerancji i umożliwia rozwój emocjonalny. Ustrój kooperatywy jest demokratyczny – każdy członek ma jeden głos, a spółdzielcy starają się podejmować najważniejsze decyzje w sposób konsensualny. Kooperatywa „Dobrze” jest spółdzielnią spożywców, która zapewnia swoim członkom lokalną, zdrową i tanią żywność. W sierpniu kooperatywa planuje otwarcie sklepu przy ulicy Wilczej,  w którym kupować będą mogły również osoby nie będące członkami spółdzielni. 

Krytyczną ocenę polskiego ruchu spółdzielczego przedstawił Michał Sobczyk, praktyk i teoretyk spółdzielczości. Jego zdaniem odrodzenie ruchu kooperatywnego w Polsce ma charakter mody. Zjawisku temu nie towarzyszy wskrzeszenie etosu spółdzielczego. Popularne kooperatywy spożywcze są często grupami towarzyskimi. Zdarza się, że ich członkowie nie angażują się w pracę spółdzielni, wnosząc do kooperatywy jedynie własną siłę nabywczą. Generalnie, spółdzielnie nie tworzą nowego człowieka, nie kształtują autentycznych postaw prospołecznych. Winę za ten stan rzeczy częściowo ponosi system szkolnictwa nastawiony wyłącznie na promowanie indywidualizmu. Przykładem sukcesu ruchu spółdzielczego są natomiast spółdzielnie rolnicze, organizacje samopomocy chłopskiej i spółdzielnie mleczarskie. Jak przekonywał Michał Sobczyk, pod względem rozwoju spółdzielczości wieś wyprzedziła w Polsce miasto. 



Paulina Ograbisz przybliżyła zebranym doświadczenia kooperatywy PANATO – spółdzielni zrzeszającej twórców pracujących w sektorze kreatywnym. PANATO  oferuje swoim klientom gadżety promocyjne, sitodruki, tekstylia, a także projekty realizowane na indywidualne zamówienie. Konieczność konkurowania z podmiotami prywatnymi wymusiła na PANATO wypracowanie mechanizmów szybkiego podejmowania decyzji. Okazało się, że można to zrobić w zgodzie z duchem spółdzielczości i demokracji pracowniczej. W PANATO wprowadzono podział zadań oraz precyzyjnie zdefiniowano , kto jaką rolę pełni w organizacji. Decyzje strategiczne podejmowane są konsensualnie, natomiast decyzje w sprawach bieżących może podjąć samodzielnie osoba odpowiadająca za dane zadanie. W kooperatywie PANATO role są przechodnie, stąd każdy członek kooperatywy ma doświadczenie zarówno w pracy pod czyimś kierownictwem, jak i w samodzielnym braniu odpowiedzialności za losy kolektywu. Sukces kooperatywy PANATO, która działa na rynku już ponad 2 lata,  dowodzi, że demokratycznie zorganizowana spółdzielnia może skutecznie konkurować z firmami zarządzanymi w sposób hierarchiczny. 

Maciej Kassner

14 lipca 2014

„Zielona Warszawa” z wizytą na Kongresie Partii Zieloni


Kongres Partii Zieloni, który odbył się w dniach 12-13 lipca w Warszawie, otworzyły wystąpienia współprzewodniczących partii – Agnieszki Grzybek i Adama Ostolskiego. W części oficjalnej Kongresu przemawiali również: Joanna Erbel, kandydatka Zielonych na prezydentkę Warszawy, Piotr Ikonowicz z Ruchu Sprawiedliwości Społecznej, a także przedstawiciele Partii Kobiet, Młodych Socjalistów i Polskiej Partii Socjalistycznej.
Agnieszka Grzybek i Adam Ostolski, fot. Elżbieta Hołoweńko

Agnieszka Grzybek przekonywała, że Zieloni powinni być magnesem przyciągającym inne środowiska lewicowe. Dla Zielonych kluczowe znaczenie ma współpraca ze związkami zawodowymi, alians z ruchami miejskimi – który zaowocował sukcesem Inicjatywy Kraków Przeciw Igrzyskom – a także sojusz polityczny z  Młodymi Socjalistami, Partią Kobiet i Polską Partią Socjalistyczną. Przewodnicząca opowiedziała się za pogłębianiem i rozbudową tych sojuszy.

Odnosząc się do spraw programowych Agnieszka Grzybek dowodziła, że zadaniem Zielonych jest podejmowanie problemów nieobecnych w głównym nurcie polskiej polityki. Po pierwsze, partia powinna promować idee zielonej reindustrializacji, która pozwoli na stworzenie nowych miejsc pracy w branżach przyjaznych środowisku. Po drugie, Zieloni powinni być w awangardzie walki o prawa cyfrowe i ochronę danych osobowych w Internecie. Sprawa PRISM – tajnego programu szpiegowskiego, w ramach którego rząd amerykański uzyskał dostęp do danych będących w posiadaniu m. in. takich internetowych gigantów, jak Facebook, Google, Yahoo czy Youtube –  dowiodła, że obywatele polscy nie są chronieni przed inwigilacją w Internecie. Po trzecie, w ocenie A. Grzybek, Zieloni muszą zabiegać o usługi publiczne dobrej jakości, w szczególności zaś o należytą opieką nad dziećmi i osobami starszymi. Po czwarte, Zieloni powinni bronić równości płci i praw mniejszości seksualnych. Jest to bardzo ważne teraz, kiedy trwa nagonka na „ideologię gender”, a zapisy klauzuli sumienia są przez lekarzy nadużywane do ograniczania praw kobiet. Polscy Zieloni muszą też współpracować z Europejską Partią Zielonych w organizowaniu sprzeciwu wobec porozumienia handlowego między UE a Stanami Zjednoczonymi (TTIP), które godzi w interesy obywateli i konsumentów.

Jako drugi głos zabrał Adam Ostolski, który przekonywał, że misją Partii Zieloni jest znalezienie politycznej odpowiedzi na problemy współczesnego świata. Kryzys ukraiński pokazał, że powszechne po zimnej wojnie przekonanie o panującej w regionie stabilności okazało się złudzeniem. Z kolei afera taśmowa zdemaskowała marną jakość polskiej klasy politycznej. Wybory do Parlamentu Europejskiego ujawniły siłę ksenofobicznej prawicy. Wydarzenia ostatnich lat przekonują, że kapitalizm stracił hamulce i miota się od kryzysu do kryzysu. Ludzkość w rosnącym tempie zużywa nieodnawialne zasoby. Odpowiedzią na te problemy ma być zielony program polityczny oparty na czterech filarach: (1) walce o prawa człowieka; (2) sprawiedliwości społecznej; (3) zrównoważonym rozwoju; (4) oddolnej demokracji. Wizja ta, przekonywał Ostolski, musi być wprowadzona w życie, co wymaga politycznej skuteczności. Samodzielny start Zielonych w wyborach do Parlamentu Europejskiego stanowił ważny sprawdzian dla partii i jej sojuszników. Doświadczenie zbiórki podpisów przeciwko podwyżkom cen biletów w Warszawie dowiodło, że nie można liczyć na wsparcie ze strony establishmentowych partii lewicowych. Wstąpienie w szeregi partii Anny Grodzkiej potwierdziło aspirację Zielonych do samodzielnego startu w wyborach. Na Partii Zieloni – konkludował Adam Ostolski – spoczywa odpowiedzialność za to, żeby coś w Polsce zmienić.

Joanna Erbel przekonywała zebranych, że niezbędna jest zmiana myślenia o mieście. Potrzebujemy wizji „Zielonej Warszawy” – miasta zrównoważonego, zróżnicowanego i wrażliwego społecznie.  Erbel sprzeciwiła się prywatyzacji stołówek oraz podwyżce cen biletów. Jej zdaniem trzeba wrócić do najtańszego biletu w cenie 2 złotych. Kandydatka na prezydentkę Warszawy argumentowała, że rower nie jest fanaberią klasy średniej, lecz zdrowym i tanim środkiem transportu. Erbel opowiedziała się też za przeznaczaniem większych środków na cele socjalne, w tym na wspieranie budownictwa komunalnego. Wybory samorządowe, przekonywała Joanna Erbel, to początek  drogi lewicy do władzy. 

Najbardziej wyczekiwanym wystąpieniem było przemówienie posłanki Anny Grodzkiej. „Zieloni są przeznaczeniem, przy którym zostanę na zawsze” –  powiedziała posłanka dodając, że długo szukała swojego miejsca w polityce, by znaleźć je właśnie w Partii Zieloni. Zdaniem Grodzkiej Zieloni mają szansę na uzyskanie ponad 10 % głosów wyborach parlamentarnych. Posłanka wskazała cztery powody, które jej zdaniem pozwalają wierzyć, że samodzielny start Zielonych zakończy się sukcesem. Po pierwsze, Anna Grodzka zwróciła uwagę na niskie zaufanie obywateli do społeczeństwa i polityki. Jeszcze przed aferą taśmową ponad 70% obywateli nie ufało parlamentowi. Zieloni zdaniem posłanki są wiarygodną odpowiedzią na kryzys zaufania do politycznego establishmentu. Po drugie, w Polsce istnieje silne niezadowolenie społeczne biorące się z dużego rozwarstwienia i braku odpowiedniej polityki społecznej.  Grodzka wskazała na takie zjawiska, jak bezrobocie wśród młodych, niskie płace, nierozwiązane problemy osób niepełnosprawnych, podwyższenie wieku emerytalnego, czy zerwanie dialogu w Komisji Trójstronnej. Zdaniem posłanki Partia Zielonych może zaproponować realne rozwiązania dla tych problemów, gdyż spośród wszystkich polskich partii politycznych to właśnie Zieloni mają najlepszy program społeczny. Po trzecie, w Polsce odnotowujemy sukcesy prawicowego ekstremizmu i fundamentalizmu, czego przykładem jest sprawa profesora Chazana, afera wokół wystawienia spektaklu Golgota Picnic, groteskowe ataki na „ideologie gender” czy sukces Kongresu Nowej Prawicy w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Agresywnej ofensywie prawicy towarzyszy pogłębiająca się apatia społeczeństwa – tylko 40% Polaków bierze udział w wyborach. Po czwarte, widoczny jest kryzys parlamentarnej lewicy, która w wyborach do Parlamentu Europejskiego zdobyła jedynie 14 % głosów. Niegłosująca część społeczeństwa czeka na wiarygodną lewicową alternatywę dla prawicowego ekstremizmu i oportunizmu parlamentarnej lewicy. Alternatywą taką są właśnie Zieloni.  

Anna Grodzka zakończyła swoje przemówienie okrzykiem: ZWYCIEŻYMY! Hasło to – skandowane przez wszystkich delegatów – jeszcze długo rozbrzmiewało w Domu Braci Jabłkowskich przy Brackiej, gdzie obradował Kongres Partii Zieloni. 

8 lipca 2014

Czy nowe rozdanie na lewicy?

Czy nowe rozdanie na lewicy?
Podczas spotkania, które odbyło się 7 lipca w barze Studio, nad kondycją polskiej lewicy debatowali: Joanna Erbel, kandydatka Partii Zielonych na prezydentkę Warszawy, Piotr Ikonowicz, założyciel Ruchu Sprawiedliwości Społecznej, Tomasz Leśniak, kandydat Inicjatywy „Kraków Przeciw Igrzyskom” na prezydenta Krakowa, Barbara Nowacka z Fundacji Izabelli Jarugi-Nowackiej oraz Piotr Szumlewicz, dziennikarz i ekspert OPZZ. Dyskusję moderowali Michał Wybieralski z „Gazety Wyborczej” oraz Witold Mrozek z „Krytyki Politycznej”.

Zdaniem Piotra Ikonowicza w Polsce obserwujemy pogłębiającą się erozję klasy politycznej. W tej sytuacji przyszłość należy do partii populistycznych, antyestablishmentowych i antysystemowych. Taką formacją chce być Ruch Sprawiedliwości Społecznej. Jako przykład sukcesu strategii populistycznej P. Ikonowicz wskazał partię hiszpańskich oburzonych – Podemos, która uzyskała dobry wynik w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Zdaniem prelegenta polskie społeczeństwo jest zdolne do buntu, bo wielu ludzi jest w trudnej sytuacji życiowej i nie może się już dalej cofać. Ikonowicz wskazał na takie zjawiska, jak eksmisje na bruk, rosnące zadłużenie dużej części społeczeństwa czy istnienie grup wykluczonych, do których nie potrafią dotrzeć lewicowe partie i związki zawodowe. Radykalna polityka polega w jego ocenie na reprezentowaniu ludu przeciwko elitom, interesów biednych przeciwko bogatym. Nowa partia powinna zdaniem Ikonowicza wystrzegać się określenia „lewica”, które kojarzy się w Polsce z SLD i Leszkiem Millerem. Ma to być formacja antykapitalistyczna, dążąca do głębokich przemian społecznych i gospodarczych. Piotr Ikonowicz wykluczył wspólny start lewicy w wyborach samorządowych w Warszawie, ale nie przekreślał szans na współpracę w przyszłości. Współpraca taka jest jego zdaniem konieczna, gdyż kapitalizm jest szkodliwy zarówno dla człowieka, jak i dla przyrody. 

Z tezami lidera Ruchu Sprawiedliwości Społecznej nie zgadzał się Piotr Szumlewicz. Ekspert OPZZ odrzucił nawiną jego zdaniem populistyczną retorykę i przekonywał, że lewicę należy budować wokół konkretnych interesów i postulatów. Przykładem sukcesu takiej polityki jest zbiorowy układ pracy w branży budowlanej, popisany przez związki zawodowe i pracodawców. Zgodnie z porozumieniem minimalna stawka za godzinę pracy w budownictwie wynosić będzie 14, 29 za godzinę pracy. Ponadto, Szumlewicz wskazał trzy projekty ustaw pilotowane przez OPZZ: ustawę o wprowadzeniu minimalnej płacy godzinowej w wysokości 11 złotych ; ustawę o ograniczeniu umów śmieciowych, na których w Polsce pracuje 27 % ogółu zatrudnionych, co jest najwyższym wskaźnikiem w UE ; oraz o ustawę o zamówieniach publicznych, stawiającą firmom wymóg etatowego zatrudnienia pracowników i odchodzącą do kryterium ceny jako rozstrzygającego w przetargach. Piotr Szumlewicz pozytywnie odniósł się też do postulatów socjalnych obecnych w programie Joanny Erbel, takich jak klauzule społeczne w miejskich zamówieniach publicznych.
W swoich wypowiedziach Barbara Nowacka tonowała emocje i podkreślała potrzebę budowy szerokiego porozumienia na lewicy. Jej zdaniem potrzebny jest konsensus w sprawie lewicowego minimum. Nowacka opowiadała się za potrzebą budowy partii antykapitalistycznej, ale jednocześnie podkreślała potrzebę współpracy z politykami SLD i Twojego Ruchu. Obecny kryzys lewicy wynika jej zdaniem przede wszystkim z niepotrzebnych podziałów między partiami i środowiskami lewicowymi. Nowacka wielokrotnie podkreślała też potrzebę aktywizacji społeczeństwa obywatelskiego i przywrócenia myślenia w kategoriach wspólnoty.
Perspektywę samorządową reprezentowała Joanna Erbel, która przedstawiła swoją wizję miasta zrównoważonego, lewicowego. Erbel mówiła, że jako aktywistka miejska początkowo interesowała się głównie przestrzenią miejską, lecz z czasem zaczęła coraz więcej uwagi poświęcać kwestiom socjalnym, takim jak walka z eksmisjami na bruk, podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej czy protesty przeciwko prywatyzacji stołówek. Zdaniem kandydatki miasto nie wykorzystuje instrumentów, jakie ma w zakresie polityki społecznej. Erbel postulowała wprowadzenie klauzul społecznych w miejskich zamówieniach publicznych oraz udostępnianie nowych lokali mieszkalnych w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego oraz budownictwa komunalnego. Kandydatka opowiedziała się również za tym, aby warszawski rower miejski był produkowany przez firmę polską. Polemizując z Ikonowiczem, Erbel podkreślała, że swój program adresuje zarówno do ludzi wykluczonych, jak i do postępowej części klasy średniej, w tym również do pracowników korporacji. Kandydatka zauważyła, że aktywiści miejscy w przeważającej mierze rekrutują się z osób młodych (ok. 30 lat), wywodzących się z klasy średniej. Erbel zwróciła też uwagę na istnienie spauperyzowanej klasy średniej, złożonej z młodych ludzi zatrudnionych na umowy śmieciowe, którzy często nie mogą zaspokoić podstawowych potrzeb mieszkaniowych. Skuteczna polityka miejska – przekonywała Erbel – musi uwzględniać wrażliwość i potrzeby wszystkich mieszkańców miasta.
O doświadczeniach Inicjatywy „Kraków przeciw igrzyskom” opowiadał Tomasz Leśniak. Zdaniem Leśnika lewica w Polsce ma nikłe szanse w wyborach parlamentarnych. Lewicową siłę polityczną trzeba budować od dołu, czyli od wyborów samorządowych. Polityka lewicowa na szczeblu lokalnym powinna być skoncentrowana na usługach publicznych. Odnosząc się do sytuacji w Warszawie, Leśniak zaapelował o to, aby Zieloni, RSS i ruchy miejskie poparły w wyborach samorządowych jedną kandydatkę. 

 
W dyskusji po wystąpieniach głównych mówców wzięli też udział przedstawiciele Partii Zielonych. Maciej Konieczny mówił o tym, że łatwiej o konkretne lewicowe rozwiązania i program niż wiarygodną lewicową alternatywę polityczną. Lewica potrzebuje egalitarnego populizmu i wiarygodnośći. Siłą rzeczy nie ma tu miejsca dla ludzi takich, jak Józef Oleksy, który wysługuje się deweloperom jako polityk, aby wylądować na posadzie JW Construction, czy Aleksander Kwaśniewski, który doradza podejrzanym biznesmenom i satrapom.
Z kolei Ewa Suffin-Jacquemart powołała się na doświadczenie francuskiego Frontu Lewicy. Zjednoczenie lewicy antykapitalistycznej powiodło się dopiero wtedy, kiedy przedstawiciele poszczególnych partii i organizacji zaczęli mówić o tym, co ich łączy, a nie o tym, co ich dzieli. E. Suffin-Jacquemart dodała też, że prawdziwa lewicowość nie polega jedynie na obronie partykularnych interesów poszczególnych grup, ale wymaga również dialogu i myślenia w kategoriach dobra wspólnego. 
 Maciej Kassner 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...