23 września 2011

Prawo do mieszkania: Ile interwencji państwa, ile rynku? Przykłady polityki mieszkaniowej z Austrii, Niemiec, Szwajcarii


Magda Mosiewicz, Zieloni: W mediach panuje zdumiewająca cisza dotycząca kwestii mieszkaniowej, i to w sytuacji, kiedy deficyt mieszkaniowy w naszym niemal 40-milionowym kraju wynosi 1,5 miliona. W zeszłym roku udało się ich gminom wybudować jedynie... 3,5 tysiąca. Państwo polskie przeznacza jedynie 0,5% budżetu na budownictwo, z czego większość idzie na fundusz termoizolacyjny, a więc nie tworzenie nowych domów, ale ocieplenie już istniejących. Gminy mogą dodatkowo wykorzystywać pieniądze ze swoich budżetów na dodatki mieszkaniowe - mają tu pełną dowolność, co sprawia, że przeznaczają od 0,5 do 10% swoich budżetów - ta ostatnia liczba dotyczy Rzeszowa.

Jan Strumiłło – architekt: W Zurychu, podobnie jak w przedwojennej Warszawie, głównym aktorem polityki mieszkaniowej są spółdzielnie, które dysponują 18% mieszkań, miasto tymczasem ma ich 5%. Zakładane były jeszcze w XIX wieku, a więc mają tradycję równie długą - a nawet ciut dłuższą - niż spółdzielczość w Polsce. Powstały po to, by ułatwić ludziom z obszarów wiejskich przenosiny do miasta. Są to organizacje non-profit, które przeznaczają swój zysk na cele statutowe. Bogacenie się społeczeństwa oznacza, że ludzie potrzebują więcej przestrzeni (przeciętne mieszkanie ma tu 54 metry kwadratowe), często bowiem następuje mieszanie funkcji mieszkania - stają się jednocześnie miejscami do życia i pracy. Nie zawsze zresztą w jednym mieszkaniu mieszkają osoby, które są ze sobą w związku, często są to np. grupy przyjaciół, co również zmienia krajobraz mieszkaniowy miasta. Duża rola spółdzielni, nastawionych nie na zysk, sprawia, że można ściąć nawet do 40% kosztów mieszkania - tyle bowiem wynosi standardowa stopa zysku dewelopera. Jedynie banki i fundusze emerytalne są w stanie konkurować z nimi finansowo, ich przeciętna stopa zwrotu z inwestycji wynosi jednak nie 40, a 7%.

Reiner Schendel – spółdzielnia Stattbau Hamburg: W naszym mieście z budownictwa spółdzielczego pochodzi od 5 do 7% ogółu mieszkań. Aktualnie rocznie powstaje ich 3 tysiące, docelowo chcielibyśmy, by wskaźnik ten wzrósł do 6 tysięcy. Mimo starzenia się społeczeństwa nie zmniejsza się zapotrzebowanie na mieszkania z rynku pierwotnego, głównie o małej i średniej powierzchni. Spółdzielczość umożliwia społeczne zaangażowanie już od samego procesu projektowania i budowy mieszkań, co wpływa na wzrost zaufania społecznego, znajdujący swe odzwierciedlenie w wynikach badań nad jakością życia sąsiedzkiego w mieście. Umożliwia to również tworzenie projektów z uwzględnieniem wysokich norm ekologicznych czy też integracji społecznej (osób młodych i starych czy zdrowych i chorych). Za czasów rządów CDU i Zielonych ustalono wysokie standardy ekologiczne nowo budowanych mieszkań. Miejskie działki przekazywane są nie według wartości finansowej projektu, a oceny ich jakości. Rynek nie jest sam w siebie zaspokoić zapotrzebowania na przystępne cenowo mieszkania i to na ten problem odpowiadamy swoją działalnością. Firmy komercyjne nie odważyłyby się przygotowywać takich ofert, jak domy ekologiczne czy integracja osób defaworyzowanych. Przy budowie społecznej możemy uniknąć tak wysokich narzutów na ceny, jak 20%, bo tyle wynosi średni zysk dewelopera w naszym mieście.

Gerhard Jordan, Rada 21. dzielnicy Wiednia: Krótko o mieście - ma ono ponad 1,7 miliona mieszkanek i mieszkańców, z czego 20,6% stanowią osoby pochodzące spoza Austrii. Spośród 900 tysięcy mieszkań w mieście mieszkań komunalnych jest około 210-220 tysięcy (ok 24%), podczas gdy mieszkań prywatnych jest jedynie 19%. Do mieszkania komunalnego ma prawo osoba będąca obywatelką/obywatelem Unii Europejskiej lub Europejskiego Obszaru Gospodarczego, mająca miesięczne dochody poniżej 2.859 euro (przeciętny dochód osoby zatrudnionej to 1.400 euro netto miesięcznie) i mieszkająca w Wiedniu od co najmniej 2 lat. Tradycje budownictwa społecznego wywodzą się z okresu rządów socjaldemokratów po I Wojnie Światowej - "czerwonego Wiednia" (1919-1934), a nawet jeszcze dalej w przeszłość - w XIX-wieczne fundusze społeczne i wzajemne ubezpieczenia robotnicze. W 1923 roku miasto uchwaliło specjalny "podatek mieszkaniowy" od bogactwa i luksusu, który stał się kołem zamachowym programu budowy 60 tysięcy mieszkań. Poprawiło to dostępność wysokiej jakości mieszkań dla robotników. Skutkiem takiej polityki był fakt, że w wyborach 1927 roku socjaldemokraci zdobyli w wyborach do rady miasta 60,3%, a sama partia miała 400 tysięcy członkiń i członkiń w mieście. Koniec tego projektu nastąpił w wyniku prawicowego zamachu stanu w 1934 roku, choć już wcześniej przeżywał on problemy z powodu globalnego kryzysu ekonomicznego, który w Austrii uderzył w 1931 roku.

Odbudowa miasta po II Wojnie Światowej dokonywana była znacznie tańszymi kosztami, przez co utraciły one swoje przedwojenne detale architektoniczne. W latach 60. i 70 XX wieku zdecydowano się na rozwój budownictwa z wielkiej płyty, jednak zrezygnowano z niej w kolejnej dekadzie, kiedy wróciły tradycje budownictwa jakościowego - przestały dziwić bloki socjalne z basenem na dachu czy dużą ilością zieleni w otoczeniu. Niestety, po roku 2001, głównie z powodów finansowych, program budowy mieszkań socjalnych został zahamowany. Większą rolę zaczyna odgrywać budownictwo spółdzielcze, wspierane przez budżet miasta. Wsparcie w wysokości 500 milionów euro rocznie stanowi 4% budżetu miasta. Zieloni, po raz pierwszy w historii, są w czerwono-zielonej koalicji i chcą, by realizowane były postulaty takie jak budowa mniejszych mieszkań (60-70 zamiast 90-100 m2) czy mniejsza ilość miejsc parkingowych. Udało nam się także zablokować wyprzedaż mieszkań komunalnych w budynkach sprzed 1918 roku.

Brak komentarzy:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...