20 lutego 2008

Matka Polka zarzynana

Niedawne badania nie napawają optymizmem. Można godzinami opowiadać o tym jak ważne jest partnerstwo w relacjach damsko-męskich tylko po to, by kolejne sondaże pokazywały nadal zatrważające proporcje. Kobieta nie tylko musi teraz zajmować się domem, ale i pracować - mogło by wydawać się, że będzie to oznaczać dla niej ulgę w zarządzaniu gospodarstwem domowym. Nic z tego - jej mężczyzna nie dość, że sam robi średnio przez parę godzin mniej niż ona, to jeszcze rozumie równouprawnienie w specyficzny sposób - Pani Domu ma teraz prawo nawet do zajmowania się cieknącym kranem! Rzecz jasna każde dane uogólniają sytuację, jednak nie da się ukryć, że nie brzmią one optymistycznie - choć deklarujemy dążenie do przełamywania panujących stereotypów, to jednak dość łatwo przychodzi nam je replikować. Ba, niektórzy za cnotę poczytują sobie kwestionowanie rzekomej "politycznej poprawności" za cnotę, wyraźnie pisząc swe seksistowskie uwagi na różnych forach internetowych tudzież blogach.

To zdumiewający paradoks - kobiety są lepiej wykształcone i częściej trafiają w domowe pielesze. Skoro stanowią ok. 50% populacji, a nawet ciut więcej, a na przykład zajmują raptem 2% foteli prezesowskich rodzimych spółek giełdowych to brzmi to niewesoło. Podobnie jak i to, że w 2003 nadal zarabiały 11% mniej niż mężczyźni za tę samą pracę. Na rynku pracy bardzo często zajmują specyficzne, nierzadko słabo płatne zawody, takie jak nauczycielka czy też szwaczka. Nadal dość powszechną opinią jest to, że jest wstydem dla mężczyzny korzystać z urlopu macierzyńskiego albo gdy kobieta zarabia więcej od mężczyzny w związku. Stereotypy nierzadko prowadzą do ściągania marzeń kobiet na ziemię, z reguły wbrew ich własnej woli.

Różnie bywa też na poziomie czysto lokalnym - a więc w Warszawie. Najnowszym pomysłem w Śródmieściu jest altanka dla kobiet w ciąży, które nie chcą karmić piersią publicznie. Pomysł niezgorszy, ale już jakość dworców kolejowych przeraża - przedostanie się matki z dzieckiem z PKP Powiśle czy Śródmieście na miasto mimo remontu tych dworców bez pomocy krewnych, znajomych czy też przechodniów zdaje się niemożliwością. A przecież problemy komunikacyjne są jednym z powodów, dla których matki mające dziecko w wózku często nie mają sił wychodzić z domów (podobny problem dotyczy także niepełnosprawnych) - wskazuje na to fundacja MaMa, która w swych akcjach zwraca uwagę na to, jakim koszmarem egzystencjalnym są np. źle parkujący kierowcy, którzy sprawiają, że mama woli zostawać w czterech ścianach swojego domu.

A przecież może być inaczej - przy czym obrońcy ubersamca tego nie przyznają. Wolą opowiadać o starych, brzydkich kobietach, które są sfrustrowane, że nikt ich nie chce - co wpisuje się w podejście, że cały świat musi kręcić się wokół penisa. Tymczasem wiele świadomych, walczących o swoje prawa kobiet ma dzieci i partnerów, którzy traktują je poważnie. Na Zachodzie kwestie równouprawnienia nikogo już nie gorszą - parytety ilości kobiet w rządzie pojawiają się zarówno u hiszpańskich socjalistów Zapatero, jaki i francuskich konserwatystów Sarkozy'ego, a określona prawnie ilość kobiet na listach wyborczych nie wydaje się tam niesamowitą egzotyką, tylko racjonalnym rozwiązaniem.

Przed nami wiele roboty - nie możemy doczekać się realizacji nawet tak banalnej kwestii, jak powtórne powołanie Urzędu ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn, zlikwidowanego za czasów rządów PiS. Paradoksalnie w tych samych rządach Joanna Kluzik-Rostkowska potrafiła przygotować wiele sensownych pomysłów, a pomysły takie jak telepraca dla matek z dzieckiem czy też powolny rozwój przyzakładowych żłobków robią dobre wrażenie. Nadal jednak nie ma mowy chociażby o parytetach na listach wyborczych (np. min. 40% kandydatów każdej płci, pozwalający na elastyczne korzystanie z zasobów kadrowych i promocję kobiet w polityce), zaś temat aborcji i jej dostępności został zamieciony pod dywan. Dobrze, że jest choć "Dziennik" z akcją "Matka Polka pracująca"...

Jak na razie liderami największych formacji są mężczyźni. Kobieta współszefuje Zielonym (zgodnie z zasadą parytetu), którzy prowadzą nawet specjalną kampanię medialną poświęconą tematowi równouprawnienia, a także przewodniczy Partii Kobiet, mamy też panią prezydent Warszawy, aczkolwiek niewiele w jej działaniach widać troski o sprawy pań, o implementacji takich rozwiązań, jak gender mainstreaming nie mówiąc. 8 marca ruszy kolejna Manifa, która zwrócić ma uwagę na poruszane przeze mnie problemy. Mam nadzieję, że następne badania pokażą lepszy podział prac domowych, a takie pomysły, jak łamiąca stereotypy edukacja (podkreślająca, że jesteśmy różni, ale równi) czy też urlopy rodzicielskie dzielone po równo między kobiety a mężczyzn nie będą uznawane za umysłową aberrację, ale staną się realnymi alternatywami do obecnej sytuacji.

2 komentarze:

medithanera pisze...

No dobrze, ale tekst który piszesz, język który piszesz i miejsce w któym piszesz jest nie w miejscu w którym mogliby na nie natrafić Ci, którym to byłoby potrzebne.
A nawet jeśli trafią, nie przeczytają. A nawet jeśli przeczytają, nie zrozumieją.

Beniex pisze...

Wiesz, nie powiem żeby to była idealna sytuacja, ale ani nie jest łatwo napisać do Gazety Wyborczej, ani też do "Przyjaciółki" czy "Pani Domu". Nie mówię tu o języku (bo można napisać prościej), ale nie sądzę, żeby ten temat zachęcił tworzących i tworzące te pisma do tego, by zajęły się kwestią.

pozdrawiam

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...